Nie sadzilam ze kiedykolwiek jeszcze siegne po Iwaszkiewicza. Opowiadania przerabiane w szkole pamietam jako cos niezrozumialego i nudnego. Najwyrazniej do Pana Iwaszkiewicza trzeba dorosnac. Ciekawe ze jako nastolatka czytywalam nieraz takie dziela, ze teraz na pewno bym przez nie nie przebrnela, natomiast inne wtedy mnie nie porwaly, a dzis zachwycaja... No coz....
Na szczescie Zosia tak sie dopytywala czy mi sie Iwaszkiewicz podoba, ze z czystej ciekawosci, co ja tak zachwyca siegnelam po ksiazke. No i wpadlam po uszy! Trzytomowe dzielo wciagnelo mnie swa melancholia, rozwazaniach o przemijaniu, o sztuce i jej roli w naszym zyciu, o wojnach. Czytalam to zreszta w odpowiednim momencie mego zycia, gdyz za pare miesiecy zacznie mi sie kolejna dziesieciolatka na tym padole, i z tej to okazji nachodza mnie natretne mysli typu, jak to tych dziesieciolatek jakos malo jest tak naprawde, a potem proch i nicosc....:((
Jest to opowiesc o przeplatajacych sie losach kilku polskich rodzin mieszkajacych w Odessie i okolicach,poczawszy od roku 1914 poprzez wojne, wyzwolenie, powrot do Polski, wydarzenia historyczne okresu miedzywojennego, druga wojna, i konczy sie w 1947. Nie jest to jednak ksiazka historyczna. Iwaszkiewicz skupia sie na zyciu emocjonalnym bohaterow, pokazuje jak ich losy sie krzyzuja ze soba, jak historia staje im na przeszkodzie, jak sie zastanawiaja nad sensem tego wszystkiego co ich spotyka, kochaja sie, zawieraja przyjaznie, zdradzaja, jednym slowem zyja. Sa tam ksiezne, i dzieci sluzacego i widac, jak stopniowo z kazdym pokoleniem te roznice klasowe traca nieco na ostrosci. Dla mnie ta ksiazka jest przede wszystkim ksiazka o przemijaniu, o tym wiecznym pytaniu jakie ludzkosc sobie zadaje: po co tak naprawde tu jestesmy, jaki jest tego sens, i tak wszystko przemija. Rowniez o tym, ze nawet jak nie znajdujemy tych odpowiedzi, to nasze zycie jest dla wciaz dla nas cenne. Jeden fragment mnie zwlaszcza uderzyl , nie moge niestety znalezc go w ksiazce, a chcialabym - ze jednym z najstraszniejszych momentow jest gdy sie po raz pierwszy zauwazy, ze nasze dzieci sie starzeja.............
Na szczesice dla nas Dzieci-kwiaty odsunely starosc na pozniej, i taki cytat jak ten: "Gdyby zyl teraz, bylby z niego zazywny starszy pan pod czterdziestke" dzis budzi w nas szeroki, poblazliwy usmiech. Czasy sie jednak nieco zmienily ...
Dobrze sie czyta o starych czasach, gdy czas jednak wolniej plynal, ludzie sie tak nie spieszyli, wszyscy wiedzieli co to d-mol, cytowali Fausta, rosyjskich poetow. Jest nawet troche refleksji nad muzyka, nie zdawalam sobie wczesniej sprawy ze Iwaszkiewicz ksztalcil sie w kierunku muzycznym.
Homoseksualna orientacja Iwaszkiewicza nie da sie nie zauwazyc w ksiazce:):) Np. przymiotnik "piekny" zostal uzyty wielokrotnie przy opisywaniu niektorych meskich bohaterow, ale ani razu (chyba ze przegapilam ) przy kobietach... Natomiast potem, gdy sa juz starsi dosc wyraziscie opisuje Iwaszkiewicz te starzejace sie kobiety, mezczyznom tego oszczedza:)) Ale mu przebaczam:)
Z wrazenia wroce chyba do tych lektur szkolnych Iwaszkiewicza, nad ktorymi tak sie meczylam, i sprawdze czy dzis je bardziej rozumiem. Czytajac "Slawe i Chwale" nie moglam sie oprzec wrazeniu, jak skomentowalaby niektorych bohaterow i ich rozterki zyciowe moja twardo stojaca na ziemi polonistka z liceum. Pewnie by powiedziala, ze "zyja z cudzych pieniedzy,maja za duzo czasu na glupie rozmyslania i lepiej wzieliby sie za konkretna robote"....:)) Cos w tym jest, ale nie do konca:)))