Po poruszającej powieści Z popiołów przyszedł czas na zapierające dech Z otchłani. Kolejna odsłona świetnie zapowiadającej się serii Martyny Senator.
W milczeniu podnoszę się z krzesła, zakładam kurtkę i ruszam w stronę drzwi. Moje nogi drżą, głowa huczy od nadmiaru chaotycznych myśli, a serce powoli pęka na pół. Adam chwyta mnie za rękę. Po raz kolejny przeprasza. Błaga o wybaczenie. Zapewnia, że mnie kocha. Napędzana gniewem biorę zamach i uderzam go pięścią w twarz. Mocno. Najmocniej, jak tylko potrafię. Jest w szoku. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek go uderzę. A ja nie przypuszczałam, że kiedykolwiek mnie zdradzi.
Po wyznaniu Adama świat osunął się Kaśce spod nóg. Nic nie jest takie, jak sądziła. Kiedy na jej drodze staje Szymon, dziewczyna ani myśli dać szansę miłości z Tindera. Gdyby wszystko mogło być zupełnie proste, a nie kompletnie zagmatwane, życie byłoby znacznie przyjemniejsze. Ale czas dać spokój mrzonkom i zacząć żyć według nowych zasad.
Poprzednie książki jednak trochę bardziej mi się podobały, chociaż nie do końca je pamiętam. Było to fajne i przyjemne new adult, ale trochę brakowało mi tutaj jakiejś głębi. Nie zżyłam się nie wiadomo jak bardzo z bohaterami, fabuła też nie wiadomo jak bardzo nie zachywca.
Takie do przeczytania na raz właściwie. Lekkie, idealne na lato, ale jednocześnie nie wrócę już do tej książki.
Była jeszcze lepsza od 1 części i można ją czytać bez znajomości poprzedniej części. Historia Kaśki i Szymona zaczynająca się od tindera naprawdę wciąga. Pochłonęłam ją w kilka godzin. Kraków w tle,pewna tajemnica i jak zawsze wątek miłosny z bohaterami,których nie da się nie lubić :)
Kaśka nigdy nie spodziewała się, że jej pięcioletni związek zakończy się w taki sposób: usłyszeniem wyznania, że jej ukochany zdradził ją z inną kobietą. Chociaż Adam błaga o kolejną szansę, czy można być szczęśliwym z człowiekiem, któremu nie potrafi się już zaufać? Kiedy na drodze Kaśki, wskutek intrygi jej koleżanki, staje przystojny dziennikarz Szymon, żadne z nich nie ma zamiaru angażować się w nowy związek. Postanawiają zostać przyjaciółmi, jednak szybko odkrywają, że nie są w stanie ignorować siły, która ich przyciąga. Czy oboje są w stanie zostawić przeszłość za sobą i odrzucić zasady, panujące do tej pory w ich życiu? I czy Szymon jest gotowy odkryć przed Kaśką wszystkie karty?
“Z otchłani” to drugi tom trylogii new adult Z popiołów, pióra Martyny Senator. Autorka porusza w niej trudne i bardzo aktualne problemy, dotykające dzisiejszego pokolenia dwudziestolatków. W pierwszej części towarzyszyliśmy Sarze, gdy uczyła się na nowo otwierać na świat po ciężkich doświadczeniach, które przeszła, natomiast drugi tom poświęcony jest jej współlokatorce Kaśce i jej próbom pogodzenia się ze zdradą, a także rozterkom, związanym z nowym mężczyzną w jej życiu.
Autorka po raz kolejny udowodniła, że ma niezaprzeczalny talent do tworzenia poruszających historii, ubranych w lekką, bardzo przyjemną w odbiorze formę. Przez książkę dosłownie się płynie - nawet nie zauważycie, kiedy z pierwszej strony dotrzecie na ostatnią. Rozdziały są dosyć krótkie, w dodatku podzielone jeszcze na mniejsze części i przetykane grafikami, przedstawiającymi e-maile i smsy, wymieniane między dwójką głównych bohaterów. Jako miłośniczka powieści epistolarnych, bardzo lubię takie wstawki we współczesnej literaturze.
