Jump to ratings and reviews
Rate this book
Rate this book
Co zakopywano pod drogowskazem na rozstajach dróg?

Bruno Calazzo, nazywany przez braci z zakonu szpitalników wiedźmim synem, co noc widzi twarz kobiety płonącej na stosie, a za dnia ma silne przeczucie, że na Maltę, nową ojczyznę zakonu, spadnie nieszczęście.

W istocie, nadchodzące dni okażą się dla niego trudną próbą. Atak tureckich piratów pod wodzą słynnego Turguta Reisa, który nie wiedzieć czemu zdaje się żywić urazę do Brunona, uwolni łańcuch zdarzeń. Przybliżą one młodego rycerza do odkrycia tajemnicy jego pochodzenia – sekretu strzeżonego przed nim przez same władze zakonu. Przeszkodami w drodze do jego wyjaśnienia okażą się także czarna magia, demony zakazane przez Biblię i zwykła ludzka zawiść.

Marcin Mortka w brawurowy sposób łączy historię z magią, tworzy bohaterów z krwi i kości, których losy odkrywamy z nie mniejszym zainteresowaniem i zdziwieniem niż oni sami.

400 pages, Paperback

First published June 28, 2023

11 people are currently reading
135 people want to read

About the author

Marcin Mortka

241 books168 followers
Urodził się 5 kwietnia 1976 roku w Poznaniu, który stał się pierwszą miłością jego życia. Kolejne spotykał stopniowo, a były to: muzyka rockowa i metalowa, mistyka Skandynawii, epoka wielkich żaglowców, aż wreszcie pisarstwo.
Już podczas studiów parał się pisaniem artykułów o tematyce erpegowo-historycznej do czasopism „Magia i Miecz” oraz „Portal”. Jest autorem powieści „Ostatnia saga”, jej kontynuacji „Wojna runów” oraz „Świt po bitwie” oraz dylogii „Karaibska krucjata”, na którą składają się tomy „Płonący Union Jack” i „La Tumba de los Piratas”. W lipcu 2007 zadebiutował w Fabryce Słów powieścią "Ragnarok 1940”.
Za niedościgniony wzór uważa Patryka O’Briana, którego powieści pracowicie przekłada na język polski. Trudną dolę tłumacza łączy z pracą nauczyciela i lektora języka angielskiego. Latem - pod pozorem pracy pilota wycieczek - ucieka w chłody Islandii.
Pasjonat ciszy i spokoju, strażnik ogniska domowego, poszukiwacz nieprzetartych szlaków pośród puszcz i jezior, co stało się kolejną miłością jego życia. Największą jest jednak Marta, z którą pewnego lata wziął ślub w cudownie pachnącym kościółku z drzewa modrzewiowego. Wkrótce został ojcem małego Michałka, który również bardzo lubi książki.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
23 (10%)
4 stars
83 (38%)
3 stars
80 (36%)
2 stars
28 (12%)
1 star
3 (1%)
Displaying 1 - 30 of 39 reviews
Profile Image for Zena.
808 reviews13 followers
September 22, 2024
Opoweść a'la "Lux perpetua"/"Rycerz". Do tego należy dołożyć czary czyli maleficja, grupę bohaterów z trudną przeszłością, wspólny cel jednoczący ich działania i mamy idealną powieść na jesienne wieczory 😉 Jeśli miałabym tylko drobne marzenie, to przydałoby się ciut więcej humoru, który rozświetlałby mroczną stronę opowieści.
Profile Image for Literackichaos.
130 reviews15 followers
June 30, 2023
Z autorem zetknęłam się już kilka razy, Morza Wszeteczne były prawdziwą jazdą bez trzymanki i w wolnej chwili muszę sięgnąć po kolejne tomy, jednak zawsze brakuje mi czasu. Kiedy zobaczyłam, że szykuje się nowa seria Mortki to od razu zdecydowałam, że tym razem nie będę jej odkładać i od razu po nią sięgnę.

