Klara Lemańska, ceniona w Rzeszowie stomatolog, zdaje się prowadzić idealne życie: piękny dom, zamożny mąż, niesprawiająca większych kłopotów siedemnastoletnia córka. Jednak pod pozornie gładką powierzchnią kryją się pęknięcia. Uporządkowany świat Klary zaczyna się rozpadać, gdy podczas zakupów w galerii handlowej dokonuje makabrycznego odkrycia. Przeszłość, którą starannie pogrzebała, wraca ze zdwojoną siłą.
Dagmara od początku miała pod górkę. Wychowana w domu dziecka kobieta nauczyła się, że utrzymanie się na powierzchni wymaga twardych wyborów i milczenia wówczas, gdy inni krzyczą. Każda z jej decyzji jest przejawem walki o przetrwanie, a każdy krok stanowi próbę ucieczki przed własnym przeznaczeniem. W akcie desperacji po utracie kolejnej pracy wkracza do świata, który zmusza ją do bolesnego powrotu do tego, co na zawsze miało pozostać zapomniane.
Dramatyczna opowieść o winie, strachu, granicach miłości i skrywanych głęboko sekretach, które nie dają o sobie zapomnieć. Kłamstwa odbijają się głośnym echem, a największe zagrożenie okazuje się skrywać nie w nieznanym, lecz w tym, co próbujemy ukryć przed sobą samymi.
Od dawna miałam w planach poznać twórczość Sylwii Bies. Jej nazwisko regularnie pojawiało się w poleceniach i recenzjach czytelników, a niemal każda opinia, na którą trafiałam, była wyjątkowo entuzjastyczna. Kiedy więc nadarzyła się okazja, by sięgnąć po najnowszy thriller psychologiczny autorki – „Echo kłamstw”, nie wahałam się ani chwili. Już sam opis zapowiadał historię pełną napięcia, tajemnic i trudnych emocji. Czułam, że to będzie książka, która nie tylko wciągnie mnie fabularnie, ale także skłoni do refleksji. Jak się później okazało, moje przeczucia były absolutnie trafne.
Klara Lemańska, odnosząca sukcesy stomatolog z Rzeszowa, prowadzi na pozór idealne życie rodzinne i zawodowe. Spokój ten zostaje jednak gwałtownie przerwany przez makabryczne odkrycie w galerii handlowej, które sprawia, że dawno pogrzebana przeszłość Klary zaczyna wracać, burząc jej starannie zbudowany świat. Równolegle poznajemy Dagmarę – kobietę wychowaną w domu dziecka, zahartowaną przez trudne doświadczenia i zmuszoną do podejmowania bezwzględnych decyzji, by przetrwać. Po utracie kolejnej pracy, zdesperowana, trafia do świata, który zmusza ją do konfrontacji z własną przeszłością i sekretami, od których całe życie uciekała. Losy obu kobiet splatają się w opowieści o winie, strachu i granicach miłości. Ukrywane tajemnice i kłamstwa stopniowo wychodzą na jaw, pokazując, że największe zagrożenie nie zawsze czai się na zewnątrz, lecz w tym, co sami przed sobą próbujemy ukryć.
„Echo kłamstw” autorstwa Sylwii Bies to thriller, który wciągnął mnie bez reszty już od pierwszych stron. Czytałam tę książkę z narastającym napięciem i dużym zaangażowaniem, mając poczucie, że każdy kolejny rozdział przybliża mnie do prawdy — prawdy, która niekoniecznie okaże się łatwa do zaakceptowania. Autorka z dużą precyzją buduje atmosferę niepokoju i konsekwentnie odsłania kolejne warstwy historii, nie podając niczego wprost i zmuszając czytelnika do samodzielnego łączenia faktów. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie kreacja bohaterek. Zarówno Klara, jak i Dagmara to postacie wielowymiarowe, pełne sprzeczności i wewnętrznych konfliktów — bardzo ludzkie w swoich decyzjach i emocjach. Momentami odczuwałam wobec nich współczucie, innym razem irytację, a czasem wręcz bezsilność. To właśnie ta huśtawka emocji sprawiła, że historia wydała mi się tak autentyczna i poruszająca. Czytałam tę powieść nie tylko jako thriller, lecz także jako wnikliwe studium ludzkich słabości, lęków oraz wyborów, które zawsze niosą ze sobą konsekwencje. Styl Sylwii Bies jest sugestywny, momentami surowy, ale jednocześnie niezwykle wciągający. Autorka nie unika trudnych tematów i nie oferuje prostych odpowiedzi, pozostawiając czytelnika z niepokojącymi refleksjami. „Echo kłamstw” to dramatyczna opowieść o granicach miłości, o decyzjach podejmowanych pod wpływem strachu oraz o kłamstwach, które — nawet długo skrywane — zawsze wracają, odbijając się głośnym echem. Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno misternie skonstruowanej fabuły, jak i psychologicznej głębi tej historii. To thriller, który pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury i skłania do zadawania sobie niewygodnych pytań. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylwii Bies uważam za wyjątkowo udane i z całą pewnością sięgnę po kolejne jej powieści. Jeśli każda z nich oferuje tak intensywne czytelnicze doświadczenie, wiem, że czeka mnie jeszcze wiele ciekawych, mocnych i pełnych emocji historii. Zachęcam do lektury!
