Dwudziestopięcioletnia Astra Flanagan, zdolna programistka, wiedzie poukładane, satysfakcjonujące życie. Ma pracę, którą lubi, tego samego partnera od lat i paczkę znajomych z firmy, z którymi spędza wolny czas. Idylla kończy się niespodziewanie w momencie, gdy przyłapuje swojego narzeczonego Patricka z inną kobietą. Szybko się okazuje, że zdrada to dopiero początek przykrości, jakie mają spotkać Astrę. Niewierny Patrick bowiem postanawia do reszty uprzykrzyć dziewczynie życie i pozbawia ją mieszkania, pracy i wsparcia kolegów.
Załamana Astra ląduje w małym barze w centrum miasta. W pewnym momencie do topiącej żale w drinku dziewczyny dosiada się nieznajomy przystojniak. On też wydaje się smutny. Nie przedstawiają się sobie, ale zaczynają rozmawiać, pojawia się między nimi chemia. Wieczór kończą w pokoju hotelowym, z którego Astra ucieka z samego rana. Szybko się przekonuje, że noc, którą spędziła z obcym facetem, ma poważne konsekwencje. Thane Lennox, anonimowy mężczyzna z baru, staje ponownie na drodze Astry, by nieźle namieszać zarówno w jej życiu prywatnym, jak i w karierze. A w dodatku jej nie pamięta…
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. Sentymentalna bzdura jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo czekałam na tą książkę. Gdy tylko Ludka podała jej motywy to ja wiedziałam, że obowiązkowo będę musiała ją przeczytać! Nie będę ukrywać najbardziej kupił mnie motyw ciąży, bo ci co mnie znają wiedzą, że ja kocham ten motyw. Dla mnie ciąża może pojawić się na początku albo na końcu książki a ja będę szczęśliwa. Więc jeśli wy tak jak ja uwielbiacie ten motyw to zapraszam was do dalszej recenzji gdzie opowiem wam troszeczkę o bohaterach.
Dwójka ludzi, która nie sądziła, że ich niespodziewanie spotkanie spowoduje tyle… Astra Flanagan to młoda kobieta, która jest programistką i do czasu wiodła bardzo szczęśliwe i poukładane życie lecz wszystko się zmienia, gdy nakrywa swojego narzeczonego na zdradzie. Po tym wszystkim nic już nie będzie takie samo. W pracy prawie każdy myśli, że to Astra jest ta zła i że to ona zdradziła Patricka, bo on oczywiście rozpuścił takie informacje aby tylko nie być tym złym. Dlatego przenosi się do innego zespołu gdzie znajdzie ludzi na których będzie mogła polecać. A najbardziej na pewnym mężczyźnie, który jak się okazało jej nie pamięta ale będzie potrafił zrobić dla niej wszystko. Thane Lennox to mój nowy książkowy mąż i ulubieniec, pokochałam tego bohatera od pierwszego słowa jakie wypowiedział. Każdy w biurze uważa go za jakiegoś ponuraka ale prawda jest zupełnie inna. Ten facet to chodzący misio ubrany w drogi garnitur. Dla osób, które są dla niego ważne jest w stanie zrobić wszystko, o czym w późniejszym czasie przekonana się nasza Astra. Bo to właśnie ta kobieta zawróciła mu w głowie, nawet jeśli nie ma pojęcia, że już się przecież poznali. Thane skrywa pewien sekret, którego ja kompletnie się nie spodziewałam ale uwieźcie gdy go poznacie wszystko nabierze sensu.
To miała być jedna niezobowiązująca noc po której każde miało wrócić do swojego świata lecz los postanowił inaczej.
Ona chciała tylko zapomnieć o swoim byłym narzeczonym a on chciał odreagować po pogrzebie ojca. Więc tak się złożyło, że ta dwójka wylądowała razem w pokoju hotelowym. Nie podali sobie swoim imion, bo przecież nigdy już mieli się nie spotkać prawda?
Astra przenosi się do nowego zespołu i poznaje swojego nowego szefa, którym okazuje się mężczyzna z pamiętnej nocy, który okazuje się jej w ogóle nie pamiętać… Thane zdaje się w ogóle nie rozpamiętywać tej nocy i nie daje wrażenia, że mógłby ją pamiętać. Ale dlaczego? Astra myślała, że ta noc jednak coś dla niego znaczyła ale jak widać prawda okazała się bolesna. Tylko jak teraz miałaby mu powiedzieć, że jest w ciąży.
Astra i Thane ta dwójka skradła moje serce odrazu. Nawet nie musieli się mocno starać, bo ja jak tylko zobaczyłam ich razem to ja wiedziałam, że ta dwójka jest dla siebie stworzona. Oboje nie przypuszczali, że jedna noc aż tyle zmieni. Astra rozmyśla jak powiedzieć prawdę Thane’owi, bo on coraz bardziej się do niej zbliża ale ona boi się kolejnego zranienia. A on nie ułatwia tutaj niczego, bo ten facet to jest dosłownie ideał, bo kto normalny robi rosół swojej pracownicy, bo wie, że dokuczają jej mdłości i przez to nic nie może zjeść albo cały czas uzupełnia szafki w pracy nowymi smakami herbat. No ja was błagam, gdzie ja znajdę takiego?? Thane robi wszystko aby Astra czuła się dobrze ale ona ma coraz większy mętlik w głowie, bo przecież ten facet jej nie w ogóle pamięta ale to dlaczego tyle dla niej robi. Tą dwójkę będzie czekać bardzo poważna rozmowa, która może zmienić wszystko.
