Kilka romantycznych chwil, przeżytych w czasie urlopu w Azji, budzi w Annie, trzydziestokilkuletniej singielce, dawno uśpione uczucia. Kobieta podejmuje decyzję, która na zawsze może zaważyć na życiu kilku osób. Jednak szczęście, będące pozornie w zasięgu jej ręki, rozsypuje się nagle niczym domek z kart.
Ósmy cud świata to opowieść o tym, że czasami trzeba zbłądzić w ciemnym lesie, by wreszcie znaleźć się na rozświetlonej polanie. A pierwszy promień słońca można niekiedy znaleźć ukryty w niepozornej, maleńkiej kopercie, zamkniętej w morskiej muszli przywiezionej z wakacji.
Magdalena Witkiewicz – a writer. Graduated from Gdańsk University, Gdansk Foundation for Management Development and Executive Master of Business Administration (MBA) in Gdańsk.. She has worked as a marketing analyst and marketing specialist. Until recently, she has owned a marketing company.
In 2013 she published four bestsellers: (Zamek z piasku, Szkoła żon, Ballada o ciotce Matyldzie, Lilka i spółka), three of which granice.pl vortal warded in a contest for the best books of spring and summer A Vietnamese publishing house has bought the rights to ”Szkoła Żon” book and this novel will be translated and published in Asia in 2014 Magdalena Witkiewicz has also represented Poland at the International Festival of Literature for Children in Lithuania. She conducts writing workshops for teenagers. In her novels she mentions the most important problems of nowadays women. Thanks to her books, women find the faith for dreams to come true. All you should do is to take your fate into your hands and help it a bit.
Romans z Wietnamem w tle. Element folkloru wietnamskiego naprawdę mnie ujął. Sam romans przewidywalny, bez efektu wow, a mimo to bardzo przyjemnie się czytało. Kolejna książka do połknięcia w jeden wieczór. :)
“Wielokrotnie zastanawiałam się, ile razy nasze ślady przecinają się ze śladami tego, z kim później będziemy wspólnie kroczyć przez życie. Ile razy krzyżują się nasze drogi (...) zanim nasze ścieżki życia połączą się w jedną” - do takich rozważań skłania nas Magdalena Witkiewicz w swojej najnowszej książce: “Ósmy cud świata”. Główna bohaterka, Ania, tak zwaną “pierwszą młodość” ma już za sobą - powoli dobiega do czterdziestki i chociaż zrobiła karierę, zwiedziła kawał świata i ma dobrą sytuację finansową, samotność nie pozwala jej czuć się w pełni szczęśliwą. Jak każda kobieta, Ania chciałaby kochać i być kochaną, a im więcej czasu mija, tym głośniej w jej sercu odzywa się instynkt macierzyński, zastępując pragnienie związku pragnieniem posiadania dziecka, choćby miało wychowywać się bez ojca. Co prawda jest ktoś, kto chętnie założyłby z nią rodzinę, ale czy można być szczęśliwym w związku bez miłości? Coraz bardziej zagubiona, Ania wybiera się w podróż do Wietnamu, aby spojrzeć na swoje życie z dystansu i przemyśleć swoje wybory. Sprawy przybierają jednak nieoczekiwany obrót, kiedy samotna wyprawa okazuje się wcale nie być samotna za sprawą pewnego mężczyzny, poznanego przez Anię na lotnisku. Czy możliwe jest, że jej największe marzenie wreszcie się spełni?
Bywają książki, które męczą czytelnika, a ich lektura ciągnie się jak budowa autostrad w Polsce. Ale są też takie, które już od pierwszych stron porywają nas w objęcia i nie chcą puścić, póki nie przeczytamy ostatniej strony. Powiem tylko, że “Ósmy cud świata” czytałam do prawie drugiej w nocy - chyba nie muszę mówić, do której kategorii należy? ;) Lekkość pióra pani Witkiewicz po raz kolejny mnie porwała - tak już mam z jej książkami, że większość tekstu połykam za jednym posiedzeniem, nawet jeśli nie wszystko mi się w nich podoba. Ale przecież nie ma książek idealnych, prawda?
