Dwudziestoczteroletnia Miracle Ackerman nie cierpi zimy ani świąt. Kobieta pracuje jako graficzka, mieszka w spokojnym miasteczku i ma swoją bezpieczną rutynę. Jej codzienność zaburzają jednak sąsiedzi, którzy dwa lata temu wprowadzili się do domu obok – Dax Shelley wraz z córką Charlie, kochającą Boże Narodzenie i śnieg.
Mira od samego początku nie pała sympatią do mężczyzny, a wszelkie próby Daxa, by nawiązać porozumienie, kończą się niepowodzeniem. Przynajmniej do czasu, aż pomoc przy siedmiolatce i nieodpalającym samochodzie zaczyna ich do siebie zbliżać. Marudna i stroniąca od towarzystwa Miracle mięknie nieco pod wpływem uroku Charlie, uśmiechu jej ojca oraz… magii świąt.
Tylko czy bitwy na śnieżki, wspólne pieczenie pierników i śpiewanie bożonarodzeniowych piosenek pomogą Mirze pokonać jej wszystkie strachy? Zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawi się także inna poważna przeszkoda…
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
jak na pierwszą książkę od tej autorki nie było źle, ale ten styl pisania mi niestety nie siada 🫠 ale za pomysł na historię, bohaterów i motywy które lubię oceniam wysoko 🥹 no i przede wszystkim za cozy świąteczny klimat 🎄 dax, mira i charlie tworzą piękną rodzinkę ❤️🩹
Na początku chciałabym bardzo podziękować wydawnictwu za egzemplarz do recenzji a Agacie za szansę powrotu do tej cudownej historii.
,,Świąteczną usterkę” miałam okazję czytać jeszcze jak była publikowana na wattpadzie i to właśnie tam oddałam tej książce całe swoje serce. Mogę śmiało powiedzieć, że ta historia trafia na pierwsze miejsce w mojej topce książek Agaty. Odkąd po raz pierwszy ją skończyłam nie mogę przestać myśleć o bohaterach, którzy tak bardzo zawładnęli moimi myślami.
Dlatego teraz chcę was zaprosić do poznania cudownej trójki bohaterów, których historia otuli was niczym ciepły kocyk w zimowe dni. Miracle Ackerman to bohaterka, z którą mam wiele wspólnego. Mira nienawidzi świąt, a odkąd odszedł jej tata czuję się coraz bardziej samotna. Ma przyjaciółkę, na którą zawsze może liczyć, lecz puste ściany w mieszkaniu uświadamiają jej, że została całkiem sama. Na co dzień zajmuje się pracą, która choć na moment zajmuje jej myśli. Ale w te święte jej myśli zostaną również zajęte przez pewną uroczą dziewczynkę i jej ojca, którego Mira stara się unikać jak ognia. No cóż, on, jednak się nie poddaje i będzie walczył, aby ona w końcu zwróciła na niego uwagę. Dax Shelley to mężczyzna, który odrazu mnie sobą rozkochał. Jest cudownym i kochającym ojcem dla swojej córeczki, Charlie. Robi dla niej wszystko, aby ona nigdy nie poczuła się gorsza od innych. Każdy w miasteczku wie, że na niego zawsze można liczyć, bo on chętnie pomoże. Lecz Daxowi coraz bardziej nie podoba się to, że kobiety wręcz mu się narzucają, gdy on mówi, że nikogo dla siebie nie szuka. Co jest lekkim kłamstwem. Po prostu jego myśli zajmuje pewna rudowłosa dziewczyna, która niezbyt zwraca na niego uwagę, ale on nie ma zamiaru się poddać i udowodni jej, że od jakiegoś czasu nie widzi poza nią świata.
Czy Mira zmięknie pod wpływem towarzystwa Daxa i Charlie? I czy dzięki nim poczuje na nowo magię świąt?
Mira i Dax to dwa zupełne przeciwieństwa. Ona może uchodzić za chmurę burzową, gdy on to totalne słoneczko. Ale razem tworzą duet idealny, bo przecież przeciwieństwa się przyciągają prawda? Ta dwójka za każdym razem roztapiała moje serce. Nawet to, że znałam ich historię z wattpada, nie zmieniło tego, że przeżywałam ją tak samo mocno.
Nie myśleliście chyba, że nie wspomnę wam o najsłodszej istotce w tej książce. Charlie Shelley, ta dziewczynka to istny huragan pełen energii. Najbardziej rozczulała mnie jej relacja z ojcem. Widać, że ta dwójka bardzo mocno się kocha i żyje im się dobrze we dwójkę. Ale postanawiają do swojego życia zaprosić Mirę i pokazać jej, że na nowo może zacząć cieszyć się z życia.
Nie mogę uwierzyć, że po raz kolejny muszę się żegnać z tymi bohaterami. Ta dwójka już na dobre pozostanie w moim sercu. Ich historia zawsze będzie mi towarzyszyć w dołujących dla mnie momentach, bo czytając ją czuję się otulona ciepłem i komfortem. Mam nadzieję, że ta książka, tak samo jak mnie otuli was i zapewni wam niezapomnianą przygodę. 🥹💚 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
Jeju to było takie przyjemne i wciągające. Przecudowna historia, pełna ciepła ale też nie nudna. Nadal nie było to coś nie wiadomo jakiego ale bawiłam się super. Koniec trochę według mnie przyspieszony, tym bardziej, że całość to był super slow burn, a na końcu taki speed run lekki. Oprócz tego super, Charlie najsłodsza i najkochańsza osoba na świecie, razem z jej tatą, totalną zieloną flagą. Ogromnie polecam
jeśli miałabym wybrać jedną książkę od Agaty, którą czytałabym do końca swoich dni i tylko ją, to byłaby to usterka🫂 za mocno pokochałam Daxa, Mirę i Charlie żeby myśleć inaczek❤️🩹
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwoniezwykle @agatapolte ]
„Świąteczna Usterka” to cudowna, pełna ciepła historia, w której szybko odnalazłam swój dom. Miracle to kobieta, która od zawsze nienawidzi świąt, bo nie kojarzą się jej dobrze. Jej sąsiad – Dax, to mężczyzna samodzielnie wychowujący córkę. Mira nigdy nie pałała do niego sympatią, ale niespodziewanie połączyła ich pewna usterka i odtąd już nic nie będzie takie same.
