Ryszard Kapuściński debuted as a poet in Dziś i jutro at the age of 17 and has been a journalist, writer, and publicist. In 1964 he was appointed to the Polish Press Agency and began traveling around the developing world and reporting on wars, coups and revolutions in Asia, the Americas, and Europe; he lived through twenty-seven revolutions and coups, was jailed forty times, and survived four death sentences. During some of this time he also worked for the Polish Secret Service, although little is known of his role.
Lapidarium to istne silva rerum, las rzeczy składający się z wielu różnorakich elementów, w którym każdy czytelnik zwróci uwagę na coś innego. To, za Michaelem Foucaultem cytowanym tu na s. 67, zbiór "(...) tworzący materialną pamięć rzeczy przeczytanych, usłyszanych lub przemyślanych". I trzeba przyznać, że myśli spisane w tym zbiorze, mimo że od daty wydania minęło już kilkanaście lat nie straciły w żaden sposób na aktualności. Więcej, ich związek z obecną rzeczywistością wydaje się być jeszcze mocniejszy niż w chwili druku szóstej części tego cyklu. Kapuściński sygnalizuje to pewne zjawiska, które w ciągu następnych 15 lat staną się prawdziwą zmorą współczesnych. Pisze o powszechnym dostępie do informacji, który jednak skutkuje czymś zgoła przeciwnym - powstaniem ludzi "wszystkowiedzących, nie rozumiejących niczego" (s. 47). Zwraca uwagę, za Giacomo Leopardim, że "w zwyczaju naszego stulecia jest wiele drukować, a nic nie czytać" (s. 61). Stajemy się zakładnikami "(...) prowincjonalizmu czasu. Najważniejsze i właściwie jedyne jest to, co dzisiaj, a podkreślają to jeszcze bardziej tymczasowość kiczu, bylejakość masowej produkcji, zalew świata przez chłam, szmirę, tandetę" (s. 144). W efekcie stajemy się "społeczeństwem przeciętnych" (s. 159), a kryzys, w który popadliśmy "jest idealnym środowiskiem dla sfrustrowanych psychopatów" (s. 131), którzy, jak pokazują ostatnie lata, na najwyższych szczeblach władzy poczynają sobie całkiem sprawnie. Kondycja współczesnego człowieka umożliwia mieszance konserwatyzmu i populizmu ekspansję na skalę, jakiej dawno nie widzieliśmy (s. 153), pogłębiając stan "(...) atrofii, anomii społeczeństwa. Staje się ono wówczas bezbronne, jak organizm, w którym załamał się system immunologiczny. W takim czasie opłaca się kłamstwo, opłaca bezczelność, wszystko - chamstwo, tupet, cynizm, zdrada, wszystko to się opłaca. Mów w oczy, że to nie ty, a już kiedy zostaniesz złapany za rękę - krzycz, że to nie twoja ręka!" (s. 119). "Zaczyna rozwijać się zjawisko określane jako 'illiberal democracy' - demokracji nieliberalnej. Wcześniej takie pojęcie nie miało sensu, demokracja nieodłącznie wiązała się z przymiotnikiem liberalna. Dziś można legalnymi, formalnymi metodami wybrać demokrację o bardzo autorytarnym charakterze. Jednocześnie łatwo pokazać przykłady systemów autorytarnych, które w codziennej rzeczywistości przenikają praktyki demokratycznych zachowań" (s. 105). A co z Bogiem, chciałoby się zapytać. "Bóg się starzeje. (...) Bóg coraz mniej może nam pomóc, ponieważ on sam już niezupełnie orientuje się w nowym świecie chaotycznym, oszalałym, niepodobnym do niczego, co istniało w przeszłości" (s. 123). Ale, jak to zostało już powiedziane na początku, w Lapidarium każdy znajdzie coś dla siebie. I poza fragmentami ważnymi, ale jakże pesymistycznymi w wydźwięku, można wyłuskać z tego tomu myśli, które czyta się z uśmiechem na twarzy, gdyż ich sens towarzyszy nam na co dzień, będąc niejako elementem wewnętrznego dekalogu, choć niespisanego i dlatego widziane w postaci słowa pisanego wyzwalają dziwną radość, że ktoś poza mną również kieruje się tego rodzaju drogowskazami na życiowej ścieżce. Jest tego sporo, ale poprzestając na najważniejszych, trzeba wspomnieć o krótkiej refleksji na temat oczekiwania w kontekście kończącej się zimy i nadchodzącej wiosny (s. 19); o najważniejszych problemach człowieka, ograniczonych do... człowieka (s. 74); o życiu z zegarkiem w ręku i czym ono skutkuje (s. 139); o "szybkości będącej matką uproszczeń (przez nią traci się precyzję)" (s. 152). I oczywiście prawdziwa perełka, czyli przemyślenie o roli tłumacza: "Nie doceniamy, myślę, faktu, że znana nam światowa literatura tylko w połowie jest pisana przez autorów. W pozostałej części tworzą ją tłumacze" (S. 158). Powyższe wydaje mi się czymś, co w 'Lapidarium VI' najważniejsze, umieszczone tu specjalnie dla mnie, ale przecież "każda lektura jest tymczasowa. Ten sam tekst, kiedy czytasz go po jakimś czasie drugi raz, ma już inną wymowę, możesz już znaleźć w nim inne sensy" (s. 146) więc prawdopodobnie, gdybym oddał się lekturze tego samego dzieła kilka lat wcześniej, bądź klika lat później, przytoczone cytaty pochodziłyby z nieco innych stron...
4.5 lapidaria kapuscinskiego to rzecz ogromnie inspirujaca. sa troche jak luzna, ale jednak gleboka rozmowa z przyjacielem, jak zbior najlepszych zlotych mysli, przychodzacych do glowy znienacka w srodku dnia. do tego dochodza wspomnienia autora z podrozy, tutaj naturalnie mniej uporzadkowane i niezobowiazujace do opowiedzenia szerszej historii. kompletnie urzekl mnie sposob, w jaki kapuscinski opisal swoj wyjazd do ameryki w 2002 roku. do tego w lapidarium vi jest mnostwo przeciekawych spostrzezen na temat rozwijajacych sie na poczatku xxw. mediow, kolejne inspirujace rozmyslania dotyczace Herodota, zmiany specyfiki pracy korespondentow, stopniowa zmiana narracji mass mediow czy ogolniej komentarze dotyczace wspolczesnego spoleczenstwa.
Wiele znalazłam tam siebie. Od ulubionej wspólnie z autorem pory roku po pewne poglądy, których czasem nie byłam nawet świadoma -do momentu przeczytania tutaj. Mruczałam tylko: zgadza się! też tak uważam! I uśmiechałam się pod nosem.