W ramach wstępu do głównego motywu powieści, czyli wietnamskiej podróży, poznajemy kilkanaście lat z życia Ani (większość oczywiście w wielkim skrócie), od momentu ukończenia studiów, poprzez poszczególne etapy kariery i nieudane związki, aż do podjęcia decyzji o wyjeździe. Ktoś mógłby powiedzieć, że to trochę dużo, jak na wstęp, ale całe to wprowadzenie jest kluczowe dla zrozumienia postaci Ani i motywów jej postępowania. Polubiłam tę bohaterkę, mimo że z niektórymi jej decyzjami zdecydowanie się nie zgadzałam, a jej zachowanie miejscami było dla mnie co najmniej wątpliwe moralnie. Zdaję sobie jednak sprawę, że jej błędy nie wynikały ze złych pobudek, tylko po prostu z samotności i rozpaczliwych prób zagłuszenia pustki w sercu. Podobało mi się, że z jednej strony Ania jest silną, niezależną kobietą, pnącą się po szczeblach kariery, a z drugiej nie jest jedną z tych zimnych kobiet sukcesu, ale tęskni do roli żony i matki. Ten silnie rozwinięty instynkt macierzyński i pragnienie posiadania dziecka, potrafiące całkowicie zawładnąć myślami, były tym, co najbardziej przekonało mnie do tej postaci i pozwoliło mi w jakimś stopniu się z nią utożsamić. Polubiłam też Tomka - biznesmena, którego Ania poznaje podczas swojej podróży i z którego perspektywy obserwujemy wydarzenia w drugiej części książki, przez co możemy lepiej poznać jego i jego historię.
Kiedy odwrócicie książkę, z tyłu znajdziecie logo National Geographic. Dlaczego NG objęło patronatem powieść dla kobiet? Myślę, że odpowiedź zaczyna się na W i rymuje się z… Nie, właściwie to z niczym się nie rymuje. Wietnam. Chociaż wyprawa do tego azjatyckiego kraju to tylko część historii, opowiedzianej przez panią Magdę w tej powieści, to zdecydowanie jest to jej najbarwniejsza część. Widać, że autorka sama odbyła taką podróż, bo nie sądzę, żeby ktoś był w stanie tak plastycznie opisać miejsca, w których nigdy nie był. Nie chodzi tylko o krajobrazy, ale też o ogólny klimat danego miejsca, atmosferę, ludzi, smaki, zapachy. Podczas lektury mamy też okazję poznać kilka wietnamskich legend, a każdy rozdział rozpoczyna się wietnamską sentencją, kraj ten stanowi więc wyraźny motyw przewodni “Ósmego cudu świata”. Dzięki temu książka powinna trafić do gustu osobom, zafascynowanym kulturą Azji.
Ale nawet jeśli nie ciągnie was do Wietnamu, a z Azją macie styczność tylko przez produkty made in China, i tak warto sięgnąć po najnowsze literackie dziecko pani Witkiewicz. Autorka jak zawsze bawi, wzrusza i dotyka problemów, z którymi w dzisiejszych czasach zmaga się wielu ludzi. Historia Ani uczy nas tego, że nie samą karierą człowiek żyje oraz że nie warto rozmieniać naszego szczęścia na drobne i zgadzać się na namiastkę naszego własnego ósmego cudu świata, który może czekać tuż za rogiem. Dla każdego może to być coś innego, ale najważniejsze jest, żebyśmy - tak jak bohaterowie powieści - umieli po to sięgnąć.
od pewnego czasu w kółko słyszę, że jedyne książki, jakie przyszło mi czytać, pochodzą z regału "wyłącznie dla kobiet", prościej mówiąc - romanse, dlatego postanowiłam po nią sięgnąć. choć historia jest strasznie przewidywalna, to w pewnym sensie urzekła mnie, a może spodobała mi się za sprawą wietnamskich powiedzeń oplatających każdy rozdział?? odpowiedzenie sobie na to zasadnicze pytanie trochę zajmie, wiem bowiem że na chwilę obecną książki tego typu zostawiam za sobą. muszę jednak przyznać, że jako rozrywka spisała się przednio, a przez samą nią się płynie, niczym na owej kajucie.
