Po dzienniku ze szpitala psychiatrycznego i wspomnieniach z pierwszej psychoterapii indywidualnej, nadszedł czas na pogłębienie wiedzy o przeszłości autorki. Anka Mrówczyńska powraca z trzecią częścią cyklu „Młody bóg z pętlą na szyi”, polecanego przez czołowe magazyny psychologiczne i psychiatryczne. Książka będzie szczególnie przydatna studentom studiów medycznych, klinicystom, początkującym terapeutom oraz innym specjalistom zajmującym się szeroko pojętą ochroną zdrowia psychicznego.
Ramy czasowe książki to początek związku Mrówczyńskiej z narzeczonym oraz pierwsze konsultacje u psychoterapeuty indywidualnego. Powieść stanowi cenne źródło wiedzy o sposobie myślenia, zachowaniu, impulsywnym podejmowaniu decyzji, zaburzeniach depresyjnych, przyczynach autoagresji i autodestrukcji u osób z pogranicznym zaburzeniem osobowości. Mrówczyńska wprost, bez ogródek i jakichkolwiek hamulców opisuje świat wewnętrzny oraz życie osoby cierpiącej na borderline.
Anka Mrówczyńska, urodzona wiosną 1987 roku, absolwentka klasy dziennikarskiej, rozpoczęła studia filozoficzne, potem pedagogiczne, jednak naukę na obu kierunkach przerwała. Ambasadorka akcji „Słowa na granicy zmian” realizowanej przez Cieszyńskie Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Psychicznego "Więź" w ramach programu Narodowego Centrum Kultury. Zadebiutowała w 2015 roku dziennikiem napisanym w szpitalu psychiatrycznym „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”. Książka została bardzo dobrze przyjęta przez środowisko psychologiczno-psychiatryczne i polecana jest zarówno studentom, jak i specjalistom z szeroko pojętej dziedziny ochrony zdrowia psychicznego. Po sukcesie „Psychiatryka” rozpoczęła prace nad kolejnymi częściami cyklu „Młody bóg z pętlą na szyi”. Tuż przed 30. urodzinami wydała książkę „Borderline: Autoterapia, czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii”, która jest próbą nabrania dystansu do problemów wynikających z pogranicznego zaburzenia osobowości.
książka była bardzo naładowana emocjonalnie, przez co możliwe było współodczuwanie niektórych stanów praktycznie nieustannie czytając książkę miałam w głowie tylko „ból istnienia”, ale absolutnie nie wiedziałam ja ubrać w słowa fakt, że jest on opisany w taki sposób, że przeżywa i przeraża jednocześnie, jest niemalże namacalny, co potrafiło dość mocno przytłoczyć w pewnym momencie czułam się jakbym czytała coś na pograniczu „Pamiętnika narkomanki” i „Młodego boga z pętlą na szyi”, bo wiedziałam, że czytam o uzależnieniu, a myśli bohaterki-narratorki wydawały mi się niekiedy tożsame z tymi Baśki Rosiek, a jednocześnie były od nich odległe biorąc pod uwagę fakt, do czego się odnosiły w niektórych momentach miałam wrażenie, że do przeczytania książki trzeba mieć naprawdę silną wolę i stalowe nerwy, ponieważ czasem opisy emanowały taką apatią oraz melancholią, że ciężko było powstrzymać się od współczucia dla autorki i myślę, że te niekiedy wręcz paraliżujące momenty miały jakiś wpływ na to, jak długo czytałam tą książkę poruszane kwestie egzystencjalne dotykają również tematów filozoficzno-empirycznych i wykraczających poza sferę materialną, dzięki czemu w nietypowy sposób problemy zostają dodatkowo uwypuklone, a mimo wszystko sposób ten wydawać się może nieco ponadczasowy, biorąc pod uwagę fakt prostoty języka, w jakim te wątki są rozważane