Miałam już kończyć tą recenzję ale ja wam muszę jeszcze wspomnieć o jednej ważnej osobie w tej książce. Cove czyli najlepsza przyjaciółka a zarazem współlokatorka Astry. Ta dziewczyna jest tak ogromnym wsparciem dla niej, zawsze może na nią polegać i ona zawsze będzie gdy tylko Astra będzie tego potrzebować. No i to właśnie dzięki Cove w książce poznacie pewnego ktosia a dokładnie Hana Solo.
Trochę się za bardzo rozpisałam ale uwierzcie mi, że ja jeszcze bym mogła pisać ale uznałam, że koniec. Nie chciałam wam tu streszczać fabuły ani nic z tych rzeczy, więc mam nadzieję, że mi wyszło. ,,Forget me not” to książka, którą z ręką na sercu mogę wam polecić. A jeśli już mieliście okazję ją przeczytać to napiszcie mi w komentarzu jak wam się podobała !! 💙🐓 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
[ współpraca reklamowa z @editio.red @ludkaskrzydlewska_autorka ]
Dla mnie totalnie hot! Uwielbiam ten motyw i ubolewam nad tym, że jest on u nas tak niedoceniany! A w tej książce został on wykonany po mistrzowsku. Astra spędziła jedną noc z przystojnym nieznajomym, na którego wpadła w barze. To miała być jednorazowa przygoda, ale okazało się, że po tej nocy zaszła w ciąży. Nie znała imienia swojego kochanka, więc jakie było jej zaskoczenie, gdy okazał się być jej szefem, który… zdawał się jej nie pamiętać.
To była moja pierwsza książka od Ludki, uwierzycie? Ale już wiem, że na pewno nie ostatnia. Może się wydawać, że jest to romans taki jak każdy, ale ja się z tym nie zgodzę! Połączenie ulubionych motywów i ciekawej fabuły sprawiło, że ta powieść jest inna niż wszystkie. A Thane? Jestem dla niego na kolanach! W momencie, w którym nie wiedział, że to on jest ojcem dziecka Astry, zaproponował jej pomoc. Prawdziwy mężczyzna… A jego przypadłość? Wow, byłam w kompletnym szoku tego, na co wpadła autorka. Książka była niesamowicie słodka i przepełniona humorem, potrafiła nawet wzruszyć. Wątek ciąży jest tutaj na pierwszym planie, co dla mnie jest plusem, bo jak wspomniałam, uwielbiam ten motyw. Szczerze, za połową książki były już momenty, gdy nieco się nudziłam, ale wtedy wchodził Thane, cały na biało, i odczarowywał mi tą historię na nowo. Myślę, że Forget me not może odmienić wasze zdanie na temat tego motywu i może pokochacie go jak ja!! Ocena: 4/5⭐️
Zazwyczaj nie sięgam po książki, w których głównym wątkiem jest ciąża czy dziecko, jednak tutaj postanowiłam spróbować, ponieważ twórczość Ludki kocham całą sobą. Ogromnie się cieszę, że dałam szansę tej historii, bo naprawdę się nie zawiodłam. Autorka świetnie poprowadziła ten wątek, wszystko było naturalne, pełne emocji i tak dobrze wplecione w fabułę, że po prostu płynęło się przez tę książkę. „Forget me not” i główni bohaterowie mają całe moje serce. Nie spodziewałam się, że będę się tak dobrze bawiła podczas czytania, a jednak zakochałam się w tej historii od pierwszych stron.
Styl pisania autorki jest niezwykle przyjemny, lekki i wciągający. Nic nie dzieje się bez przyczyny, nie ma tu sztucznie dodanych ani przedłużonych scen. Wszystko ma swoje miejsce i sens, dlatego książkę czytało mi się błyskawicznie. Mam wrażenie, że wyrwała mnie z zastoju czytelniczego, więc idealnie sprawdzi się, jeśli szukacie czegoś, co znów was porwie do świata literatury.
Główni bohaterowie po raz pierwszy spotykają się w barze. To przypadkowe spotkanie prowadzi do spędzonej razem nocy, którą ona traktuje jak jednorazową przygodę. Nie wymieniają się imionami i nic nie wskazuje na to, że ich drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują. A jednak po kilku tygodniach okazuje się, że on jest jej przełożonym, a ona jest… w ciąży z jego dzieckiem.
Ich relacja została wykreowana w przepiękny sposób. Uwielbiałam to, że wszystko rozwijało się powoli, w swoim rytmie, bez pośpiechu i nienaturalnych skrótów. Dało się wyczuć, że naprawdę się poznają, że starają się odkrywać siebie nawzajem krok po kroku, a z każdą kolejną stroną coraz bardziej zaczynało im na sobie zależeć. Jednocześnie żadne z nich nie było pewne uczuć drugiej osoby – oboje błądzili w tym, zastanawiali się, czy ich emocje są odwzajemnione, i właśnie to sprawiało, że byli tacy autentyczni i ludzcy. Ta niepewność, delikatność i stopniowe budowanie więzi sprawiły, że ich historia była tak słodka, że nie mogłam się od niej oderwać.
