Świat mrocznej magii i czworo przyjaciół, którzy próbują w nim przetrwać.
Młodzi czarodzieje, z pomocą stowarzyszenia Incendium, kontynuują podróż, która ma rozwiązać to, co wydaje się nierozwiązywalne. Czy uda im się unicestwić dziwną moc, która zawładnęła dziewczyną? Jak ocalić Azela, schwytanego przez wrogich magów? Każde kolejne spotkanie z napotykanymi po drodze czarownikami coraz bardziej uświadamia przyjaciołom, że reguły wpojone im przez mentorów z kowenu Półksiężyc mają niewiele wspólnego z tym, jak wygląda prawdziwy świat. Aurora, Azel, Ezra i Oliver będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, kim chcą być – i na jakich zasadach.
"Najgorsze jest to, że teraz wszystko jet po prostu takie zwykłe". Przez te trzy lata Aurora, Azel, Oliver i Ezra stali się częścią mojego życia, bez nich, bez czekania na ich historię wszystko znowu jest takie zwykłe.
o moj boze. myślałam, że jestem gotowa na wszystko. natomiast zakończenie było idealne.
jak wiecie lub nie jestem najnajnajwiększą fanką tej trylogii i czekałam na ten tom od kwietnia. bałam się, że postawiłam poprzeczkę za wysoko i się zawiodę. bałam się, że przewidzę co się stanie. bałam się tak naprawdę samej idei zakończenia tak ważnej dla mnie trylogii. jednak to są książki Karoliny, które trafią do mnie jak mało co.
a więc zacznijmy od początku: nowy kowen HELL YEAAAAAH bardzo mi się podobało, że Raja i Finley odegrali tak duże role w tej fabule. OLIVER TAYLOR in his prime!!!! jak wiecie lub nie, jestem największą fanką Olivera Taylora, a to co przechodzi w tym tomie trafiło we mnie aż za bardzo. Ognista magia x Oliver Taylor HELL YEAAAAAH!! nasza czarownica wszechwieku... co ja mogę powiedzieć. nic. bo mam wrażenie że wszystko co powiem będzie spoilerem, a to już byloby za duzo. nie jestem w stanie opisać słowami tego co w tej chwili mam w głowie myśląc o Aurorze Vacreen. Moje lustra...oh how I love them!!! strasznie uwielbiam przyjaźń Ezra x Rose!! a to że w tym tomie mieli oni tak dużo scen razem jest po prostu jak miód na moje serce. najchętniej bym.do nich podeszła i ich przytuliła. nic więcej. nie mówiąc nic. nie robić nic innego. po prostu podejść i przytulić. nasz wytwórco mam nadzieję że twoje słowa zostaną usłyszane. pomimo tego że Azel nie był moją nigdy jakoś moją ulubioną postacią to jego wątek w świątyni boli chyba najbardziej. EZRAVER ENDGAME.
zakończenie tej historii jest idealne. kraja mi się serce kiedy myślę o nim. naprawdę nie mam słów. myślę że każdy pomyśli co innego o tym zakończeniu, ale wiem, że ta trylogia nie mogła skończyć się inaczej. przesyłam wszystkim moim myszeczkom mnóstwo miłości.
a na sam koniec dziękuję Karolina. za dużo rzeczy. trylogia bezpamięci już na zawsze zostanie blisko mojego serca. myślę że gdyby nie twoje książki nie byłabym tą samą osobom. pomimo takiej ilości bólu, przemocy nienawiści i chaosu, znalazłam w tej historii jakiś spokój. jestem ci tak wdzięczna za napisanie tej historii!!
