„I tu tkwi cały problem: gwałt realnie jest naszą codziennością, a wszelkie zachowania upokarzające kobiety ze względu na płeć otwierają dla niego pole. Nie dlatego, że panowie mają wielkie libido, wielkie mięśnie i wielkie penisy, ale właśnie dlatego, że w społecznym odczuciu mogą żartować, komentować, podszczypywać i klepać – że to nic takiego, codzienność. Gwałt to wynik kultury i związanej z nią władzy: dlatego nazywamy ją kulturą gwałtu”. — fragment
E-book dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska (CC BY 3.0 PL).
Gdybym miał również ująć w jednym zdaniu to, jakie mam odczucia po lekturze (łyknąłem w kilka godzin): Esej, który zawarł w telegraficznym skrócie wszystko, czego mężczyźni kompletnie nie rozumieją oraz zrozumieć nie chcą-w dodatku długo chcieć nie będą.
Staśko pisze o sprawach, z których ja już zdaje sobie sprawę od jakiegoś czasu- i dodaje do tego kilka śmiałych tez, tj. np. gwałt to codzienność kobiet (tym sformułowaniem kończy się esej). Najciekawsze jest to, że jest w stanie mnie do tego przekonać. Sam zacząłem myśleć nad przykładami własnymi oraz obserwacjami nawet własnych działań w przeszłości, które były naznaczone takim „gwałtem” wobec kobiet. I zgadzam się z jej rozumowaniem.
Przemówił do mnie mocno fragment, w którym mówi (w skrócie teraz to ujmę), że męzczyzna który dostanie komplement na ulicy jest w siódmym niebie- dzieje się to tak rzadko, że ten komplement może faktycznie „coś znaczyć” dla niego. Pojawia się równocześnie przy okazji rozmowy z kobietą wątek, że „on nie rozumie jak jej może się coś takiego na co dzień nie podobać”- a potem zaczynasz myśleć. Codziennie, co wyjście z domu, co chwilę- w pracy, urzędzie, sklepie, klubie, ulicy- ktoś ciągle ci mówi i ocenia cię, klepie po tyłku, łapie za cycka od czasu do czasu. Przecież to na litość boską jest zwykłe molestowanie, na które mieliśmy my- mężczyźni- przyzwolenie od zawsze. W świecie, który sami sobie stworzyliśmy (kobiety nigdy nie mogły decydować i nadal nie mogą, bez żartów).
Dodam swoją obserwację- mężczyźni walczący o dzieci w sądzie. Oni tag #pieklomezczyzn powinni kierować do.. innych mężczyzn- to oni zgotowali im to piekło. To mężczyźni ustalają „cenę” kobiety i jej wartość w dzisiejszym patriarchalnym świecie. Kobiety mogą jedynie wykonywać nieświadomie rozkazy, zalecenia; stosować się do reguł i zasad. To mężczyźni, którzy unikają alimentów (ściągalność około 20%) wam to zrobili. Mężczyźni, którzy traktują od zawsze kobiety jak towar, nie jak człowieka.
Bardzo dobrze napisane "how-to" dla >>początkujących feministek<< które uczą się dyskutować o tym, dlaczego mają prawo nie życzyć sobie "komplementów" od (nie)znajomych. Dla tych bardziej obcykanych raczej jak odświeżenie tego, co już dobrze znają i wiedzą.
Jest to esej/artykuł (nie potrafię rozróżnić), który porusza bardzo ważną tematykę kultury gwałtu i jak wiele jej objawów jest bagatelizowane w naszym społeczeństwie. Autorka ciekawie i stanowczo obejmuje swoje stanowisko w tej kwestii, skupiając się na sytuacji kobiet, które w wielu sferach życia doświadczają zjawiska seksizmu. Opisuje różne sytuacje i przytacza wypowiedzi znanych osób bądź zjawiska występujące w kulturze, które na codzień są bagatelizowane, a pośrednio przyczyniają się do tolerancji gwałtu w codziennym życiu. Myślę, że jest to pozycja warta przeczytania. Jest niedługa, ma tylko 75 str, a według mnie jest dobrym początkiem na rozpoczęcie swojej edukacji w tej tematyce. Może niektórym osobom otworzyć oczy na wiele spraw, nad którymi nigdy się jeszcze nie zastanawiały.