Główny bohater od początku bardzo mnie intrygował. Po ich pierwszym spotkaniu w barze i późniejszym chłodzie, z jakim potraktował ją w biurze, myślałam, że będzie typowym, zdystansowanym i tajemniczym mężczyzną. Jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej zyskiwał w moich oczach. Okazał się kimś o wiele głębszym – zrozumiałym, czułym i troskliwym. Zupełnie przepadłam, kiedy w jednej ze scen ugotował jej rosół, gdy źle się czuła. Kiedy w końcu poznałam powody jego wcześniejszego zachowania, zrozumiałam każde jego działanie i jeszcze bardziej doceniłam, jak wspaniale został wykreowany. To bohater, który naprawdę na długo zostaje w pamięci.
Główna bohaterka od razu zdobyła moją sympatię. Była autentyczna, prawdziwa, z własnymi problemami i lękami, a nie przerysowana czy idealna. Bardzo doceniam, że przy ponownym spotkaniu nie rzuciła mu od razu w twarz informacji o ciąży. Chciała go najpierw poznać, upewnić się, że może mu zaufać. Jej strach, niepewność i reakcje były tak realne, że przeżywałam to wszystko razem z nią. Rozumiałam jej emocje i sama czułam ten szok, który ją ogarnął, kiedy ponownie stanęła z nim twarzą w twarz.
Jeśli szukacie książki, która porwie Was od pierwszej strony, rozczuli do granic możliwości i sprawi, że naprawdę poczujecie każdą emocję, to bez wątpienia jest to historia dla Was. Mnie kupiła w stu procentach i polecam ją z całego serca.
Jestem niesamowicie wdzięczna za możliwość wzięcia tak cudownej historii pod swoje skrzydła. Kocham tę historię. Kocham tych bohaterów. A samo poprowadzenie i główny plot twist - perfecto. No i oczywiście masa cudownych szczegółów...no ja zostałam kupiona💙 CZYTAJCIE NIEZAPOMINAJKI.
2,5 takie mocne ale jak to mnie wymeczylo, ja pierniczę...
Strasznie płytkie było to wszystko. Najbardziej chyba mnie dobijali ci bohaterowie, bo wszyscy zachowywali się jak głupie bachory. Zwłaszcza RODZICE ASTRY. Oni po prostu zostali tak nierealistycznie napisani... Odmawiam wiary, ze dorośli ludzie sie tak zachowują. A jeśli juz no to zapraszam do Choroszczy. To samo ten jej były i jego laska. No doslownie mieli być villainami, ja rozumiem. A Ludka napisała ich jako jakieś karykatury złych ludzi.
Główni bohaterowie nie mają życia poza sobą. Zwłaszcza on. Jest po prostu w niej zakochany i tyle. Jakąś tam ckliwa historia w tle, załatwiona w 2 rozdziałach i doslownie jego życie to gotowanie rosołu.
I serio? Kurczaczku? poza tym, co z tą kurą? nagle została zapomniana
spodziewałam sie czegoś lepszego bo kiedyś Ludka miała spoko książki.
No ale jak to w dwa miesiące zostało napisane to czego ja oczekuję
Dziś przedstawiam Wam tytuł, obok którego nie mogłam przejść obojętnie. Romans biurowy z różnicą wieku, grumpy x sunshine i ciążą niespodzianką? Tak, poproszę. A po lekturze chcę tylko więcej. “Forget Me Not “ to genialny pomysł na książkę, do tego świetnie wykonany.
[współpraca reklamowa z @editio.red]
Astra jest uzdolnioną młodą programistką, która wpada w życiowy dołek: nakrywa narzeczonego z sekretarką, a później za jego sprawą traci reputację w swoim zespole w pracy. Zapijanie smutku i rozczarowania doprowadza ją do gorącej nocy u boku poznanego w barze nieznajomego. Za to ich kolejne spotkanie nie przebiega tak, jak oboje by tego chcieli…
Mam teraz szczęście do motywu accidental pregnancy; to już druga książka z nim, jaką przeczytałam w ostatnich dniach – i druga będąca plasterkiem na serce, wzruszającym do łez. Uwielbiam w nim to, że pozwala na wyzwolenie w głównym bohaterze jego opiekuńczości. Uznajmy to za moje guilty pleasure. W przypadku tej książki zostało ono w 115% zaspokojone.
Od pewnego momentu musiałam co kawałek odkładać książkę i brać parę głębokich wdechów, żeby przypadkiem nie zacząć wrzeszczeć z radości. Thane jest po prostu przekochany. Próbowałam nie płakać z rozczulenia, ale to była strasznie nierówna walka – ostatecznie przeze mnie przegrana. No bo… poważnie. Find yourself a man, który na wyjazd integracyjny zabiera dla ciebie słoik domowego rosołu, a do szafki w biurowej kuchni dostarcza ciągle nowe smaki herbat, bo widzi, że ci posmakowały. Poza tym: pokój dla dziecka? Łóżeczko dla fasolki?? Sama jego obecność i zaangażowanie??? Thane, chłopie... Rozpłynąć się można (co pewnie widać po moim słowotoku, przepraszam, to fangirl). A tych kilka rozdziałów/scen z jego perspektywy, było wzruszającą wisienką na torcie.
