Trup to ostatnie, czego potrzebowała Arcana, kiedy wysiadła z karocy po kilkuletnim pobycie poza domem. Jeśli to miał być prezent powitalny od brata, to nie był trafiony, szczególnie że zamordować dał się właśnie jej brat – sieur Ajin Trionfi, pan i dziedzic na włościach.
Jakby tego było mało, po zamku kręcą się arystokraci zaproszeni na bal, potworna wieszczka, dramatyzujący mag i piękny mężczyzna o bardzo brzydkiej reputacji. Jedyne, czego tu jeszcze brakuje, to szalony alchemik w piwnicy…
Dorastanie nigdy nie jest proste, ale w zamku Amorte to piekielny maraton spisków, flirtu i śmierci.
Polecam jako lekkie czytadło wakacyjno - urlopowe. Klasyczne YA, więc jeśli ktoś nie jest fanem, to śmiało może pominąć - zdecydowanie przeżyje bez tej książki 😉 Pomysł na historię oceniam jako ciekawy, jednak kilka niekonsekwencji, pewien chaos wątkowy oraz - jak dla mnie - nagłe zakończenie, obniżają ocenę.
Wyobraźcie sobie, że po latach nieobecności wracacie do rodzinnej posiadłości, którą zarządza wasz starszy brat. Na wasz powrót zorganizowano wielkie przyjęcie i zaproszono gości. Pierwsze co chcecie zrobić, to przywitać się z jedynym żyjącym członkiem waszej rodziny, więc idziecie do ogrodu, a tam... zastajecie go martwego. Co robicie? Uciekacie? Szukacie pomocy?
Tego właśnie doświadczyła Arcana. I zaczęło się śledztwo, a każdy w zamku Amorte stał się podejrzany o zab!cie Viskonda.
"Arcana" to jednotomówka i historia, w której dworski klimat przenika się z magią, wątkiem kryminalnym oraz... pewnym bardzo ciekawym zjawiskiem, które ma ogromny wpływ na całą fabułę. Zamek jest miejscem pełnym intryg, flirtu i tajemnic, które młoda arystokratka odkrywa kawałek po kawałku. Jest mrocznie, niebezpiecznie, a każdy ruch Arcany musi być przemyślany. Całe szczęście bohaterce nie brak sprytu i odwagi, więc razem z nią czytelnik może przemierzać ciemne zamkowe korytarze i przesłuchiwać podejrzanych.
Całkowicie zakochałam się w klimacie książki i z zapartym tchem śledziłam losy dziewczyny, na której barki spadł ogromny ciężar, a ta przyjęła go z podniesioną głową. Arcana okazała się być postacią bardzo wyrazistą, którą cechuje duża pewność siebie, zarozumiałość oraz wewnętrzna siła. Na pewno nie wzbudzi sympatii w każdym, ale ja niesamowicie polubiłam ją za jej specyficzny charakter i poczucie humoru, które myślę, że niektórzy nazwaliby wręcz czarnym humorem. Do mnie to trafiło od razu i przemyślenia Arcany oraz jej błyskotliwe wypowiedzi wielokrotnie wywoływały szeroki uśmiech na mojej twarzy.
W "Arcanie" obecnych jest również kilka postaci drugoplanowych istotnych dla całego śledztwa. Razem z nimi pojawia się odrobina magii, jednak stanowi ona miłe tło dla wątku kryminalnego i nie wybija się szczególnie mocno na pierwszy plan. Oprócz tego Anna Szumacher zastosowała w książce bardzo ciekawy zabieg, który tak naprawdę wyznaczał kierunek w jakim zmierzała cała akcja, ale muszę podkreślić, że jest to jeden z tych elementów, który może Was zaskoczyć, więc najlepiej będzie jak odkryjecie go sami.
Jeśli chodzi o kwestię m0rderstwa i poszukiwania sprawcy, nie podejrzewałabym, że czeka na mnie akurat takie rozwiązanie zagadki. Owszem, miałam swoje teorie, ale właściwie żadna z nich się nie sprawdziła, co uważam za ogromny plus. Samo zakończenie również okazało się nie być tak oczywiste jak to sobie założyłam.
Jeśli szukacie krótkiej fantastyki z ciekawym wątkiem kryminalnym, osadzonym w dawnych czasach to "Arcana" będzie świetnym wyborem. Moim zdaniem idealnie nada się na obecną jesienną aurę i spooky season. Ogromnie polecam!
