Stalowe róże nigdy nie stracą swojej doskonałości. Ich płatki są jednak zimne i ostre. Przypominają, że pozory mogą mylić i że piękno też potrafi śmiertelnie zranić.
Mythlen postanawia uciec od świata, który ją stworzył, a który teraz może ją unicestwić. Narzeczonego porzuca na ślubnym kobiercu i w drodze ku swojej wolności szuka schronienia w lesie. Trafia tam jednak pod dach dwóch tajemniczych mężczyzn. A według znanych jej wierzeń znajomość z nimi może się okazać skrajnie niebezpieczna i sprowadzić na nią nieszczęście.
Bo skoro wszyscy od zawsze tak mówią, to musi być prawda! Czyż nie?!
Czy Mythlen uciekła z jednej pułapki, aby wpaść w drugą? Jaką cenę trzeba zapłacić za prawdziwą wolność?
[Współpraca barterowa] Wybrałybyście spokojnego i sympatycznego pisarza, czy może jednak oschłego i na pozór nieprzyjemnego tresera wilków? Tę samą decyzję musi w końcu podjąć Mythlen, gdy uciekając sprzed ołtarza przez las, pomaga jej dwójka mężczyzn, którzy dość szybko stają się jej bliscy. Jothan i Gareth są postaciami różnymi jak ogień i woda, kompletne przeciwieństwa. Dzięki temu relacja naszej bohaterki z każdym z nich była kompletnie inna. Muszę przyznać, że wilki kuszą, ale osobiście moje serduszko bardziej skradł pisarz. On też ma swojego pupilka, tylko jego zwierzęcy przyjaciel ma skrzydła. Jeżeli chodzi o samą Mythlen, to jest ona wysoko urodzona, co bardzo często widać w jej zachowaniu i przekonaniach, a to przekłada się oczywiście na relacje z naszymi bohaterami. Mam wrażenie, że przez niektóre jej działania nie jest postacią łatwą do polubienia i sama nie wiem, czy dałam radę ją szczerze polubić. Za to urzekło mnie, że autorka chciała pokazać w tej historii istotę uprzedzeń, przesądów i kłamstw, w które wierzy większość. Mythlen nie jest bohaterką idealną, nie jest też typem silnej postaci kobiecej, co jest w 100% okay! Jest ludzka w swoich niedoskonałościach, mylnych przekonaniach i wyparciu informacji, które są dla niej za trudne, żeby przyjąć je do wiadomości. Podobała mi się przemiana, jaką przeszła, bo zrobiła ogromny postęp. Zdecydowana większość książki to po prostu życie całej trójki naszych bohaterów w lesie i pogłębianie ich relacji, więc nie jest to pozycja, z której akcja się wylewa i nie ma czasu na oddech. To raczej spokojna historia, idealna na przyjemny wieczór. Tempo zdecydowanie przyspiesza, gdy wyjeżdżamy z lasu, ale dlaczego i po co oczywiście zdradzać nie będę. Zakończenie niektórzy pokochają, inni znienawidzą i mam wrażenie, że nie będzie nikogo pośrodku. Mnie kupiło i moim zdaniem był to ciekawy zabieg, a na pewno się go nie spodziewałam. Jednak jest coś, co mnie zaskoczyło, ale dość negatywnie, może nawet trochę rozczarowało. Byłam przekonana, że książkę tę zaliczyć można do fantastyki, ale magii tam kompletnie nie było. Dlatego uczulam na to, bo jeżeli nastawiacie się na magiczny świat, to nie chcę, żebyście się zawiedli, bo historia jest naprawdę przyjemna i warto dać jej szansę! Ja spędziłam z nią dobrze czas i uważam, że ma bardzo mądry morał <3
Stalowe róże to historia, która przyciąga swoim mrokiem, wabi tajemnicami, wciąga legendami i trzyma w napięciu przez sekrety, jakie skrywa.
Muszę przyznać, że coś mi się ubzdurało, że niektóre postacie się okażą wilkołakami ale nie przeszkadza mi, że jednak nimi nie były.
Wilki natomiast występują w tej historii często ale przede wszystkim skupia się ona na bohaterach i ich relacji. Slow burn romance, intrygi, sekrety, rojalsi...
Mythlen ucieka sprzed ołtarza i porzuca życie szlachcianki na rzecz... domu w lesie. A nie jest w nim sama, bowiem zostaje niejako przygarnięta, uratowana, przez dwóch mężczyzn.