Żeby nie było: trochę smuteczków też się nad tą rzeczką pojawiło – ale tylko w dobrym tego słowa znaczeniu. Kiedy cała sytuacja między Astrą vel Destiny a Thane'em się wyjaśniła, po pierwsze byłam w ogromnym szoku, a po drugie zrobiło mi się przykro. W czasie lektury nabrałam nawet przekonania, że w którymś momencie padnie: “Ha, pamiętam cię, wiem, że to byłaś ty!” itp. Zastanawiałam się: dlaczego on tak się zachowuje? Czy to po prostu gra? Ano… w tym cały szkopuł. Akurat na COŚ TAKIEGO nigdy bym nie wpadła. I nie mogę zdradzić, o co chodzi, bo na tym opiera się cały sens tej historii, cała tajemnica. Prawdę mówiąc, nadal jest mi trudno objąć to rozumem, bo wciąż brzmi to dla mnie abstrakcyjnie. Cieszę się jednak, że ten temat został tutaj poruszony, bo było to coś totalnie nowego, przez co wiem, że ta książka na długo zapadnie mi w pamięć. Ha.
Jeśli Wy też lubicie romanse biurowe, to nie ma co się wahać, bo, kurczaczki, to jest takie dobre. Słodkie, trochę gburowate i emocjonalne. Może i udało mi się zawczasu przewidzieć to, o czym okazała się być końcowa drama, ale whatever, i tak bawiłam się wyśmienicie. Na dodatek to dobry przykład na to, że książki rzeczywiście i bawią, i uczą. Czytajcie, czytajcie, czytajcie.
To jest jedna z tych historii, po której przeczytaniu odczuwam pustkę. Nie chciałam jej kończyć, bo była taka wspaniała. Tak długo czekałam na powrót uczucia, że jedyne o czym myślisz po przebudzeniu, to powrót do książki. Wszystkie emocje bohaterów są jakby były częścią moich własnych. Cudowne motywy zawarte w powieści. Jak je tylko zobaczyłam, wiedziałam że to będzie coś dla mnie. Jestem wielką fanką książek z pregnancy trope, jeden z moich ulubionych.
Relacja bohaterów i ich historia przepiękna Troska Thane'a względem Asthry... oh God, w ogóle Thane i te jego boskie garniaki i okulary, chyba nie muszę nic dodawać. Według mnie świetnym zagraniem były tajemnice, które w odpowiednim momencie zostały odkryte. Pewnych rzeczy nawet czytelnik może się domyślić, przynajmniej tak było w moim przypadku. . Na pewno książka trafia do topki najlepszych książek tego roku.
To było tak odurzająco urocze, że nie mogę moi drodzy. Tylko to lato w San Francisco… 😂 Anyways nie każdy lubi motyw ciąży, ale mnie on rozczula, więc jak dla mnie 10/10 🤌❤️
Podobała mi się ta pozycja,jak zresztą każda spod skrzydła Ludki, jednakże coś mi tu poprostu nie pasowało. Wyciągnęłam się w tą historię, byłam zaskoczona plot twistami, ale chyba nie zżyłam się z Thanem. Był słodki oczywiście, ale nie był to do końca mój typ bohatera, więc oczywiście im kibicowałam, ale nie było w tym ekscytacji z mojej strony.
Są książki, na które czeka się z niecierpliwością. Ale są też takie, o których już po pierwszym zdaniu wiesz, że będą tym czymś. I właśnie tak było w moim przypadku z najnowszą powieścią Ludki Skrzydlewskiej. Gdy tylko autorka zdradziła motywy przewodnie – ciąża, biurowy romans, age gap, grumpy x sunshine – wiedziałam, że to będzie absolutny must read. I miałam rację. A z każdego nowego rozdziału zatracałam się w niej jeszcze mocniej.
Astra Flanagan to młoda programistka, która jeszcze niedawno miała poukładane życie. Partner, praca, stabilizacja. Wszystko jednak rozsypuje się w jednej chwili – zdrada narzeczonego, upokorzenie w pracy, bolesne osamotnienie. Astra postanawia odreagować. Jedna noc, jeden nieznajomy, bez imion, bez oczekiwań. Tylko że… kilka tygodni później okazuje się, że nie wszystko zostaje tam, gdzie miało zostać. I że los potrafi być wyjątkowo przewrotny.
Thane Lennox – tajemniczy, zamknięty w sobie mężczyzna, który zdaje się być zupełnie kimś innym niż ten z pamiętnej nocy – zostaje nowym szefem Astry. I nie pamięta. Ani jej twarzy, ani tamtej nocy. Przynajmniej tak się wydaje. Co jednak dzieje się w jego głowie, dlaczego zachowuje się tak, jakby była mu bliska? I jak powiedzieć komuś, że nosi się pod sercem jego dziecko?