to już koniec pewnej ery, ale ja chyba nigdy do końca nie będę w stanie pogodzić się z tym, że ta era się musiała skończyć w taki sposób
update po rereadzie: do ostatniej strony łudziłam się, że zakończenie się zmieni. naprawdę miałam nadzieję, że coś pójdzie inaczej. jestem zakochana w historii moich magów. nie ma słów aby opisać jaką miłością darze te książki. dziękuję wszechświatowi, że pewnego dnia podsunął mi profil Karoliny i te książki. w tej chwili czuję się jak nasz ukochany chłopiec ze smutnymi oczami. to zakończenie nie jest na moje nerwy.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jestem przede wszystkim pod OGROMNYM wrażeniem przepaści w stylu między pierwszym tomem a finałowym, uwielbiam widzieć tak wyraźny postęp w warsztacie 🔥
Odkryłam też, że to tempo jest dla mnie po prostu zbyt powolne. Chciałam fajerwerki na finał i dostałam je dosłownie (xD) i zakończenie, które nie okazało się przewidywalne mimo obecności POV jasnowidzów.
Jeszcze muszę trochę o niej pomyśleć, recenzja na yt na pewno się pojawi.
✨🔮 Świątynia Pustych Słów Karoliny Barbrich to finał, który udowadnia, że fantastyka młodzieżowa może być jednocześnie mroczna, emocjonalna i zaskakująco dojrzała. To książka domykająca historię czworga bohaterów w sposób przemyślany i intensywny, bez łatwych odpowiedzi i bez uproszczeń. Autorka prowadzi czytelnika przez świat magii, który coraz wyraźniej przestaje być czarno biały, a zaczyna przypominać rzeczywistość pełną sprzeczności, wyborów i konsekwencji.
✨🔮 Aurora, Azel, Ezra i Oliver nie są już zagubionymi adeptami magii, lecz młodymi ludźmi zmuszonymi do samodzielnego definiowania własnych zasad. Podróż, którą podejmują, ma ocalić nie tylko ich bliskich, ale także ich samych. Z każdą kolejną stroną coraz mocniej wybrzmiewa myśl, że nauki wyniesione z kowenu Półksiężyc były jedynie fragmentem prawdy, a prawdziwy świat rządzi się znacznie brutalniejszymi regułami. Bohaterowie dojrzewają na oczach czytelnika, tracąc złudzenia, lecz zyskując świadomość.
✨🔮 Szczególnie poruszająco wypadają relacje między postaciami, oparte na przyjaźni, lojalności i wzajemnym wsparciu, ale także na bólu i strachu przed stratą. Karolina Barbrich z ogromną wrażliwością pokazuje, jak bardzo można przywiązać się do drugiego człowieka i jak wiele kosztuje gotowość do poświęcenia. Ezra i Oliver stają się emocjonalnym sercem tej opowieści, a ich losy na długo zapadają w pamięć, budząc autentyczne wzruszenie.
✨🔮 Fabuła nie oszczędza czytelnika. Napięcie narasta stopniowo, a decyzje podejmowane przez bohaterów prowadzą do wydarzeń, których nie da się cofnąć. Zakończenie jest mocne, odważne i niezwykle satysfakcjonujące, ponieważ nie próbuje łagodzić emocji ani odbierać historii jej ciężaru. To finał, który boli, ale jednocześnie daje poczucie sensu całej drogi, jaką przeszli bohaterowie od pierwszego tomu. ㅤ ✨🔮 Świątynia Pustych Słów to nie tylko opowieść o magii, lecz także historia o poszukiwaniu własnej tożsamości. Autorka stawia pytania o to, kim jesteśmy bez narzuconych ról, mentorów i systemów, które próbują definiować dobro oraz zło. Magia staje się tu metaforą wewnętrznej siły, ale również odpowiedzialności za własne wybory. To książka, która zmusza do refleksji i zostawia po sobie emocjonalny ślad. ㅤ ✨🔮 Zamykanie tej trylogii niesie ze sobą poczucie straty, ale także wdzięczności za możliwość towarzyszenia bohaterom w ich drodze. Karolina Barbrich stworzyła świat, do którego chce się wracać myślami, oraz postacie, z którymi trudno się pożegnać. To historia dla tych, którzy szukają w literaturze nie tylko przygody, ale też zrozumienia siebie, namiastki magii i prawdziwych więzi. Przeczytajcie - przysięgam że warto.