Siedemnastoletnia Leidi Arcana po kilku latach spędzonych w szkole wychowania dla młodych dam dworu wraca do rodzinnego zamku ,do swojego jedynego członka rodziny brata Ajina . Tam wielkie przyjęcie na jej cześć, ale nie jest jej dane się zabawić bo znajduje zwłoki brata w ogrodzie . Dodatkowo w piwnicy jest szalony alchemik ,na przyjęciu mag ,wieszczka i niemiły konstabl. Dobrze mi się trochę czytało i trochę słuchało tej książki na przemian ,zwłaszcza jak do tej już ciekawej intrygi doszedł motyw pętli czasu czyli tak jak w dniu swistaka. Ciekawe postacie zagadką do końca nie byłem pewien kto zabił , chociaż koncówka według mnie była trochę pospieszna i niedokonca mi się spodobała ,ale tutaj musiałbym dać spoiler żeby to wyjaśnić. Spoiler Niby ten lokaj pokazał arcana że jest jej wierny i dobry no ale od tak przeszła nad tym do porządku dziennego że zabił jej złego brata który pewnie chciał zrobić coś jeszcze straszniejszego,niby to rozumiem ale nie do końca. Polecam tym którzy lubią fajną intryga ,bale na zamku , magię i trupy . Nie podobało mi się aż tak jak słowodzicielka ale też fajne Dobrze spędzony czas i przeczytałem to za 1 dzień
To było bardzo pozytywne zaskoczenie. Autorka pisze z niebywałą lekkością i humorem i udało jej się stworzyć niebanalny świat oraz dobrze opisać życie na dworze. Właśnie tak powinno się tworzyć wątek pętli czasowej! Kolejne linie nie są powtarzalne i przynoszą coraz to nowsze wątki. Jedyną wadą jest zakończenie, bo pozostawia czytelnika bez satysfakcji ze względu na wiele niezamkniętych wątków. No i gdybym miała być czepliwa, to miejscami nie grał mi język, bo bohaterowie używali między sobą wyrażeń, które nie mogły być znane w czasach, gdy dzieje się akcja.
To była naprawdę fajna rozrywka! Dworski, momentami baśniowy klimat z domieszką magii i pętli czasowej to kwestie, które idealnie spełniły swoją rolę i przez ich pryzmat opisywałabym tę książkę!
No i Arcana - postać, której rozwój obserwujemy wraz z rozwijającą się fabułą ❤️. Ostatecznie bardzo ją polubiłam, a rozwiązanie całej sprawy okazało się ciekawe. Może czasem lepiej nie poznać niektórych sekretów…
Nie była to najlepsza lektura. Podchodziłam do Arcany bez jakichkolwiek oczekiwań, ale niestety nawet to nie zadziałało na jej korzyść. Zacznijmy od sztywnego stylu. Bardzo rzucało się w oczy, że autorka sili się na inteligentny humor z przymrużeniem oka, trochę na wzór czarnego humoru pani Kingfisher, a więc przewrotny i rozbrajający nawet w sytuacjach makabrycznych. Nie udało się tego osiągnąć, przez nadmierną pretensjonalność dialogów i ostatecznie zgrzytałam zębami z cringe'u. Zdecydowanie najgorszym elementem jest protagonistka, tytułowa Arcana, postać do szpiku antypatyczna, pogardliwa, dziecinna i po prostu głupia. Zadziera nosa wyłącznie ze względu na swoją pozycję i to pozostaje niezmienne aż do końca. Prawdę mówiąc cały ten czas rozpaczliwie szukałam kogokolwiek, kto by posunął się do zamordowania jej i skrócił moje męki. Są postacie - i bardzo lubię ten zabieg w literaturze - napisane w taki sposób, aby czytelnik ich nie lubił, ale mimo to wielu jednak z nimi sympatyzuje, a w każdym razie ciekawią ich losy takowych. To jest wyznacznik dobrego charakter developmentu. Mnie los Arcany w ogóle nie obchodził. Dodatkowo, odnoszę silne wrażenie, że poziom IQ w miejscu akcji został celowo obniżony, aby główna bohaterka mogła się wykazać sprytem i pomysłem na tle wszystkich innych bohaterów. W rzeczywistości jednak co i rusz musiałam klepać się w czoło, ilekroć otwierała usta. Inne przywary powieści to bardzo płytki pomysł na fabułę, wyświechtany wręcz i pozbawiony powiewu świeżości, ot mocny średniak niezapadający w pamięć. Nie mówiąc już o tym, jak wiele rzeczy się tutaj nie klei. Większość postaci została wprowadzona bez celu. Pojawiają się w konkretnych momentach, ich wątki najczęściej są pobieżnie nakreślone kilkoma zdaniami, równie pobieżnie poznajemy ich motywację, a potem cyt, znikają ze sceny i autorka już więcej do ich tematu nie