Wywiad z Andą Rottenberg to historia emancypacji, która zaczyna się w latach 60. od momentu pierwszych zawodowych kroków Rottenberg w warszawskiej Zachęcie, gdzie oprowadzała wycieczki i pisała protokoły z przyjęcia obrazów. Rozwija się na tle przełomowych momentów w historii Polski: roku 1968, 1976, 1980 i 1989. Każdy z nich inaczej przeplata się tu ze sztuką. Na początku ustrojowej transformacji, Rottenberg pracowała w departamencie plastyki Ministerstwa Kultury, gdzie mogła obserwować rozmontowywanie starego systemu i tworzenie nowego. Wróciła do Zachęty w latach 90. jako jej dyrektorka i znalazła się w ogniu najważniejszej bitwy o sztukę, jaka się toczyła w Polsce, i w jakiej chodziło o prawo jednostki, czyli artysty, do wolnej wypowiedzi. Przez wiele lat usiłowała założyć w Warszawie muzeum sztuki nowoczesnej. Dzisiaj korzysta ze sławy autorki wystaw, tekstów o sztuce oraz autobiograficznej książki „Proszę bardzo”. Pracuje nad kolejnymi wystawami, wykłada w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i jeździ po Warszawie na rowerze.
Anda Rottenberg was born in 1944. Her mother was Russian from Petersburg and her father was a Polish Jew from the town of Nowy Sącz. All of his family was murdered during the Holocaust.
Rottenberg grew up in Legnica. In 1963, she moved to Warsaw, where she earned a degree in the history of art at the University of Warsaw.
She wrote the following books: Sztuka w Polsce 1945-2005 (en. "Art in Poland 1945-2005"), Draught - Texts on Polish Art of the ‘80s (2009), Here You Are (2009), and an autobiography Proszę bardzo! (en. "You're welcome!"). The main reason for writing the latter book was her anger at the police who were unable to find the body of her son (he was a drug addict and died in unknown circumstances). In her autobiography, Rottenberg also wrote about her mother, who survived the siege of Stalingrad [?] during World War II and was sentenced to prison for stealing a few spoons of food: she met there her future husband, Rottenberg's father.
Anda Rottenberg received the Officer's Cross Order of Polonia Restituta (2001), the Commander's Cross Order of Polonia Restituta (2011), Aleksander Gieysztor Prize (2013), and Medal for Merit to Culture – Gloria Artis (2014).
„Kiedy syn mojego kolegi z roku, twórca Rastra, Łukasz Gorczyca mówi: - Jesteś matką polskiej sztuki - to myślę sobie: fajny żart. I rozstajemy się chichocząc.”
Anda Rottenberg, mimo że od paru ładnych lat jest na emeryturze, nadal pisze i prowadzi wykłady o sztuce oraz robi to, co przez całe zawodowe życie lubiła najbardziej: realizuje wystawy. Nie tylko w Polsce, zaproszenia przychodzą z całego świata. Z pracy „na etacie”, konkretnie z kierowania Zachętą zrezygnowała w 2001 roku. Przypomina w jakich okolicznościach do tego doszło. Opowiada też o wielu wcześniejszych etapach swojej kariery.
W swojej autobiografii, zatytułowanej Proszę bardzo (2009), Rottenberg pisała o życiu, o dzieciństwie i młodości, o poszukiwaniu rodzinnych korzeni i o tragicznej śmierci syna. Tutaj, w rozmowie z Dorotą Jarecką, więcej miejsca zajmuje opis krajobrazu polskiej sztuki, jej zmienne losy, zawsze w mniejszym lub większym stopniu uzależnione od polityki, urzędniczej gorliwości oraz rozmaitych taboo i konserwatywnych nawyków. Krajobrazu mimo wszystko bogatego, obfitującego w ciekawe zjawiska. Jarecka, również historyk sztuki, jest świetnie do rozmowy przygotowana. Natomiast Rottenberg posiada rzadki dar nie tylko opowiadania o artystach i dziełach, o których, jak podejrzewam, niejeden czytelnik dowiaduje się po raz pierwszy, ale również wyjaśniania na czym polega obcowanie ze współczesną sztuką. „Sztuka zawsze była, jest i będzie elitarna. Tylko socrealizm był masowy” - twierdzi. Aby oswoić się z nowym artystycznym nurtem, trzeba zadać sobie trud zrozumienia, nauczenia się nowego języka, którym ów nurt się posługuje. Dzieła starych mistrzów, uważane za łatwiejsze, powszechnie zrozumiałe, też operują specyficznym kodem, który dla przedstawicieli cywilizacji pozaeuropejskich bynajmniej nie jest czytelny.
