Książka o kobiecie inspirowanej przez pasję tworzenia, o niezwykłym talencie popartym kreatywnością i umiejętnościami.
Sylwetka zarysowana przez autorkę pokazuje korzenie artystki, jej upór i zawziętość. Obnaża także jej uporczywą walkę o miłość, która przyszła do niej zbyt wcześnie, gdy nie była na nią gotowa. Coco ukrywała swoje korzenie, wstydziła się swojego pochodzenia. Nie pozwalała sobie na ludzkie odruchy i usprawiedliwienia. Przerwana więź z matką spowodowała, że bała się miłości i zaangażowania. Okazując je, często doznawała zawodu przez co obudowała się w pancerz.
Staram się zrozumieć naszą bohaterkę, która w sposób świadomy rozpoczęła współpracę z oficerami NKWD. Autorka tłumaczyła to chęcią przeżycia i tym że nie widziała sensu w stawianiu oporu, a może po prostu chciała się znalezc w "elicie", która wcześniej w sposób świadomy ją kilkukrotnie odrzuciła i dla której była krawcową o dobrym guście i projektantką mody?
Nie miała zbyt wielu wiernych przyjaciół, takich którzy mogliby w pozytywny sposób wpłynąć na jej życie i to jak się ono potoczyło. Artystka sama nadawała mu ton i decydowała o swojej przyszłości. Była to gonitwa podyktowana życiem zawodowym i zaistnieniem w towarzystwie. Brakowało czasu na refleksję.