W psychologii każde kłamstwo ma konkretny kolor. Czarny oznacza kierowanie się egoistyczną chęcią uzyskania jakiejś korzyści.
Życie Setha wydaje się idealnie zaprogramowane. Każde odchylenie od normy doprowadza go do poczucia utraty kontroli. Śmierć ojca, przejęcie rodzinnego biznesu i opieka nad młodszymi braćmi sprawiły, że mężczyzna nie zna innego życia. Ma jednak mroczną tajemnicę skrywaną przed wszystkimi, a cykliczne przeżywanie traumy wiele go kosztuje.
Jest tylko jedna osoba, która może mu w tym pomóc – mająca tak samo jak on zranioną duszę.
Beverly Heart to radosna trzpiotka uwielbiająca różowy kolor i… uciekająca panna młoda. By udowodnić ojcu, że jest zdolna do przejęcia firmy, składa fałszywe CV do Weston’s Company. Pierwsze wrażenie, jakie robi na prezesie nowa asystentka, nie należy do najlepszych.
Pokolorowanie świata gburowatego szefa to jednak nie koniec niespodzianek, które ma dla niego panna Heart.
Przeciwieństwa podobno się przyciągają, prawda?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Autorka gorących romansów, takich jak “Miss Independent”, “Korepetytor”, “Uległa zakonnica” czy “Wciąż jesteś moja”. Swoją przygodę na Wattpadzie rozpoczęła w 2015 roku pod pseudonimem “nahbabe”. Jej twórczość podbijała rankingi w różnych kategoriach: od romansu po fanfiction, ciesząc się milionami odsłon. Dzięki swoim cudownym czytelnikom została wyróżniona wśród zwycięzców Wattys 2016 w kategorii “Wybór czytelników”. Pisze od kiedy była dzieckiem, zaczynając od fantazyjnych historyjek, a kończąc na swoim pierwszym debiucie literackim. Pisanie jest dla niej swoistą ucieczką od rzeczywistości, do krainy rozgrzanych zmysłów. Dzięki szansie danej od losu, już w listopadzie 2020 roku ukaże się jej pierwsza książka “Miss Independent”, a w planach ma także wydanie “Korepetytora”!
OH MY GOOOD! Dobra na początek, jeżeli znacie wattpadowe Black Lies to musicie wiedzieć, że papierowe Black Lies hits different!! To nie jest to samo!
Seth fucking Weston 🛐 nie no trzymajcie mnie. Uwielbiam w tej książce, że jak mamy jego perspektywę to dostajemy ten chaos z jego głowy, te wątpliwości i próby zdefiniowania tego co czuję, a nie takie typowe chłopskie zaprzeczenie, że go nic nie rusza. To jest prawdziwy czujący bohater!
Kocham Beverly ❤️🩹 nie przypomina mi żadnej innej bohaterki, jest jedyną w swoim rodzaju. Jestem fanką silnych bohaterek i jeżeli wczytacie się w jej postać to na 100% można ją do właśnie takich zaliczyć.
Motyw grumy x sunshine to jest złoto XD ILE JA SIĘ NAŚMIAŁAM PRZY TYM NA GŁOS. Myśli Setha przy tym jak Bev coś palnie XDDD kocham
M A R T I N I PO PROSTU ZAPAMIĘTAJCIE SŁOWO MARTINI 🔥🛐 BOŻE JEDYNY THAT WAS HOT
Westonowie! Bo oni odgrywają tu bardzo ważną rolę, tej braterskiej relacji jest tu dużo i spowodowała we mnie i śmiech i płacz 🥹 jest jeden rozdział z przeszłości, który łamie serce.