„Echo kłamstw” to thriller psychologiczny, który opiera się na bardzo nośnym, ale i wymagającym motywie - przekonaniu, że przeszłość nigdy nie milknie, a każde przemilczenie prędzej czy później zaczyna rezonować. Sylwia Bies buduje swoją opowieść wokół dwóch kobiet stojących na przeciwnych biegunach społecznych: jednej, która stworzyła sobie uporządkowany, dostatni świat, i drugiej, której życie od początku było walką o przetrwanie. Zderzenie tych rzeczywistości nie jest jednak prostym kontrastem - to raczej stopniowe odsłanianie warstw, pod którymi kryją się wstyd, lęk i decyzje, których konsekwencje okazują się nieodwracalne.
Powieść otwiera mocne, niepokojące wydarzenie, które burzy pozorny spokój i nadaje ton całej historii. Od tej chwili napięcie nie wynika wyłącznie z pytania „kto?” czy „dlaczego?”, lecz z obserwowania, jak bohaterowie próbują utrzymać kontrolę nad tym, co już dawno wymknęło się spod ich panowania. Autorka prowadzi narrację wielotorowo, oddając głos kilku postaciom i przeplatając teraźniejszość z przeszłością. Ten zabieg pozwala spojrzeć na te same zdarzenia z różnych perspektyw i stopniowo uzupełniać obraz o kolejne, nie zawsze wygodne elementy.
Największą siłą książki jest psychologiczne tło historii. Sylwia Bies nie skupia się wyłącznie na sensacyjnej warstwie fabuły, lecz przede wszystkim na emocjach: wstydzie, poczuciu winy, zazdrości, strachu przed utratą pozycji czy miłości. Bohaterowie nie są jednoznaczni - trudno ich bezwarunkowo polubić, ale równie trudno ich całkowicie potępić. Ich decyzje bywają impulsywne, czasem moralnie wątpliwe, a jednak osadzone w bardzo ludzkich słabościach. Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa temat kłamstwa jako mechanizmu obronnego - drobne przemilczenia z czasem pęcznieją, aż zaczynają niszczyć wszystko wokół.
Styl autorki jest komunikatywny, momentami surowy, pozbawiony zbędnych ozdobników. Krótkie rozdziały i dynamiczne cięcia między perspektywami sprzyjają szybkiemu tempu lektury. Jednocześnie konstrukcja oparta na wielu narratorach i dwóch planach czasowych może dla części czytelników okazać się wymagająca - zdarzają się chwile, w których łatwo na moment stracić orientację. Niektóre powiązania fabularne wydają się też mocno spiętrzone, jakby autorka chciała połączyć zbyt wiele wątków w jedną, efektowną całość. To sprawia, że realizm chwilami ustępuje miejsca dramaturgii.
Zakończenie wpisuje się w ton całej powieści - nie daje prostych odpowiedzi ani komfortowego ukojenia. To finał, który raczej prowokuje do refleksji niż przynosi ulgę. I choć nie wszystkie rozwiązania fabularne przekonały mnie w równym stopniu, doceniam odwagę w poprowadzeniu historii w kierunku dalekim od schematycznego happy endu.
Subiektywnie odbieram „Echo kłamstw” jako thriller nierówny, ale angażujący. To książka, która najmocniej działa wtedy, gdy skupia się na psychologii postaci i napięciach między nimi. Mniej przekonująca bywa w momentach, gdy intryga staje się zbyt skomplikowana, a zbiegi okoliczności zaczynają dominować nad wiarygodnością. Mimo to trudno odmówić jej emocjonalnej intensywności i umiejętności budowania dusznej atmosfery.
To propozycja dla czytelników, którzy w thrillerze szukają nie tylko zagadki kryminalnej, lecz przede wszystkim studium relacji i konsekwencji wyborów. Dla mnie to solidna, wciągająca historia z wyraźnym psychologicznym rysem, choć niepozbawiona potknięć konstrukcyjnych.