Smutno mi, że to już koniec.. Przywiązałam się do bohaterów szczególnie do Ezry i Oliviera, z jednej strony płakałam jak bóbr przy zakończeniu i wiem że ta historia na długo pozostanie w mojej pamięci. Ciężko mi nawet opisać wszystkie słowa które chciałabym przekazać. Cieszę się że mogłam przeczytać tą trylogię i polecam ją każdemu a zwłaszcza osobom które chcą odnaleźć siebie, namiastkę magii w swoim życiu, jak i wspaniałych przyjaciół. 💓
Niestety po ostatnich dwóch tomach aż za bardzo widać, że to miała być dylogia.
Fabułę można by tak naprawdę opisać w dwóch zdaniach i to bez wielkich strat. Za dużo tu fragmentów o niczym, które służą tylko wydłużeniu drogi do celu, który sam w sobie nie jest ani angażujący, ani do końca jasny.
Nie wierzę, że w redakcji nikt nie zauważył, że połowę 2 i 3 tomu dałoby się wyciąć bez żadnych strat. O czym tak właściwie były te książki? Ciężko mi odpowiedzieć.
Plus za ładny styl (który w 3 tomie stał się nieco powtarzalny) i nietypowe zakończenie.
AHHH NIE MOGE SIE DOCZEKAĆ!!!! 14/01/2025 update: kupiłam. taki śnieg jest że ledwo co dojechałam do empiku ale MAM W KONCUU AHHHH 446 stron?! AHHHHH IDEALNIEEE KC KAROLINKA <3 15/01/2026 update 2: str. 80/446 płacze rn bo niechce zeby to sie kończyło 😭😭😭
„Najgorsze jest to, że teraz wszystko jest po prostu takie zwykłe”
Ten tom just hits different — jest moim faworytem spośród serii, a zakończenie, szczególnie epilog, to była po prostu wisienka na torcie. Love it. Nie mogę uwierzyć, że era bezpamięci się poniekąd skończyła, nie spotkamy ponownie bohaterów, są zamkniętą historią i zostaje jedynie poznać ich od nowa.
Chcę podkreślić jak ogromna jest przepaść pomiędzy stylem autorki z pierwszego tomu a ostatniego. Czytając sam prolog poczułam klimat, za którym nie wiedziałam, że tęskniłam. Czułam się jakbym poniekąd wróciła do domu - czegoś bardzo mi bliskiego, znajomego, do czego warto wracać. Całość dawała mi vibe ciągłej podróży — toposu wędrówki — oraz impresjonizmu poprzez barwne opisy.
W tym tomie najbardziej polubiłam się z Azelem (jakby nie był moim faworytem wcześniej), ale sposób w jaki został poprowadzony wątek Aurory, sprawił że polubiłam ją bardziej niż wcześniej.
Bałam się o zakończenie, nie wiedziałam, na co się nastawić, co jeszcze mogło się zdarzyć. Gdy skończyłam czytać, ciężko było mi się pozbierać. Zakończenie było w punkt, ale potrzebowałam (dłuższej) chwili, aby przetrawić, aby dotarło do mnie, co przeczytałam. To było najlepsze możliwe zakończenie, a jedyne co po nim czułam to pustkę. And im here for it.
Wielkie ukłony Karolinie za ten pięknie wykreowany świat magi, pełny zawiłości, ciągłych przeszkód w życiu bohaterów. To były piękne 3 lata, przez które mogłam poznać historię, która sądzę, że jeszcze długo ze mną zostanie i nie raz będę o niej myśleć. Wspominając o tej trylogii warto zaznaczyć — Olivier Taylor w sposób niepojęty fascynował się rzeczami niezwyczajnymi. I od tego tak naprawdę się zaczęło.