Ta wersja Black Lies różni się dość znacznie od wattpadowej, więc jeżeli myślicie, że znacie Pana Władze i Laleczkę to bądźcie pewni, że nic jeszcze nie wiecie 😏
Ta książka nadaje się jedynie jako drinking game za każdym razem jak ona powie „Przepraszam”. Zero chemii. Ich „zbliżenia” sa tak wymuszone i dzieją się w tak szybkim tempie. Zero fabuły. Już nie mówię o jakiejkolwiek „głębi” tej książki. Dialogi są tak złe, że może to i lepiej że jest ich tak mało. Ten ma problem. Ta ma problem, ale nie rozmawiajmy NIC i brnijmy w to dalej. Książka powinna się zacząć od ich terapii. Jedynymi cechami głównego bohatera jest gburowatość i ocd. Nic więcej. Główna bohaterka za to jest infantylna dziewczynka, która jednego dnia bez płaczu w pracy nie przeżyje. Już nawet nie będę komentować wątku tak bezsensownego upodobania do BDSM Pana Setha, bo oczywiście że jak jest gbur i ocd to lubi kontrolę. Tropes wyciągnięte po prostu z poradnika „Jak napisać współczesny erotyk”. Nie no czysta tragedia. Jeszcze autorka próbuje pisać, nawet nie wiem jak to nazwać, górnolotnym językiem? ale to wychodzi przekomicznie. Czytanie sceny se**u, a tam nagle opis „ odsłaniając przede mną łabędzią szyję” I repeat “łabędzią szyję”… Następne na tej samej stronie „wprowadzając biodra w zmysłowe falowanie”, „chłonąłem ją wzrokiem jak jak boginie, jakby była niedostępna dla reszty cywilizacji” Kurtyna co do próby używania takiego języka. Nie wiem gdzie autorka straciła swój „sparkle”, ale przepaść pomiędzy Prokuratorem, a nowymi książkami zaczyna przypominać osuwisko. Niestety autorka idzie na ilość, a nie na jakość i wydawane są niestety historie napisane w stylu „2014 Wattpad”, nie urażając oczywiście Wattpada. Ale przyznam jest to w pewnym sensie talent napisać 540 stron o niczym. Trzeba potrafić stworzyć bohaterów, a tu niestety zostało stworzone NIC. Książka powinna mieć ostrzeżenie na początku, że jest tak zła - że zagraża zdrowiu, bo nie zliczę ile razy bałam się, że pęknie mi mój tętniak w mózgu przez częstotliwość wywracania oczami.
nie zniosę więcej tej książki. To jak infantylna jest Beverly przechodzi ludzkie pojęcie i proszę nie tłumaczyć jej traumami, bo ona po prostu jest głupią trzpiotką, tyle w temacie. w tej książkę już od początku jest tyle luk fabularnych, że to masakra. Seth to strasznie płytki bohater z trzema cechami na krzyż, które są podkreślane przy każdej okazji. A poetycki język autorki nie bardzo pasował do tej książki. Wyglądało to śmiesznie z na siłę wulgarnymi dialogami, bo to górnolotne słownictwo zwykle było użyte w absurdalnych miejscach.
2⭐️ ta książka strasznie mnie zawiodła. kocham red lies ale tej ksiazki nie jestem w stanie polubić.
główna bohaterka trochę mnie irytowała(może nawet bardzo), a fabuła była strasznie przewidywalna. od polowy ksiazki juz wiedxiałam co będzie ich tą głowną dramą. fabuła tej książki trwała niby rok a ja odczułam to jak max 2 miesiące. nie mam pojęcią skąd wzieło się z ust bohaterów „kocham cię”
"Black Lies" miałam okazję poznać podczas publikowania tej historii na Wattpadzie. Już wtedy bardzo ją polubiłam. Powrót do niej i wrócenie do Beverly i Setha było czymś niezwykle satysfakcjonującym. Towarzyszyło mi podczas czytania mnóstwo emocji. Często tych skrajnych. Nie obyło się bez łez czy to smutku czy wzruszenia.
Seth i Beverly to dwójka złamanych osób, których życie nie oszczędzało. I możecie sobie pomyśleć co takiego spotkało Setha? Bo przecież na pozór ma wszystko. Każdy z nas nosi maski i chowa swój ból bo tak jest łatwiej. Prawda? Jest prezesem ogromnej firmy. Ma pieniądze, nie może narzekać na swoje życie. Ma dobrą relację z braćmi na których może liczyć. Jednak nikt nie wie z czym się zmaga jak zostaje sam ze sobą i jaki sekret ukrywa przed wszystkimi. Boi się stracić kontrolę i musi mieć wszystko uporządkowane. Nie działa spontanicznie. Wszystko ma zaplanowane od A do Z i nie lubi, gdy coś idzie nie po jego myśli. Jest typowym gburem. I na pierwszy rzut oka może wydawać się być chamski i nieprzyjemny. Ale tylko on sam wie z czym się zmaga i wydarzenia z przeszłości bardzo na niego wpłynęły. Stracił ojca, którego musiał zastąpić w firmie. Musiał też zastąpić ojca dla swoich dwóch braci. Zawsze był kiedy któryś z nich go potrzebował. Zawsze chciał dla nich najlepiej.
Zapominał jednak o samym sobie. Dla niego miłość mogłaby nie istnieć. Uważał, że nie ma na nią czasu i nie jest mu ona do szczęścia potrzebna. Przypadkowe relacje jak najbardziej. Stały związek nie.