Podobnie jak “Z popiołów”, “Z otchłani” napisane jest z perspektywy dwojga bohaterów - w tym wypadku Kaśki i Szymona. Poznają się oni w dość nietypowych, choć może właśnie typowych dla dzisiejszych czasów okolicznościach, przez aplikację Tinder. Sama nigdy z niej nie korzystałam, ale może ten wątek zainteresuje tych czytelników, którzy mieli z nią styczność. Kaśkę mogliśmy trochę już poznać w pierwszym tomie serii, jako dobrą przyjaciółkę, świetną kucharkę, osobę rozsądną i twardo stąpającą po ziemi. “Z otchłani” pokazuje pełniejszy jej obraz, z jej słabościami, niedoskonałościami, marzeniami i szeroką gamą uczuć, kłębiących się w jej sercu wskutek nowych życiowych okoliczności. Nie mogę powiedzieć, żebym polubiła Kaśkę tak bardzo, jak Sarę - introwertyczną, artystyczną duszę. Czasem nie zgadzałam się z jej decyzjami, reakcjami czy sposobem myślenia, choć w pewnych sytuacjach zaimponowała mi swoim rozsądkiem i trzeźwym spojrzeniem. Co do Szymona, to - jak to często bywa w książkach new adult - wydaje się być trochę zbyt idealny: nieziemsko przystojny, inteligentny, opiekuńczy, chociaż autorka ukazała też kilka dość poważnych jego wad, które nie wpływają jednak negatywnie na jego ogólny obraz. Oczywiście ich historia nie jest prosta, na drodze do szczęścia stoją im liczne przeszkody, ale miłość, zaufanie oraz umiejętność pójścia na kompromis i dostosowania się do nieoczekiwanej sytuacji są w stanie burzyć mury i otwierać na oścież zatrzaśnięte drzwi.
Chemia pomiędzy parą głównych bohaterów jest niezaprzeczalna i podczas gdy “Z popiołów” nie zawierało żadnych graficznych scen 18+, to drugi tom jest już typowy dla swojego gatunku - więcej w nim namiętności i fizyczności. Na szczęście autorka nie poszła w stronę swoich amerykańskich koleżanek po piórze i oszczędziła czytelnikom bogatych w anatomiczne szczegóły scen łóżkowych. Dla niektórych to zapewne wada - dla mnie zaleta.
Jeśli chodzi o minusy, to w fabule zbytnio się ich nie doszukałam, książka podobała mi się, choć z pewnością nie tak bardzo, jak pierwszy tom - subtelniejszy i bardziej urzekający pięknem języka niż drugi. Mimo to Martyna Senator po raz kolejny dowiodła, że w polskiej literaturze jest miejsce na nurt new adult, a książki rodzimych autorów wcale nie muszą być gorsze, niż zagranicznych. Mam natomiast pewne zastrzeżenia co do samego wydania: niestety miałam wrażenie, że wydawnictwu zależało na jak najszybszym wypuszczeniu książki w świat i nie poświęcili wystarczająco dużo czasu na korektę tekstu. Źle podzielone dialogi i rażące literówki w pewnym stopniu utrudniały mi lekturę, a “aplikacja pobierająca dane z pejsa” zdetronizowała w moim prywatnym rankingu “lżący ból” z innej książki tego wydawcy.
Jeśli nie mieliście jeszcze styczności z twórczością autorki, to najwyższa pora nadrobić zaległości, bo z pewnością warto. Uważam, że Martyna Senator jest jedną z najzdolniejszych polskich pisarek młodego pokolenia i z niecierpliwością oczekuję na kolejne jej książki. Kaśka nigdy nie spodziewała się, że jej pięcioletni związek zakończy się w taki sposób: usłyszeniem wyznania, że jej ukochany zdradził ją z inną kobietą. Chociaż Adam błaga o kolejną szansę, czy można być szczęśliwym z człowiekiem, któremu nie potrafi się już zaufać? Kiedy na drodze Kaśki, wskutek intrygi jej koleżanki, staje przystojny dziennikarz Szymon, żadne z nich nie ma zamiaru angażować się w nowy związek. Postanawiają zostać przyjaciółmi, jednak szybko odkrywają, że nie są w stanie ignorować siły, która ich przyciąga. Czy oboje są w stanie zostawić przeszłość za sobą i odrzucić zasady, panujące do tej pory w ich życiu? I czy Szymon jest gotowy odkryć przed Kaśką wszystkie karty?