Uwielbiam motyw accidental pregnancy, zwłaszcza gdy prowadzony jest w sposób tak autentyczny i delikatny jak tutaj. To, jak Ludka przedstawiła emocje Astry – jej strach, niepewność, ale i nadzieję – sprawia, że czujesz to wszystko razem z nią. Thane z kolei… no cóż, powiedzmy sobie szczerze – ten facet to złoto. Rosół w słoiku na wyjazd integracyjny? Codzienne dostawy herbaty, bo wie, że tylko to jej teraz smakuje? Halo, gdzie ja znajdę takiego? ❤️
A ich relacja? Zbudowana powoli, krok po kroku, z ogromnym wyczuciem. Najpierw przyjaźń, troska, nieśmiałe gesty. Potem zaufanie i prawdziwe uczucie. To nie jest romans, który pojawia się znikąd – on rośnie i dojrzewa. Jest między nimi chemia, napięcie, ale i zrozumienie oraz przestrzeń na ból i przebaczenie.
Ludka Skrzydlewska po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać romanse, które są czymś więcej niż tylko romansem. To historia o zaufaniu, o drugiej szansie, o sile kobiety, która zostaje zmuszona do tego, by zbudować siebie na nowo. Astra to bohaterka, z którą można się utożsamić – silna, choć po przejściach; wrażliwa, choć zdeterminowana. Jej relacja z Cove – wspierającą i kochającą przyjaciółką – dodaje całości ciepła i autentyczności. A Han Solo? Musicie poznać tą ikonę sami!
To, co szczególnie mnie ujęło, to tajemnica, którą skrywa Thane. Nie zdradzę Wam szczegółów – bo właśnie ten twist fabularny jest jednym z najmocniejszych punktów powieści – ale mogę obiecać, że kompletnie się tego nie spodziewacie. (ja do samego końca nie spodziewałam się tego) I że po jego odkryciu historia zyska jeszcze głębszy wymiar. Takiej zagadki w romansie jeszcze nie spotkałam.
Styl Ludki to jak zawsze czysta przyjemność – lekki, emocjonalny, wciągający. Każda scena niesie emocje, każdy dialog coś znaczy. Nie ma tu zbędnych słów, nie ma przegadania. Jest za to historia, która hipnotyzuje od pierwszych stron. A zakończenie? Gwarantuję – długo nie wyjdzie Wam z głowy. "Forget Me Not" to powieść, która idealnie równoważy słodycz z dramatem, czułość z napięciem, romantyzm z realnością. Jest jak plasterek na złamane serce. Pokazuje, że nawet z bólu i chaosu może narodzić się coś pięknego. Że warto walczyć – o siebie, o drugą szansę, o miłość.
Jeśli szukacie romansu, który Was rozczuli, wzruszy, rozbawi i pozostawi z sercem pełnym emocji – nie musicie szukać dalej. Forget Me Not to książka, której się nie zapomina. Taka, która nie tylko bawi, ale i zostawia coś więcej.
Bo czasem wystarczy jedno spotkanie lub dotyk, by wszystko się zmieniło. I jedna decyzja, by rozpocząć zupełnie nowy rozdział.
„Forget me not” to kolejna książka Ludki Skrzydlewskiej, po którą miałam okazję sięgnąć w tym roku. Czy ta publikacja również przypadła mi do gustu? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są Astra Flaganan — programistka, która niedawno przyłapała swojego narzeczonego na zdradzie z koleżanką z ich wspólnej pracy oraz Thane Lennox — napotkany w barze mężczyzna, który właśnie pochował swojego ojca. Chociaż Astra i Thane się sobie nie przedstawili, ich z pozoru niewinna rozmowa przeradza się w wybuch namiętności, który kończy się w apartamencie mężczyzny. Czy wspólna noc będzie początkiem wielkiej miłości?
Pewnie mogłaby być, gdyby Astra z samego rana nie wzięła nóg za pas i nie uciekła bez słowa. I chociaż wydawałoby się, że nigdy więcej się nie spotkają. Los ma dla nich zupełnie inny scenariusz, ponieważ niebawem okaże się, iż Thane to w rzeczywistości nowy bezpośredni przełożony Astry — tyle że mężczyzna nie wie, że to właśnie z nią spędził wtedy noc. Czy Astra wybaczy mu to, że zapomniał, jak wygląda? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury.
Bardzo lubię twórczość autorki, dlatego pewnie nikogo nie zdziwi, że dobrze bawiłam się również podczas lektury tej konkretnej książki, ale znalazłam w niej też kilka elementów, które totalnie nie pasowały mi do całości. Sam pomysł na fabułę był świetny i gdyby został dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, byłaby to z pewnością publikacja, która zasługiwałaby na najwyższą ocenę.