Nie spodziewa się tego, że wraz z pojawieniem się Beverly wszystko się zmieni.
Beverly jest bohaterką, której życie nie oszczędzało. Sama zmaga się z demonami przeszłości. Jest ona osobą której nie da się nie polubić. Od samego początku wzbudziła we mnie sympatię. Bev to takie słoneczko, które rozświetla innym dni. Mimo, że jej przeszłość nie była kolorowa nie straciła w sobie entuzjazmu i we wszystkim widziała dobro, nawet jeśli niektórzy nie zasłużyli na to. Aby udowodnić ojcu, że jest zdolna do prowadzenia jego firmy wysyła fałszywe CV i nie spodziewa się, że zostanie asystentką Setha.
Ich pierwsze spotkanie nie należało do najlepszych. Ich relacja rozwijała się powoli. Wszystko wychodziło naturalnie. Ani przez chwilę nie odczułam, że coś dzieje się za szybko lub nie pasuje do całości książki. Ich najmniejsze gesty w swoją stronę. Troska Setha względem Beverly mnie rozczulała. Nawet jeśli on jej nie lubił to starał się dbać o jej dobre samopoczucie oraz żeby czuła się dobrze. Nie raz nie umiałam powstrzymać uśmiechu podczas czytania niektórych scen. Wzajemnie burzyli swoje mury i nawet nie wiedzieli kiedy zaczęli czuć do siebie coś więcej. Jednak życie nie bywa kolorowe i czasem wszystko runie jak domek z kart. I tylko od nich zależało czy znajdą w sobie siłę by zawalczyć o siebie i swoje szczęście. Czasem też musimy podjąć ciężkie decyzję. Jednak nie możemy w tym wszystkim zapomnieć o samych sobie.
Nie mogę nie wspomnieć o relacji jaka powstała pomiędzy Bev a Phoenix'em. Rozczulało to moje serce. Cudownie było czytać jak wzajemnie się wspierali. I umieli poprawiać sobie humor. To po prostu było piękne.
Nie brakowało jednak momentów w których miałam ochotę rzucić telefonem podczas czytania tej historii. Ile razy powstrzymywałam się od łez oraz podczas niektórych momentów nie widziałam nic przez nie bo tak bardzo płakałam. Jestem osobą bardzo emocjonalną więc może dlatego niektóre sceny tak mocno we mnie uderzyły.
Historia Beverly i Setha pokazuje, że miłość można znaleźć w najmniej oczekiwanym momencie swojego życia. Że dwie skrzywdzone przez życie osoby znalazły siebie wzajemnie i stali się dla siebie wsparciem w trudnych chwilach. Oraz, że czasem warto zamknąć pewne drzwi i przyznać na głos co w nas siedzi i przyznanie się do słabości nie czyni nas słabych. Z odpowiednią osobą jesteśmy w stanie przejść największy syf w życiu. I otwarcie na miłość nie jest niczym strasznym bo każdy z nas na nią zasługuje.
Jestem również pod ogromnym wrażeniem tego jak te historia została napisana. Doszło do paru zmian co wyszło na plus. Wszystko było jeszcze bardziej spójniejsze i wszystko się idealnie ze sobą łączyło. Uważam to za ogromny plus.
Jeśli zastanawiacie się czy sięgnąć po tą pozycję to jak najbardziej. Polecam Wam ją z całego serca. Pamiętajcie tylko, że książka jest przeznaczona dla pełnoletnich czytelników.
O mój słodki pączusiu... Czuję, że nic, co mogę powiedzieć, nie oddałoby sprawiedliwości tego, jak wszechogarniająca, pełna napięcia i różu jest historia Setha i Beverly.
Seth Weston –dyrektor operacyjny jednej z odnoszących największe sukcesy firm z branży cyberbezpieczeństwa, multimilioner, mój szef oraz… dobra koniec z tym. Seth był GORĄCY.
Beverly Heart to dziewczyna z zamiłowaniem do różu. Jest na wskroś słoneczna. Jest światłem całej ciemności wokół Setha.
Bev i Seth byli razem tacy idealni, choć początek ich znajomosci nie zaczął się idealnie - ona opróżniła swój żołądek na jego buty, a on nazwał ją striptizerką. Idealne powolne spalanie, idealne napięcie seksualne, doskonałe postacie i po prostu cholerna doskonałość dookoła.