Jeden z nich tresuje wilki a drugi jest skrybą. Przynajmniej tak się przedstawiają. A jaka jest prawda? Czy Mythlen trafi z deszczu pod rynnę?
Dziewczyna przestaje przejmować się tym, że to nie wypada, gdy w grę wchodzi jej życie.
Jest to swego rodzaju pewien trójkąt miłosny, bowiem Mythlen przyciąga obu panów jednak zdaje się, że jej serce i od początku wie, że wybrańcem może zostać tylko jeden...
Cięte riposty i relacja hate love to coś co zawsze jest mile widziane.
Ta historia ma w sobie mnóstwo magnetyzmu, mami nas i zwodzi a zakończenie musiałam przeczytać dwa razy bo miałam takie "że jak? Co tu się wydarzyło?". Ale nie chcę zdradzać o co chodzi, wiem tylko, że już miałam nie zgadzać się z tym co się stało z moim ulubieńcem kiedy nastąpił taki plot twist, że szczęka mi opadła.
Dłuższą chwilę musiałam przetrawić co było prawdą a co nie, po prostu kocham taki efekt po lekturze. Brawo dla autorki za zaskoczenie czytelnika.
Fabuła wzbogacona jest o różne legendy i mitologię, bowiem pojawia się topielec i zabobony, w które okazuje się, że bardziej wierzyli ludzie pozornie wykształceni aniżeli zwykli chłopi.
Nie mogłam się oderwać od lektury, skończyłam czytać ją w jeden dzień i do tej pory mi chodzi po głowie.
Bohaterowie są tak wykreowani, że od razu możemy część z nich polubić a innych z miejsca wrzucić do wora ze złolami.
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki ale stale mnie potrafi zaskoczyć i już nie mogę się doczekać, co jeszcze nam zaserwuje w innych książkach.
⛪ UCIECZKA SPRZED OŁTARZA - Mythlen jest uciekającą panną młodą. W ostatniej chwili ucieka od mężczyzny, którego myślała, że kocha i znajduje schronienie w domu Jothana i Garetha. Problem w tym, że oboje są wykluczeni ze społeczeństwa, a tajemnica związana z ich pochodzeniem spędza Mythlen sen z powiek. Ufa im w granicach zdrowego rozsądku i przy każdej nadarzającej się okazji stara się odkryć ich nazwiska lub powiązać ich z rodami szlacheckimi. Bardzo podobało mi się to, że Mythlen ciągle myślała o prawdziwej tożsamości obu mężczyzn i nie uwierzyła im "bo tak", gdy dwójka nieznajomych zaproponowała jej schronienie.
❤️🩹 TRÓJKĄT MIŁOSNY - uwielbiam ten motyw, jest w mojej top 3, więc z ogromną ciekawością czytałam tę historię. Czy było wiadome, w kim zakocha się Mythlen? Tak. Od samego początku, ale czy czytanie tego slow burnu i wyłapywanie mnóstwa ukrytych gestów ze strony obu głównych męskich bohaterów sprawiało mi przyjemność? TAK! Końcówka rozdziału 24-tego zostanie na długo w mojej pamięci 💔
🌙 KLĄTWY I PRZESĄDY - autorka stworzyła historię, w której wiara w przesądy i "klątwy" stanowi ważną część. Początkowo irytowało mnie ciągłe podkreślanie tego przez Mythlen (nie należę do przesądnych osób), ale póóóźniej zrozumiałam po co to wszystko. Od razu moja irytacja wyparowała i pojawiło się zaintrygowanie 🤭
Początek książki był dla mnie nieco zbyt wolny i brakowało mi konkretnej akcji, ale potem zrobiło się ciekawiej. Na tyle ciekawiej, że gdy nie miałam czasu czytać, to przełączałam się na audiobooka 😂
PS: Nie polecam zbytnio audiobooka, bo głos lektorki sprawia, że z Mythlen robi się nastolatka/delikatna pannica, if you know what I mean.
Polecam zatem przeczytanie tej książki, jeśli macie ochotę na jednotomówkę ✨
Książkę czytałam już poraz drugi i nadal jest pełna emocji, może mniej zaskakująca niż za pierwszym razem ale jednak nadal bardzo dobra na długie zimowe wieczory. Opowiada uniwersalną prawdę o ludziach, z którą niestety ciężko się niezgodzić, myślę że wiele ludzi może się utożsamiać z conajmniej jednym z bohaterów.
Zakończenie to jakiś nieśmieszny żart. I nie mogę zrozumieć jak niby Madlen się w nim zakochała, a później go tak w tej książce wybielała jego zachowania, które były raz takie raz śmakie.