Głównym bohaterem "Maleficjum" jest Bruno, rycerz zakonny, którego przeszłość, do tej pory niekompletna i skryta w mgle, zaczyna wychodzić na jaw w dość nieoczekiwanych okolicznościach.

Od pierwszych stron akcja wciąga i ekspresowo nabiera tempa. Marcin Mortka stworzył niezwykle wciągająca opowieść będącą połączeniem książki historycznej, przygodowej i fantastycznej. Drużyna Bruno jest ciekawie dobrana i każdy z nich wnosi coś interesującego do historii.

Nieoczywiste miejsce, w którym została umiejscowiona akcja to strzał w dziesiątkę. Nie ukrywam, że to właśnie Malta od razu przyciągnęła moją uwagę kiedy zobaczyłam zapowiedź książki.

Wartka akcja, poczucie humoru bohaterów i ciekawy system magiczny sprawiły, że z pewnością sięgnę po kolejny tom!
Profile Image for Błękitny Kruk Czyta.
163 reviews5 followers
August 8, 2024
Takiej fantastyki każdy w pewnym momencie potrzebuje i do takiej lubię wracać🥹 pełna wartkiej akcji, zero zastojów. Mamy śmieszne wstawki, ale wciąż poważne dyskusje. To najlepsze połączenie i zawsze warte poświęcenia każdej minuty💙
Profile Image for Olga.
279 reviews1 follower
July 5, 2023
Widać, że autor miał ochotę napisać coś innego niż tylko Kociołek i Mads. Dla mnie jednak wprowadzenie było zbyt długie w porównaniu do zakończenia. Z postów na Facebooku dowiedziałam się że w planie są kolejne dwie części. Może dowiemy się wtedy więcej o dziedzictwie głównego bohatera. I może będzie więcej tego humoru, za który pokochałam Kociołka i Madsa.
Profile Image for Czytelnicza Norka.
70 reviews
February 15, 2024
Jest to moja pierwsza recenzja dla Smoczych Języków, ale jak zawsze będę z Wami absolutnie szczera. Pierwszą powieścią autorstwa Marcina Mortki, po jaką sięgnęłam, było „Nie ma tego Złego”. Wtedy okazało się, że – delikatnie rzecz ujmując – z tym autorem nie jest mi po drodze. Postanowiłam jednak dać mu jeszcze jedną szansę, przeczytałam „Maleficjum”, a po lekturze z czystym sumieniem dopisałam Pana Marcina do listy twórców, którzy nie ograniczają się do jednego podgatunku czy schematu i piszą różnorodne książki.

Akcja najnowszego dzieła wspomnianego autora rozgrywa się na terenach szesnastowiecznej Malty, niewielkiej wysepki na Morzu Śródziemnym poniżej Sycylii, w czasach ekspansji Sulejmana Wspaniałego na Europę (około dwudziestu czterech lat po zdobyciu przez wojska osmańskie wyspy Rodos). Zamieszkana przez rdzennych mieszkańców, a także rycerzy Suwerennego Rycerskiego Zakonu Szpitalników Świętego Jana, z Jerozolimy, z Rodos i z Malty (pot. szpitalnicy, joannici i kawalerowie maltańscy), nękana jest przez tureckich piratów polujących na niewolników.

(Uwaga, ciekawostka! Zakon joannitów nadal istnieje, a według danych statystycznych w 2007 r. liczył dwanaście tysięcy pięciuset członków. Nie wiem jak Wy, ale ja jaram się na te historyczne smaczki jak podpałka do grilla w majówkę).

Powieść ta z powodzeniem łączy elementy historical i low fantasy, a fantastyczną rolę odgrywa tu tytułowe maleficjum – akt czarów dokonany z zamiarem wyrządzenia szkody lub zranienia, bądź też wynikająca z tego szkoda – czyli wszelkiego rodzaju klątwy i zaklęte lub też przeklęte przedmioty.