wraca. Wydaje mi się, że pani Szumacher chciała poupychać w tej skromnej książeczce wszystkie swoje pomysły wyłącznie po to, aby pokazać, że na coś wpadła. Podobnie ma się sprawa z zaznaczaniem kolejnych postaci reprezentowanych przez karty tarota - tutaj drobne przyznanie się do bycia głupcem, tutaj przemycona nazwa w nazwisku bohatera i tak dalej. Tak o, żeby było. Należy zaznaczyć, że cała fabuła krąży wokół morderstwa brata Arcany, ale pomimo faktu, że ciągle przytaczane jest jego imię, to niewiele się o nim dowiadujemy. Poza tym, że był okrutnym bawidamkiem. Mało, za mało. O samej Arcanie też niewiele wiemy, co ma jeszcze mniej sensu. Na koniec, jak to bywa w tego typu powieściach, odkrywamy tożsamość mordercy, ale ponownie wydaje się to całkowicie zbędne. Nawet nie poznajemy dokładnie jej motywów ani przebiegu zbrodni, jest nam to rzucone jak ogryzek po jabłku. Wątek para romantyczny jest totalnie do wywalenia. Po co w ogóle powstał? Prawdopodobnie jako kolejny skreślony naprędce pomysł. Motywy, które prawdopodobnie byłyby najciekawsze, a być może nawet noszące fabułę na plecach, zostały zupełnie odstawione na półkę, jak chociażby wątek z destylowaniem duszy, kamieniem filozoficznym czy czymkolwiek to miało być. Nie jestem w stanie wskazać rzeczy, która by się autorce udała, choć uważam, że miało to całkiem przyzwoity potencjał. Aha, na koniec dodam, że wiecznie powtarzane "lejde" doprowadzało mnie do szaleństwa. Co za okropność.
Aracana przybywa do zamku po trzech latach nieobecności na rzecz edukacji. Trup brata to ostatnie, co chciała zastać po wyjściu z karocy. Zamiast świętować na przyjęciu, Arcana jest zmuszona rozwiązać zagadkę morderstwa. Każdy w tym zamku jest podejrzany…
🏰🗡️✨
Zamek Amorte to miejsce, którym rządzą plotki, konwenanse i opinia publiczna. Arcana bardzo dobrze o tym wie, dlatego podejście do zagadki oraz w ogóle do śmierci w tej książce jest bardzo specyficzne. Spodziewamy się po Arcanie jako nastoletniej dziewczynie, której nie zostaje już żaden krewny wiele empatii, ale nie dostajemy tego.
Arcana jest bardzo specyficzną bohaterką. Jest zarówno zimna i zdecydowana, jak i współczująca oraz zabawna. Arcana nie żywiła do brata wielu ciepłych uczuć i traktuje jego śmierć jako pewną niedogodność, z którą nie wiadomo co zrobić. Najbardziej boi się plotek i tego co dalej będzie się działo, a swoje emocje trzyma na wodzy. Nawet często żartuje w sprawie śmierci brata, a ja nawet nie pamiętałam, że w gruncie rzeczy sprawa jest tak poważna i również mnie to wszystko bawiło. Sarkazm przeplata się z zagadką tutaj bardzo często i to nietypowe podejście bardzo wyróżnia zarówno bohaterkę jak i całą historię. Jest to coś, co podobało mi się zdecydowanie najbardziej.
Nie spodziewałam się, że tak bardzo mi się spodoba tutaj motyw związany ze zmiennością czasu. Bardzo pasował do całości zagadki i wpływał znacznie na główną bohaterkę i jej dalsze postępowanie, a także dodawał magii, której potrzeba było całości historii.
Rozwiązanie zagadki było rzeczywiście niespodziewane, lecz muszę przyznać, że nie do końca mi ono pasowało. Nie widziałam tego motywu aż tak wyraźnie jak powinnam, ale doceniam to, że tego nie przewidziałam.
Arcana to młodzieżowy kryminał z nutką magii, który dzięki humorowi i głównej bohaterce jest wyjątkowy na tle innych pozycji. To krótka przygoda, która jest idealną rozrywką, która gdy was porwie, jest do przeczytania nawet na raz w dłuższej podróży.
🏰🗡️✨
[dziękuję za egzemplarz do współpracy wydawnictwu mięta 🤍]
Nieźle się wkręciłam, kryminał z humorem to było właśnie coś, czego właśnie potrzebowałam, a ta książka mi to dała 📚✨. Rozwój akcji mnie bardzo angażował i ciężko było mi się oderwać od książki, bo powiedzmy sobie — kto nie lubi magii, podejrzanych eksperymentów czy skoków w czasie? Przecież to brzmi genialnie!
Pierwszy raz spotkałam się z twórczością pani Anny Szumacher i z pewnością nie jest to nasze ostatnie spotkanie. Bardzo mi się spodobał styl pisania. Widać w nim dokładność oraz pasję autorki.