“Z otchłani” to drugi tom trylogii new adult Z popiołów, pióra Martyny Senator. Autorka porusza w niej trudne i bardzo aktualne problemy, dotykające dzisiejszego pokolenia dwudziestolatków. W pierwszej części towarzyszyliśmy Sarze, gdy uczyła się na nowo otwierać na świat po ciężkich doświadczeniach, które przeszła, natomiast drugi tom poświęcony jest jej współlokatorce Kaśce i jej próbom pogodzenia się ze zdradą, a także rozterkom, związanym z nowym mężczyzną w jej życiu.
Autorka po raz kolejny udowodniła, że ma niezaprzeczalny talent do tworzenia poruszających historii, ubranych w lekką, bardzo przyjemną w odbiorze formę. Przez książkę dosłownie się płynie - nawet nie zauważycie, kiedy z pierwszej strony dotrzecie na ostatnią. Rozdziały są dosyć krótkie, w dodatku podzielone jeszcze na mniejsze części i przetykane grafikami, przedstawiającymi e-maile i smsy, wymieniane między dwójką głównych bohaterów. Jako miłośniczka powieści epistolarnych, bardzo lubię takie wstawki we współczesnej literaturze.
Podobnie jak “Z popiołów”, “Z otchłani” napisane jest z perspektywy dwojga bohaterów - w tym wypadku Kaśki i Szymona. Poznają się oni w dość nietypowych, choć może właśnie typowych dla dzisiejszych czasów okolicznościach, przez aplikację Tinder. Sama nigdy z niej nie korzystałam, ale może ten wątek zainteresuje tych czytelników, którzy mieli z nią styczność. Kaśkę mogliśmy trochę już poznać w pierwszym tomie serii, jako dobrą przyjaciółkę, świetną kucharkę, osobę rozsądną i twardo stąpającą po ziemi. “Z otchłani” pokazuje pełniejszy jej obraz, z jej słabościami, niedoskonałościami, marzeniami i szeroką gamą uczuć, kłębiących się w jej sercu wskutek nowych życiowych okoliczności. Nie mogę powiedzieć, żebym polubiła Kaśkę tak bardzo, jak Sarę - introwertyczną, artystyczną duszę. Czasem nie zgadzałam się z jej decyzjami, reakcjami czy sposobem myślenia, choć w pewnych sytuacjach zaimponowała mi swoim rozsądkiem i trzeźwym spojrzeniem. Co do Szymona, to - jak to często bywa w książkach new adult - wydaje się być trochę zbyt idealny: nieziemsko przystojny, inteligentny, opiekuńczy, chociaż autorka ukazała też kilka dość poważnych jego wad, które nie wpływają jednak negatywnie na jego ogólny obraz. Oczywiście ich historia nie jest prosta, na drodze do szczęścia stoją im liczne przeszkody, ale miłość, zaufanie oraz umiejętność pójścia na kompromis i dostosowania się do nieoczekiwanej sytuacji są w stanie burzyć mury i otwierać na oścież zatrzaśnięte drzwi.
Chemia pomiędzy parą głównych bohaterów jest niezaprzeczalna i podczas gdy “Z popiołów” nie zawierało żadnych graficznych scen 18+, to drugi tom jest już typowy dla swojego gatunku - więcej w nim namiętności i fizyczności. Na szczęście autorka nie poszła w stronę swoich amerykańskich koleżanek po piórze i oszczędziła czytelnikom bogatych w anatomiczne szczegóły scen łóżkowych. Dla niektórych to zapewne wada - dla mnie zaleta.