Dzięki autorowi mamy okazję poznać Brunona Callazo; młodego, osieroconego w wieku niemowlęcym kawalera maltańskiego, nazywanego przez innych rycerzy „wiedźmim synem”. Niesłusznie? Cóż… Nie do końca. Otóż główny bohater powieści nie jest całkiem zwyczajny, jego przeciwnicy wykazują się bowiem podejrzanym pechem, a co noc w snach nawiedza go płonąca kobieta…

Gdyby nie niefortunny zbieg okoliczności, Bruno nie znalazłby się na galerze, nie zacząłby zadawać niewygodnych pytań, a jego względnie spokojnego życia nie trafiłby szlag. Jednak nie wszystko złe, co na złe wygląda. Dzięki podjęciu chwilowego zatrudnienia na stanowisku niewolnika przy wiosłach nasz bohater poznaje przyjaciela w osobie Hugona Onfroi de Dahlia-Connos (czy komuś jeszcze zgrzyta mózg, gdy próbuje to przeczytać?), który również posiada nietuzinkowy talent, i z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy (albo skarbu) towarzyszy mu w licznych niebezpieczeństwach.

„Bruno, wciąż oszołomiony, podniósł się z trudem. Krew dudniła mu w skroniach.
– Czy trafnie się wyrażę… – wymamrotał Hugo, który stanął na schodach wsparty na włóczni, trzymając się za bok głowy – jeśli powiem, że gówno, przez które brniemy, już jest tak rzadkie, że aż chlupocze?”

Gdyby ktoś mnie zapytał, komu poleciłabym tę książkę, powiedziałabym, że każdemu w wieku od lat dziewięciu do dziewięćdziesięciu dziewięciu. „Maleficjum” zostało napisane w taki sposób, aby jak najszersze grono mogło po nie sięgnąć, dobrze się bawić i garściami czerpać z licznych historycznych ciekawostek, podanych w przystępny sposób. Prosty język, brak epatowania brutalnością, a także lekkość i przygodowość fabuły sprawiają, że jest to przyjemna i wartościowa pozycja dla młodszego odbiorcy, ale i starszy czytelnik, lubiący ciekawą oraz wartką akcję, równie przyjemnie spędzi czas nad tą książką.

Uparłam się, że będę szczera, a jak na razie wyłącznie kadzę. Żeby uczciwości było zadość, wspomnę o kilku literówkach, ale z gatunku tych cięższych do wykrycia, bo zmieniających znaczenie słowa.

Po więcej recenzji zapraszam na: https://m.facebook.com/people/Czyteln...
Profile Image for magda.
144 reviews10 followers
June 2, 2024
Z bólem serca, oceniam na 2.5
Co na plus: pomysł z umieszczeniem akcji na Malcie i wymieszaniem fikcji z faktami historycznymi. To chyba był czynnik, który najbardziej mnie fascynował. Dodatkowo pan Mortka opisuje otoczenie w taki sposób, że podczas czytania wręcz można poczuć ten upał.
Na minus przede wszystkim to, że książka jest nierówna jak diabli. Na początku dużo się dzieje, później jest jakiś przestój, pod koniec znowu akcja zaczyna pędzić, a ostatnie dwa rozdziały są napisane w taki sposób, jakby autor miał jeszcze dużo do opisania ale zorientował się że deadline go goni, a poza tym to ma się zamknąć z całością w 400 stronach. Czytając, czułam jakby to było podsumowanie — i nie byłoby to złe, gdyby Maleficjum miało być jednotomówką. A tu, wszystkie wątki się zamykają, ale ponieważ zaplanowana jest już cała trylogia, to 10 stron (dosłownie!) przed końcem główny bohater podjął decyzję, która sprawiła, że jest jedna otwarta sprawa do opisania w kolejnym tomie. Sorry, ale ja takich zabiegów nie kupuję. W ogóle mam wrażenie, że część rzeczy by się tu nie wydarzyła, gdyby Bruno nie zachowywał się jak idiota i potrafił się zastanowić przez trzy sekundy zanim coś zrobi.
I mimo tego wszystkiego, kiedy wyjdzie drugi tom to na pewno będę kontynuować, bo ja naprawdę chcę się z twórczością Pana Marcina polubić, ale nie wychodzi:(
Profile Image for Weronika.
250 reviews15 followers
dnf
September 25, 2024
4h audio do końca - DNF
Well, tak jak na innych książkach się super bawiłam, tak tutaj niestety totalnie nie zaiskrzyło. Nudzę się. Myślami odlatuję i łapię się na tym, że nie skupiłam się na 2 rozdziałach i teoretycznie powinnam mieć problem z tym co obecnie się dzieje, ale tam ciągle jest to samo… skarb, nazwisko, pochodzenie… historia coś nie może się ruszyć do przodu i cały czas, wałkujemy to samo…