Książka zasługuje na większy rozgłos, jej wnętrze jest jeszcze piękniejsze niż okładka (którą swoją drogą skradła moje serce 🤭🧡), zapewniam was, że będziecie się dobrze bawić. "Arcana" to opowieść, którą porwie was już od pierwszych stron i z pewnością zostanie w waszej pamięci na dłużej.
Konwenanse, dworskie intrygi, bale i uczty. Tym zajmuje się arystokracja. Arcana wraca do domu po kilku latach spędzonych w szkole z internatem i już czuje na sobie ten powiew arystokratycznej obłudy. Nie ma już rodziców a jej kontakty z bratem są lekko mówiąc trudne. Chociaż trafniejszym określeniem byłoby, że były trudne, bo po powrocie do domu dziewczyna zastaje swojego brata w ogrodzie… ze sztyletem wbitym w serce.
Jak odnaleźć winnego w ogromnej posiadłości, w której każdy mógłby mieć motyw? Jej brat nie był szczególnie lubiany. Do tego na bal powitalny zostało zaproszonych mnóstwo arystokratów, którzy nie powinni dowiedzieć się o trupie leżącym w ogrodzie. Arcana postanawia dowiedzieć się prawdy i jednocześnie udawać, że wszystko jest w porządku.
Splot niefortunnych wydarzeń sprawia, że wszystko idzie kompletnie nie po jej myśli, a następnego dnia gdy się budzi, odkrywa, że przeżywa ten sam dzień po raz kolejny. Ile prób będzie musiała przejść zanim wszystko potoczy się tak, jak powinno a winny zostanie odnaleziony? I co tak naprawdę na sumieniu miał jej brat? ___ Jeśli lubicie dworskie klimaty i Bridgertonów skropionych kilkoma kropelkami Enoli Holmes, to będzie książka dla Was. Do tego motyw pętli czasowej, który został ciekawie przedstawiony i bohaterka, która jest nietuzinkowa i zdecydowanie łamie konwenanse.
Czasem lubię się zatopić w powieści niczym z innej epoki nie tylko z nazwy ale również na pierwszy rzut oka widocznej w każdym słowie i geście bohaterów. Autorka świetnie poprowadziła fabułę, klucząc pomiędzy winnymi i jednocześnie bardzo trafnie ukazując panujące wśród arystokracji wzorce zachowań.
Czy zakończenie mnie usatysfakcjonowało? Nie do końca. Myślę, że okazało się trochę zbyt proste jak na to, ile Arcana musiała się namęczyć żeby dotrzeć do tego momentu. No i zabrakło mi też rozwinięcia sytuacji, która miała miejsce w piwnicach. To był naprawdę ciekawy wątek i czekałam na ciąg dalszy, który nie nadszedł.
Nie zmienia to jednak tego, że z ogromną ciekawością i przyjemnością zagłębiałam się w przygody Arcany, jej frustracje, gdy musiała dzień po dniu przechodzić na nowo te same sytuacje i decydować, komu tym razem może zaufać i na kogo przenieść podejrzenia, a przy tym utrzymać się przy życiu.
Od dłuższego czasu miałam ochotę przeczytać "Arcanę" Anny Szumacher i gdy w końcu nadarzyła się do tego okazja, to nie mogłam z niej nie skorzystać 🤭
Arcana po trzech latach nauki w szkole dla młodych panien (uczącej jak być idealną żoną, matką i gospodynią) wraca nareszcie do rodowego zamku. Po raz pierwszy od trzech lat ma spotkać się z bratem, który wysłał ją do tej znienawidzonej szkoły i choć Arcana nie spodziewała się po tym spotkaniu czegoś miłego, to przynajmniej myślała, że brat będzie żył. A niestety Arcana znalazła go w ogrodzie martwego.
💅 SILNA BOHATERKA - Arcana od razu zabiera się za śledztwo. Myśli rozsądnie i logicznie, każe lokajowi ukryć ciało brata by uniknąć chaosu wśród gości na zamku i wzywa inspektora, który dyskretnie przeprowadzi przesłuchania służby. Dziewczyna jest pochłonięta tym śledztwem i rozumiem, że autorka chciała wykreować ją jako silną i odważną bohaterkę; taką która nie boi się łamania stereotypów, ale... Arcana ani razu nie pomyślała o stracie brata. Nie pojawiła się żadna refleksja, że została bez żadnej rodziny. Rozumiem, że go nie lubiła, ale naturalne byłoby zawarcie wzmianki, że jednak jest jej dziwnie/smutno z powodu śmierci brata 🤨
🕐 PĘTLA CZASOWA - podobał mi się pomysł na pętle czasowe podczas tego śledztwa. Uwielbiam ten motyw, ale w tej książce nie potrafiłam się w nim odnaleźć. Był dla mnie nieco chaotyczny i niezrozumiały. Dopiero pod koniec ten wątek nabrał nieco wyrazistego smaku, bo poznaliśmy więcej bohaterów zamieszanych w tajemniczy zgon.
