„(…) przed końcem świata rodzi się więcej królików”.
Gałganiarze – zawsze razem, przyjaciele od dzieciństwa, kumple z boiska, a gdy zabrakło jednego z nich, nagle jakby obcy sobie ludzie. I Zuzanna, z rozwianym włosem, trochę szalona, którą z Gałganiarzami łączyła cienka nić. Tej nici już nie ma.
Mimo to spotykają się w rocznicę śmierci przyjaciela, chodź zdaje się, że żadne z nich nie chce tego tak naprawdę. Dają się namówić, przyjeżdżają, zirytowani i niezręczni.
Stary dom, świadek ich dzieciństwa, dziwnie puchnie, skarży się stukaniem. Coś się psuje, coś porasta grzybem.
To jest powieść o żałobie, o tym, jak każdy przechodzi ją inaczej, jak każdy sam próbuje dojść do ładu ze stratą i światem, światem już niepełnym, nadpsutym i mniejszym. Jest o traumach z dzieciństwa i nagłej samotności. Nie wszystko jest powiedziane wprost, część rozwiązania historii musi na siebie wziąć czytelnik, dopowiedzieć niedopowiedziane.
Historia ociera się o mitologię, legendy, magię. Trochę Szekspira, trochę Wyspiańskiego i Mickiewicza - magicznie. I wszystko to wspaniale się ze sobą łączy, mieszając świat rzeczywisty z nierzeczywistym.
Widzimy zwierzęta wchodzące do miast, melancholijne meduzy, których nie powinno być w jeziorze, perseidy – dzieci zbliżającej się zbyt blisko komety.
Dla mnie ta książka była magiczna od samego początku, od pierwszego wersu. Autorka zapoznaje nas z Gałganiarzami i stopniowo wplątuje w ich dusze, traumy, nadzieje. Było mi ich żal, wszystkich chciałabym obdzielić ciepłem i szepnąć, że będzie dobrze. Nawet jeśli nie będzie.
Zielińska potrafi posługiwać się słowem, ma nad nim władzę absolutną. Urzekła mnie konstrukcją zdań, umiejętnością snucia opowieści, łączeniem magii z brutalnym codziennym życiem. Książka jest piękna i mądra. I moim zdaniem, wbrew opisowi na okładce, nie jest zabawna. Dla mnie jest przepełniona smutkiem, czasem bezradnością. Różnice w odbiorze pewnie wynikają z pozostawienia przez Autorkę przestrzeni na własną interpretację – bagaż naszych doświadczeń, naszych własnych smutków i strachów uzupełnia tę historię w pustych miejscach.
Grzybnia jest moją pierwszą książką Autorki, na pewno nie ostatnią. To bardzo dobra, pięknie napisana opowieść. Dziękuję Wydawnictwu Agora za tę magię. [współpraca]