Punktem wyjścia tej książki jest teza o nieprzekładalności literatury – nieprzekładalności, która, paradoksalnie, zostaje uznana za rację bytu przekładu. Jarniewicz rozwija koncepcję autorskiego, twórczego charakteru pracy tłumacza, występującego w wielu rolach: pisarza, antologisty, krytyka, popularyzatora. Stawia nieoczywiste pytania o to, czy tłumacze mogą sobie pozwolić na czułość albo czy wolno im kłamać. Pyta o granicę, za którą przekład staje się plagiatem, o miejsce kobiet w przekładzie literackim i o sens tłumaczenia na współczesną polszczyznę dawnej literatury polskiej.
Klamrę książki tworzą dwa bardziej osobiste szkice, w których autor odsłania tajniki własnej pracy i kreśli swój pisarski życiorys, dziękując mistrzom i przywołując nazwiska młodych adeptów translatorskiej sztuki.
Pisane w przystępnym, wolnym od naukowego żargonu stylu, skupione na konkretnych przykładach i niestroniące od osobistego zaangażowania szkice Jarniewicza to lektura dla wszystkich zainteresowanych przekładem, literaturą i językiem.
Absolwent XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi. Członek kolegium redakcyjnego „Literatury na Świecie” oraz „Tygla Kultury”, teksty krytycznoliterackie stale publikuje również w „Tygodniku Powszechnym” i „Gazecie Wyborczej”, współpracował też z brytyjskimi pismami literackimi „Poetry Review” i „Areté”. Wykładowca literatury angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim i (do 2013 roku) Warszawskim. Członek honorowy Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury oraz członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Collegium Invisibile. W 2008 roku nominowany za Znaki firmowe do Nagrody Literackiej Nike, a w 2013 za tom Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" w kategorii „książka roku” i Nagrody Poetyckiej Orfeusz. Za zasługi dla kultury odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Laureat Nagrody Miasta Łodzi. Uhonorowany Laurem Polskiej Izby Książki. Od 2011 wiceprzewodniczący Rady Programowej Narodowego Centrum Kultury. Członek Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej Akademii Nauk.
Może zabrzmi to trochę idiotycznie albo banalnie, ale to jedna z tych książek, które otwierają umysł, uczą innego spojrzenia oraz taka, z których najwięcej można wynieść dla samego siebie.
"Tłumacz między innymi" to jedna z tych książek, o których treści mógłbym rozmawiać godzinami, ale trudno mi napisać zwięźle zwartą recenzję. Lekkość pióra Jerzego Jarniewicza sprawia jednak, że z łatwością mogę ją polecić nie tylko osobom zainteresowanym przekładem, ale też literaturą w ogóle. Tylko niech ktoś obyty w temacie jeszcze mi powie: czy autor żywi jakąś urazę do Barańczaka czy to tylko takie „branżowe” złośliwostki?
Sięgnąwszy początkowo po tę książkę, poczułam się rozanielona i w zachwycie przepisywałam do swojego kajeciku stronę po stronie — nieczęsto znajduje się w słowach podobne zrozumienie. Jarniewicz w sposób wzniosły i należny pisze o przekładzie jako o dyscyplinie szlachetnej, choć nieoczywistej i nierzadko niedocenianej. Swoim traktatem stara się przywrócić godność tłumaczom, których praca, pomimo jej wagi, bywa ustawicznie marginalizowana. Nieustająco przypomina tym samym kwestię twórczego aspektu tego rzemiosła i pochyla się nad jego bezpośrednim wpływem na kształtowanie kultury. Z pieczołowitością omawia przy tym także sam warsztat i jego arkana, a nawet uchyla rąbka tajemnicy etosu translatorskiego. Tłumaczenie jest i od zawsze było mi bliskie, najbliższe; wszystko, co o nim traktuje, przyjmuję więc z najwyższą czułością. I między wierszami szukałam nade wszystko właśnie tego: źdźbła porozumienia, krztyny tkliwości. Dostrzeganie tłumaczy tam, gdzie często giną w cieniu, z pewnością nie jest mi obce. Refleksje tu zawarte rzuciły jednak światło na sprawy, o których dotąd nie myślałam. Moją ciekawość rozbudziły wśród nich szczególnie rozdziały o spieszczeniach, przekładach polsko-polskich, narzucanej cenzurze czy uwspółcześnianiu literatury. Bez wątpienia były to dla mnie cenne spostrzeżenia. Żal mi tylko, że im dalej w las, tym lektura coraz dotkliwiej zaczynała mnie nużyć. Ostatnia część zdała mi się niepotrzebnie rozwlekła, i o ile rozumiem jej miejsce w argumentacji, tak nie jestem pewna, czy stanowiła ona najlepszą klamrę całości. Strukturalnie zresztą — co w żadnym stopniu nie podważa oczywiście wartości merytorycznej pracy — dało się odczuć, że czyta się w istocie zbiór esejów niż konsekwentnie realizowany szkic. Naturalnie prowadziło to do pewnego poczucia niezaspokojenia. Doceniam jednak zacięcie autora dla sprawy i wrażliwość, z jaką się do niej odnosi. Warto je było tu między innymi znaleźć.
Bardzo dobra praca - warta poleceniu każdemu, kto interesuje się szeroko pojętą teorią literatury. Świetnie pokazuje, że nie istnieje coś takiego jak neutralność języka (uwrażliwia na język). Przywraca również należne miejsce tłumaczom i tłumaczkom literatury, którzy jeszcze dzisiaj często pozostają niewidoczni - a stworzone przez nich teksty widzimy jedynie przez pryzmat 'tekstów wyjściowych' - niejako "naturalnie" przyjmując, że przekazywane przez tłumaczy słowa są tymi samymi słowami, co słowa autorów "oryginałów".
Jarniewicz touches all these dilemmas related to being a translator, gives an insight on translation- with understanding and ability to pass it on to the readers, even non-academic readers. Wish there were more academia people like him!