Ta książka jest definicją komfortu. Wciągnęłam się już od samego początku, a klimat świąt było czuć na każdej stronie. Powieść otula jak cieplutki kocyk. Bardzo podobało mi się, że córeczka Daxa – Charlie, grała ważną rolę w książce. Było jej naprawdę dużo, a każde jej słowo wywoływało uśmiech na twarzy. Jeżeli szukacie słodkiej, świątecznej książki, koniecznie sięgnijcie po tą pozycję!
Podczas czytania wzruszałam się wielokrotnie, ale nie ze smutku, a za sprawą słodyczy. To przepiękna historia, która żałuję, że się skończyła, bo mogłabym ją czytać i czytać. Zarówno Mira jak i Dax zaimponowali mi swoją dojrzałością. Zawsze na pierwszym miejscu stawiali dobro Charlie. Książka stawia nacisk na to, jak ważna jest szczera rozmowa i relacje z bliskimi. Cudowna historia, której prędko nie zapomnę! Ocena 5/5⭐️
No niestety, ta książka nie spodobała mi się tak bardzo, jak myślałam, a momentami wręcz po prostu mnie nudziła. Jest mi przykro, bo liczyłam, że się zakocham i że będzie to mój nowy ulubieniec, zwłaszcza że ma moje ulubione motywy…
𝜗𝜚 𝐏𝐨𝐝𝐜𝐡𝐨𝐝𝐳𝐚̨𝐜 𝐝𝐨 𝑺́𝒘𝒊𝒂̨𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝑼𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌𝒊 𝐦𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐬𝐩𝐨𝐫𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 - 𝐢 𝐛𝐲𝐜́ 𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐭𝐨 𝐰ł𝐚𝐬́𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐧𝐞 𝐨𝐤𝐚𝐳𝐚ł𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐲𝐦 𝐛ł𝐞̨𝐝𝐞𝐦. Liczyłam na coś więcej, na historię, która wciągnie mnie bez reszty i sprawi, że nie będę mogła się od niej oderwać. Niestety, tym razem tak się nie stało.
𝜗𝜚 𝐍𝐚 𝐬𝐚𝐦𝐲𝐦 𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐭𝐤𝐮 𝐦𝐮𝐬𝐳𝐞̨ 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐩𝐨𝐝𝐤𝐫𝐞𝐬́𝐥𝐢𝐜́ 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐨 - 𝐣𝐚 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐥𝐮𝐛𝐢𝐞̨ 𝐩𝐢𝐨́𝐫𝐨 𝑨𝒈𝒂𝒕𝒚. Jest lekkie, przyjemne i bardzo płynne - sprawia, że przez jej książki się dosłownie płynie. Czytanie ich zazwyczaj przychodzi mi z ogromną łatwością i przyjemnością. Problem nie leżał w stylu, a raczej w fabule, w którą kompletnie nie potrafiłam się wkręcić. Nie do końca wiem dlaczego, ale ta historia zwyczajnie mnie nudziła. Miałam wrażenie, że niewiele się w niej dzieje, że brakuje momentów, które przyciągnęłyby moją uwagę i sprawiły, że naprawdę chciałabym przewracać kolejne strony. Czytałam ją głównie po to, żeby ją skończyć.
𝜗𝜚 𝐍𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠𝐞̨ 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́, 𝐳̇𝐞 𝐛𝐲ł𝐚 𝐭𝐨 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐳ł𝐚 𝐜𝐳𝐲 𝐭𝐫𝐚𝐠𝐢𝐜𝐳𝐧𝐚. Absolutnie nie. Czytałam w życiu wiele znacznie gorszych historii. 𝑺́𝒘𝒊𝒂̨𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒂 𝑼𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌𝒂 jest po prostu… przeciętna. I może właśnie to rozczarowało mnie najbardziej.
𝜗𝜚 𝐁𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐥𝐢 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐚𝐰𝐧𝐢𝐞 - są spoko, ale niestety zabrakło mi w nich tego czegoś, co sprawiłoby, że naprawdę bym się do nich przywiązała.
𝜗𝜚 𝑴𝒊𝒓𝒂𝒄𝒍𝒆 to postać, z którą mam pewne cechy wspólne i chyba tylko dlatego darzyłam ją jakąkolwiek sympatią. Była zwyczajna - co samo w sobie absolutnie nie jest wadą — jednak nie miała w sobie iskry, która sprawiłaby, że chciałabym ją lepiej poznać lub jej kibicować.
𝜗𝜚 𝐙𝐮𝐩𝐞l𝐧𝐢𝐞 𝐢𝐧𝐚𝐜𝐳𝐞𝐣 𝐨𝐝𝐞𝐛𝐫𝐚ł𝐚𝐦 𝑫𝒂𝒙𝒂. To bohater, który zdecydowanie skradł moje serce, zwłaszcza sposobem, w jaki troszczy się o swoją córkę. Jego relacja z 𝑪𝒉𝒂𝒓𝒍𝒊𝒆 była dla mnie najjaśniejszym punktem całej książki. To, jak bardzo jest dla niej obecny i jak wiele jest w stanie dla niej zrobić, naprawdę mnie ujęło. Rozdziały z tą dwójką czytałam z największą przyjemnością.
𝜗𝜚 𝐀 𝑪𝒉𝒂𝒓𝒍𝒊𝒆… 𝑪𝒉𝒂𝒓𝒍𝒊𝒆 𝐭𝐨 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐲 𝐬𝐤𝐚𝐫𝐛. Uwielbiam dzieci w książkach i tutaj nie było wyjątku. Jest ciepła, wesoła, żywiołowa i niesamowicie urocza. Została świetnie wykreowana i totalnie skradła moje serce. Dla niej samej byłam w stanie brnąć dalej w tę historię.