Może kiedyś wrócę do niej!
Profile Image for Alapogo.
136 reviews
March 16, 2025
Z początku opowieść wydawała się naiwna, a fabuła klecona na kolanie według utartych schematów. Ale z każdym kolejnym rozdziałem historia nabiera rumieńców, a bohaterowie charakteru. Bardzo dobrze opisane walki, fantastyczny klimat i historyczno-magiczne tło. Mam nadzieję, że drugi tom utrzyma poziom .
Profile Image for Gabriela Kurpiel.
10 reviews
August 23, 2024
3,5 ⭐️
troszkę nie moje klimaty, w wykonaniu Mortki najbardziej pokochałam Kociołka, trochę zbyt mało tego klasycznego humoru autora
Mimo wszystko książka w odbiorze jest aż duszna i lepka od maltańskiego słońca i to czuć podczas czytania. Ma swój klimat.
Profile Image for Agnieszka.
221 reviews2 followers
October 2, 2023
Lubię twórczość pana Mortki. Lubię Jego styl i poczucie humoru. Mimo wszystko ta książka ze mną kompletnie nie rezonowała. Niby nie mam jej co zarzucić, ale wiem że mam zerowe zainteresowanie co stanie się z bohaterami w kolejnych, zapowiadanych tomach.
Profile Image for Obiektywnakrytykaliteracka.
72 reviews2 followers
September 8, 2024
https://www.instagram.com/obiektywnak...

Tematem recenzji, jest książka Marcina Mortki pod tytułem „Maleficjum". Ta bardzo ciekawa i pełna wartkiej akcji historia, przeniesie nas do roku 1547, na słoneczną Maltę, gdzie po klęsce na wyspie Rodos osiadł Zakon Szpitalników Świętego Jana. Zapoznamy się z dzielnym Bruno Calazzo, który przez nieoczekiwane wydarzenia, zapragnie dowiedzieć się czegoś więcej o swoim pochodzeniu. Lubicie klimat baroku? Nie straszne wam pirackie naloty, rycerze czy czarna magia? Sprawdźcie moją recenzję- może pierwsza część „Maltańskiej Trylogii” to właśnie książka dla was.

Powieść jest napisana w narracji trzecioosobowej, dzięki czemu autor mógł skupić się na przedstawieniu całokształtu świata. W związku z tym zapoznamy się ze scenami walk, opisami okolicy, sylwetkami postaci drugoplanowych i trzecioplanowych oraz hierarchią kościelną i rycerską, pośród której przyszło żyć głównemu bohaterowi. Dodatkowo Marcin Mortka zgrabnie wdrożył do swojej książki historyczne lokalizacje i osoby, które zapożyczył prosto z XVI wieku- zwiększyło to powagę i jakość całej książki. Zaliczymy więc ten tytuł do pozycji low fantasy i historical fantasy- dla osób zaznajomionych z tymi gatunkami, będzie to obowiązkowa książka do sprawdzenia.