Jednak mam co do niej kilka zastrzeżeń, dlatego moja ocena również musiała poszybować nieco w dół. W mojej ocenie publikacja jest bardzo nierówna. Początek był bardzo obiecujący, a pojawienie się Thane'a w firmie, w której pracowała Astra, wprowadziło ciekawy element niepewności — szczególnie gdy mężczyzna okazał się w stosunku do niej dość szorstki, a dodatkowo nic nie wskazywało na to, że bohaterowie kiedykolwiek stanęli na swojej drodze. Tylko że Thane bardzo szybko porzucił swoje zachowanie wobec Astry i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki otoczył ją opieką i bronił jej w każdej możliwej sytuacji. Z jednej strony było to niezwykle urocze, ale z drugiej — zdecydowanie za szybkie, wręcz trochę niezrozumiałe. I szkoda, że właśnie tutaj nie pojawił się chociaż jeden rozdział z perspektywy mężczyzny, ponieważ gdybym na tym etapie dowiedziała się, co mu tam w duszy gra, z pewnością mój odbiór całości byłby zupełnie inny.
Natomiast sam wątek powodu tego, dlaczego Thane nie pamiętał Astry, był naprawdę świetny — wyszukany i przyznam, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tym schorzeniu, więc pod tym względem Ludka Skrzydlewska bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Dlatego byłam bardzo ciekawa, jak to się dalej rozwinie, ponieważ życie z takim schorzeniem i bycie w związku z kimś, kto je ma, musi być niezwykle trudne i czasochłonne — chociażby ze względu na to, żeby się do niego przyzwyczaić. Jednak podczas lektury miałam wrażenie, że Astra totalnie się tym nie przejmuje, a wręcz ma do tego taki „olewatorski” stosunek na zasadzie — jakoś to będzie. Szkoda, bo po pierwszym efekcie wow, moje podekscytowanie tą sprawą niemal od razu spadło.
Za to totalnie kupuje rozdziały z perspektywy Thane'a. Kocham je całym serduszkiem, szczególnie sytuację z małą dziewczynką i jej kokardą — majstersztyk.
Chociaż nie będzie to moja ulubiona powieść autorki, w mojej prywatnej klasyfikacji będzie plasować się dość wysoko, dlatego z czystym sumieniem mogę ją wam polecić.
Przy wyborze tej książki do czytania kierowałam się jak zawsze okładką, ale również samą autorką, z której twórczością już miałam przyjemność się zetknąć. Książka to romans biurowy, z mocnym motywem nieplanowanej ciąży, ale też z bardzo interesującym wątkiem związanym z pamięcią. Lektura do gotowy scenariusz na komedię romantyczną.
Astra jest zdolną programistką, a jej życie było poukładane i spokojne, jednak ten stan trwał do czasu, a właściwie do chwili odkrycia zdrady narzeczonego. Wraz z tym wydarzeniem za sprawą niewiernego mężczyzny traci mieszkanie, spokój, dobre imię, wsparcie kolegów i zmuszona jest do zmiany zespołu z którym pracuje. Załamana Astra ląduje w barze, gdzie poznaje mężczyznę równie zagubionego jak ona sama, oboje ulegają chwili i spędzają ze sobą noc, owocną w skutkach. Po kilku tygodniach para spotyka się ponownie, ona musi mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów, a Thane który okazuje się jej nowym szefem, zdaje się nie pamiętać wspólnie spędzonej nocy.
W pierwszym wrażeniu można powiedzieć, że to historia jakich wiele, bo sam początek jest raczej oklepany, a konsekwencje tych wydarzeń łatwo przewidzieć, ale jak wspomniałam z tą przewidywalność jest tylko iluzją. Gdy para spotyka się ponownie dzieje się coś dziwnego, co we mnie wzbudziło zarówno frustrację jak i ciekawość co dalej. Miałam tu duży problem z bohaterami, spowodowany głównie ich zachowaniem. Byłam sceptycznie nastawiona do Thane, zastanawiałam się czy gość się zgrywa czy faktycznie nic nie pamięta, w mojej głowie pojawiły się też szalone teorie spiskowe, które mogłaby wyjaśnić jego zachowanie, ostatecznie prawda okazała się dla mnie totalnie zaskakująca. Jeżeli zaś chodzi o Astrę też nie do końca wiem jak ocenić jej zachowanie, w większym stopniu ją rozumiem, ale też troszkę czuję się rozczarowana, bo kobieta od samego początku nie walczy o siebie, poddaje się losowi, nie dementuje plotek, nie wyjaśnia całej sytuacji, choć jestem w stanie zrozumieć jej obawy, to jej postawa działała mi na nerwy.
Fabuła jest lekka i bardzo przyjemnie się ją czyta. Autorka stworzyła bardzo ciekawą i nawet oryginalną historię, połączyła schematy z czymś nowym i świeżym, przez co lektura jest wciągająca i zajmująca. Ta książka w zasadzie czytała się sama, te ponad 400 stron zniknęło mi w mgnieniu oka. Choć książka ma zdecydowanie więcej mocnych stron to, to jednak muszę też zwrócić na te moim zdaniem słabsze. O bohaterach już co nieco wspominałam bo mnie irytowało ich zachowanie, ale też muszę ich określić jako takich niewyraźnych, no nie do końca się z nimi polubiłam. Kolejna sprawa to dość ogólnikowa fabuła, zabrakło mi tutaj takiego dopieszczenia, czegoś charakterystycznego, co pozwoliłoby żeby ta historia na dłużej została w mojej pamięci. Ostatnia rzecz to, to że nie potrafiłam zaangażować się w tę powieść emocjonalnie, zabrakło mi tych emocji, uczuć czy nawet dramy z prawdziwego zdarzenia, bo choć pojawiły się mniejsze aferki to raczej były one bez wyrazu.