🔎 KRYMINAŁ Z HUMOREM - klimat tej książki to mieszanka Agathy Christie i "Downton Abbey". Jest w niej dużo dworskości, opisów relacji Arcany ze służbą, a jednocześnie dużo teraźniejszego "luzu". Na początku nie pasowało mi zestawienie starego zamku z nieco potocznym stylem mówienia bohaterów (bądź przesadnie podkolorozowanym na elegancki), ale dzięki temu autorka w ciekawy sposób stworzyła kryminał z humorem. Dzięki temu książkę czytało się lekko i szybko, więc nie dziwię się, że zdobyła tak wiele pozytywnych recenzji.
Ja spodziewałam się po niej czegoś więcej, bo prowadzone śledztwo przez Arcanę niestety mnie nie zaciekawiło. Nawiązania do tarota momentami wydawały mi się tam wciśnięte na siłę, a bohaterowie (włącznie z Arcaną) nie zdobyły mojej sympatii.
Ta książka nie jest zła, ale myślę, że po prostu nie jest dla mnie 😅🙈
„Boże, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi siłę, to na jednym morderstwie się nie skończy” czyli opowieść o młodej dziewczynie próbującej rozwikłać tajemniczą śmierć swojego brata w arystokratycznym świecie pełnym konwenansów.
Książka, dzięki osadzeniu akcji w zamku pełnym arystokracji oraz różnorodnych, nieco ekscentrycznych bohaterów, momentami przypomina dobrze rozegraną partię Cluedo – z tą różnicą, że tym razem morderstwo naprawdę miało miejsce.
Autorka świetnie oddała tamte realia – pełne zasad, pozorów i ukrytych napięć, a następnie wprowadziła do niej charyzmatyczną, bystrą i sarkastyczną bohaterkę. Nie buntuje się ona otwarcie przeciw społecznym normom, lecz zręcznie manewruje w ich ramach, subtelnie podważając ich sens.
Historia została poprowadzona w sposób bardzo ciekawy poprzez użycie motywu pętli czasu. Został on tu wykorzystany nie tyle do samego rozwiązania tajemnicy, co raczej do pogłębienia historii i lepszego poznania bohaterów.
Szkoda jedynie, że wątek alchemii nie został bardziej rozwinięty. Pojawia się zaledwie kilka scen, które sugerują jego potencjał, ale ostatecznie pozostaje on jedynie tłem.
Lekka, pełna intryg i humoru jednotomówka, łącząca kryminał, fantasy i powieść obyczajową. Inteligentna i sarkastyczna protagonistka, wciągająca akcja z zagadką morderstwa w tle i świetnie oddany klimat arystokracji sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Idealna dla fanów błyskotliwych bohaterek i subtelnej magii.
To jedna z tych książek, która jest zwyczajnie dobra. A gdyby rozwinęła więcej z poruszanych wątków to byłaby tylko lepsza bo tych jest tu sporo i każdy z nich ciekawy, owiany tajemnicą i ciekawą intrygą. Przenosimy się do epoki, w której bale i uczty kwitły a do tego dokładamy szczyptę magii i.. morderstwo. Temu ostatniemu poświęcono mniej czasu niż się spodziewałam z początku ale nie ma tego złego bo i bez tego bawiłam się bardzo dobrze. Magia także jest tu odkrywana stopniowo i jest kolejnym aspektem, który mógł zostać bardziej rozbudowany. Nie jest to jedna z tych mrożących krew w żyłach, mrocznych powieści tylko bardziej fantastyczna przygoda z pewnymi upiornymi elementami. Tytułowa zadziorna i łamiąca konwenanse główna bohaterka da się lubić i chętnie wplącze Was w dworskie intrygi i to niejednego dnia. A może jednego?
nie wiem, bohaterka strasznie mnie irytowała, najciekawsze wątki pominięte, cały kryminał uleciał gdzieś w tle, a wątek romantyczny nie mam pojęcia co tam w ogóle robił, bo w pewnym momencie dostałam nim po prostu po twarzy 🥰🥰
“Arcana” to książka, która ogromnie mnie zaskoczyła, tak naprawdę na każdym poziomie. Przede wszystkim główna bohaterka musi zmierzyć się z rozwiązaniem zagadki m0rd3rstwa swojego brata, choć niekoniecznie pała do tego entuzjazmem. Dziewczyna zostaje sama i na pierwszy rzut oka może się wydawać, że panuje nad sytuacją, ale i ta zaczyna ją przerastać. W szczególności, że w jej zamku przebywa gromada gości i służby, a ktoś z nich jest winny zbrodni. Uwielbiam bohaterki, które stawiają czoła wyzwaniu i same chcą odkryć prawdę, nie ważne jak okropna by ona była, a to właśnie cała Arcana.