Cała opowieść toczy się prostolinijnie- nie uświadczymy tu retrospekcji, dużych przeskoków czasowych, czy kilku perspektyw. Autor skrupulatnie podąża za Bruno, bacznie relacjonując jego przygody i zmagania z konserwatywnym Zakonem Szpitalników i Inkwizycją. Marcin Mortka przedstawił tło, za pomocą motywu drogi i tajemnicy- młody rycerz będzie zmuszony sprostać wielu przeciwnościom, żeby otrzymać odpowiedzi na swoje wszystkie pytania. Zdradzę, że będzie ich całkiem sporo. Pisarz logicznie stworzył plan swojej powieści, dzięki czemu zostaniemy uraczeni związkiem przyczynowo skutkowym. Niestety, nie będzie miał on większego zastosowania wobec bogobojnych rycerzy zakonnych, którzy niektóre wydarzenia tłumaczą jako konszachty z diabłem i herezje.

Marcin Mortka przywiązał ogromną uwagę do tematu swojego reaserch'u, o czym zresztą wspomina w posłowiu. Spora ilość szczegółów, postaci i lokalizacji potrafi nieco zdezorientować- sama dość długo wdrażałam się w powieść i jej klimat. Praca, jaką wykonał nad ogólną koncepcją, czy specyfiką Zakonu, nie jednej osobie sprawiłaby ogromne trudności. Wiele elementów musiałam odszukać w Internecie, chcąc wyjaśnić nieznane mi kwestie i nazewnictwa. Bardzo cenię dobrze wykonane badania, wobec najmniejszych detali, czy po pozornie nieistotne rzeczy jak kolor piasku na plaży- wyczuwam w związku z tym szacunek do czytelnika, jak i wyjątkowo wysoki warsztat pisarski. Pamiętajmy, że przyszło nam żyć w czasach, gdzie wiele osób uważa proces badawczy, pojawiający się przy pisaniu książki, za niepotrzebny- każde starania musimy doceniać. A w „Maleficjum” było tego naprawdę sporo!

Początkowo miałam spory dylemat wobec postaci. Z racji tego, że robię notatki przy czytaniu każdej książki, zdążyłam wypisać całą listę występujących w książce bohaterów, wraz z krótkim wyjaśnieniem, kim właściwie są. W przypadku Bruno i jego przyjaciół dość prędko zaznajomiłam się z ich charakterystyką, czy możliwościami. Niestety, w przypadku braci zakonnych, czy innych dostojników kościelnych, nie byłam w stanie zapamiętać większej ilości szczegółów. Śmiem twierdzić, że w pewnych momentach było ich zbyt wielu, by bez problemu przyswoić sobie podstawowe informacje na ich temat.

Błędów w tekście nie znalazłam żadnych, co było zresztą do przewidzenia. Przed rozpoczęciem lektury słusznie założyłam, że autor, który ma na swoim koncie wiele tytułów, a w dodatku współpracuje z bardzo dobrym wydawnictwem, nie podpisze się pod złą korektą swojej pracy. Pisarz tylko nieśmiało przyznał się w posłowiu, że lekko zmanipulował datę powstania szpitala zakonnego, na Malcie. Dziękuję za szczerość, choć przyznam bez bicia, że w życiu bym się pewnie nie zorientowała, że owa data została zmieniona. Napomknę tylko o tym, że budynek, w którym mieścił szpital istnieje do tej pory. Obecnie mieści się w nim centrum konferencyjne, a choćby w roku 2016 odbył się tam finał konkursu "Eurowizji Junior".

Warto też wspomnieć o nieco archaicznym, choć klimatycznym języku, w jakim Marcin Mortka zdecydował się posługiwać. W niektórych fragmentach musiałam mocniej skupić uwagę na tekście, żeby dobrze go przyswoić. W innych zaś musiałam powtarzać poszczególne akapity, ponieważ niedostatecznie zrozumiałam tekst. Było to dla mnie spore wyzwanie, lecz dla miłośników autora, nie powinno stanowić większego problemu.