Pierwszy raz żałuję, że nie przeczytałam pierwowzoru książki na wattpadzie. Asia miała genialny pomysł na całą trylogię. Szczególnie na tę czę��ć. Co rusz bombardowana wycinkami scen byłam zachwycona wizją przeczytania tej książki. Ostatecznie dostaliśmy zmarnowany potencjał. Zabrakło chemii między głównymi bohaterami, a to serio potrafi podnieść jakość książki. Dawno też nie czułam takiej antypatii do głównej bohaterki. Przecież pomysł na Beverly był tak cholernie rozkoszny! Osobiście nie byłam w stanie jej polubić. Szczególnie, że w końcowych rozdziałach jej perspektywa została kompletnie olana, Balicka odebrała jej prawo do głosu i wyjaśnień. Intryga wspomniana w książce w sumie dwa razy - raz gdy Devon wyszedł do Beverly z planem zniszczenia firmy Westona, a drugi to gdy Seth to odkrywa. Wątek został całkowicie spłaszczony. Wielka szkoda :(((
This entire review has been hidden because of spoilers.
To, że przeczytałem to wątpliwej jakości dzieło polskiego Wattpada, przypomniało mi się ekstremalnie losowo. Było to moje pierwsze spotkanie z mitycznym światem książek wydawanych w Wydawnictwie Niezwykłym, które rozpoczęło lawinę. Po raz pierwszy zetknąłem się z Joanną Balicką. Wcześniej jedynie dochodziły mnie słuchy o "Korepetytorze", "Prokuratorze", czy innym adwokacie, urywki ze scen erotycznych, głosy obrzydzenia, ale też zachwytu. Po "Black Lies" schyliłem się, gdy wychodziło jeszcze na Wattpadzie, krótko po tym, jak ukazała się pierwsza część, więc przeżyłem dodatkowo magie komentarzy pod akapitami, które czytelnicy mogą dodawać.
Zanim przejdę do fabuły i bohaterów, musze napisać o stylu autorki. Regularnie czytam fanfiki, jedynie po angielsku, co nie zmienia faktu, że porównywanie książek wychodzących z Wattpada do fikcji fanowskiej uważam, za krzywdzące, w tym przypadku nawet bardzo krzywdzące. Z tego co się orientuję "Black Lies" nie powstało na podstawie jakiegoś istniejącego już dzieła kultury i jest w całości wymysłem autorki... autorki, której styl nie dorasta do pięt, niektórym fanfikom. Jest to po prostu grafomania, którą nawet po części podziwiam. Ile razy można pisać to samo, w kółko używać tych samych, wyświechtanych zwrotów, które zostały obśmiane od góry do dołu i nie dojść do jakiejkolwiek refleksji? Główna bohaterka potrafi tyle razy przygryzać wargę, że obawiam się o stan jej ust, a każdy mężczyzna mówi niskim tembrem, poza tym większość tych zwrotów jest bardzo słabo przetłumaczona z angielskiego. Wcale nie dziwi mnie, że czytelnicy odnoszą wrażenie, że książki Balickiej w zamyśle były pisane właśnie po angielsku, tylko po to, aby zostały słabo lub dosłownie przetłumaczone na polski. Oczywistym jest to, że jeśli czytamy dużo w innym języku, będziemy próbowali przenieść charakterystyczne dla niego idiomy na nasz pierwszy język, często z braku lepszej alternatywy, ale mowa jest bardzo plastycznym narzędziem i aby to miało jakikolwiek sens, trzeba to dostosować do realiów. Pseudonimem głównego bohatera, który nadaje mu jego przyszła partnerka jest "Pan Władza", błagam nikt tak nie zwraca się do swojego szefa. Gdyby nie wiem, Seth był policjantem to może miałoby to większy sens, ale nie, on jest CEO firmy, już nawet "Pan Szef" byłoby sprawniejszym wyjściem z sytuacji. Rozumiem, że to pieszczotliwe określenie miało nawiązywać do jego charakteru, ale we mnie wywołało jedynie śmiech, a później zażenowanie. Odnoszę też wrażenie, że Wydawnictwo Niezwykłe w kolofonie umieszcza redaktorów, tylko po to, aby nikt się nie przyczepił, że tak naprawdę ich nie ma. Zastanawia mnie to, czy ci ludzie faktycznie istnieją, czy to tylko puste figury. Wydana książka zawiera te same błędy co wersja Wattpadowa i szczerze obawiam się, że jedyną korektę jaką przeszła to tą, którą Balicka sama robiła, zanim tekst trafił do druku. Wyjaśniało by to, dlaczego zdania wynikowe, nie spełniają swojej podstawowej funkcji - mianowicie zdanie b, nie wynika ze zdania a. U tej autorki jest to już tendencyjne, bo pojawia się również w "Red Lies" i jej młodzieżówkach. Często "więc" użyte jest w miejscu, gdzie można było postawić kropkę, a jeśli już upieramy się przy dłuższych zdaniach to powinno być tam "i". Warto też czasami poszukać znaczenia słowa, zanim użyje się go w zdaniu. Jeśli dobrze pamiętam, to z jakiegoś powodu bohaterka rumieni się na purpurowo i wszystko co robi jest pretensjonalne. Dialogi, trzymają równy poziom przez całą książkę - są tak samo denne i nie pasują do wypowiadających je postaci. To już szczegół, ale niesamowicie denerwuje mnie to, że po kwestii dialogowej stawiana jest kropka i didaskalia określające sposób mówienia, pisane są z dużej litery. W ten sposób pisze się tylko, gdy stanowią one tło dialogu, a tu pojawia się to za każdym razem. Opisy są do bólu Wattpadowe - niepotrzebne rozdrabnianie się nad tym co bohaterka ma na sobie ubrane, co zrobiła z włosami, jak wygląda czyiś prysznic itp. Sceny erotyczne istnieją i nie wyróżniają się niczym, no może tym, że czasami próbują być poetyckie. Bohaterka eksponuje łabędzią szyję, po czym on dotyka jej cipki i tak w kółko i wciąż. Balicka próbowała nieudolnie napisać coś na wzór relacji dd/bg, no bo główny bohater oczywiście lubuje się w BDSM, ale w sumie wyszło z tym tak trochę jak u E.L. James, czyli w ogólnie nie wyszło. Generalnie jak na erotyk to naprawdę nie wyróżnia się to erotyzmem, albo seksownością... a nie przepraszam, przecież to jest "gorący romans", a nie słabe porno na papierze.
Dobrze, więc fabuła jest, a może bardziej bywa. Pojawia się i znika. W prologu Beverly ucieka sprzed ołtarza, gdy dowiaduje się, że jej pan młody, jest z nią jedynie dla profitów od jej ojca (który swoją drogą też jest jakimś CEO). Poza wspomnieniem o tym evencie w pierwszym rozdziale, sytuacja całkowicie rozpływa się w późniejszych wydarzeniach. O przemocowym ojcu też przypominamy sobie dopiero, gdy jest to użyteczne dla fabuły. Bohaterowie są straumatyzowani, ale nie odczuwa się ciężaru traumy. Jedynie o niej mówią, ale na sam koniec dnia nie wynikają z niej żadne konsekwencje. Później Beverly dostaje się na stanowisko asystentki Setha, którego firma zajmuje się "cyberbezpieczeństwem", czy programują firewalle, a może zajmują się administracją baz danych, a na dodatek są jakimś jebanym Anonymous? Nie mam pojęcia. To pojęcie w tej książce jest niczym kryptyda - mitologiczne cyberbezpieczeństwo, które nawet najlepszym administratorom się nie śniło. Poza tym praca Beverly jako asystentki polega czasem na siedzeniu i wyglądaniu ładnie przed laptopem, a czasem na prowadzeniu całych konferencji, ale przede wszystkim na przynoszeniu Sethowi kawy. W zamyśle miał to być "romans biurowy" jednak z biura to tam było tyle co kot napłakał. Ponieważ następnie przechodzimy do prozy życia. Bohaterowie spotykają się to tu, to tam, Beverly zrobi coś głupiego, na co Seth wzdycha głęboko. "Pan Władza" jedzie gdzieś swoim super szybkim, fajnym samochodem, Beverly robi zapiekankę z kurczakiem i to tyle. Od czasu do czasu doprawimy to wszystko szczyptą dramatyzmu i wychodzi nam głównie fluff z elementami hurt/comfort, może ratingiem E i tagiem no plot. Jeśli już mówimy o wszelakim przemieszczaniu się to nie wiem, czy autorka zdaje sobie sprawę, że przez Seattle jest nieco trudniej się przedostać niż przez nie wiem taki Turek, czy inny Krotoszyn. Przejazd samochodem, w środku dnia z siedziby firmy, w sumie gdziekolwiek, a tym bardziej przedmieścia (ponieważ podejrzewam, że to tam mieszkają bohaterowie skoro mowa o domach jednorodzinnych) nie zajmuje półgodziny lub kwadransa. Zaburza to jakiekolwiek poczucie czasu i miejsca, jakie próbuje utrzymać się w tej książce. Możemy natomiast przeczytać drobiazgowe opisy łazienki w domu Setha, tarasu Beverly, czy dowiedzieć się z jakiego konkretnie drewna wykonany jest dany mebel. Pod koniec słowotoku, gdy Balicka przypomniała sobie, że chyba czas na fabułę szybciutko rozwiązuje się sprawa z ojcem, wszyscy idą na terapie i żyli długo i szczęśliwie. W epilogu - co też już jest tendencyjne - są szczęśliwym małżeństwem, mają ładny dom i dzieci.