Ogólnie sama historia jest ciekawa, wzbudza ciekawość, a pomysł jest oryginalny. Autorka ma cudowanie lekki styl pisania, który sprawia że można zatopić się w fabule, i bardzo szybko ją przeczytać. To lektura idealna na lato, jako odskocznia po cięższych pozycjach, według mnie nadałaby się też świetnie na wyjście z zastoju czytelniczego, bo naprawdę czyta się ja z ogromną przyjemnością, jest lekko, zabawnie, trochę romantycznie, z lekkimi aferkami, które jeszcze bardziej napędzają fabułę. To książka, którą śmiało można przeczytać w parę godzin czy w jeden wieczór, ja osobiście przeczytałam za jednym zamachem. Podobało mi się i szczerze polecam, szczególnie fankom lekkich historii miłosnych.
Zdarzyło Wam się kiedyś, że książka wciągnęła Was od pierwszych stron, ale zachowania bohaterów wywoływały w Was jedynie irytację?
Właśnie takie mam odczucia po przeczytaniu tej historii. Styl autorki bardzo lubię i zawsze dobrze mi się ją czyta, ale postacie w tej książce… cóż, doprowadzały mnie do szału.
Fabuła z pozoru prosta: ona – zdradzona przez narzeczonego, on – świeżo po pogrzebie ojca. Spotykają się w barze, między nimi od razu iskrzy. To miała być tylko przygoda na jedną noc, chwila zapomnienia. Nie przedstawiają się sobie, nie planują ponownego spotkania.
Ale kilka tygodni później pojawia się „pasażer na gapę”.
Gdy Astra robi test ciążowy, dowiaduje się, że Thane — jej jednonocna przygoda — zostaje jej nowym szefem. Cudowny zbieg okoliczności, nieprawdaż? W jej sytuacji od razu chciałabym z nim szczerze porozmawiać. Problem? Thane jej nie pamięta. Minęły dwa miesiące, a on nie kojarzy kobiety, którą rzekomo uważał wtedy za „swoje przeznaczenie”. Powody mogły być różne — wypadek, utrata pamięci… Ale oczywiście ona zakłada, że była „niewarta zapamiętania”.
I tu zaczyna się największy problem tej książki — brak dorosłości bohaterów. Astra miała mnóstwo okazji, by powiedzieć mu prawdę. Zamiast tego coraz bardziej się w to wszystko zaplątuje. Tak, Thane z czasem staje się czuły, opiekuńczy, zaczyna coś do niej czuć, ale gdyby mnie ktoś tak wkręcił — byłabym wściekła.
Oczywiście Thane też nie jest bez winy — niektóre jego zachowania można było rozegrać inaczej, choć jego postawę rozumiem znacznie bardziej niż działania Astry. Poza tym jego „przypadłość” okazała się całkiem interesująca.
Może moje rozgoryczenie wynika też z faktu, że niedawno czytałam książkę „Jesteś moim jutrem”, w której główna bohaterka, Win, od razu po poznaniu prawdy o ciąży, powiedziała o niej Bo. I choć obie te historie różnią się od siebie, tamta bohaterka potrafiła wziąć odpowiedzialność. Astra tymczasem... liczyła, że wszystko samo się rozwiąże.
Nie będę ukrywać — książki Ludki Skrzydlewskiej są przewidywalne i dość schematyczne. Mogłabym spokojnie stworzyć dla nich bingo: -nieporadna główna bohaterka, -troskliwy i uroczy bohater, który długo nie potrafi wyznać uczuć, -pieszczotliwe przezwisko dla głównej bohaterki, -obecność zwierzaka domowego, -problemy rodzinne, -jedna szczera rozmowa, która mogłaby skrócić książkę o połowę.
Czy ta przewidywalność mi przeszkadza? Niekoniecznie. Czasem takie historie dobrze się czyta, mimo wszystko. Ale przydałoby się wreszcie jakieś zaskoczenie.
Naprawdę ciężko przekonać mnie do motywu nieplanowanej ciąży. Ale sekretna nieplanowana ciąża? To już ogromne wyzwanie. Jeśli jednak komuś miało się udać, to właśnie Ludce, więc oczywiście musiałam sięgnąć po tę książkę.
Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek jakiś bohater zdoła mnie do siebie przekonać rosołem, a jednak Thane to zrobił. Wiele razy zastanawiałam się, czy on aby na pewno nie pamięta Astry i ich wspólnej nocy, bo był wobec niej taki kochany i troskliwy. Nie zliczę nawet, ile razy mnie to wzruszyło, bo Thane nawet nie znając prawdy, i tak był obecny, pomagając i wspierając Astrę na każdym kroku.
Z jednej strony drażniło mnie, że ona zdecydowała się ukrywać przed nim ciążę, ale z drugiej trochę rozumiałam jej punkt widzenia (kobieca duma i tak dalej 😅). Nietrudno było się domyślić, że sytuacja z czasem stanie się coraz bardziej zagmatwana, ale muszę przyznać, że autorka rozegrała to naprawdę ciekawie (i nie tak boleśnie, jak się spodziewałam). Co najważniejsze, czułam, że ciąża nie była jedynym aspektem, który połączył bohaterów, co bardzo doceniam.