𝜗𝜚 𝐍𝐢𝐞𝐬𝐭𝐞𝐭𝐲, 𝐦𝐢𝐦𝐨 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐚𝐰𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰 𝐢 𝐤𝐢𝐥𝐤𝐮 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐜𝐢𝐞𝐩ł𝐲𝐜𝐡 𝐦𝐨𝐦𝐞𝐧𝐭𝐨́𝐰, 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚 𝐣𝐚𝐤𝐨 𝐜𝐚ł𝐨𝐬́𝐜́ 𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢ł𝐚 𝐝𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐤, 𝐣𝐚𝐤 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐭𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐰𝐚ł𝐚𝐦. Nie potrafię jednoznacznie wskazać, co dokładnie było tego przyczyną, ale czuję wyraźny niedosyt i rozczarowanie.
𝜗𝜚 𝐔𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐢 𝑨𝒈𝒂𝒕𝒚 - 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐚 𝐳 𝐧𝐢𝐜𝐡 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐧𝐚 𝐬𝐰𝐨́𝐣 𝐬𝐩𝐨𝐬𝐨́𝐛 𝐰𝐲𝐣𝐚̨𝐭𝐤𝐨𝐰𝐚 𝐢 𝐳𝐚𝐳𝐰𝐲𝐜𝐳𝐚𝐣 𝐭𝐫𝐚𝐟𝐢𝐚 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐨 𝐝𝐨 𝐦𝐨𝐣𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚. Tym razem było inaczej. Być może kiedyś do 𝑺́𝒘𝒊𝒂̨𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝑼𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌𝒊 jeszcze wrócę - już bez tak wysokich oczekiwań. Może wtedy odbiorę ją zupełnie inaczej i dam jej drugą szansę.
jejku, to było takie super! bardzo dobrze się bawiłam słuchając w audio tej historii. Agatka jak zwykle mnie nie zawiodła. fakt, były momenty, w których odrobinkę się nudziłam, jednak cała reszta wypadła serio super! wątek samotnego ojca ndisjxbsis kocham to!!! jeszcze fakt, że jest tutaj grumpy x sunshine i to ona jest grumpy i nienawidzi świat jest prześwietny! zakochałam się, a Dax 🫦🫦🫦 gorący jest. czytajcie, bo klimatu świat wam tutaj nie zabraknie!!!
Świetni bohaterowie ❤️ bardzo słodki ale nienachalny świąteczny klimat. Nie wiem czemu bałam się że będzie mocno spicy ale nie była co dla mnie jest na duży plus.
Pierwsza połowa top - to napięcie między bohaterami, przepychanki słowne i żarty! Super humor, a w lekko boomerskim wydaniu idealnie pasował do Daxa. To marudzenie Miry i jej niechęć do świąt i sąsiada!! Super się to czytało, a chemia między bohaterami była niesamowita! Charlie wprowadzała dziecięcy urok, a zabawy w śniegu zimowy i świąteczny klimat!
Później jednak jakoś wszystko się posypało. Po tym, jak doszło już do czegoś między bohaterami zrobiło się zbyt słodko. Zabrakło tego elementu, który wcześniej wszystko spajał, czyli ich droczenia się i dogryzania sobie. Poza tym Mira zaczęła się strasznie nad sobą użalać i dobijać rzeczami, które nie powinny mieć aż takiego znaczenia, biorąc pod uwagę jej relacje z Daxem. Ah ten Dax... On był świetny, jego dojrzałość i chęć rozmawiania o uczuciach, troska o córkę i walka o to, co dla niego ważne... Big green flag.
Mega szybko się płynie przez tą książkę, bo styl autorki nie jest wymagający, więc idealnie na relaksująca lekturę.
Urocze, świąteczne, zimowe i zabawne, ale pod koniec za mocno wałkowane było w kółko to samo, a słodycz aż się wylewała.
Miracle Ackerman pracuje jako graficzka, młoda kobieta po śmierci swojego ojca została całkiem sama. Mira jest typową introwertyczką, uwielbia spędzać czas sama i mało jest osób, z którymi dzieli się swoimi uczuciami. Tylko swojej przyjaciółce pozwoliła bliżej się poznać. Kobieta ma powody by nie przepadać za zbliżającym się okresem świat, cały świąteczny klimat wyjątkowo drażni Mirę i nie chce mieć ona nic wspólnego z przygotowaniami miasteczka do nadchodzącego czasu.
Zupełnie inaczej do tego czasu podchodzi sąsiad Miry, Dax Shelley i jego siedmioletnia córeczka Charlie. W przeciwieństwie do Miry postanawiają spektakularnie udekorować swój dom i zadbać o cały świąteczny klimat. Od dłuższego czasu między parą sąsiadów panuje dosyć napięta atmosfera, Mira podejrzewa, że to Dax kiedyś oskarżył ją o coś złego. Zaś Shelley od dawna pragnie zbliżyć się do swojej sąsiadki.
Przypadkowa usterka, która dotyka dwudziestoczterolatkę sprawia, że to właśnie Dax wyciąga pomocną dłoń do Miracle. Między dwójką sąsiadów dość szybko pojawiają się pozytywne emocje. Raz to Dax pomaga Mirze, a niekiedy to właśnie ona godzi się pomóc swojemu sąsiadowi i małej Charlie. Mira zbliża się do rodziny Shelleyów, a przy okazji daje się ponieść urokowi świątecznej magii.
Dostajemy tutaj uroczą historię o bohaterach, którzy choć początkowo nie darzą się wielką sympatią z czasem przekonują się do siebie. Dax robi wszystko by zdobyć serce swojej sąsiadki, a jednocześnie mężczyzna jest samotnym ojcem, który od lat cudownie radzi sobie z wychowywaniem swojej córeczki. W tej książce to właśnie Charlie od pierwszych stron kradnie serce czytelników, to ona stara się pomóc swojemu tacie i przekonać do niego Mirę.