Główni bohaterowie są płascy jak blat tego dębowego biurka. Posiadają po dwie cechy, które czasami są wybiórcze. Beverly jest irytująca, jedyne co o niej wiemy to to, że do przesady kocha różowy i że jest taka malutka i niezdarna o boże, o jezu. Laska jest po studiach, bodajże związanych z projektowaniem mody i nic nie robi w tym kierunku, bo przecież odziedziczy firmę po ojcu. A! Bym zapomniał! Przecież to właśnie wszystko rozchodzi się o firmę Pana Hearta i tego że nie ma tak naprawdę zamiaru przepisywać jej swojej jedynej córce, bo to kobieta i sobie nie poradzi. Otóż obawiam się, że w tym przypadku jej płeć była najmniejszą przeszkodą. Po tym jak Beverly się zachowuje też bym wątpił, czy oddawanie firmy w jej ręce to dobry pomysł. Miał zostać poruszony ważny temat, a w sumie wyszło na to, że firmy w USA działają na zasadzie primogenitury i stołek prezesa jest w każdej z nich dziedziczny. Wiem, że podstawowym motywem ojca była płeć Beverly, co jednak nie oznacza, że jest ona przedstawiona jako osoba jakkolwiek kompetentna do objęcia tego stanowiska. Znaczy jest - jak Asia sobie przypomni. On też jest swoją drogą niesamowicie płaskim antagonistą, jest zły i chuj, nie dyskutuj. Seth, oj Seth. Oczywiście wynikową tego, że jest CEO, jest to, że uwielbia mieć władze i kontrole, poza tym hobbistycznie jest germofobem. Dlaczego hobbistycznie? Ponieważ jego strach przed brudem czasem jest, a czasem go nie ma. W sumie to więcej go nie ma niż jest. Poza tym jest oczywiście zabójczo przystojnym panem, chodzącym w garniturze, którego tembr wibruje w powietrzu. Ot co, każdy inny bohater erotyka. Kwestia jego odziedziczenia firmy po ojcu jest dla mnie nieco zagadkowa. Cedric zmarł w wypadku drogowym, za którego obwinia się Seth i czasami było to opisane jakby miał w tym czasie jakieś dziewiętnaście lat i na jego barki spadło zarządzanie gigantyczną korporacją. Jednak był on już wtedy całkiem dojrzałym mężczyzną (kogo ja oszukuje tam nikt nie jest dojrzały), który pracował w Westons Company. Poza tym nie musiał przejmować firmy zaraz po śmierci ojca, mógł tymczasowo oddać nad nią pieczę zarządowi, albo dosłownie komukolwiek i przeżyć żałobę w spokoju.
O relacji między głównymi bohaterami mam naprawdę mało do powiedzenia. Jedyna chemia jaka między nimi była to kreska, którą wciągał Phoenix. Nie są w związku, a później są, a w sumie to nie są, tylko sypiają ze sobą, bo Seth robi Beverly moralniaka, że musi iść na terapie, ale później to już są razem. Dotychczas odnosiłem wrażenie, że główną oś fabuły w romansie stanowi romans, ale najwidoczniej się myliłem. I na miłość boską, czy Asia nie chciałaby chociaż spróbować napisać czegoś innego niż instalove? Chociaż zamoczyć ust w slow burnie? Potem kończy się to tym, że pomiędzy główną para nie ma żadnego napięcia, emocji nawet, a człowiek kibicuje, aby wylądowali z kimkolwiek innym tylko nie razem.
Podsumowując, podziwiam że Joannie Balickiej udało się napisać ponad 500 stron o niczym i wydać to w wydawnictwie, które nie zwraca uwagi, że książki o zabarwieniu erotycznym wciska dzieciom, a co lepsze wydaje książkę, której autorce brakuje trzech lat do ograniczenia wiekowego, które sami umieścili na okładce. Pozdrawiam.
