Capucine est comme un poisson hors de l’eau. Pour sa mère Solange et le reste de sa famille, sa timidité est une tare inexcusable. À quelques semaines de la fi n de son secondaire, elle ne rêve que d’une chose : prendre le large. Laisser les jacassements de sa mère et de ses tantes pour remonter le fleuve et repartir à zéro.
Puis, un jour, les bavardages de Solange cessent d’un coup. En cherchant à comprendre, Capucine finit par déterrer un lourd secret de famille, plus gros que tout ce qu’elle aurait pu imaginer : une sœur. Une sœur née plusieurs années avant elle, de l’autre côté de l’Atlantique. Une sœur dont tout le monde, semble-t-il, lui a caché l’existence.
Lui ressemble-t-elle ? A-t-elle les mêmes cheveux roux, les mêmes yeux ? Le même amour pour la mer ?
C’est le long des plages de Jersey, en Angleterre, que les deux sœurs se découvriront et s’apprivoiseront, au gré des marées.
Młodzieżowa, wielokrotnie nagradzana opowieść o rodzinnych tajemnicach, siostrzanej miłości i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi – „Przypływy” kanadyjskiej pisarki Brigitte Vaillancourt.
„Z przeszłości wyłaniało się coś ważnego – coś, co dotyczyło mojej matki, ale również ojca. Coś, co sprawiało, że obydwoje milczeli.”
Nie dziwią nagrody, jakie otrzymała ta powieść, nie dziwią wyróżnienia, które uzyskała autorka – „Przypływy” to opowieść lekka, a jednak niespieszna, poruszająca tematy przynależności, poszukiwania swojej tożsamości, bliskości tam, gdzie tej bliskości nigdy nie było. Capucine musi wyruszyć w podróż, by kogoś poznać, a tym samym odkryć również samą siebie. Docenić swoją odmienność, ale na nowo pokochać też swoją rodzinę. Jest w tej opowieści pewna melancholia, podkreślana przez Brigitte Vaillancourt opisami niedużej wyspy, wiatrem, który kradnie słowa, zimnymi falami, które odbierają dech w piersi. Niby nie dzieje się zbyt wiele, a jednak dzieje się wszystko.
Dorosły czytelnik w „Przypływach” odkryje opowieść jak sprzed lat – trochę czuć tutaj atmosferę „Witaj, smutku” Françoise Sagan, jednak u Brigitte Vaillancourt upalna riwiera francuska przybiera formę odizolowanej, zimnej wyspy na Atlantyku. Tutaj można poczuć kim człowiek naprawdę jest. Nabrać powietrza w płuca i wykrzyczeć na wietrze swoje smutki i obawy. Rzucić się na fale i wreszcie zrozumieć tę prawdę, którą wszyscy powtarzamy od czasów Lwa Tołstoja: Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.
Opowieść o podróżach, które musimy odbyć, o smutkach, które musimy przetrwać, o zaskoczeniach, które jest nam dane przeżyć – perełka literatury młodzieżowej.
Récit précis d’un voyage intérieur où l’auteure et la narratrice racontent leur quête d’authenticité. Plusieurs très belles scènes et des personnages tenus ensemble par une histoire de famille aussi unique que les autres et à laquelle on croit.
2,75⭐️ To nie jest tak, że ta książka mi się nie podobała. Szybko się ją czytało, historia przyjemna, ale nic nie wnosząca. Czekałam na jakiś zwrot akcji, a takowy nie nastąpił. Rozczarowałam się, stąd taka ocena.