W historii nie brakuje również trudnych tematów. Miracle od lat nie cierpi zimy i czasu świat, przez wydarzenia z przeszłości, których nigdy nie przepracowała. Dax i Charlie pomogą jej zrozumieć, co jest naprawdę ważne w tym szczególnym czasie. Zaś Shelley nie może uprać się z poprzednią partnerką, mama Charlie sprawia mu problemy i może wyrządzić dużą krzywdę swojej córce, ale też świeżej relacji mężczyzny i Miracle.
Jako, że bardzo lubię książki Agaty Polte i tym razem się nie zawiodłam, bawiłam się bardzo dobrze. Książka wprowadziła mnie w świąteczny klimat, a dodatkowo czuć było rodzinne ciepło i przyjemnie się ją czytało. Trochę żałuję, że cała historia została napisana z perspektywy głównej bohaterki, a zabrakło spojrzenia Daxa. Polecam 🔥💚🎄
Sięgając po tę pozycję nie miałam praktycznie żadnych oczekiwań i liczyłam po prostu na luźną, niezobowiązującą lekturę, i właśnie to dostałam. Ta książka to idealna historia na zimowy wieczór.
Historia osadzona jest w czasie świąt których Mira nienawidzi z całego serca. To co z nimi związane: ozdoby, świąteczne piosenki, pogoda, atmosfera - to wszystko Mira uważa za niepotrzebne i bezsensowne. W końcu cały ten okres kojarzy jej się nie zbyt wesoło przez stratę bliskiej osoby i kobieta tylko czeka aż dobiegnie on końca. Jest przysłowiowym ,,Grinchem” a jej charakter tylko dopełnia tę otoczkę. Miracle jest zamkniętą w sobie, dosyć ponurą osobą. W swoim życiu nie chce mieć miejsca na chaos w jakiejkolwiek postaci, lecz zmienia się to, gdy coraz częściej wpada na swoje kompletne przeciwieństwo - mężczyznę, który jest jednocześnie jej sąsiadem i którego Mira nie znosi.
Dax Shelley jest troskliwym i bardzo uczynnym mężczyznom, samotnie wychowującym swoją przeuroczą, siedmioletnią córkę - Charlie. W przeciwieństwie do Miracle ta dwójka uwielbia święta i wkracza w ten okres z rozmachem od dekorowania domu z zewnątrz lampkami, przystrojenia go w wewnątrz z świątecznymi piosenkami w tle po picie gorącej czekolady przynajmniej raz dziennie. Relacja ojca i córki była w tej książce czymś co bardzo ujęło mnie za serce. To jak Agata przedstawiła Daxa w roli troskliwego i kochającego całym sercem ojca, który robi wszystko aby jego córka cieszyła się tym magicznym czasem było najsłodsze na świecie.
Przez całą książkę możemy zaobserwować jak relacja Miry i Daxa powoli się rozwija. Chemię pomiędzy bohaterami co prawda możemy poczuć już od samego początku, nawet podczas tego wzajemnego dogryzania, ale cieszę się że Dax dawał Mirze tak dużo czasu i przestrzeni na poczucie się bezpiecznie i komfortowo, ile potrzebowała. Ze wzruszeniem czytało mi się o tym, jak dotychczas ponura i zdystansowana Mira otwiera się na troskę i ciepło, którymi otoczyli ją Dax i Charlie, aż w końcu zaczęła ona czuć się jak w domu, ale nie takim pustym i cichym a pełnym śmiechu i miłości.
Osobiście jestem ogromną fanką świąt, więc ich klimat w tej książce był dla mnie czymś naprawdę magicznym. Cała ta książka była tak pełna ciepła, aż nie zliczę ile razy uśmiechałam się sama do siebie. Pióro Agaty było tutaj naprawdę przyjemne przez co tę pozycję czyta się naprawdę sprawnie. Jest to jedna z historii idealnych na zimowy wieczór pod kocem, z kubkiem herbaty lub gorącej czekolady w dłoni, zwłaszcza na ten zimowo-świąteczny czas, który moim zdaniem nadal trwa.
4,75 / 5 - jestem taka szczęśliwa, że przeczytałam historię świątecznej rodzinki! Oprócz tego, że zawsze ekscytuję się na nowe premiery Agaty, to na tą szczególną byłam strasznie nakręcona przez jedną z patronek (pozdrawiam Nefi 😛). I mogę szczerze powiedzieć, że jestem w 100% usatysfakcjonowana klimatem świąt, bohaterami i całą akcją. jedna z najlepszych świątecznych/zimowych książek💫
– Bo moja kobieta jest o mnie zazdrosna. To słodkie."
Nie mogłam się doczekać premiery tej książki! Uwielbiam świąteczne książki, a tym bardziej pióro Agaty. Jest to idealna pozycja na te grudniowe, zimne wieczory. Świąteczny klimat mnie kompletnie porwał!
Miracle nienawidzi świąt i wszystko, co z nimi związane. Można ją nazwać damską wersją grincha. To ona w tej historii jest naszym gburem, jednak nie sprawiło to, że jej nie lubiłam. Z czasem odkrywamy, że jej zachowanie to tylko system obronny. Tak naprawdę boi się zranienia, dlatego jest zamknięta w sobie. W tej kwestii mogę się z nią utożsamić, więc moja sympatia do niej tylko rosła.
Dax za to jest jej kompletnym przecowieństwem. Zawsze uśmiechnięty, zaraża swoją radością wszystkich wokół i wprowadza taką przyjemną energię. Zdecydowanie jest chodzącą green flagą! Jest kochany, czuły, troskliwy i każda z tych cech sprawiała, że się rozpływałam. Zdecydowanie skradł mi serce wraz z Charlie, która była jeszcze słodsza niż on. Oboje bardzo mnie rozczulali, wywołując przyjemne ciepło na sercu. Mam totalną obsesję na punkcie motywu samotnego ojca, więc czytając o tej dwójce byłam w istnym raju.
Mira i Dax to dwa różne światy, ale to właśnie sprawia, że razem są tak cudowni. Łączą się w idealną całość. Meżczyzna sprawił, że system obronny Miry w końcu padł i dziewczyna pozwoliła sobie na wpuszczenie go do swojego życia. Mimo, że los rzucał im wiele kłod pod nogi, to razem potrafili przejść przez wszystko.