3,5 ⭐️ Bawiłam się o wiele lepiej niz na pierwszej czesci. Uwielbiam różowy świat Beverly. Przypomina mi ona trochę Elle Woods. Poza tym było to tak jak cukierki, które najpierw są cierpkie, ale z każdym gryzem coraz bardziej slodkie. Jak na razie jest to moja ulubiona para.
czy mozemy zostawic minute ciszy dla wattpadowego black lies, ktore bylo milion razu lepsze od tego?
okej, ale tak na powaznie: to bylo zle. ich relacje rozwinela sie ZA SZYBKO i dopiero co ona dolaczyla do ich firmy, a juz zaraz sie ruchali i on na niej sparing uprawial, jakby?????? mam wrazenie, ze beverly jest o wiele glupsza niz byla na wattpadzie, i okej, ma ona traumy, ale.. no czasami byla fest glupia jeszcze inna kwestia jest to jak bev zachowywala sie prze sethcie na poczatku ksiazki, no blagam w prawdziwym zyciu juz dawno wyjebali by ja na zbity pysk strasznie nie podoba mi sie to, ze jej trauma byla tylko wspomniana i nie bylo nic o tym jak byla u psychologa, chociaz to bylo w wattpadowej wersji w ogole cala ta ksiazka byla jakas z dupy strony i nie podoba mi sie to ile tu jest zmian i tylko kilka scen zostalo z poprzedniej wersji, no po prostu nie. bez urazy, ale ta ksiazka zostala tak zniszczona przez autorke, ze to az przykre i kiedys uwazalam, ze black lies to najlepsza czesc, ale teraz… coz red lies on 🔝 mega sie zawiodlam☹️☹️☹️
This entire review has been hidden because of spoilers.
3,5 ⭐ na plus że trochę zostało zmienione ale nikt bardziej nie drażni mnie niż ta głupiutka bev i boże jak ja nie lubię słodkich piętrzących końcówek książki i to jak te wszystkie dzieci się tam rodziły i wgl
BEVERLY&SETH Beverly ma tak wielki urok, ze nie dziwie się jak Setha zmiotło.Chyba wattpadowa wersja minimalnie bardziej mi sie podobała, ale dużych różnic nie ma.A te ostatnie rozdziały i epilog PRZECUDOWNE.SETH🛐🛐
Myślę o nich prawie codziennie🩷
MOJE ULUBIONE FRAGMENTY(‼️SPOILERY‼️)
„– Po prostu tęsknię za twoimi oczami i sposobem, w jaki na mnie patrzysz. – Jego tembr wędrował mi po skórze, wywołując dreszcze wzdłuż kręgosłupa. – Jak patrzę? – Nawinęłam kosmyk włosów na palec. – Nie, nie, nie… – Wyczułam cień jego uśmiechu. – Nie mieszaj mi w głowie, laleczko. Już mówiłem, że to bardzo złe miejsce.”
„-[..]Jesteś latarnią, która rozprasza mrok wokół mnie, oświetlasz moją drogę do domu. A jeśli to sen… – Przesunąłem nerwowo językiem po dolnej wardze. – To błagam, nie budźcie mnie.”
„-Bycie kochanym przez ciebie to moje błogosławieństwo.”
„Jeśli moja żona czegoś chce, moja żona to dostaje.”
„W rogu złożyłam podpis, tym razem bez serduszka. Skończyło się bycie miłą.”
„-Jesteście spełnieniem moich marzeń – wyznał, lustrując mnie, i pogłaskał mój policzek. – Tak bardzo cię kocham.”
„– Proszę? – W sekundę ściągnął brwi. – I dobrze. – Zmrużyłam gniewnie oczy. – Niech mnie pan błaga.”
„– No wie pan… – prychnęła, kryjąc rozbawienie za palcami. – Dać kobiecie przyjemność w tak krótkim czasie może tylko nowa para butów.”
„-Dirty talk nie jest w pana stylu? Ja też potrafię być uszczypliwa. – Panno Heart… – zacząłem chłodnym tonem. – Nie miałem na myśli podtekstu seksualnego. – Och, w takim razie to ja jestem spaczona.”
„-Pozwól mi patrzeć w te piękne oczy – mówił bełkotliwie. – Wow… – Sięgnął dłońmi mojej twarzy i delikatnym ruchem przesunął mi kciukiem po wardze. – Ale pani jest… – uciął, błądząc wzrokiem do moich ust – …wow.”
„– Dzieci to spora odpowiedzialność. – I dobra inwestycja – zauważyłam. – Lubisz inwestycje.”
„– Coś ci upadło, Phoenix. – Zza pleców dotarł do mnie głęboki głos Setha. – Co? – Chłopak zaczął się za czymś rozglądać. – Twoja godność – mruknął w odpowiedzi. Młodszy brat posłał starszemu pobłażliwe spojrzenie. – Twoja godność – naśladował ironicznie Phoenix. – A hasaj, dziadu.”