“Arcana” jest historią pełną zwrotów akcji i magii. Moją absolutnie ulubioną sytuacją podczas czytania jest moment, w którym dzieje się coś, czego za grosze nie rozumiem, ale jeszcze bardziej skłania mnie to do przewracania kolejnych stron. Tutaj też nie raz złapałam się za głowę i ciężko było mi nie okazywać ogromnego entuzjazmu podczas czytania.
Będzie to idealna książka dla fanów intryg zamkowych, motywu kart tarota czy rozwiązywania zagadek. Nie jest to księżniczkowa historia o balach i młodzieńcach na białych rumakach, tutaj poleję się trochę krwi, a bohaterowie będą musieli ubrudzić sobie ręce. Relacje pomiędzy bohaterami rozwijają się powoli, co bardzo mi się podobało, każdy ma swoje pięć minut, a często nadchodzi ono dopiero w drugiej połowie książki.
Powiedziałabym, że książka jest trochę przerysowana i wyolbrzymiona, ale w tego rodzaju historii tego się oczekuje, akcja ma pędzić i porywać czytelnika. POLECAM!
Książkę miałam już od dawna w planach, więc kiedy okazało się, że mogę zrecenzować ją w ramach współpracy reklamowej z wydawnictwem Mięta to zgłosiłam się do naboru.
Po pierwsze: jedną z piękniejszych okładem zarówno pod względem rysunku jak i złoceń. Autorka książki wspomina w posłowiu, że inspiruje ją "Upiór w Operze", więc możecie sobie wyobrazić klimaty: mroczne zamki, tajemnice, bale. Dodatkowo karty tarota, które niejako narzucają przebieg pętli czasu, w którą wpadła bohaterka zapowiadają nam mroczne klimaty.
Ale to tylko początkowe wyobrażenia czytelnika, bo tak naprawdę dostajemy połączenie Enoli Holmes z Dniem Świra - pokręcona pętla czasowa, w której szlachcianka, nastolatka i emancypantka próbuje rozwiązać zagadkę śmierci swojego brutalnego i toksycznego brata. Zabić mógł go każdy, ale podczas śledztwa dziewczyna odkrywa historie różnych osób na dworze, którego nie odwiedzała od lat. Od tajemniczych piwnic z eksperymentami na ludziach, przez ukrywane ciążę, po kochanków i magów.
Ja nie odczuwałam tego mroku, bardziej komedię czy przygodówkę. Mimo, że bohaterka umierała to wiadomo było, że pętla zacznie się od nowa. Dostajemy po prostu krótką przyjemną i szybką lekturę, więc jest nieźle, chociaż... chyba dla mnie w tym przypadku lepiej byłoby dostać bardziej rozbudowany świat, postacie i relacje między nimi. Mam wrażenie, że ich charaktery i motywy są ledwo liźnięte, dlatego nie zdążyłam się za bardzo przywiązać. Mimo, że podczas książki było mi kogoś żal czy komuś kibicowałam, to już kilka dni po lekturze zupełnie o tym nie pamiętam. Niektóre wątki też się urywały, bo bohaterka wiedząc już o pewnych występkach zlecała rozwiązanie sprawy komuś innemu w kolejnej pętli czasowej.
No ale z drugiej strony dzięki temu zamiast rozbudowanego kryminału fantasy dostajemy szybką przygodówkę z motywem magii gdzieś w tle - więc jeśli ktoś szuka akurat takiej lektury to polecam.
Nic nie zapowiadało, że ta książka rozczaruje mnie tak bardzo. Historia rozpoczęła się bardzo interesująco. Po latach nieobecności, do swojego dworku wraca Arcana, dla której brat przygotował huczne przyjęcie powitalne. Dziewczyna nie widziała swojego brata od trzech lat i okazuje się, że nie będzie jej już nigdy dane zamienić z nim choćby jednego słowa, bo znajduje go w ogrodzie ze szt*letem wbitym w pierś.
Dawno już nie czytałem książki z gatunku fantastyki połącznej z k*ryminałem i byłem bardzo ciekawy jak ten wątek zostanie poprowadzony. Zwłaszcza, że tytułowa bohaterka Arcana jest niezwykle intrygującą postacią. Choć ma zaledwie 17 lat, to wykazuje się dojrzałością, w obliczu tragedii potrafi zachować zimną k*ew i trzeźwość myślenia. Jest odważna, stanowcza i nie pozwala nikomu wejść sobie na głowę ani wykorzystać jej wieku oraz faktu, że jest kobietą przeciwko niej. I dzięki Arcanie ta historia żyła.