Wciągająca fabuła, pełna tajemnic, intryg i przemocy- tak w skrócie można opisać tę książkę. Właściwie żaden rozdział nie zwalniał tempa, przez co ciężko było oderwać się od treści i wydarzeń, których przybywało momentami lawinowo. Główny bohater wraz z przyjaciółmi zapewnią nam również wiele śmiechu, dzięki licznym przekomarzaniom z pozostałymi postaciami. Bruno, który w niewyjaśnionych okolicznościach trafił do Zakonu Szpitalników, ma ogromny talent do pakowania się w kłopoty. Sytuacje, w których dostaje po swojej upartej głowie, można właściwie mnożyć. Pokora jest mu obca, a jego wątpliwa reputacja zdaje się żyć na własną rękę. Nie jest postacią przeidealizowaną, co jest ogromnym plusem. Drobne zwycięstwa odnosi równie często, co ponosi sromotne porażki. Pozwolę sobie wysnuć przypuszczenie, że gdyby nie jego towarzysze, to zginąłby prędzej, niż czytelnik dotarłby do setnej strony. Protagonista nie zrzuci na nas ciężkich monologów, emocji, czy wspomnień, dzięki czemu skupimy się na jego podróży, której celem jest odzyskanie swojej tożsamości i dziedzictwa. Ironiczne spostrzeżenia będą tylko wisienką na torcie, dla rozluźnienia atmosfery.

Liczne potyczki, w których bierze udział Bruno, czy Hugo, zostały dość dobrze zaplanowane. Następują pomiędzy nimi stosowne odstępy, a postacie sięgają po najróżniejsze metody, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Nie wszyscy grają czysto. Możliwości wbrew pozorom, są naprawdę spore, zważywszy na elementy fantastyki, które Marcin Mortka wykorzystał w swojej powieści. Intryga, która się za nimi kryje, jest całkiem zmyślna- wielowątkowe matactwa i sekrety zaczną w końcu wychodzić na jaw. Co wcale nie oznacza, że wszyscy będą zadowoleni z takiego obrotu wydarzeń. Trudną do przyjęcia zaś jest okoliczność, w której obrażenia głównego bohatera zdają się na nim goić „jak na psie"- co by się nie działo, protagonista jest właściwie gotowy na wszystko. Niezbyt istotny jest stan jego zdrowia, czy realne dochodzenie do siebie, w obliczu wyznaczonego sobie celu. Dopóki w miarę logicznym wydaje się to, że postać będzie w stanie chodzić, autor zgotuje mu wiele kolejnych atrakcji. Panie Mortka, dajmy Bruno trochę odpocząć :)

Akcja jest szybka i krwawa, co może zniechęcić niektórych czytelników, którzy szukają pozycji mniej brutalnej. Choć odnoszę wrażenie, że błędem byłoby oczekiwać od historical fantasy rozwiązywania sporów pokojowo, bez użycia oręża, skórzanego buta, czy bułata, którym przykładowo posługuje się Erhan. Książka jest raczej przeznaczona dla starszego, bardziej doświadczonego odbiorcy. Autor swoim stylem pisarskim wymusza na czytelniku skupienie, logiczne myślenie i łączenie faktów- młodszy czytelnik może się zwyczajnie pogubić i miejscami nie być przygotowanym na groźne starcia, w których biorą udział bohaterowie.