Jeśli chodzi o minusy, to w fabule zbytnio się ich nie doszukałam, książka podobała mi się, choć z pewnością nie tak bardzo, jak pierwszy tom - subtelniejszy i bardziej urzekający pięknem języka niż drugi. Mimo to Martyna Senator po raz kolejny dowiodła, że w polskiej literaturze jest miejsce na nurt new adult, a książki rodzimych autorów wcale nie muszą być gorsze, niż zagranicznych. Mam natomiast pewne zastrzeżenia co do samego wydania: niestety miałam wrażenie, że wydawnictwu zależało na jak najszybszym wypuszczeniu książki w świat i nie poświęcili wystarczająco dużo czasu na korektę tekstu. Źle podzielone dialogi i rażące literówki w pewnym stopniu utrudniały mi lekturę, a “aplikacja pobierająca dane z pejsa” zdetronizowała w moim prywatnym rankingu “lżący ból” z innej książki tego wydawcy.
Jeśli nie mieliście jeszcze styczności z twórczością autorki, to najwyższa pora nadrobić zaległości, bo z pewnością warto. Uważam, że Martyna Senator jest jedną z najzdolniejszych polskich pisarek młodego pokolenia i z niecierpliwością oczekuję na kolejne jej książki.
JAK WYLECZYĆ ZŁAMANE SERCE? Kaśka zawsze myślała, że znalazła już tego jedynego i spędzi życie u boku swojej nastoletniej miłości. Gdy więc dowiaduje się, że Adam ją zdradził, nie ma pojęcia, jak odnaleźć się w tej sytuacji. Wybaczyć mu, spróbować dać drugą szansę? Przecież tyle lat spędzili razem. A może zamknąć ten rozdział i rozpocząć następny? Tylko jak przekonać do tego serce, które zdaje się tęsknić mimo wszystko? Kaśka, nasza główna bohaterka, nie była mi obca - to współlokatorka Sary z książki Z popiołów. I jak wtedy to Kaśka tylko migała gdzieś nam w całej opowieści, a wszystko było skupione na Sarze, tak teraz role się odwróciły i nasza blondynka dostała swoją własną historię. I to bardzo ciekawą. Bo chociaż zdrada nie jest może specjalnie oryginalnym pomysłem na utrudnienie bohaterce życia, to jednak jej dalsze losy, okoliczności, w jakich poznała Szymona, a także cała historia z nim związana, były już jak najbardziej czymś mniej spotykanym w polskim YA. Na plus także kreacja bohaterów - zarówno Kaśka, jak i Szymon byli realni, pełni zalet i wad, bez upiększeń. Ona - pracownica korporacji, on - przystojny dziennikarz unikający poważnych relacji. Polubiłam tę dwójkę i przyznam, że podobała mi się chemia, jaką autorce udało się między nimi stworzyć! Ale czy chemia wystarczy, by otrzymać szczęśliwe zakończenie? Tego już nie zdradzę! ;-)
NIE TYLKO O MIŁOŚCI Chociaż główna linia fabularna kręci się wokół miłości, to jednak nie jest to jedyny temat, jaki poruszony został w tej książce. Podobały mi się przemyślenia bohaterów na temat naszej prywatności w sieci, a raczej coraz częstszym jej braku. Bo czy nie wrzucamy na nasze portale społecznościowe aż za dużo informacji o sobie? Czy nie pozbawiamy się resztek naszej prywatności, wystawiając swój każdy dzień na widok publiczny? Autorka zwróciła także uwagę na konieczność brania na siebie odpowiedzialności za swoje czyny, a także tego, że związek dwóch osób to nie tylko czułe słowa i fizyczność. To często masa wielu innych czynników, a także osób, które już wcześniej pojawiły się, i nadal są, w naszym życiu.
