Miesiąc, by stać się nową, lepszą wersją siebie...
Skoro sięgasz po tę książkę, przypuszczalnie przechodzisz właśnie kryzys. Zawodowy albo osobisty. Powiedz — czy chcesz trwale zmienić swoją sytuację i poprawić samopoczucie? Chcesz znowu mieć cel, poczuć sens i odzyskać radość życia? Bardzo dobrze! Potrzeba zmiany to pierwszy krok do sukcesu. W programie 30 dni do zmian nie ma znaczenia, jaki sukces chcesz odnieść. Chodzi w nim o to, by zmienić sposób myślenia, skierować się w stronę własnych marzeń i przestać w końcu realizować cudze cele...
Miesiąc Twojej zmiany dzieli się na cztery etapy: - Tydzień wyrzucania zbędnych rzeczy, - Tydzień próbowania czegoś nowego, - Tydzień perfekcyjnego stylu życia, - Tydzień planowania i organizacji.
Każdy z tych tygodni będzie prowokować Cię do zmiany w innej sferze Twojego życia. Zanim zaczniesz, musisz wiedzieć, że czeka Cię trzydzieści bardzo intensywnych i pracowitych dni. Przygotuj się na dużo zadań, trików do wykorzystania i inspiracji, które sprawią, że rozpoczniesz najbardziej ekscytującą przygodę w swoim życiu. Pamiętaj o celu i obserwuj pozytywną zmianę, jaka w Tobie zachodzi.
Szybciej, mocniej, teraz, natychmiast, jeszcze więcej, WIĘCEJ MÓWIĘ, bardziej perfekcyjnie, na milion procent, NOW! Oczywiście nie musisz, jeśli chcesz, by Twoje życie było beznadziejne i zmarnowane. I zastanów się, czy na pewno chcesz zmarnować czas na czytanie kolejnej książki, skoro powinieneś dziś zrobić jeszcze pińcet rzeczy.
Cóż... Czas przeznaczony na przeczytanie tej konkretnej książki okazał się rzeczywiście czasem zmarnowanym. Do ostatniej chwili miałam nadzieję na to przysłowiowe jedno zdanie, które natchnie mnie do przemyśleń i działań, ale jedyne, co się zrodziło w czasie czytania, to frustracja. Za stara już jestem, by wierzyć, że jedynie ciągła pogoń za nowymi doświadczeniami oraz bycie w ciągłym ruchu i wśród ludzi, jest jedyną właściwą receptą na szczęście.
Plus autorka zapomniała przed pisaniem się zatrzymać (co po przeczytaniu tej książki mnie nie dziwi) i zastanowić się, do kogo właściwie kieruje swoje słowa. Pisanie jakby do mężczyzny (zrobiłeś, spotkałeś, zmarnowałeś), a przykłady jedynie kobiece (zrzucanie brzuszka po ciąży) bądź neutralne. Dodatkowo warto pamiętać, że jeśli się robi listę przykładowych działań, to pisanie książki latem nie usprawiedliwia zapominania o zimowych zajęciach. Trochę denerwujące się staje czytanie, że mamy natychmiast wyjść na dwór i pobiegać boso po trawie. Może gdyby te niedociągnięcia pojawiły się raz czy dwa, to bym nie zwróciła uwagi, ale niestety cała książka taka jest.
Nie polecam. Lepiej poleżeć do góry brzuchem i nie robić nic. Znacznie bardziej przybliży Was to do zmian.