Chociaż pierwszy tom serii mnie nie zachwycił, stwierdziłam, że drugi, w którym będziemy mieć do czynienia z "władcą mroku" oraz słodką, różową laleczką może mi się spodobać i właśnie ten kontrast miedzy dwójką bohaterów mnie zaintrygował, tak samo jak było to w przypadku "My Dark Romeo".
Książka jest lekka, czasami mnie bawiła, czyta się ją bardzo szybko, ma zupełnie nieskomplikowaną fabułę - może nawet zbyt mało skomplikowaną. Bazuje na znanych melodiach - scena pisania CV jest rodem wzięta z Legalnej Blondynki. Klub dla dorosłych w Paryżu bardzo podobny do Salacious Players Club. Sposób rozprawiania się z wrogiem na jachcie przypomniała mi Devil's Night.
Było też mnóstwo momentów gdy zgrzytałam zębami, bo bracia Weston we wspólnych scenach za często kojarzyli mi się wulgarnymi Sebiksami spod bloku z drogimi zabawkami, a za mało z bezczelnymi, pewnymi siebie członkami elity, na jakich byli kreowani. Plan zniszczenia wroga? Ułóżmy go po pijanemu w hałaśliwym klubie, zamiast na zimno w jakimś ustronnym miejscu. Impreza przed weselem - brakowało tylko, by poklepali się po plecach i mówili do siebie: "jak ja cię, kurwa, szanuję". Te docinanie sobie nawzajem było słabe, opierało się tylko na przekleństwach, pozbawione było inteligentnego humoru. Teksty typu "Oesju", czy "- jestem samochodem, - a ja człowiekiem" nie pomagały.
Książka jest dość obszerna, ale czuć, że końcówka jest napisania byle już to skończyć. Za dużo jest w niej opisów ubrań i zakupów torebek, a za mało zgłębienia mroczności natury Setha (co się stało z jego zeszytem do spisywania snów, co z jego koszmarami, czemu to nie zostało pociągnięte?) czy lęków Beverly i tego jak oboje mogli sobie nawzajem pomóc. Ich relacja, choć posunęła się za szybko, jest jeszcze w tej całej fabule najciekawsza, ale niestety nie poczułam szczególnej głębi.
Wątku najmłodszego brata już nie będę kontynuować, bo to najbardziej wkurzający typ w całej książce.
2,25⭐️ (audio-book) totalnie nie spodziewalam sie ze to dzisiaj skoncze bo nie mialam w planach w najblizszym czasie tego czytac bo te niecale 70% mnie po prostu wymeczylo 💀 I albo to przez ta przerwe albo po prostu to bylo lepsze, ale ostatnie 30% bylo w porzadku 🤨 I za to daje taka a nie inna ocene bo planowalam 1,75 dac. Nie wiem czy bede miala sile na white lies, chociaz nie ukrywam ze jestem najbardziej ciekawa tej czesci bo Phoenix wydaje sie mega ziomkiem ale czas pokaze XD a co do audio to ten co podkladal Setha momentami mial tak wkurwiajacy glos ze ja mialam dosyc, a Beverly to tez jakas byla denerwujaca 💀
Audioserial 20.11: Chyba red lies mi się bardziej podobało, bo tu miałam trochę problem z muzyką i dźwiękami w tle, które były czasami za głośno i mi zagłuszały to co oni mówią. Co do głosów to ten ojca Westonow brzmiał mi momentami totalnie jak Lord Garmadon, a Pheonixa jak Jay’a z niektórych sezonów mojego ukochanego Lego ninjago XD
29.05: Chce mi się płakać, że już to skończyłam 😭 nawet nie wiecie jak bardzo kocham tą książce, jeszcze teraz jak jest o wiele lepsza niż na na wattpadzie. To zakończenie było tak piękne i tak cudowne, że ja nie mogę. Chcę już kolejne książki Asi, bo one są tą genialne, że nie mogę tego opisać słowami.
Osiągnięciem jest napisać 540 storn o niczym. Bohaterowie w książce mają albo OCD albo daddy issues I ich charakter nie wykracza poza to. A główna bohaterka (nieco słusznie) opisywana jest przez wszystkich jako pusta blond cizia Cosplay lalki Barbie.
kocham historię Setha i Beverly cieszę się, że mogłam do nich wrócić i przeczytać ich historię. Ta historia bezapelacyjnie zawładnęła moim sercem i duszą bardzo polecam sięgnąć po ich historię oczywiście też po Red Lies teraz przede mną historia Phoenixa