"Najgorsze jest to że teraz wszystko jest takie zwyczajne" Did I finish this book or did this book finish me?
Mam wrażenie, że nadszedł koniec czegoś bardzo ważnego i nie jestem w stanie się po tym pozbierać. Myślę, że zakończenie było tak naprawdę idealne, ale to nie oznacza że nie wywołało we mnie mnóstwa emocji. Na razie jestem w stanie myśleć o żadnym z naszych magów, bo automatycznie mam crash out.
cala seria mi sie podobala chociaz mam wiecej negatywow niz pozytywow i ogolnie bardzo sprzeczne uczucia, aurore chyba znienawidzilem najbardziej w moim zyciu, anyway oliver najlepsza postac pozdrawiam
Mam wrażenie, że czegokolwiek nie napisałabym o „Świątyni Pustych słów" to i tak będzie zbyt zwyczajne. Trylogia bezpamięci wyryła sobie miejsce w moim sercu i śmiem twierdzić, że już go nie opuści.
Specjalnie odkładałam oraz przedłużałam czytanie ostatniego tomu, pomimo tego jak bardzo mnie on wciągał, żeby spędzić chociaż chwilę dłużej z moimi ukochanymi bohaterami.
Rzecz, którą absolutnie uwielbiam to fakt, że na przełomie tych trzech części możemy obserwować, jak ogromny progres zrobiło pióro Karoliny. Mimo że już w „Prostym sposobie na bezpamięć” nie miałam wobec niego większych zarzutów, tutaj naprawdę widać różnicę. Styl pisania stał się lżejszy, jeszcze bardziej wciągający i momentami zdecydowanie bardziej poetycki - szczególnie w rozdziałach „Wzrokiem Róży”, które skradły moje serce!
System magiczny przedstawiony w tej trylogii to kolejny aspekt o którym nie sposób zapomnieć. Podoba mi się to, że magia nie bierze się znikąd, tylko czarodzieje realnie muszą ją pozyskiwać, a jej używanie wiąże się z konsekwencjami. Podział na koweny, samotników, niejednoznaczność Półksiężyca, procesy tworzenia zaklęć, wróżbiarstwo, marzenia senne oraz destrukcyjna nowomagia sprawiają, że magia staje się czymś intensywnym, niepokojącym ale, także naprawdę charakterystycznym na tle innych powieści z motywami magii. Świat tej trylogii został wykreowany również bardzo przekonująco, idealnie łączy elementy świata realnego z tym fantastycznym, ukazując nam świat, który doskonale znamy, od magicznej, ukrytej strony. Naprawdę urzeka mnie też klimat tych książek, osobliwy, niepowtarzalny i pełen dziwności, która wprawia czytelnika w zachwyt.
A jeżeli chodzi o bohaterów, których jak już wiecie wręcz ubóstwiam, to cieszę się, że wszystkie doświadczenia, które przeszli wywarły na nich wpływ i że ich zachowanie subtelnie się zmienia, lecz mimo wszystko absolutnie nie tracą swoich charakterów. Uważam, że właśnie największą zaletą i tak naprawdę siłą tej historii są jej bohaterowie, ich relacje oraz wspólne przeżywanie tego wszystkiego. Przyjaźń Ezry i Aurory to coś naprawdę niezwykłego, uwielbiam ich więź, to jak dbają o siebie nawzajem, rozumieją się bez słów i mogą na siebie polegać nawet wtedy, gdy cały świat staje na głowie. No i oczywiście, szczególnie bardzo urzekła mnie relacja Ezry i Olivera, to taki rodzaj więzi, który sprawia, że nawet w chaosie można znaleźć poczucie bezpieczeństwa w drugiej osobie i poczuć się mniej samotnym. Ich relacja już od pierwszego tomu chwyciła mnie za serce, a z każdym kolejnym stawała się coraz ważniejsza, pełna małych gestów i spojrzeń, które budują ich związek subtelnie, jednakże bardzo poruszająco. Ale także relacja między Azelem i Aurorą, która pokazuje, że nawet najważniejsze więzi mogą być skomplikowane. I tak naprawdę przyjaźń, którą mają nasi magowie, jest serio niezwykła. To naprawdę fascynujące, jak Karolina stworzyła przyjaźń, w której każdy bohater jest dla drugiego istotnym elementem układanki. Chociaż piszę o całej trylogii to „Świątynia Pustych słów” świetnie domyka te wątki. Relacje nadal są tu niezwykle istotne. Widzimy pogłębiającą się więź Rose i Ezry, lecz także drobny konflikt pomiędzy Aurorą i Oliverem. Ten element pokazuje, że nie zawsze musimy mieć takie same priorytety, co czyni ich relację bardziej realistyczną i ludzką.
