Autobiografia Mrożka wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron i nie pozwoliła oderwać się aż do ostatniego zdania. Autor w słowie wstępnym wyjaśnia, że spisywanie wspomnień było dla niego formą terapii, mającą pomóc w walce z afazją, którą doznał po udarze mózgu. Ta niezwykle osobista walka, prowadzona za pomocą pióra, dodaje książce wyjątkowej głębi i autentyczności. A co jest jej największą zaletą? Zdecydowanie jej zwyczajność, prostota i… kruchość.
Mrożek odmalowuje swoje dzieciństwo, młodość, życiowe rozterki, a także okres wojenny z taką szczerością, że czułam, jakbym była obok niego, przeżywając te same emocje i ten sam ból. Każda strona przesiąknięta jest autentycznością, która bardzo mnie poruszała i momentami mocno wzruszała, ponieważ te wszystkie opisy, pełne osobistych zmagań i triumfów sprawiały, że odnajdywałam w tym wszystkim małą cząstkę siebie.
Jak pisze sam Mrożek - to pamięć i mowa scalają nas jako ludzi i jest to jedyne królestwo człowieka. Jego refleksje są niezwykle cenne, kruche, a ponieważ nie ma czym się dzielić, bo nie posiada żadnego królestwa, dzieli się swoją mądrością. Wybitnie dobre, prawda? „Baltazar” oczarował mnie również swoim przepięknym wydaniem. Dawno nie miałam w rękach tak pięknie wydanej książki, dlatego ta perełka będzie już zawsze zdobić moją biblioteczkę 🙂
Książka Sławomira Mrożka to więcej niż autobiografia. To głęboko poruszające świadectwo życia, które pomimo swej prostoty, jest pełne mądrości i piękna. Jest też świadectwem niezwykłej odwagi i determinacji, które są inspiracją do tego, aby nigdy się nie poddawać, niezależnie od trudności, jakie stają na naszej drodze. Mądrość zawarta w tej książce przypomina, że to, co nas scala, to pamięć i mowa – nasze jedyne, prawdziwe królestwo…