Jeśli thriller to jaki? Albo czyj? Kto według was jest mistrzem thrillerów? Echo kłamstw opowiada historie czterech kobiet, z których każda w jakiś sposób powiązana jest z Feliksem. Jedna jest jego żoną, jedną córką, inną współpracownicą, z którą Feliks ma romans a czwarta… prostytutką, z której usług korzysta. I każda z tych kobiet skrywa jakiś sekret, jakąś straszną tajemnicę. Kiedy jednak kolejne fakty przez przeróżne zbiegi okoliczności zaczynają wypływać na światło dzienne, każda z nich, zupełnie niezależnie od siebie nawzajem, próbując chronić siebie lub swoich bliskich podejmuje szereg decyzji, które… wpędzają je w jeszcze większe bagno. Czy da się to jakoś naprostować? I czy prawda zawsze jest wyzwalająca? Sporo dobrego czytałam o twórczości Sylwii Bies i miałam dość konkretne oczekiwania co do tej książki. I to był chyba mój błąd 🙈. Niektóre decyzje podejmowane przez bohaterki tej książki wydawały mi się dziwnie mało realne i naiwne, co o ile w przypadku nastoletniej córki Feliksa mogłoby być zrozumiałe, o tyle w przypadku doświadczonych w różny sposób przez życie pozostałych kobiet już niekoniecznie. Rozumiem, że autorka chciała ukazać właśnie taką pajęczynę kłamstw, która coraz ciaśniej oblepia bohaterów, którzy staczają się po równi pochyłej w dół. Jednak dla mnie, niektóre z nich były na tyle mało przekonujące, czy wręcz absurdalne, że nie potrafiłam odczuć budującego się napięcia 🤷♀️. A szkoda, bo sposób prowadzenia fabuły był świetny, przeplatały się plany teraźniejszy i przeszły, powoli odkrywając przed czytelnikiem kolejne sekrety i nowe nitki łączące bohaterów. Dialogi również są bardzo dobrze napisane, naturalne, bez udziwnień i zbyt rozbudowanej atrybucji. Główny wątek był naprawdę intrygujący, a rozwiązanie dość zaskakujące, ale napięcia mi tutaj brakło, właśnie przez mój odbiór bohaterek. Zachęcam do sprawdzenia na własnej skórze czy podzielicie moje odczucia. Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Skarpa Warszawska.
echo kłamstw słowa, które zawisły między oddechami w szeptach niestałych między prawdami co drżały niepewnie w sercach nabrzmiałych niepokojem przeszłości między momentami ludzkich słabości kruchej bliskości
sekretów ostre krawędzie wrzynają się w nas pokruszonym szkłem na końcu słów na końcu prawd tajemnica i kres pęknięte rany kruche obietnice ten jeden gest on zawsze powraca twarz swą odwraca
słowami lekkimi jak drżenie ubrane w bezradność i zwątpienie kłamstwa oddychają budują świat z iluzji życie z cudzych nadziei są niedokończeniem tam, gdzie cień czarny dzień są tylko mgnieniem
Po ramionach spływają tajemnice. Drżą i chwieją się. Słowa niewypowiedziane jeszcze na krawędziach ust mrowią. Spojrzenie w bok ucieka. Pełne kłamstw. Pełne nieszczerych szeptów. Wszystko, co wtedy. Wszystko, co teraz. Kłuje. W gardle zostaje na zawsze. To, co ukryte. To, co nieprawdą uszyte. Po ramionach spływa przeszłość. Nie pytając, czy boli.
Obrócone w tragedie kobiece losy. Matczyna miłość, która zaczęła się żalem. Przyjaźń, która koniec miała w czyimś oddechu. I niespełnione marzenia o lepszym życiu. Wszystko popycha ku złemu. Ile można siebie poświęcić, by tajemnice nie wypłynęły. Ile siebie można oddać, by ta cisza trwała. Trochę o tym ta książka. I też o tym, ile w człowieku determinacji i zagubienia we własnych pragnieniach.
Uwielbiam twórczość Sylwii Bies. Do dziś mam w sercu jej debiut, „Fikcję”, która wciąż we mnie oddycha. Niestety, „Echa kłamstw” nie potrafiłam poczuć tak, jak bym chciała. Choć były momenty, które duszę rozrywały, robiły to tylko na chwilę. Potem rozmywały się w natłoku wątków, postaci i akcji, za którą trudno mi było czasem nadążyć. Za dużo tutaj chaosu, zbyt mało skupienia się na pogłębieniu psychologicznych rysów bohaterów. Nie mniej jednak napięcie i niepokój towarzyszyły mi do ostatniej strony. Jest tutaj pewna duszność i mrok. A to lubię czuć.