STRUKTURA Książka podzielona jest na numerowane rozdziały, w ramach których mamy jeszcze podział na dwie perspektywy - Kaśki oraz Szymona, którzy są naszymi pierwszoosobowymi narratorami. Dzięki temu mogliśmy poznać ich lepiej, chociaż w przypadku Szymona autorka pobawiła się z nami i tak w kotka i myszkę. Fakt, od początku można się domyślić, co też przed nami ukrywa, jednak te zgadywanki mimo wszystko pozytywnie wpłynęły na odbiór powieści. Styl pisania, tak jak było to w przypadku pierwszego tomu, był prosty i przyjemny, dzięki czemu czytało się bez zgrzytów. Po raz kolejny też pojawiła się masa odwołań do ulic i miejsc, w jakich bywali bohaterowie i sądzę, że dla mieszkańców Krakowa jest to niesamowita sprawa, czytać o miejscach, które sami z pewnością codziennie odwiedzają, jednak na mnie średnio to zadziałało, bo wyobraźnia nie miała pola do popisu, skoro nazwy ulic nie mówiły mi absolutnie niczego. Nie winię jednak o to autorki - może kiedyś odwiedzę Kraków na dłużej i zapoznam się z ulicami na tyle, by przy kolejnym tomie ułatwić sobie poruszanie się z bohaterami po mieście. ;-)
PODSUMOWUJĄC Z otchłani to zdecydowanie udana kontynuacja, nawet jeśli opowiada całkowicie samodzielną historię. Jak najbardziej dorównała Z popiołów, a może nawet okazała się nieco lepsza. Polubiłam Kaśkę i Szymona i kibicowałam im do samego końca. Ciekawa fabuła, równowaga smutków i zabawnych momentów oraz świetny klimat. Czytało mi się bardzo dobrze i już nie mogę się doczekać trzeciego tomu. Przeczuwam, że tym razem zapoznamy się z losami Mirki, ale na szczegóły pewnie trzeba jeszcze poczekać, bo premiera dopiero w lipcu. Komu polecam? Miłośnikom YA z nutką obyczajowych klimatów oraz fanom książek Colleen Hoover - książki Martyny Senator na pewno Was nie zawiodą!
Po lekturze „Z popiołów” Martyny Senator wiedziałam, że chętnie sięgnę też po kolejne książki tej autorki. Jednak dopiero wtedy, gdy będę miała dość thrillerów i fantastyki, bo jej powieści to świetna odskocznia od gatunków, które czytamy na codzień i które zdążyły nam się już trochę przejeść. Nie ukrywajmy: nie są one bez wad, jednak są takie słodkie i urocze, że jestem w stanie przymknąć na nie oko.
Zabierając się za lekturę nie możemy nastawiać się na powieść, której jeszcze nie było, gdyż powiela ona utarte schematy i łatwo możemy przewidzieć, jak wszystko się skończy. Niemniej jednak jeśli macie ochotę na lekką lekturę, to te książki nadadzą się do tego idealnie! Bohaterów powieści Martyny Senator nie da się nie lubić. Sa dobrze wykreowani, mają swoje wady, zalety, przeszłość, którą chcą zostawić za sobą i zacząć wszystko od nowa. Podoba mi się, że autorka skupia się nie tylko na wątku miłosnym, ale poświęca również czas głównym postaciom, poznajemy ich pracę i zainteresowania - po prostu codzienne życie. Osoba Kaśki jest tym bardziej bliska mojemu sercu ze względu na swoją pracę i sposób bycia, łatwo mi było się z nią utożsamiać. Autorka nie zapomina też o bohaterach, których mieliśmy już okazję poznać w „Z popiołów” - co jakiś czas funduje czytelnikowi smaczki z ich życia. Książki Martyny Senator to lektury dosłownie na jeden wieczór, czyta się je w błyskawicznym tempie. Ich prosty i lekki język oraz dużo dialogów sprawiają, że są to świetne powieści zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników, którzy chcą powspominać czasy młodości. Nie zawsze jednak jest tak słodko i kolorowo, bo nasi bohaterowie mają za sobą trudne chwile i bagaż doświadczeń, którym nie chcą się dzielić ze światem. Książki niosą ze sobą przesłanie, w tym przypadku jest takie, że nie wolno skreślać nikogo ze względu na jego przeszłość, gdyż my nie mamy na nią wpływu. Liczą się dobre chęci i zaangażowanie, które czasem potrafią naprawić niejeden błąd.