Zaobserwować możemy jednak nie tylko rozwój relacji, ale także samych bohaterów. Widzimy, jak Oliver poznaje świat magów i oswaja się z nim. Myśli, że znalazł swoje miejsce, jednak tak naprawdę zawsze będzie gdzieś pomiędzy. Aurora buntuje się przeciw rodzinie i staje się ofiarą nowomagi, która stopniowo niszczy ją od środka. Dar wróżbiarstwa Ezry oraz jego więź ze światem snów stopniowo się pogłębiają. Z kolei Azel przechodzi trudną drogę, dotkniętą przeszłością, Półksiężycem i relacją z ojcem. Bardziej go poznajemy, co czyni go niezmiernie poruszającym bohaterem w trzeciej części.
Samo zakończenie tej historii najmocniej pokazuje, jak bardzo zmienili się bohaterowie — i jak bardzo zmieniłam się razem z nimi jako czytelniczka. Jest on dokładnie taki jak cała trylogia, piękny, bolesny i zostający w czytelniku na długo.
Przez te lata Aurora, Azel, Ezra i Oliver stali mi się naprawdę bliscy. I żegnając się z trylogią Bezpamięci, płakałam jakbym naprawdę widziała moich przyjaciół po raz ostatni. W moim życiu przeczytam jeszcze masę książek, lecz jestem przekonana, że żadna nie będzie dla mnie tym samym czym była trylogia o Czarownicy Wszechwieku, wytwórcy, jasnowidzu i zwyczajnym niezwyczajnym. Dziękuję Karolinie za napisanie książek, w których pomimo totalnego chaosu, problemów i dylematów znalazłam komfort i które stały się moją totalną obsesją. Nie mogę uwierzyć, że już nigdy nie doświadczę odliczania do następnych tomów, przewidywania co może się w nich wydarzyć, zarywania nocy, żeby je czytać czy czytania ich na szkolnym korytarzu nie mogąc się oderwać. Ale jak to mówią, nie mogę smucić się, że ta seria się skończyła, muszę się cieszyć, że powstała i mogłam tego doświadczyć. Niektóre historie kończą się tak, że zostają w człowieku na zawsze.
Już nie mogę doczekać się następnych powieści od Karoliny Barbrich i mam ogromną nadzieję, że spodobają mi się choć odrobinę tak samo jak „Prosty sposób na bezpamięć”.
To najcięższa recenzja, jaką kiedykolwiek pisałem, gdyż mowa tu o finale serii mojego życia, a mianowicie o „Świątyni pustych słów”. Gdy ponad dwa lata temu zaczynałem czytać „Prosty sposób na bezpamięć”, nie spodziewałem się, że pokocham tę historię aż tak mocno.
Trylogia Bezpamięci to historia o przyjaciołach, którzy próbują przeżyć w świecie pełnym mrocznej magii. To jedne z najlepszych książek z motywem found family, jakie kiedykolwiek czytałem. Więź bohaterów bije ze stron tych powieści.