Jestem zakochana w tej pozycji i świetnie mi się ją czytało. Zwroty akcji, świąteczna otoczka, przyjemny styl pisania, cudowni i barwni bohaterowie - wszystko, co potrzebuje idealna książka. Jest to bardzo komfortowa historia, która zdecydowanie powinna znaleźć się na waszych półkach.
"Świąteczna usterka" ~ A. Polte (recenzja bez współpracy)
[...] Chodzi o to, że strach i błędy nie są silniejsze od miłości. Pokonuje się je razem właśnie dzięki niej. Mimo, że pojawia się obawa o to, że można stracić kochane osoby, świadomość, że są warte wszystkiego, przysłania każdą inną rzecz. 📚 Sąsiedzi 📚 Odwrócone grumpy x sunshine 📚 Age gap
Q: Jakie powinny być książki zimowo-świąteczne? 🤔 Zdecydowanie oczekuje od nich klimatu zimowego, który sprawi że poczuje się jakby i u mnie był śnieg. Odrobiny humoru i charakterystycznych dodatków jak gorąca czekolada, herbata zimowa czy ciepłe swetry. ▪️ Recenzja ▪️
"Świąteczna usterka” to historia o samotnym ojcu i jego córce, młodej damie, która potrafi okręcić sobie wokół palca niemal każdego nawet Mirę, kobietę-Grincha, która nie znosi świąt i unika ich jak ognia. Niefortunna usterka sprawia jednak, że jej uporządkowane, monotonne życie zaczyna nabierać kolorów i stopniowo staje się przyjemniejsze. Nie dajcie się jednak zwieść — Mira nie będzie łatwą przeciwniczką ani dla Daxa, ani dla małej Charlie. Jeśli miałabym polecić książkę, w której postacie są naprawdę dobrze wykreowane, ta pozycja zdecydowanie znalazłaby się w czołówce. Nie wiem, jak autorka to robi, ale w większości jej książek to właśnie bohaterowie przyciągają mnie najbardziej. Dax to dojrzały, odpowiedzialny i troskliwy mężczyzna, który potrafi zaskoczyć humorem, niewinnym flirtem i ogromnymi pokładami cierpliwości. Czy nie byłoby cudownie mieć takiego mężczyznę tylko dla siebie? Oczywiście, że tak dlatego autorka obdarzyła go przeszłością w postaci byłej żony, która wciąż zajmuje ważne miejsce w sercu małej Charlie. Mira również została przedstawiona niezwykle autentycznie. Jej dystans, trudności w nawiązywaniu relacji oraz jednocześnie ogromne pokłady troski sprawiają, że jest bohaterką bardzo prawdziwą. Książkę czyta się właściwie na jednym oddechu. Choć nie ma w niej nic spektakularnego, to szara, zimowa codzienność, cięte riposty i małe bitwy na śnieżki nadają historii wyjątkowej magii. Wciągnęłam się od pierwszych stron, a świąteczny klimat był wyczuwalny niemal na każdej z nich. Podczas lektury wielokrotnie się wzruszałam — taka więź rodzinna, jaką mają Charlie i Dax, powinna być w każdej rodzinie. Autorka zadbała o coś, czego brakuje wielu zimowym historiom, o prawdziwy nastrój. Są tu chociażby świąteczne dekoracje, pierniki, poczucie bliskości i gorąca czekolada. Fabuła jest przewidywalna, ale tej książce absolutnie to nie ujmuje, jej emocjonalność jest najlepszą nagrodą. Dla czytelników liczacych na rollercoaster emocji wyda się zbyt spokojna. Natomiast dla fanów świątecznych opowieści będzie strzałem w dziesiątkę. Jestem pewna, że to książka, do której chętnie kiedyś wrócę. Nie tylko umila czas, ale też pokazuje, jak bardzo ważne są więzi, jak bardzo człowiek potrzebuje drugiej osoby, by żyć pełnią życia, jak zaufanie wymaga pracy i jak trudne bywa przełamywanie własnych barier. To historia, która uczy, że na drugą szansę trzeba zapracować, a jednocześnie jak łatwo ją stracić i że nie trzeba urodzić dziecka, by móc je naprawdę pokochać. Gratuluję autorce naprawdę dobrej książki. [...] Spoglądam na niego pytająco. – A czego chcesz? Uśmiecha się. – Ciebie w mojej koszulce. Tylko w niej. Wydymam wargi. – Wysoka stawka, panie Shelley.
Ta książka jest jak zimowy wieczór przy migoczących lampkach: ciepła, zabawna i wzruszająca. Bohaterowie są jak bliscy znajomi, z którymi chce się zostać na dłużej, a Mira, Dax i Charlie tworzą trio, którego nie da się nie pokochać🤍
Usterkę poznałam już na początku tego roku, na Wattpadzie. Od razu przepadłam dla tej komfortowej historii. To była miłość od pierwszych rozdziałów. Gburowata Mira, radosny Dax i urocza Charlie od razu wciągnęli mnie w swój klimatyczny świat, pełen bitew na śnieżki i gorącej czekolady.
Mogę Wam przysiąc, że robiąc reread bawiłam się tak samo dobrze jak za pierwszym razem. Nigdy nie znudzi mi się czytanie o przekomarzaniach Miry i Daxa. Chyba jeszcze bardziej pokochałam tę książkę, choć nie sądziłam, że tak się da. Towarzyszyły mi łzy wzruszenia, śmiech i rozczulenie. Jest coś takiego w tej niesamowitej historii, co za każdym razem roztapia moje serce.
Jeśli mnie znacie to wiecie, że kocham wszystko co jest związane ze Świętami. Każdego roku ekscytuję się pierwszym śniegiem, oglądam mnóstwo świątecznych filmów i kupuję kalendarz adwentowy. Dlatego, gdy tylko dowiedziałam się, że Agata pisze książkę z takim klimatem, to wiedziałam już, że będzie genialna. Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒂 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌𝒂 to rom-com, który aż tętni śniegiem, choinkami i rodzinną atmosferą. W dodatku ma w sobie cudowne motywy, oraz bohaterów, co tworzy idealną całość.