W trakcie czytania czułem vibe Bridgertonów, Downton Abbey oraz dwóch innych książek, których tytułów nie będę wspominać, by niczego nie zaspoilerować. Powiem tylko, że obie książki bardzo lubię, więc tym bardziej nie przypuszczałem, że ta książka może mi się finalnie nie spodobać. I choć akcja, jak na przeprowadzane w jej trakcie śledztwo, była powolna i skupiała się na wszystkim, tylko nie na poszukiwaniu sprawcy, to była to przyjemna rozrywka, która potrafiła rozbawić.
W tej książce znalazł się uwielbiany przeze mnie motyw kart tarota, który wypada tutaj bardzo dobrze. Jest też motyw luster, który był ciekawym dodatkiem, choć zupełnie nie pogłębionym. A szkoda. Ale nic nie dorówna mojemu rozgoryczeniu po przeczytaniu przewidywalnego epilogu i zakończenia historii bez żadnego wyjaśnienia. Bardzo ryzykowny wybór autorki i w mojej opinii był niczym wspomniany na początku szt*let, który tylko dobił tę historię.
Arcana po długiej nieobecności, powraca w rodowe strony — posiadłość Amorte, w której panuje jej brat Ajin, viskond Trionfi — ponownie staje przed nią otworem, znów zapraszając w swoje progi.
Bal z okazji powrotu viskondessy wydaje się miłym prezentem i idealną okazją do nadrobienia wszelkich plotek i nowinek wśród arystokratów, jednak nie jest to jedyna niespodzianka — już w pierwszych godzinach spędzonych w rodzinnym domu traci ostatniego członka rodziny, a śmierć postanawia rozgościć się w murach zamku.
Dziewczyna musi poradzić sobie nie tylko z trupem, ale i przeklętym dziedzictwem, które po sobie zostawił. Nigdy nie pomyślałaby, że w kryzysowym momencie jej największymi sojusznikami okażą się dramatyzujący mag i… czas?
Początkowo „Arcana” wcale mnie nie porwała i przez chwilę czułam przytłoczenie wartkością akcji, w której już w pierwszych chwilach wraz z viskondessą natykamy się na stygnące ciało Ajina, jednak z każdą kolejną stroną moje zainteresowanie wzrastało.
Młodziutka dziewczyna, która nie miała pojęcia o życiu toczącym się w posiadłości i okolicach, zostaje wrzucona w świat knowań i intryg, które działy się tuż pod nosem służby i przewijających się przez rezydencję arystokratów.
Wychowywana na głupiutką panienkę, Arcana zmuszona jest przejąć obowiązki pani domu, gospodyni i administratorki włości, a przy tym zachować spokój i odkryć prawdę stojącą za śmiercią brata… na szczęście nigdy nie ulegała stawianym przed nią oczekiwaniom.
Viskondessa okazała się wyjątkowo logicznie myślącą postacią, która uczy się na błędach, jest zdeterminowana i twardo stąpa po ziemi. Jej humor, sarkastyczne odzywki i niezależność były urzekające — jako kobieta, w obliczu zaistniałych okoliczności traktowana była pobłażliwie, jednak wielokrotnie udowodniła, kto posiada władzę i że nie należy jej lekceważyć.
Dziewczyna postanawia sama odkryć prawdę i znaleźć mordercę brata, jednak nie spodziewa się, że śledztwo doprowadzi ją do znacznie większej ilości informacji, niż mogłaby się spodziewać, a viskond okaże się człowiekiem zepsutym do szpiku kości, który w równie zepsutych ludziach odnajdował towarzyszy.
Wątek pętli czasowej okazał się niezwykle interesujący i bardzo podobały mi się modyfikacje w planach przeprowadzanych przez Arcanę. Dzieje się dużo, ale zostajemy sprawnie przeprowadzeni przez wszystkie wydarzenia w towarzystwie viskondessy i zaufanych jej ludzi — Beth w zupełności mnie kupił. Przesympatyczna postać.
„Arcana” wciąga nas w świat zawirowań oprószony szczyptą magii, humoru i… kilku trupów po drodze. Jest to książka, którą czyta się bardzo szybko i przyjemnie; żałuję jedynie, że kilka wątków nie zostało bardziej rozwiniętych, bo zdecydowanie było tutaj na to pole i myślę, że treść znacznie by zyskała.