Poor quality of author workshop. The book is a compilation of half readed news on feminist sites. Full of contradictions. For example author say that consent is impoosible without equity, in next paragraph she says the eqity is created by consent. There are also some references to Marx's work, capitalism hating and twsting reality to affrim author psychosis. This is garbage.
Bardzo przyjemna książka. Krótka ale zawierająca dużo cennych informacji i argumentów do dyskusji z osobami o poglądach z kategorii "nie jestem seksistą ALE"
Jest to esej/artykuł (nie potrafię rozróżnić), który porusza bardzo ważną tematykę kultury gwałtu i jak wiele jej objawów jest bagatelizowane w naszym społeczeństwie. Autorka ciekawie i stanowczo obejmuje swoje stanowisko w tej kwestii, skupiając się na sytuacji kobiet, które w wielu sferach życia doświadczają zjawiska seksizmu. Opisuje różne sytuacje i przytacza wypowiedzi znanych osób bądź zjawiska występujące w kulturze, które na codzień są bagatelizowane, a pośrednio przyczyniają się do tolerancji gwałtu w codziennym życiu. Myślę, że jest to pozycja warta przeczytania. Jest niedługa, ma tylko 75 str, a według mnie jest dobrym początkiem na rozpoczęcie swojej edukacji w tej tematyce. Może niektórym osobom otworzyć oczy na wiele spraw, nad którymi nigdy się jeszcze nie zastanawiały.
Zarówno napisana prostym informacyjnym językiem książka wprowadzająca do feminizmu dla pań, dla których opisywane problemy i jawne krzywdy bywają codziennością (naruszanie przestrzeni osobistej, bycie zredukowaną do „mięsa na wystawie” wśród prymitywnych mężczyzn etc.) wprowadzająca do teorii feministycznej, jak i szczery oraz donośny głos sprzeciwu wobec szkodliwego patriarchatu w objaśnieniami mogącymi edukować panów.
Kawał dobrej literatury aktywistycznej. Uświadamiającej i punktującej problemy dotykające kobiety w Polsce. Staśko dokładnie pochyla się nad problemami casualowego molestowania, wywierania presji na kobietach, czy kodowania pewnych zachowań kobiecych jako złe przez mężczyzn stawiających siebie w roli autorytetów i władzy. Tłumacząc smutne i często wołające o pomstę do nieba krzywdy normalizowane gdy przydarzają się one kobietom. Tak aby osoby też nie zastanawiające się nad skalą i polem krzywd patriarchatu, mogły dokładnie zrozumieć jej cenne argumenty.
Doceniam potrzebny przytyk do pseudofeminizmu w wydaniu liberalnym, gdzie uśmiechnięci panowie z mediów próbują pozować na sojuszników kobiet w sprawach społecznych, przy jednoczesnym odtwarzaniu stereotypów w takich kampaniach. Dobra robota.
Niekiedy narracja zdawała mi się, lecieć po łebkach w przedstawianiu wielu interesujących przypadków manifestowania się ohydnego łba kultury gwałtu w popkulturze i konwencjach relacji międzyludzkich wpajanych nam od dzieciństwa. Kiedy można by się nad nimi bardziej pochylić by wypunktować problem jeszcze dobitniej. Poza tym nie mam zastrzeżeń.
Staśko robi bardzo ważną i godną podziwu robotę w uświadamianiu barier które możemy jako świadomi obywatele, skruszyć i dojść do lepszego jutra, lepszego społeczeństwa.
Lecę czytać „Gwałt Polski” współtworzony przez Maję Staśko, którego mniejsza publikacja wydaje mi się swego rodzaju „wstępem do”, „przebieżką”.