Relacja Azela z Aurorą na zawsze pozostanie moim roman empire. Nie mogę przestać myśleć o tej dwójce. Ich rozmowy niejednokrotnie wywoływały we mnie wzruszenie, melancholię czy też rozbawienie. Śmiało mogę nazwać ich moim ulubionym deutem spośród wszystkich bohaterów literackich, o jakich miałem przyjemność wcześniej czytać.
Ciężko jest mi pojąć, w jaki sposób autorka dopracowała tę historię do takiego stopnia, a warto powiedzieć, że wydając pierwszy tom miała zaledwie 18 lat! Przeczytałem naprawdę niewiele książek z tak dobrze wykreowanymi bohaterami. Uwielbiam ich wszystkich, a z Azelem w wielu kwestiach mogę się niezwykle utożsamić, co jest dla mnie zawsze ogromną wartością w książkach.
Karolina czaruje językiem, a progres w stylu jej pisania jest niezwykle dynamiczny, co widać już na przestrzeni tej trylogii. O ile w pierwszym tomie bardzo mi się on podobał, tak w tym zachwycił oraz pozostawił niedosyt, gdyż pióro autorki jest wprost uzależniające.Relacja Azela z Aurorą na zawsze pozostanie moim roman empire. Nie mogę przestać myśleć o tej dwójce. Ich rozmowy niejednokrotnie wywoływały we mnie wzruszenie, melancholię czy też rozbawienie. Śmiało mogę ich nazwać moim ulubionym deutem spośród wszystkich bohaterów literackich, o jakich miałem przyjemność wcześniej czytać.
Na ogół nie należę do ogromnych fanów fantastyki, jednak to właśnie seria z tego gatunku stworzona przez Karolinę Barbrich zaskoczyła mnie na tyle, że jestem w stanie nazwać tę historię książkami mojego życia. Zazwyczaj nie porywają mnie w literaturze tematy magii, lecz tutaj było zupełnie odwrotnie. System magiczny stworzony przez Karolinę niezwykle mnie zaciekawił. Chciałem dowiadywać się o nim więcej i więcej. Czuję się w pełni usatysfakcjonowany tym, jak został dopracowany w każdym detalu.
W „Świątyni...” szczególnie moją uwagę zwróciło także to, że jest w niej więcej plot twistów niż w poprzednich dwóch częściach, które podczas czytania wbijały mnie w fotel! A zakończenie... KAROLINA ZNOWU TO ZROBIŁA... ale tym razem uderzyło ono we mnie jeszcze mocniej. Wzbudziło we mnie masę emocji i nie wiem, kiedy i czy w ogóle się z nim pogodzę...
Trudno myśli mi się o tym, że to było moje ostatnie spotkanie z Aurorą, Azelem, Ezrą i Oliverem, którzy zarezerwowali sobie miejsce w moim sercu na zawsze...
„Najgorsze jest to, że teraz wszystko jest po prostu takie zwykłe.”
Książkę czytałem przy współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Uroboros.
pierwsze zdanie napisane po skonczeniu brzmialo: karolina jak ty nas nienawidzisz.
ale sama ksiazka byla cudowna. kocham ja nad zycie i wlasnie weszlam dzieki niej w ere jaka bede zyc do konca roku.
dziekuje bardzo karolina za takie a nie inne zakonczenie. bylam gotowa doslownie na wszystko, a jednak nie na to i to bylo bardzo dobre. zakonczenie totalnie nie jest do przewidzenia.
co do bohaterow zeby sie rozpisac:
cale incendium mega ciekawy koncept bardzo mi sie podobal, a przechodzac plynnie z incendium do oliver taylora O M G. jak cudnie moj pookie rozwinal sie w tym tomie. od samego poczatku byl dla mnie bardzo komfort postacia a teraz znalazl w koncu miejsce jakiego szukal. tak bardzo gonil za magia ze w koncu znalazl nawet swoja dziedzine. oliver i zabawa ogniem top of the top.
moja aurorka cudowna ja nmg. czemu karolina? dalej mnie to zastanawia. caly jej watek nowomagii zabierajacej jej doslownie wszystko to bylo tak druzgocace. im devastated. aurora tyle przeszla dla takiego konca, co dalej nie miesci sie w glowie. spodziewalam sie kazdego tylko nie jej.
o rose nie bede sie duzo rozwodzic, poniewaz jako postac nie wpadla w moje gusta i to jest jakby okej. sama jej postac jest dobrze napisana, natomiast nie jest ona moja bohaterka.