Podsumowując- mamy tu do czynienia z dobrą książką historical/low fantasy. Historia powinna sprostać oczekiwaniom osób, które oczekują intrygi i walk na miecze, w towarzystwie dobrze wykreowanych bohaterów i przedstawionego świata. Autor w wyważony sposób przedstawia całą drogę Bruno, za odkryciem prawdy odnośnie do swojego pochodzenia, dodając wiele bonusów, w postaci ironicznego poczucia humoru, czy słownych potyczek. Wrogowie protagonisty i jego przyjaciół staną przed sporym wyzwaniem w postaci uporu Calazzo, czy podejrzanego diabelskiego szczęścia. Jeżeli należycie do osób, które nie boją się lekko archaicznego języka, licznych krwawych bitew i wieloletniej tajemnicy, skrzętnie ukrytej na słonecznej Malcie, to śmiało powinniście sięgnąć po tę książkę.
Profile Image for Czyta_bo_lubi.
309 reviews78 followers
June 19, 2023
Mogę śmiało napisać, że Maleficjum to kolejna już powieść Marcina Mortki, która przypadła mi do gustu. Mimo, że nie będzie moją ulubioną. O tym, co na ten fakt wpłynęło, poniżej.

Otóż, klasyfikuję Maleficjum jako kryminał historyczny, z elementami nadnaturalnymi. I jako taki czyta się go naprawdę dobrze. Natomiast początkowo nastawiałem się na innego typu historię. Przepiękna okładka oraz opis, sugerowały mi bardziej powieść historyczno-przygodową. Wyobrażałem sobie przygody młodego joanity, który stara się dojść prawdy o swojej przeszłości. I początkowo powieść zaczyna się właśnie w takim tonie. Przychodzi jednak moment w fabule, gdzie zmienia ona swój kształt i reszta historii jest jak na autora dość kameralna. Całość akcji ma miejsce na Malcie i praktycznie nie opuszczamy terenu wyspy. Ponadto mniej tu powieści drogi. Więcej zaś rozwiązywania sprawy, która wyjaśnia pochodzenie i przeszłość głównego bohatera, a także prób dotarcia do prawdy o jego rodzicach i dziedzictwie. Pojawiają się wspomniane przeze mnie elementy nadnaturalne, ale nie determinują one powieści, jak chociażby w przypadku opowieści o Madsie Voortenie. Owszem, są ważną częścią fabuły. Ale nie są ważniejsze od szarych komórek bohaterów oraz ich umiejętności walki bronią białą. I kiedy przyjąłem do wiadomości, że będzie to inna historia niż ta, którą sobie wyobrażałem to wsiąkłem w opowieść i chciałem dowiedzieć się rozwiązania sprawy przeszłości młodego rycerza.

Zabrakło mi w Maleficjum głównego bohatera, za którym byłbym gotów podążyć. Bruno to odważny, ale i nierozważny młody człowiek. Brakuje mu w mojej ocenie charyzmy Madsa, czy uroku i humoru Edmunda Kociołka. Pod tym względem, jako zupełnie nowa opowieść, o wiele bardziej przypadł mi do gustu Pas Ilmarinena. W Maleficjum największą sympatię wzbudził we mnie Hugo i dobrze, że autor wybrał go na towarzysza naszego narwanego rycerza. Stanowi dobrą przeciwwagę dla Brunona.

Największą siłą Maleficjum jest według mnie naprawdę dobra i intrygująca fabuła. Myślę, że Marcin Mortka mógłby śmiało napisać solidny kryminał, który wciągnie czytelnika. Zagadka pochodzenia i przeszłości Brunona, była najmocniejszym elementem Maleficjum. Nie była oczywista i przewidywalna. Autor potrafił zaskoczyć nawet w samym finale. Cieszy także, że Maleficjum można potraktować jako prolog do kolejnych przygód Brunona i jego przyjaciół, bo ustanowiony na końcu status quo to solidna baza pod dalszy rozwój fabuły. Autor może podążyć w różne strony i nadać historii dowolny charakter. Jestem bardzo ciekaw, co dalej przewidział dla swoich bohaterów.