Nie jest to pozycja wymagająca, ale naprawdę fajna do uśmiechnięcia się pod nosem i odetchnięcia po ciężkim dniu.
„Arcana” to powieść, którą śmiało można nazwać niecodzienną. Dworskie życie przeplata się tutaj z kryminalną zagadką, a całość doprawiona jest odrobiną magii. Tytułowa bohaterka wraca do rodzinnego zamku w Amore i od razu jest oburzona, że jej brat nawet nie pofatygował się, by ją powitać. Szybko jednak odkrywa, dlaczego – znajduje go w ogrodzie… nieżywego. Tak zaczyna się właściwa fabuła: Arcana, zdeterminowana, by odkryć, kto stoi za morderstwem, rozpoczyna własne śledztwo. Sytuacji nie ułatwia fakt, że jako nowa głowa rodu musi równocześnie zmierzyć się z innymi, pilnymi sprawami, które napotyka na swojej drodze. Ale to jeszcze nic – za każdym razem, gdy coś pójdzie nie tak… czas się cofa. Czysty chaos. Muszę przyznać, że początek nie wciągnął mnie od razu. Główna bohaterka wydała mi się rozkapryszona, a momentami wręcz naiwna, przez co ciężko było mi się z nią polubić. Doceniałam jednak jej cięty język, sarkazm i feministyczne poglądy. Z czasem, wraz z kolejnymi pętlami, Arcana dojrzewa – uczy się na własnych błędach, myśli logicznie i staje się bardziej zaradna. To był ciekawy rozwój postaci, który ostatecznie przekonał mnie do niej. Jeśli chodzi o dworski klimat, uważam, że został oddany poprawnie – może momentami absurdalnie, ale w sposób, który wywołuje uśmiech. Na pewno dużą rolę odgrywa tu kontrast między naszym światem a sztywną etykietą dworską. Przyznaję jednak, że liczba postaci była przytłaczająca. Przewija się tu sporo służby, gości, a do tego dochodzą specyficzne, niezbyt łatwe do zapamiętania imiona i nazwiska. [c.d. w komentarzu] [c.d. recenzji] A co z zagadką? Tu mam mieszane uczucia. Wątek kryminalny oraz motyw pętli czasowej zapowiadały się świetnie, ale ich rozwiązania mnie rozczarowały. Początek i finał nie zrobiły na mnie wrażenia, chociaż środkowa część była naprawdę obiecująca i mocno mnie wciągnęła. Zwłaszcza rozwiązanie pętli pozostawiło mnie z pytaniami Kto? Co? Po co? I dlaczego? (Jeśli ktoś czytał i zrozumiał, to poproszę o wytłumaczenie!). Mimo wszystko książkę czyta się szybko – 314 stron to idealna objętość na wieczorne oderwanie się od rzeczywistości. Ocena: 3,5/5 ⭐️
3,75/5 Arcana jako książka była mało zaskakująca, ale za to zaskakująco zabawna. Zdażały się momenty, gdy nie mogłam powstrzymać chichotu. Mamy tu 17-letnią bohaterkę, tytułową Arcanę, która na mój gust była zdecydowanie za młoda i lepiej by się stało, gdyby była choć trochę starsza. Oczywiście chce się wyrwać na wolność, ale trzeba przyznać, że robi to jak na arystokratkę przystało i ta kwestia straszliwie mi się podobała, bo rzadko da się znaleźć takie bohaterki, które zwarzają przy tym na konwenanse. Mamy tu pętlę czasową, ale muszę przyznać, że byłam zaciekawiona, co tym razem będzie się działo, szczególnie, że żadna z pętli nie jest taka sama. Największy dla mnie minus (w audiobooku) to była skacząca perspektywa, czasem słyszymy myśli bohaterki, czasem innych ludzi i było to dość konfundujące, może na papierze lepiej widać te rozgraniczenia. Oczywiście, szukamy tu mordercy brata i z tego co wiem rozwiązanie jest dość sztampowe, ale podobało mi się, jak powoli poznajemy sytuację na zamku i samego brata przez to jak się zachowywał i jak postrzegali go ludzie wokół. Zakończenie było dla mnie jak najbardziej na plus i jestem z niego całkiem zadowolona. Nie jest to standardowy kryminał, ani powieść fantasy, ale polecam lubiącym setting a'la historical fantasy ze szczyptą magii.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Bardzo przyjemna książka. Coś lekkiego na miło spędzony wieczór. Nie przepadam za motywem pętli czasowej, wręcz często nie sięgam po filmy czy książki przez to, ale chciałam spróbować i nie zawiodłam się.
To było totalnie coś innego, niż się spodziewałam, ale całkiem ciekawe. Trochę dworska wersja Agathy Christie z drobnymi elementami fantastyki. Intrygujące połączenie