„Echo kłamstw” – historia, która zostaje pod skórą 🤍 Są takie powroty, które smakują lepiej niż się spodziewaliśmy. I dokładnie tak było u mnie z książką „Echo kłamstw” autorstwa Sylwia Bies, wydaną przez Wydawnictwo Skarpa Warszawska. Bardzo dawno nie sięgałam po książki tej autorki – i teraz zadaję sobie jedno pytanie: dlaczego czekałam tak długo? „Echo kłamstw” to opowieść, która wciąga niepostrzeżenie. Zaczyna się spokojnie, niemal niepozornie, ale z każdą kolejną stroną napięcie rośnie, a emocje zaczynają grać pierwsze skrzypce. To historia o sekretach, które – nawet głęboko zakopane – zawsze znajdą sposób, by wypłynąć na powierzchnię. O przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć. I o prawdzie, która potrafi zaboleć bardziej niż najstaranniej skonstruowane kłamstwo. Autorka ma niezwykłą umiejętność budowania klimatu. Czuć w tej historii ciężar niedopowiedzeń, napięcie między bohaterami i tę specyficzną duszną atmosferę, która sprawia, że czytelnik czyta „jeszcze tylko jeden rozdział”… aż nagle okazuje się, że jest druga w nocy. Bardzo podobało mi się to, jak skonstruowani są bohaterowie – nieidealni, pełni rys i sprzeczności. Dzięki temu ich wybory są wiarygodne, a emocje autentyczne. Nie ma tu miejsca na czarno-białe schematy. Są za to trudne decyzje, konsekwencje i pytania, które zostają z czytelnikiem na dłużej. To jedna z tych książek, które przypominają, dlaczego kochamy czytać. Dla emocji. Dla napięcia. Dla tego momentu, kiedy ostatnia strona zamyka się z cichym „wow”. Jeśli – tak jak ja – dawno nie czytaliście książek Sylwii Bies, „Echo kłamstw” to idealny moment, by do nich wrócić. Ja wiem jedno: muszę sięgać po jej historie częściej. ����✨
"Echo kłamstw" to książka, która opowiada o tym, jak jedno małe kłamstwo, którego dopuściły się dwie osoby 17 lat temu, może zniszczyć całe nasze życie. To jedno kłamstwo spowodowało lawinę nieszczęść. Ta książka to idealny przykład na to, że prawda zawsze wyjdzie na jaw, a przeszłość będzie nas ścigać, gdziekolwiek się znajdziemy, choćby miało to jej zająć wiele lat. Tu tajemnica goni tajemnicę. Zdrada goni zdradę. Pytań mamy coraz więcej, ale kiedy już dostajemy na nie odpowiedzi, wszystko zaczyna wskakiwać na swoje miejsce i przeżywamy lekki szok. W książce mamy aż 5 perspektyw i dwie linie czasowe "wcześniej" i "obecnie", co sprawiało, że ja osobiście zaczynałam się momentami gubić w fabule. Musiałam sobie to wszystko rozpisać na kartce, żeby dojść do tego co się działo i dzieje. Jednak to, że ja się pogubiłam, nie oznacza, że jest to na minus. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że taki był zamysł autorki i gdyby tych perspektyw było mniej i byłaby tylko jedna linia czasowa, to książka straciłaby cały sens i byłaby beznadziejna. Dziwny się wydał mi wątek z Dagmarą. Została zgwał**na, miała traumę, ale zdecydowała się na pracę jako "pani na telefon". Poczytałam w internecie i podobno to z psychologicznego punktu widzenia, jest całkiem normalne zachowanie. Także może tak po prostu miało być. Styl autorki jest przyjemny i ja dosłownie nawet nie wiedziałam kiedy przewracałam kolejne kartki. Była strona 10 i nagle 50. Samo się czytało. W mojej opinii, jest to dobra książka, trzyma w napięciu i nie pozwala się domyślić zbyt wielu faktów samemu. Jednak mam ostatnio szczęście do trafiania na książki ze złym zakończeniem 😅
"Echo kłamstw" autorstwa Sylwii Bies to krążąca wokół rodziny Lemańskich historia rozpisana na kilka głosów. Poznajemy: Klarę Lemańską - matkę, żonę i cenioną stomatolog, która pewnego dnia znajduje zwłoki w centrum handlowym. Feliksa Lemańskiego - męża, ojca i biznesmena. Tosię - ich córkę. Martynę - pracownicę Lemańskiego, ostrzącą sobie na niego pazury. Dagmarę - nieustannie doświadczaną przez los wychowankę domu dziecka, ofiarę gwałtu, obecnie seksworkerkę.
To kolejna z tych rodzin: idealna na zewnątrz, a gnijąca od środka, wokół której krąży zadziwiająco wiele kłamstw, tajemnic, a przede wszystkim podejrzanych zgonów.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylwii Bies i zaliczam je do udanych. Mimo zbyt wielu poruszonych wątków autorce udało się wszystko logicznie uzasadnić, a język i styl, którym się posługuje, bardzo przypadły mi do gustu. Dla fanów mrocznych historii rodzinnych i dusznego klimatu będzie to satysfakcjonująca lektura.