Miracle Ackerman i Dax Shelley są sąsiadami. Ich znajomość rozpoczyna się przez pewną usterkę w samochodzie. Mira zbywa pomoc mężczyzny, bo nie przepada za nim. Ma ku temu swoje powody, dlatego stara się go unikać. Przychodzi jej to z trudem, bo któregoś dnia pewna siedmiolatka czeka samotnie przed domem, a kobieta nie ma serca by ją tak zostawić. I tutaj rozkręca się cała fabuła… Ta niewinna pomoc doprowadziła do efektu kuli śnieżnej. Od tamtej pory Dax i Charlie stali się nieodłączną częścią codzienności Miry. Mimo, że kobieta początkowo stawiała opór, oni i tak utorowali sobie drogę do jej serca.
Co jest tak wspaniałego w Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒄𝒆? Przede wszystkim, wątek grumpy x sunshine, który uwielbiam! Dax wraz z jego córką, rozświetlają ponure dni zrzędliwej Miry. Oni kochają Święta, a ona ich nienawidzi. Kobieta najchętniej spędzałaby całe dnie w domu, z kolei mężczyzna z siedmiolatką są bardzo aktywni. Ten kontrast między nimi prowadzi do wielu zabawnych scen jak ta, w której Dax i Charlie namawiali Mirę do wspólnego, świątecznego karaoke. Shelleyowie stopniowo sprawiali, że kobieta coraz bardziej otwierała się przed nimi i odkryła na nowo magię Świąt. Oni wprowadzili do jej życia jasne kolory, z kolei ona pokazała im te ciemniejsze. Razem stworzyli piękną paletę kolorów. Kocham to, jak cudownie się uzupełniają.
Te różnice między nimi, tak naprawdę ich do siebie zbliżały. Dax zawsze znajdował chytry sposób, żeby spędzać jak najwięcej czasu z kobietą. Jednak mistrzynią w tej konkurencji jest zdecydowanie Charlie. Myślę, że mało kto oparłby się uroczej siedmiolatce, która całymi dniami chce lepić bałwany. Mała Charlie niewinnie doprowadzała do coraz częstych spotkań głównych bohaterów. Zawsze śmieję się, że dziewczynka jest ich swatką zesłaną przez ducha Świąt. Właśnie za to tak bardzo ubóstwiam wątek single dad w książkach. Agata poprowadziła go w bardzo dobry sposób. Bo oprócz tego, że mamy tu cudownie wykreowaną postać siedmiolatki, to jeszcze jest świetnie opisana relacja z jej tatą. Dax, jako samotny ojciec radzi sobie niesamowicie w tej roli. Zawsze dba o bezpieczeństwo Charlie, ale też zwraca uwagę na jej emocje i potrzeby. Dziewczynka z resztą bardzo to docenia.
Oczywiście, oprócz spotkań z Charlie, Mira i Dax naturalnie siebie przyciągali. Między tą dwójką jest tyle napięcia! Rozwój ich relacji jest tak dobrze i naturalnie poprowadzony. Wpierw niepewność, poprzez poznawanie siebie, aż po bezgraniczną miłość. To wszystko jest przeplatane ich wzajemnymi docinkami i przekomarzaniami. Dax zawsze znajdował jakiś podstęp, żeby angażować Mirę w świąteczne aktywności, a ona nigdy nie przegapiła okazji by pośmiać się z tego, że jest 8 lat starszy od niej. Wzajemnie się na siebie wkurzali, ale kryło się to za ich szerokimi uśmiechami. Są przezabawni.
Miracle i Dax są dla mnie przykładem zdrowej relacji pełnej szacunku i zrozumienia. W chwilach zwątpienia, mężczyzna zawsze przypominał bohaterce, żeby nie kryła swoich myśli i emocji. Z kolei Mira pokazała mu, że to nie on musi się wszystkim zajmować i także zasługuje na opiekę i chwilę wytchnienia. Nie wiem jak Agata to zrobiła, ale od nich wręcz bije komfort, z którym nie chcę się rozstawać.
𝑴𝒊𝒓𝒂𝒄𝒍𝒆 𝑨𝒄𝒌𝒆𝒓𝒎𝒂𝒏 - introwertyczna graficzka, która kocha Taylor Swift i kolor zielony. A jej ulubione miejsce to zacisze domowe, w którym chowa się przed światem. Mira wiele straciła w życiu, przez śmierć rodziców przestała doceniać piękno zimy oraz Świąt. Jest też bardzo zamknięta w sobie i ma dużo negatywnych myśli. Nieraz płakałam czytając jak zadręcza się nimi. Postać Miry jest mi bardzo bliska, bo utożsamiam się z nią na wielu płaszczyznach. Też tak jak ona, mam w głowie pełno wątpliwości i boję się wypowiadać je na głos. Ale przy odpowiednich osobach jestem bardzo otwarta. Kobieta w trakcie książki przechodzi dużą przemianę. Rozwija skrzydła i wreszcie przestaje bać się pokazywać swoje prawdziwe emocje. Mira tylko z zewnątrz wydaje się być oziębła i zrzędliwa, jednak w głębi duszy jest bardzo uczynna, empatyczna i opiekuńcza. Zawsze służyła pomocą dla Charlie i Daxa, ale także dla swoich przyjaciół. Ja do tego uwielbiam jej poczucie humoru. Myślę, że gdyby istniała, bardzo byśmy się ze sobą dogadały. To jedna z moich ulubionych książkowych bohaterek.