Tak jak wspomniałam wyżej: „Z otchłani” polecam jako lekturę na jeden wieczór, jeśli jesteście fanami gatunku to na pewno Wam się spodoba, jeśli zaś na codzień czytacie co innego, to będzie to świetną odskocznią. :)
𝗢𝗽𝗶𝘀 Kaśka (przyjaciółka Sary) próbuję uporządkować swoje myśli i uczucia Po tym jak jej wieloletni partner zdradził ją po pijaku. Dziewczyna ma trudność w zaufaniu mu cudownie, ale jednocześnie przywiązanie każe jej mu wybaczyć i dać kolejną szansę. Kasia wie że teraz najgłupsze co mogłabym zrobić dlatego postanawia pojechać trochę czasu. Niestety jej druga przyjaciółka z pracy stwierdza że dziewczynie potrzeba wrażeń, odkoczni i "relaksu". Dlatego też wbrew woli głównej bohaterki umawia ją przez tindera (wcześniej zakładając jej fake konto, na co Kasia nie wyraziła zgody) na randkę która powinna w teorii skończyć się w łóżku. Adam, czyli facet z tindera jest dziennikarzem, który przez tą aplikację chciał stworzyć ciekawy artykuł do gazety. Za sprawą nieporozumienia oczywiście dochodzi tylko do sprzeczki i nerwów, letni powstrzymuje to Adama przed z myśleniem całej erotycznej historii o randce z tindera. I tak zaczyna się ich przygoda w dziwny romansik. 𝗢𝗽𝗶𝗻𝗶𝗮 Ten tom trochę mnie irytował. Głównie tym że każda postać jak jeden mąż nie wie czym jest Tinder i każdy każdemu musi to wyjaśnić. nie pamiętam w którym roku powstała ta książka ale troszeczkę nie chce mi się wierzyć że ludzie wtedy nie wiedzieli o istnieniu takiej aplikacji. W ogóle jak cała fabuła jest strasznie nierealna. Kasia za szybko chcę wybaczać każdemu kto sprawił jej oblicz minimalną przykrość. Sam wątek przyjaźni Kaśki jest z tą dziewczyną z pracy jest wkurzający, bo według mnie żadna osoba która tytułuje się najlepszą przyjaciółką nigdy nie zrobiłabyś świństwa bliskiej osobie. Do samego wątku romantycznego nie mam żadnych zastrzeżeń jest poprowadzony w miarę okej. Ponownie jest to książka do przeczytania ich do zapomnienia. (5.7/10⭐)
Z Otchłani to drugi tom serii autorstwa Martyny Senator, pierwszy, czyli Z popiołów sprawił, że z niecierpliwością czekałam na kontynuację. Książka ta może nie jest majstersztykiem zawiłości i nie ma pięćsetnego dna, ale za to w bardzo przystępny sposób ukazuje nam banalne wartości, o których, mimo że bardzo dobrze je znamy, często zapominamy w życiu codziennym. Bohaterowie i ich bliscy starają się pokazać nam jak ważna jest prawda, czym jest miłość, o co chodzi w związku, jak rozwiązywać problemy, czym jest wybaczenie i wiele wiele innych. Myślę także, że należy wspomnieć, iż Z otchłani można czytać bez znajomości Z popiołów, ale ja osobiście zachęcam do sięgnięcia po obie książki.
Główną narratorką jest Kaśka, ale jej perspektywa przeplata się z krótkimi fragmentami ze strony drugiego z głównych bohaterów, Szymona. Mamy tutaj sekrety, kłótnie i nieustannie trzymamy kciuki za to, aby wszystko skończyło się dobrze. Z Otchłani podobało mi się równie bardzo, co Z popiołów, jeśli nie bardziej i jak osobiście nie mogę znaleźć romansu, który by mi przypasował, to Martyna Senator trafia w mój złoty środek. Do zobaczenia!
