Eseje wybitnej tłumaczki na temat kilku podstawowych kwestii związanych z przekładem: czym jest przekład i jakie są z niego pożytki? Jak mówi się o przekładzie i roli tłumacza – i co z tego wynika? Na czym polega autonomia przekładu? Jak tłumacze, wydawcy i czytelnicy obchodzą się z obcością? Co myślenie o przekładzie wnosi do myślenia o literaturze?
Odwołując się do historii literatury, opowieści innych tłumaczy oraz własnych doświadczeń, autorka opowiada o dylematach i paradoksach pracy tłumacza, a także o tym, jak czytać przekłady i czym może być literatura. Inspirująca, błyskotliwa i pięknie napisana książka.
Teksty powstały w ramach cyklu wykładów współorganizowanych przez festiwal Odnalezione w Tłumaczeniu i Uniwersytet Jagielloński. W 2017 roku festiwal odbywa się w Gdańsku w dniach 6-8 kwietnia.
Wprost fenomenalna! Literatura przekładu i jego krytyka są na naszym poletku traktowane marginalnie, nad czym sama bardzo ubolewam. Niemniej jednak, książka Małgorzaty Łukasiewicz jest takim trochę wyjściem z cienia tłumaczy i przekładoznawców, których praca na języku jest zbyt niedoceniana, ale jakże potrzebna!
Bardzo cieszyłam się na lekturę tej książki. Przekład mnie fascynuje, zresztą sama jestem tłumaczką, uwielbiam dyskusje o języku, rozmowy o kruczkach, trudnościach, takie jak w podcaście Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Tymczasem eseje Małgorzaty Łukasiewicz są zupełnie inne. To raczej ogólne rozważania pełne odwołań do historii literatury. Wstyd mi niemal przyznać, że jestem tą książką rozczarowana. Łukasiewicz to przecież utalentowana tłumaczka literatury mojej, czyli niemieckojęzycznej, dwukrotnie była nominowana do nagrody Nike za eseje literaturoznawcze. Co więcej była nagradzana za swoje przekłady. Jednym słowem sława i postać wszystkim pasjonatom przekładu znana.
Łukasiewicz porusza różnorodne tematy - od samej istoty i sensu przekładu poczynając (na przykładzie tłumaczeń Harry'ego Pottera na łacinę), poprzez rozważania, czy przekład może być zarazem wierny i piękny po wieżę Babel i odwołania do wielkich dzieł literackich.
Pięć razy o przekładzie to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto choć nieco interesuje się przekładem. Będzie też wartościową lekturą dla czytelników, którzy do książek podchodzą nie tylko rozrywkowo. Liczba stron wskazywać by mogła, że treść nie ma wiele, ale jest to mylące wrażenie. Ta niewielka książeczka nie dość, że kipi od inteligentnych treści, to jeszcze w sam raz nadaje się do powrotów do poszczególnych esejów.
zdecydowanie lepsza niż „rozmowy o przekładzie” pewnie dlatego, że Pani Łukasiewicz wypadła tam praktycznie najlepiej. Taka mała książeczka a dała mi dużo do myślenia, ze strony przyszłego tłumacza jak sobie wyobrażam swoje tłumaczenia ale też ze strony czytelnika jak podchodzę do książek-przekładów
4/5⭐️ Bardzo ciekawe spojrzenia na tłumaczenie i tłumaczy. W niektórych momentach wydaje mi się, że autorka za dużo cytuje inne (wybitne) osoby w stosunku do własnych spostrzeżeń. Ale całokształt super, uwielbiam wszelkiego rodzaju wypowiedzi o przekładzie.
Twór Pani Łukasiewicz okazał się być bardzo wciągający. Pięć razy o przekładzie - pięć zwiezłych rozdziałów zawierajacych wiele inspirujących cytatów opowieści innych tłumaczy o ich dylematach, paradoksach i pięknie jakie niesie ze sobą przekład.
Polecam o ile przekład jest istotnym aspektem dla odbiorcy. Pochłonąć ją idzie w dwa wieczory.