𝑫𝒂𝒙 𝑺𝒉𝒆𝒍𝒍𝒆𝒚 - gdyby on istniał to i tak byście musieli mnie o tym zapewniać, bo ten mężczyzna jest ideałem. Nie dość, że świetnie radzi sobie jako samotny ojciec, to służy pomocą dosłownie każdemu. Dax to taka złota rączka, pomoże we wszystkim i nie będzie nawet narzekał. On roztacza wokół siebie tak dobrą energię i robi to w tak naturalny sposób. Nie dziwię się, że Mira tak szybko odzyskała swój blask przy nim, bo on jest uosobieniem szczęścia. Bohater zawsze zapewniał jej komfort, dbał o nią i sprawiał, że czuła się doceniona. Nie krył się z komplementami i zawsze w nią wierzył, nawet jeśli ona sama tego nie robiła. Nie potrafię pojąć tego jak on to wszystko godzi. Dax jest bohaterem, który stawia dobro innych nad własnym i to jest cudowne, ale też męczące. Dlatego cieszę się, że ma u swojego boku Mirę i Charlie, które o niego zadbają. Zakochałam się w nim już od pierwszych rozdziałów i zostanie w moim sercu na długo.
𝑪𝒉𝒂𝒓𝒍𝒊𝒆 𝑺𝒉𝒆𝒍𝒍𝒆𝒚 - to dosłownie aniołek. Ta dziewczynka jest tak urocza i zabawna. Ma w sobie tę typową dziecięcą radość, która rozbraja i sprawia, że nie da się jej nie kochać. Nawet ponura Mira nie była w stanie się jej oprzeć i dała się namawiać na wszystko o co tylko Charlie poprosiła. Kocham ją w roli swatki Miry i Daxa! Szczególnie w scenie z planszówkami ;)
𝑰𝒔𝒍𝒂 𝑫𝒖𝒏𝒃𝒂𝒓 - czuję, że muszę o niej wspomnieć, bo jest tak wspaniałą przyjaciółką dla Miry. Za każdym razem służyła jej dobrą radą i wspierała na każdym kroku. Gdy tylko Miracle jej potrzebowała, ona się zjawiała i poprawiała jej humor swoim wyszukanym humorem. Ta kobieta jest tak bezpośrednia i potrafi rozładować ciężką atmosferę chyba w każdej sytuacji. Kocham jej energię!
Nie muszę tu chyba wspominać o tym, że kocham pióro Agaty, bo to oczywiste. Zawsze pochłaniam jej książki i tu nie było inaczej. Usterkę czyta się naprawdę szybko, bo nie da się oderwać od wciągającej fabuły. Jak zwykle doceniam poczucie humoru Agaty, które ujawnia się w dialogach pełnych żartów i sarkazmu. W dodatku genialnie wykreowani bohaterowie, którzy mają dużo do zaoferowania i można wiele się od nich nauczyć. W Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏𝒆𝒋 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒄𝒆 Agata wprowadza nas w klimatyczną zimę w Lamont - w małym miasteczku, które tętni życiem. Ten świąteczny nastrój jest tu idealnie wyważony, nie jest go ani za dużo, ani za mało. Ale jeśli po tej książce nie poczujecie ani trochę magii świąt, to oficjalnie przebiliście Mirę w byciu Grinchem.
Dax, Mira i Charlie już na zawsze będą mieli specjalne miejsce w moim sercu. Na pewno będę do nich wracać bardzo często. Ich relacja jest dla mnie wzorem i wiele się dzięki nim nauczyłam. Oni są moimi ulubionymi barwami.
Agata stworzyła cudo i cieszę się, że wreszcie każdy może poznać tę piękną historię w papierze. To książka niemal dla każdego, nieważne czy lubicie Święta, czy nie. Usterka jest bardzo uniwersalna i jestem pewna, że znajdziecie w tej książce coś co was zachwyci. Mam nadzieję, że także pokochacie Ś𝒘𝒊ą𝒕𝒆𝒄𝒛𝒏ą 𝒖𝒔𝒕𝒆𝒓𝒌ę.
Grudzień to idealna pora, by czytać Usterkę, także jeśli dalej nie macie swojego egzemplarza, to nie wiem na co czekacie. Sprawdzi się też idealnie jako prezent pod choinkę! A jeżeli ktoś już przeczytaliście historię Miry i Daxa, to możecie szybko nadrobić na Wattpadzie 𝑾𝒂𝒌𝒂𝒄𝒚𝒋𝒏ą 𝒑𝒐𝒎𝒚ł𝒌ę. Jest to książka o Isli i pewnym pisarzu, która dzieje się w tym samym uniwersum co Usterka. Już w przyszłym roku zawita na naszych półkach! 🤎
Mam ogromną słabość do historii stworzonych przez Agatę Polte. Zdaję sobie sprawę z tego, że twórczość autorów publikujących na wattpadzie wzbudza sporo emocji i to raczej tych negatywnych, ale osobiście daleka jestem od tego rodzaju generalizowania. Historie Agaty Polte wywołują uśmiech na twarzy, wzruszają i zostawiają z takim uczuciem ciepła, a choć mają w sobie jakiś taki klimat niczym z komedii romantycznej, doceniam je za to, że często przewijają się w nich problemy, z którymi czytelnik może się utożsamić, bo mierzy się z nimi na co dzień. I dlatego wiedziałam, że, pomimo tego że „Świąteczna usterka” umilała mi okres przedświąteczny już w zeszłym roku, kiedy publikowana była na wattpadzie, będę chciała do niej wrócić teraz, gdy doczekała się już wydania w papierze. Oszczędzałam nawet ten tytuł specjalnie na okres typowo świąteczny - te ostatnie dni, pełne przygotowań, rodzinnego rozgardiaszu i największej magii; i chociaż pamiętałam z fabuły zaskakująco dużo i tak nie żałuję swojej decyzji - bo to chyba najbardziej urokliwa historia w klimacie świąt Bożego Narodzenia, jaką miałam okazję poznać. To taka niezwykle ciepła opowieść, pełna niewymuszonego humoru i jakiegoś takiego romantyzmu. Agata Polte wykorzystuje motyw samotnego ojca i odwrócone grumpy&sunshine; i przedstawia relację pomiędzy Mirą a Daxem w bardzo naturalny sposób - daje jej czas na zbudowanie bliskości i zaufania i stawia przed nią wyzwania, z którymi mierzymy się naprawdę w codziennym życiu. Mnóstwo tu takich scen wywołujących jakieś wewnętrzne ciepło i podnoszących standardy względem potencjalnego partnera w oczach czytelniczek - i chociaż za obie te reakcje odpowiada męski bohater, nie ukrywam, że postać Miracle ujęła mnie chyba jeszcze bardziej. Agacie Polte udało się idealnie uchwycić takie lekkie wycofanie swojej bohaterki, jej problemy z wchodzeniem w relacje z drugą osobą, a równocześnie ogromne pokłady miłości, które w sobie skrywa. Postać Charlie - siedmioletniej rezolutnej dziewczynki, będącej uosobieniem radości - stanowi niemal doskonały kontrast dla Miry i obserwowanie relacji, która powstaje między ową dwójką jest niemal gwarantem na poprawę humoru. Jest coś niesamowicie poruszającego w tym, w jaki sposób autorka pozwala nam podejrzeć jak powoli, krok po kroku Miracle kruszy zbudowane wokół siebie mury. I tak, „Świąteczna usterka” doskonale oddaje świąteczny klimat - zarówno poprzez ukazanie niemal kultowych scen (wiecie - lepienie bałwana, przystrajanie pierników i dekorowanie domu), jak i motyw, który porusza autorka (pokazanie przemiany bohaterki - jej otwarcie na bliskość drugiego człowieka i odkrycie na nowo magii świąt), ale ta historia broni się też po prostu jako urocza, zabawna opowieść, pełna rodzinnego ciepła. Czy polecam? Tak! Zdecydowanie!