Oczarowana historią Sary i Michała wiedziałam, że kiedy tylko wyjdzie kolejna książka autorstwa Martyny Senator będą musiała natychmiast ją przeczytać i na pewno się nie rozczaruje. Tak też się stało. Autorka w swojej najnowszej powieści stworzyła naprawdę niesamowitą, wzruszającą i niezwykle realistyczną historię, która na długo pozostanie w mojej pamięci.
„Daj sobie czas. I jak to mówią: nie decyduj w złości i nie obiecuj w szczęściu.”
W drugim tomie cyklu „Z popiołów” poznajemy losy najlepszej przyjaciółki i współlokatorki Sary – Kaśki. Dziewczyna przeżywa akurat bardzo trudny okres w swoim życiu, ponieważ niedawno dowiedziała się o zdradzie ukochanego. Zdezorientowana nową sytuacją, nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości i pogrąża się coraz bardziej w rozpaczy. Zaniepokojona zachowaniem przyjaciółki z pracy Mirka postanawia pomóc jej wrócić do normalności. Przeświadczona o słuszności swojego pomysłu umawia przyjaciółkę na randkę w ciemno, o której dziewczyna nie ma zielonego pojęcia.
„Z otchłani” to jedna z tych książkę, które mimo swojej prostoty i braku oryginalności zachwycają czytelnika. Nie wiem jak udało się to Martynie Senator, ale naprawdę trudno nie polubić tej historii. Zwłaszcza, że kiedy już raz się sięgnie się po tą książkę to nie można jej odłożyć na półkę, dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania. Coś niesamowitego! Autorka operując prostym językiem stworzyła niesamowicie wciągającą historię, w której nie brakuje niespodzianek oraz zaskakujących zwrotów akcji.
Jak już wspominałam w recenzji poprzedniego tomu jedyną słabą stroną twórczości Martyny Senator byli bohaterowie. Na tle innych, świetnych postaci Michał wydał mi się osobą zbyt wyidealizowaną, co trochę psuło odczucia względem tej książki. Jednak w przypadku „Z otchłani” widać, że autorka bardziej przemyślała bohaterów, przez co Kaśka i Szymon to postacie z krwi i kości, z którymi każdy z nas spokojnie mógłby się utożsamić.
„Kiedyś ludzie nosili sekrety w głębi swoich serc, a dziś ukrywają je w swoich smartfonach.”
Twórczości Martyny Senator naprawdę trudno nie polubić. Jej książki zawsze mają w sobie to „coś” co skrada serce czytelnika od pierwszej strony, dlatego osobiście z niecierpliwością czekam na kolejne książki tej autorki, a tymczasem Wam gorąco polecam „Z otchłani”. Jej lektura na pewno rozgrzeje Was w te mroźne wieczory.
Aleksandra
Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Z otchłani” autorstwa Martyna Senator.
Nieco inne klimaty niż te, które dało się odczuć w "Z popiołów". Przypomina to trochę komedię romantyczną z paroma zagraniami z typowego romansu. Sporo tu klisz i brakowało mi trochę przełamania tych schematów. Nie zrozumcie mnie źle - to wciąż przyjemna i urocza powieść, którą pochłania się w kilka chwil, ale nie wnosi ona kompletnie nic nowego.
Lekka i przyjemna, szybko się czyta, chociaż wielka tajemnica nie jest już dla czytelnika tajemnica w momencie w którym pierwszy raz jest wspomniane że istnieje XD
,,Z odchłani" czytało się bardzo przyjemnie, jednak brakowało mi w niej jakiejś głębi. Było to miłe czytadło, ale całkiem inne w odbiorze niż ,,Z popiołów", które bardzo mi się podobało. Dodatkowo zachowanie Kaśki często działało mi na nerwy. Początek mnie nie porwał, dopiero 100 ostatnich stron powoli zmieniło moje zdanie.
'(...) każda postać, nawet ta, która jest oparta na jakimś utartym schemacie, ma w sobie pewien indywidualny pierwiastek, który czyni ją niepowtarzalną'