EZRA. kochani mamy to. mamy ezraver endgame. kocham to zakonczenie z ich perspektywy. nasz jasnowidz przeszedl tu tyle ze to szok. troszeczke brakowalo mi go na przestrzeni ksiazki, gubil mi sie troche w wydarzeniach, ale koniec odkupil to wszystko. kocham te malutkie momenty miedzy nimi, ze ten watek romantyczny nie wychodzi na pierwszy plan. takie doslownie male spojrzenia i physical touch bylo tak urocze, ze jakby bylo tego wiecej to stracilo by to urok. kocham ezre i jego humor po prostu ikona.
mamy mojego najulubienszego wytworce. karolina ty chyba akurat azela nie lubisz. nie dosc ze zostal tak potraktowany w 2gim tomie to jeszcze tutaj? azel, mam nadzieje ze twoj list na ktorym peklam doszczetnie dotrze do adresatki. bardzo lubilam watek tego sznura i to jak zostal on rozwiazany. podczas ksiazki bardzo urzekaly mnie momenty tej mlodzienczej niepewnosci co do aurory. ten niesmialy dotyk byl meeega slodki. sposob w jaki byly opisane jego traumy dotykal dokladnie tam gdzie powinien. btw do konca zycia bede zalowac ze nie bede mogla przeczytac sceny z jeziora w jego perspetywie. (kocham ta scene)
kazdy watek i wszystko co znajduje sie w tej trylogii strasznie mnie urzeklo. kocham to co stworzylas karolina i bardzo, ale to bardzo boli mnie to pozegnanie. bede tesknic za magami biegajacymi po polach.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nawet nie wiecie, jak mi smutno, że mam już tę serię za sobą. I nie mam tu na myśli łamiącego serce zakończenia - które oczywiście zostało mi zaserwowane - ale fakt, że nie będę już czekała na dalsze jej części. Przeczytałam ostatni tom i nie mam nic przed sobą. Podczas czytania “Świątyni pustych słów” na siłę przeciągałam skończenie książki (a przynajmniej starałam się to robić), chcąc pozostać jeszcze chwilę w tym świecie, z bohaterami, których tak bardzo polubiłam. Z drugiej strony bardzo chciałam poznać zakończenie, rozwiązanie sytuacji, przez co czytając przeżywałam pewnego rodzaju wewnętrzny konflikt. Nie będę was tutaj oszukiwać i przyznam, że poniekąd domyśliłam się zakończenia. Oczywiście nie wszystkich elementów, ale główne wydarzenie - z pewnych względów - nie było dla mnie zaskoczeniem. I żebyście nie wyciągali pochopnych wniosków - w żadnym stopniu nie miało to wpływu na mój negatywny odbiór serii. Zakończenie idealnie do niej pasowano. Zniszczyło mnie, jak sporo innych aspektów tych książek. Naprawdę, nie mam się do czego przyczepić. Jeśli lubicie magię bądź historie mocno skupione na kreacji bohaterów i nie czytaliście jeszcze tej serii, to ja nie wiem, co wy robicie ze swoim życiem. Jako naczelna wiedźma (tak, dla tych, co nie wiedzą, ja też piszę o czarownicach) oraz największa miłośniczka motywu found family, niniejszym ogłaszam, iż wszyscy macie przeczytać “Prosty sposób na bezpamięć”. Mówiąc o tej serii nie mogłabym nie wspomnieć o świetnym stylu pisania Karoliny. Pisałam o tym już nieraz, w przypadku recenzji poprzednich tomów, ale autorka wyśmienicie posługuje się piórem. Czytanie jej powieści jest wspaniałym doświadczeniem - dostaję bowiem nie tylko intrygującą historię, ale sama forma przekazu jest niezwykle zachęcająca i zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Wspaniale było obserwować, jak styl Karoliny z tomu na tom stawał się coraz lepszy. Jestem wielką fanką i nie mogę doczekać się kolejnych powieści autorki, gdyż głęboko wierzę, że pokocham je całym sercem.
