Paweł Pieniążek (1989) – dziennikarz specjalizujący się w tematyce Europy Wschodniej. Relacjonował wydarzenia na Majdanie i konflikt zbrojny we wschodniej Ukrainie. Współpracuje z "Dziennikiem Opinii", "Nową Europą Wschodnią", "New Eastern Europe", Informacyjną Agencją Radiową Polskiego Radia S.A. i "Tygodnikiem Powszechnym". Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Newsweeku", "Polityce" i "Wprost".
Krótkie reportaże ukazują kilka istotnych perspektyw, więc absulutnie nie odradzam, ale nieszczególnie mi się podobały. Nie były też jednak złe. Bardziej... Nijakie. A to akurat niewygodne.
Książka ważna i potrzebna, kawał roboty reporterskiej ale, jak to w przypadku książek pisanych na bieżąco, widać że sklejona z kawałków i wcześniejszych artykułów. Najbardziej widać to po powrotach do bohaterów, którzy byli już w książce wcześniej a są wprowadzani na nowo. Początek lepszy i głębszy niż druga połowa. Bardzo dużo krótkich jednostkowych historii, trochę brakuje linii, która łączyłaby to w całość. Widać pośpieszną redakcje ze strony wydawnictwa - sporo literówek, oraz Czernihów konsekwentnie pisany z błędem przez CH (Czernichów).
Bardzo ważna książka o zwykłych ludziach, z którymi bardzo łatwo się utożsamić - ktoś właśnie wyremontował dom, ktoś prowadził firmę, ktoś pracował na etacie. Przyszła wojna. Niektórym świat zawalił się po raz pierwszy, innym po raz kolejny. A mimo to zostali, by wspierać swoją ojczyznę. Kiedyś, gdy w naszej pamięci ta wojna się zatrze, lektura "Oporu" pozwoli odświeżyć sobie te emocje - szok, strach i wielki podziw dla Ukraińców.
Reportaż opisujący losy zwykłych Ukrainców w obliczu wojny. Dobra i pozwalająca jeszcze dobitniej uświadomić sobie jaki horror przeżyli (i przeżywają) mieszkańcy Ukrainy. Jednocześnie, czytając ten reportaż, nie mogłem pozbyć się myśli, że "Apartament w hotelu wojna" opisał wojnę w Ukrainie znacznie lepiej i szczegółowiej.
Doskonały zbiór reportaży - o zwykłych ludziach i ich reakcjach na wojnę, najazd agresora. W gruncie rzeczy optymistyczna - większość opowieści pokazuje ludzi, którzy postanowili coś konstruktywnego robić - dla swoich współobywateli, sąsiadów, żołnierzy, i tym samym dla siebie, broniąc swojego Ukrainy sposobu na życie i jej odrębności.
„Rosjanie, z którymi rozmawiał, zdawali mu się ludźmi z innej planety. Dziwili się, że w domach stały pralki i lodówki, że mieszkania miały własne toalety. Jeden Rosjanin pytał go, gdzie można kupić kasety VHS. Mykoła odpowiedział, że o płyty z filmami trudno, bo już od dawna nikt nie korzysta z takich wynalazków.”