Każda epoka ma swoich skandalistów. PRL nie stanowi tu wyjątku. Szalone życie PRL-owskich celebrytów wypełniały romanse i awantury. Brawura i zgorszenie były na porządku dziennym. Hłasko szokował poglądami i zachowaniem. A Tyrmand, Frykowski, Himilsbach i Maklakiewicz... Władysław Broniewski niemal nigdy nie trzeźwiał i za nic miał przestrzeganie konwenansów. Janusz Atlas nigdy nie zapomniał swojego pierwszego kontaktu z Broniewskim. Miał zaledwie kilka lat, gdy razem z ojcem pojawił się w Domu Pracy Twórczej w Oborach i zobaczył, co Broniewski sądzi o świecie: „Przyjechaliśmy na miejsce w południe, było bardzo ciepło i świeciło słońce. Przed czworakami stało wielu dorosłych z ożywieniem coś komentujących. I wtedy ojciec podniósł mnie w górę i kazał patrzeć w wybrane okno na pierwszym piętrze. Pamiętam to okno, jak dziś, otwarte na oścież, wypełnione czymś, co wydało mi się… dużą pupą. »Tak jest! – przyklasnął tatuś. – Zapamiętaj synku, to jest pupa największego polskiego poety rewolucyjnego... Tak było w istocie. Sterany przeciwnościami losu, śmiercią ukochanej córki i przymusowym pobytem w wariatkowie, sam Władysław Broniewski zdobył się na taki protest wobec świata i ludzi.
Każdy okres w historii ma swoich celebrytów, którzy potrafią zaskakiwać pozytywnie i negatywnie, potrafią być inspiracją, jak i skandalistami burzącymi przyjęte normy społeczne. PRL też takich celebrytów posiadał i przypomina nam o nich Sławomir Koper w swojej publikacji "Skandaliści PRL".
W książce znajdziemy 8 rozdziałów, w których autor przybliża nam życie danego celebryty. Przyznam, że z opisywanych tu postaci kojarzyłam jedynie kilka nazwisk i to tylko bardziej ze słyszenia, z tego, że nazwisko obiło się gdzieś o uszy, ale nie wiedziałam nic konkretnego, dlatego bardzo zaintrygowała mnie ta lektura.
Opisywani tu bohaterowie prezentują dość ekscentryczny styl życia. Styl w którym nie brakowało alkoholu, kobiet, twórczości, samodestrukcji, tragedii, samotności, życia kryminalnego i wielu barwnych przygód, które w większości przypadków dość szybko i brutalnie przerywały ich artystyczne czy celebryckie życie. Przeczytamy tu o poetach, pisarzach, aktorach: Marku Hłasko, Władysławie Broniewskim, Leopoldzie Tyrmandzie, Wojciechu Frykowskim, Rafale Wojaczku, Janie Himilsbachu, Zdzisławie Maklakiewiczu, a także w dwóch ostatnich rozdziałach o dwóch dość słynnych w tamtym okresie przestępcach, a mianowicie o Jerzym Kalibabce i Zdzisławie Najmrodzkim.
Przyznam, że te historie w dwóch trzecich przypadkach zasmucają czytelnika przez wzgląd na dość chaotyczne, destrukcyjne życie opisywanych tu skandalistów. Najbardziej moją uwagę przez wzgląd na tragiczną śmierć jaką zginął przyciągnął Wojciech Frykowski i mam w planach przeczytać coś więcej o Sharon Tate, przyjaciółce Frykowskiego, która razem z nim zginęła w trakcie brutalnej zbrodni popełnionej przez sektę Charlesa Mansona. Najbardziej zaś rozbawiły mnie dokonania Zdzisława Najmrodzkiego, wiecznego uciekiniera i jego spektakularne ucieczki z rąk milicji, a nawet sądu!
"Skandaliści PRL" to bardzo ciekawie napisana publikacja, idealny zbiór informacji o ludziach, którzy byli, tak jak w moim przypadku, bardziej lub mniej nam znani przed jej lekturą. Autor pisze tak, że potrafi zaintrygować daną postacią, przyciągnąć uwagę czytelnika i dzięki temu książkę czyta się raz dwa. Autor zapowiada kolejne książki z cyklu, a ja jestem jak najbardziej na tak i czekam na nie z niecierpliwością!
A Wy słyszeliście o którymś z omawianych przez autora skandalistach z PRL-u?
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Fronda.
O tym, że Hłasko to skandalista i człowiek lubiący wypić to w książce Urbana już czytałem. Broniewski, Tyrmand, Frykowski, Himilsbach i Maklakiewicz to główne postacie. Agnieszka Osiecka też się przewija, ale brak o niej rozdziału. Szkoda, bo ona to lubiła z niejednego pieca chleb jeść.