"Najgorsze jest to, że teraz wszystko jest po prostu takie zwykłe."
trylogia bezpamięci stała się dużą częścią mnie. nie mogę uwierzyć, że to jest koniec tej serii i już nigdy nie będę czekać na dalsze losy tych bohaterów. Aurora, Azel, Ezra i Oliver na zawsze zostaną w moim sercu, a ja zawsze będę za nimi tęsknić. pokochałam ich i każdą relację między nimi. odnalazłam w nich siebie
dziękuję Oliverowi Taylor za to, że interesował się rzeczami niezwyczajnymi i wtedy na stacji kolejowej przeskoczył przez tory by pobiec za nieznajomym magiem.
a najbardziej dziękuję Karolinie za to, że napisała tę historię i tych bohaterów. jestem bardzo bardzo wdzięczna!! gdyby nie ona nie byłabym tą samą osobą.
„Najgorsze jest to, że teraz wszystko jest po prostu takie zwykłe.” STOP.
Nie wyobrażam sobie, że to mogłoby skończyć się lepiej, ale wciąż. Wdym po tym wszystkim Aurora będzie cierpieć już na zawsze? Wdym ta grupka przyjaciół nie jest już razem? Wdym Aurora i Azel nigdy nie będą mieć szansy by być razem 💔 kibicowałam im 😔 zasługują na trochę szczęścia. Co to znaczy, że po trzech latach mam to tak po prostu zaakceptować i zostawić tą historię i postacie oraz patrzeć, jak powoli o nich zapominam 💔.
W pierwszym i drugim tomie nie lubiłam Olivera, a raczej wydawał mi się taki pusty i bez żadnych cech i charakteru – po prostu był. W tym tomie go pokochałam ❤️.
Kocham każdą postać, szczególnie główną czwórkę. Oni zasługują na lepiej 😔💔.
Przynajmniej Ezra i Oliver są razem 😌🙏.
Dzwony kościoła przy moim domu już zawsze będą mi o nich przypominać ❤️
This entire review has been hidden because of spoilers.
jak pierwsze dwa tomy bardzo mi sie podobały tak ten nie do końca. strasznie mi sie ciągnął od połowy i trosze chyba za bardzo wygórowałam swoje oczekiwania. końcówka spoko, nie do końca się jej spodziewałam, ale też nie jestem jakoś bardzo zaskoczona. najwieksza zaleta tej czesci to zdecydowanie wątek z incendium 🙏 chociaż ta ich podróż po wielkiej brytani mnie strasznie wynudziła pomijając rozmowy i sceny tych pokazów i jestem dumna z mojego azela, że nie roztrzaskał sie na kawałki po tej histori (a bylo aż za blisko żeby sie to wydarzyło...) AZEL MY SHAYLAA 🫂
Naciągane 2 ⭐ W moich ocenach każdej książki z serii widać tendencję spadkową. Kilka błędów znalazłam, nie zapisywałam, bo już mi się nie chciało, aż tak starać. Historia, w moich odczuciach, ciągnięta na siłę, trochę bez pomysłu. Ostatecznie główna bohaterka przechytrzyła najsilniejszych magów, zostając jedną z nich. Gratulacje. Czy odczułam jakiekolwiek emocje? Niestety nie.
This entire review has been hidden because of spoilers.