Do “Świątecznej usterki” ciągnęło mnie, odkąd zobaczyłam jej zapowiedź. Moje ulubione motywy połączone w całość przez autorkę, której książki zawsze dostarczają mi poczucie niesamowitego komfortu? To był przepis na udaną lekturę i strzał w dziesiątkę, żeby przyjemnie rozpocząć grudzień i nastroić się na mijające właśnie święta.
Czytając historię Miry, doszłam do wniosku, że ta bohaterka to moja bratnia dusza. Święta źle jej się kojarzą, jest totalną samotniczką, nie lubi kolorów. Aż za dobrze ją rozumiałam. Dax i jego córka wprowadzają w życie Miry nowe barwy. Ten facet jest tak uroczy, że aż mnie bolało, gdy próbował się przebić przez skorupę dziewczyny, a ona trzymała go na dystans, utrzymując wobec niego negatywne emocje. Niemal cała książka jest z perspektywy bohaterki, ale i tak widzimy ogromne serce Daxa: w jego gestach, słowach, czynach – dlatego staje się tym słodsze.
Co prawda parę rzeczy wydawało mi się tu być naciągane, a dramę dałoby się szybko wyjaśnić, gdyby Mira nie obawiała się rozmowy – to z uwagi na jej postać, przeszłość i charakter, co rozumiem, choć nie zmienia to faktu, że troszkę mnie to denerwowało. Poza tym plot twist nie był dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo spodziewałam się, że akurat *ta* osoba będzie w to wszystko zamieszana. Jednakże, tę książkę czytałam dla relaksu i dla poczucia grudniowej atmosfery (za oknem leżał jeszcze śnieg, więc ten moment wydawał się być idealny) i jako taka sprawdziła się bardzo dobrze. Poza tym myślę, że ze względu na komfort lektury, historiom stworzonym przez Agatę Polte byłabym w stanie wiele wybaczyć.
Podsumowując: to idealna książka na świąteczny czas, pełna choinkowych ozdób, zapachu pierniczków, nadziei i miłości. Jeśli w zimowy wieczór nabierzecie ochoty na niezobowiązujący relaks, szeroki uśmiech i trochę miodu na serce, “Świąteczna usterka” będzie w sam raz. A jeśli do tego lubicie motyw single dad oraz bohaterów typu golden retriever? Zostaniecie oczarowani.
Nie spodziewałam się, że tak przepadnę dla tej książki. Chciałam przeczytać coś świątecznego, ale nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań i trochę się obawiałam, że się zawiodę, ale przysięgam, że w ostatnim czasie nie przeczytałam niczego tak dobrego, jak to.
Ta książka była dla mnie tak komfortowa, ciepła, po prostu niezwykła. Z pozoru jest to prosta historia, ale zapamiętam ją na długo i zaliczyłabym ją do moich ulubionych. Ta chemia między bohaterami, poczucie humoru, to idealne dopasowanie.. Moje serce się rozpływa. Przez całą książkę myślałam tylko o tym, że chciałabym właśnie takiej miłości. Dax the man you are. Brak mi słów. Widać, że został napisany przez kobietę, bo wątpię, że tacy jak on istnieją naprawdę. Pod każdym względem był cudowny - jego troska, wyrozumiałość, miłość do córki, miłość do głównej bohaterki. Jest moim ideałem i dawno nie spotkałam mężczyzny w książce, który nie byłby nawet trochę toksyczny. To też nie była typowa cukierkowa książka, bo często padały różne podteksty i naprawdę dobrze się to czytało, tak że trudno było się oderwać. To był idealnie poprowadzony slow burn i chemia między bohaterami była wręcz namacalna. Nie mam do czego się przyczepić, naprawdę.
Relacja Miracle i Charlie też była przesłodka i jak nazwała ją swoją mamą to myślałam, że się popłaczę. Kompletnie przepadłam dla tej książki - była dokładnie tym czego potrzebowałam, otuliła mnie i dała mi ciepło, którego mi brakowało, a jednocześnie lekko trzymała w napięciu. Mam wrażenie, że żadne słowa nie są opisać, jak dokładnie się czuję po przeczytaniu jej. Zakochałam się i muszę sięgnąć też po inne książki od tej autorki.
– Wyczekuję każdego twojego uśmiechu, Miracle. Chcę, żeby każdy z nich był dla mnie. – Jesteś taki zachłanny? – Zawsze, gdy chodzi o ciebie.