Robert znajduje dziwny list. Sugeruje, że ktoś maczał palce w wypadku jego rodziców. Tylko kto? I dlaczego? W chwili, gdy zaczyna zadawać niewygodne pytania, robi się naprawdę niebezpiecznie. Gdyby Robert był zwykłym trzynastolatkiem, zapewne by się wycofał albo zgłosił sprawę policji. Ale Robert nie jest zwykłym chłopcem, a policja na niewiele się zda, gdy w grę wchodzą szpiedzy i ich międzynarodowe koalicje…
Pochodzi z Wielkopolski, uczęszczała do Szkoły Podstawowej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Wysokiej. Z wykształcenia jest nauczycielką języka polskiego, nigdy jednak nie pracowała w szkole. Początkowe zainteresowania biologią i zawodem lekarki czerpała za sprawą swojej matki – nauczycielki biologii. Pochłaniały ją także historie archeologiczne i kryminały. Mieszka z rodziną w Bydgoszczy.
Zadebiutowała w 2007 roku zbiorem Opowiadania z morałem w wydawnictwie Papilon. W 2010 roku ukazał się pierwszy tom serii Kroniki Archeo, która stała się najpopularniejszą serią autorki (sprzedała się w nakładzie ponad 500 tys. egzemplarzy). Jej książki ukazały się w języku azerskim, czeskim, estońskim, fińskim, litewskim, niemieckim, rosyjskim oraz ukraińskim.
Książka niezbyt mi się podobała. Przede wszystkim dla tego, że miała trochę absurdów i niedomowień. W dodatku miała słabo wykreowanych bohaterów. Nie mieli żadnych charakterów, cech szczególnych byli do siebie strasznie podobni. Najgorsze jednak było to, że głównym bohaterom się WSZYSTKO udaje, dosłownie z każdej sytuacji wychodzą obronną ręką. Zwrot akcji, który się pojawia pod koniec można przewidzieć już na początku książki.
"Koalicja..." to chyba książka, na którą już jestem za stara. Była przewidywalna, charaktery bohaterów mało złożone i bez wyrazu. Na ostatnich stu stronach znalazłam kilka literówek. Jednak uważam, że może być bardzo ciekawa dla czytelników w wieku 9-12 lat.