Muszę wspomnieć o jeszcze jednym wątku, który był po prostu wspaniały, a mianowicie o przyjaźni Astry i Cove. Często przyjaciółki głównych bohaterek bywają irytujące, ale nie Cove. Ta dziewczyna momentalnie zdobyła moją sympatię, będąc dla Astry wielkim wsparciem.
Świetnie bawiłam się przy tej książce. Biurowy klimat był świetnie wyczuwalny i dostarczył mi całkiem sporo wrażeń, a dodatkowe rozdziały z perspektywy Thane'a wywołały ogromny uśmiech na mojej twarzy. Jeśli więc tak jak ja nie przepadacie za motywem nieplanowanej ciąży, ale chcielibyście się do niego przekonać, czytajcie tę książkę. Nie pożałujecie! 💙
Muszę przyznać, że jestem nieco rozczarowana, zwłaszcza że wcześniej natrafiłam na wiele pozytywnych opinii o tej książce. Niestety, historia nie porwała mnie tak, jak się spodziewałam. Początek zapowiadał się bardzo obiecująco – scena w hotelowym pokoju miała potencjał i przyciągnęła moją uwagę. Na samym początku mogę przyznać, że jako tako mnie zaintrygowało, byłam ciekawa jak to dalej się rozwinie. Niestety, później fabuła, przynajmniej dla mnie, zaczęła się dłużyć. Liczyłam na bardziej emocjonujące rozwinięcie wątku nieplanowanej ciąży, a tymczasem miałam wrażenie, jakbym czytała przypadkowe sceny, które nie do końca mnie angażowały.
Nie mogę jednak odmówić autorce lekkiego stylu pisania – książkę czyta się płynnie, a dialogi są naturalne. Na pewno znajdzie swoich fanów, szczególnie wśród czytelników ceniących spokojniejsze, bardziej obyczajowe historie z nutą romansu. Niestety, to po prostu nie była książka dla mnie.
To było naprawdę świetne! Nieszablonowa, angażująca historia i postacie. Właśnie dla takich historii czytam książki. Myślę że sięgnę po inne książki autorki.
Bardzo dobrze wiecie, że kocham wszystkie książki spod pióra Ludki, dlatego również w tym wypadku nie mogło stać się inaczej. „Forget me not” to wyjątkowa historia, która zadomowiła się w moim sercu i nie pozwala mi o sobie zapomnieć.
Naprawdę nie sądziłam, że będę w stanie, aż w tak ogromnym stopniu kochać książkę z motywem ciąży, bo czym innym jest powieść, w której dzieci są już na świecie, a czym innym jest właśnie książka, w której bohaterka dopiero zachodzi w ciąże. Natomiast Ludka poprowadziła ten motyw tak genialnie, że mam ochotę na więcej.
Poza tym FMN jest romansem biurowym, więc to kolejny ogromny plus, a dalej? Jest jeszcze lepiej, ponieważ mamy tutaj - age gap, grumpy and sunshine oraz szef x pracownica. Czy to połączenie nie jest idealne?
Dodatkowo już od pierwszych stron Ludka oczarowała mnie swoim pomysłem na historię, a jej styl pisania sprawił, że dosłownie płynęłam przez całą powieść i wprost nie mogłam się od niej oderwać, tak bardzo mnie zaangażowała. Standardowo książka oferuje nam całą gamę emocji, zaczynajac od radości, czy czułości, kończąc na smutku lub nawet złości.
Astra jest wyjątkową kobietą, która pomimo przeszkód, które napotyka w życiu, jest w stanie się podnieść i ruszyć dalej, nie oglądając się za siebie. Naprawdę doceniam ją, bo niejednokrotnie napotykałam bohaterki, które nie były w stanie tego zrobić, a tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie, chociaż nie wiem czy mogę to tak nazwać, bo każda z bohaterek Ludki Skrzydlewskiej jest wyjątkowa i silna na swój sposób. Thane również jest cudowny i nie będzie to zaskoczeniem, jeśli powiem, że jego czułość i opiekuńczość totalnie skradły moje serce. Chociaż początkowo mężczyzna może wydawać się zimny oraz stanowczy, to nic bardziej mylnego. Bo powiedzmy sobie szczerze, który facet ugotuje dla ciebie rosół, tylko dlatego że nie jesteś w stanie zjeść w ciąży nic innego? No właśnie.
„Forget me not” to cudowna historia, którą jestem pewna, że pokocha mnóstwo czytelników. Jest to również pewnego rodzaju powiew świeżości, dlatego gorąco polecam Wam tę książkę, jeśli chcecie się oderwać od monotonnych i schematycznych romansów. A może jesteście już po lekturze? Jeśli tak koniecznie dajcie znać jakie są wasze wrażenia!
3.75 ⭐️ Troche mnie wkurzało że główny bohater robił sierotę z głównej bohaterki, która nie może nic zrobić sama, ale ogólnie przyjemnie i lekko się czytało, -0.25 ⭐️ za scene z paintballem, skręcało z cringu…🙈