Po cudownych Czereśniach przyszła pora widocznie na Wietnam, który ponownie doskonale potwierdza niezwykły kunszt autorki. A dzięki temu, że pozwala ona zabrać głos dwójce bohaterów, poznajemy ich historię z ich punktu widzenia i lepiej ich przez to rozumiemy. Ósmy cud świata pochłonąłem w dwa dni i znów jak w przypadku poprzedniej powieści miałem ogromny niedosyt, że tak szybko spotkanie z Anną i Tomaszem dobiegło końca. W trakcie lektury stali mi się niezwykle bliscy i mimo, że sama fabuła jest dość przewidywalna to mocno im kibicowałem. Natomiast przytoczone w książce wietnamskie legendy i przysłowia dodały całości dodatkowego głębszego sensu, stanowiąc przy tym motto do każdego rozdziału który otwierały. Po lekturze książki jakoś inaczej patrzę na brzęczące komary, czy drobniutkie ziarnka ryżu przypominając sobie opowiadane przez Tomka związane z nimi anegdoty. Widocznie i ja dałem się porwać tej literackiej podróży do Wietnamu. Osobiście dziękuję Magdalenie Witkiewicz za niezwykle skrupulatne przybliżenie czytelnikowi tego egzotycznego kraju i stworzenie w powieści bajkowej atmosfery w której chce się pozostać na dłużej. Tak właśnie otrzymałem mój osobisty ósmy cud świata, który pozostanie ze mną na długo.
Na baaaaardzo nudne zajęcia taka literatura jest jak najbardziej okej, nawet jeśli trochę w niej klisz, dość banalnych w gruncie rzeczy rozważań i wiadomych, sprawdzonych rozwiązań. Muszę się jednak przyczepić - po raz kolejny - do rozwiązań "prawniczych", bo chyba każdy dorosły człowiek (a tym bardziej posiadający bardzo ważną posadę w dużej firmie) po słowach "W mojej sprawie zapadł wyrok", zwłaszcza mówiących o baaaardzo bogatym biznesmenie, najpierw zastanowi się, czy nie chodzi na przykład o sprawę związaną z dziedziczeniem albo jakąś kwestię biznesową, a nie od razu założy, że chodzi o zatwardziałego kryminalistę. Nie zmienia to jednak faktu, że czyta się to całkiem okej, i że bardzo dobrze spełnia to swoją funkcję relaksacyjną. A opisy Wietnamu wręcz idealnie pasują do czytanej przeze mnie teraz książki Tomka Michniewicza.
I needed something light and this book mostly fulfilled this expectation. In the beginning I even thought that the mental situation of the protagonist might have resonated with me from a few years back, but as I kept reading there were way too many cliches...I mostly enjoyed reading it, but wouldn't read again.
2.5 ⭐ Im dłużej czytałam tym miałam do niej więcej uwag. Jednak napisana jest przyjemnym językiem, czyta się szybko. Polecam na wieczorne odstresowanie.
Historia - potwierdzenie. Dowód na to, że wszystko w życiu na swój czas i jeśli tylko posyępujesz zgodnie z tym, co podpowiada Ci serce, to wszystko będzie dobrze.
Poznajemy losy Anny, singielki, która marzy o założeniu rodziny. Dotąd jej związki nie były udane, nie na tyle by budować na nich przyszłość. Postanawia wybrać się w podróż, która odmieni jej życie. Do tej pory Wietnam kojarzył mi się wyłącznie z wojną, oraz egzotycznymi potrawami. Z przyjemnością odkrywałam wraz z bohaterami Hanoi, chłonęłam klimat, poznawałam potrawy i zwyczaje. Bardzo mi się podobały wstawki z przysłowiami wietnamskimi. Mam kłopot z oceną tej książki. Bardzo lubię twórczość Pani Magdaleny i do tej pory przeczytałam prawie wszystko co napisała. Od „Szkoły żon”, przez „Pracownię dobrych myśli”, „Milaczka” i „Córkę Generała” – Uwielbiam jej styl. Na liście nie przeczytanych dotąd był tylko „Wizjer” i „Ósmy cud świata”. Niechętnie muszę przyznać, że ta książka najmniej mi się podobała. Główna bohaterka irytowała mnie strasznie swoim niezdecydowaniem, tym jak się miotała w życiu, nie pozwalał sobie nic wyjaśnić, tylko snuła domysły. Romans przewidywalny, dialogi też mnie nie porwały. Czegoś zabrakło, nie czułam emocji bohaterów. To historia o odkrywaniu siebie, o tym że nigdy nie jest za późno na miłość i że zawsze trzeba walczyć o marzenia. Lekka, nie wymagająca lektura na jeden wieczór.