Powyższy wywód, z konieczności skrótowy i pewnie niezbyt udolnie przeze mnie streszczony, to najtrudniejszy i być może nie dla każdego przekonujący wątek wywiadu. O najważniejszych faktach z życia osobistego też Anda Rottenberg w rozmowie wspomina. Ale najciekawszym elementem książki jest fascynująca osobowość bohaterki. Mówi o sobie, że była za mało asertywna i radykalna. Jej przeciwnicy, na przykład ci, którzy doprowadzili do jej dymisji z Zachęty, zapewne wyśmialiby taką charakterystykę. Fala hejtu, jawnie antysemickiego, która się wtedy przeciw niej wylała nie załamała jej, choć także w życiu osobistym był to straszny czas.
Anda Rottenberg nie ukrywa swoich przekonań i pesymistycznych prognoz politycznych. Kilka dni temu, cztery lata po rozmowie z Jarecką, ukazał się jej Dziennik pod znamiennym tytułem Berlińska depresja. Dlaczego berlińska, pytał dziennikarz w przededniu publikacji książki. Są to, między innymi przemyślenia na temat sytuacji w Polsce widzianej z Berlina, gdzie przebywała robiąc notatki. Cieszę się, że podjęła decyzję o ich upublicznieniu.
Dorota Jarecka oparła się pokusie, aby "Rottenberg. Już trudno" nie stało się przypisem do "Proszę bardzo". Wątki biograficzne, związane z osobami rodziców, życiem uczuciowym oraz tragicznym losem syna, zostały zredukowane do minimum - sama bohaterka rozmowy w pewnym momencie ucina je, mówiąc, że wszystko, co miała do powiedzenia na ten temat, wyraziła w swej autobiografii. Wywiad - rzeka z Andą Rottenberg to przede wszystkim rozmowa o sztuce współczesnej: o tym, co definiuje sztukę, czy zasadne jest jeszcze posługiwanie się terminem "dzieło sztuki", o nowych sposobach i drogach wyrazu artystycznego, o sensowności mierzalności (w kategoriach: dobry/zły/niski/wysoki) sztuki współczesnej i jej wartościowania, wreszcie o odpowiedzialności tych, którzy zabierają się za jej interpretowanie i krytykę. To także rozmowa o tym, jak (nie)można zawodowo zajmować się sztuką w Polsce. I wyjaśnienie, dlaczego zawodowe paranie się sztuką wymaga partyzantki, zwłaszcza gdy w tle majaczy publiczne (państwowe) finansowanie. Z tego punktu widzenia książka ta powinna stać się lekturą obowiązkową dla wszystkich tych, którym marzy się studiowanie historii sztuki i którzy po dyplomie nie chcą iść w profesory. Dziś Anda Rottenberg osiągnęła taki poziom niezależności na polu zawodowym, że może zajmować się tylko tym, na co ma ochotę, choć w przeszłości nie zawsze tak było, o czym obszernie mówi w wywiadzie. Obecnie spada na nią burza nagród, także tych przyznawanych przez rozmaite gremia publiczne, choć jeszcze do niedawna te same gremia lub ciała o zbliżonej proweniencji politycznej sekowały ją z państwowych instytucji kultury. O tym paradoksie również jest w wywiadzie. Mnóstwo ciekawych ustępów o tym, jak wyglądało studiowanie historii sztuki w czasach "szarości w kolorach". Historia życia profesjonalnego Andy Rottenberg to bez mała historia polskiej sztuki współczesnej - wystarczy rzut oka na nazwiska, które bohaterka wymienia na jednym oddechu jako swoich znajomych, współpracowników, koleżanki i kolegów "po fachu" by zrozumieć, że to Rottengergowe chichotanie na słowa "matka polskiej sztuki" jest maską skromności.