Maleficjum to bardzo ciekawa i oryginalna pozycja na naszym rynku wydawniczym. Dla fanów fantastyki oraz kryminału uważam, że to pozycja idealna. Kameralna historia, z dużą ilością walk wszelaką bronią białą. Pełna nagłych i niespodziewanych zwrotów akcji. Z przemyślaną zagadką oraz doprawiona szczyptą nadnaturalnych zjawisk. Polecam!
373 reviews1 follower
July 13, 2023
Jeśli lubicie serie książkowe 📚 i do rozpoczynania kolejnych podchodzicie z ogromnym entuzjazmem, 🤩 to mam coś idealnego dla Was! Zapraszam na recenzję "Maleficjum", książki która jest początkiem nowego cyklu Marcina Mortki. 🙂

Bruno Calazzo to brat zakonny zakonu szpitalników, który posiada pewien wyjątkowy, acz specyficzny dar. 😏 Pewnego dnia młody rycerz trafia do niewoli tureckich piratów, 😱 a za sprawą serii następujących po sobie wydarzeń chłopak jest coraz bliżej poznania prawdy o swoim pochodzeniu, skrzętnie do tej pory skrywanej nawet przez same władze zakonu. 🤫 Rozwiązanie zagadki z przeszłości nie należy jednak do najłatwiejszych, 🤷‍♀️ ponieważ Brunowi przeszkadzają w tym czarna magia, demony, jak również zwykli śmiertelnicy.

"Maleficjum" to powieść, która jest połączeniem historii, magii ✨️ oraz kryminału i muszę przyznać, że te elementy udało się autorowi znakomicie ze sobą zgrać. 👌 Stworzyły one bowiem historię niebagatelną, niezwykle interesującą i wciągającą już od pierwszych stron. Zagadka, którą pragnie rozwikłać główny bohater, niesamowicie intryguje, 🧐 a jej rozwiązanie jest nieprzewidywalne do samego końca. Autorowi wielokrotnie udało się mnie zaskoczyć - za to daję ogromny plus❗️👍 Uwielbiam też humor, jakim Marcin Mortka okrasił swoją książkę. Trafione w punkt zabawne dialogi i śmieszne sytuacje 😁 idealnie dopełniające tę historię sprawiły, że podczas lektury świetnie się bawiłam.

Uważam "Maleficjum" za bardzo udany początek serii! 📚👍 Autor, dzięki ciekawie poprowadzonej fabule, realnej kreacji postaci oraz zakończeniu zaostrzającym apetyt na poznanie dalszych losów bohaterów sprawił, że z niecierpliwością czekam na kolejny tom. 🤩 Nie pozostaje mi więc nic innego, jak polecenie Wam tej nietuzinkowej, pełnej przygód, walk oraz zaskakujących zwrotów akcji książki z elementami magii i kryminału. Nie będziecie żałować❗️😊
Profile Image for _nati_book_.
521 reviews1 follower
August 21, 2023
Kochani co to była za historia 🤭🔥
Mimo, że z początku czytanie szło mi opornie to jak się już wkręciłam, wszystko przeczytałam na jednym posiedzeniu.

Wyobraźcie sobie, że jesteście młodym mężczyzną, a przez braci z zakonu zamiast lojalności dostajecie tylko obelgi. Nazywają cię Wiedźmim synem, chociaż ty nie znasz swoich rodziców, bo zostałeś sierotą zbyt szybko aby to pamiętać.

Takie życie wiódł do czasu główny bohater, który swoją drogą został genialnie wykreowany, tak samo jak jego jeden z towarzyszy Hugo.
Chociaż fabuła jest świetna i inni bohaterowie też są bardzo dobrze wykreowani to moje serce ma ta dwójka. Ostatnio trafiam na same dobre książki z pięknie rozwiniętą przyjaźnią.

Obelg, sarkazmu i humoru, który na pewno nie przypadnie do gustu każdemu jest tutaj pełno, ja jestem tym zauroczona. Aktor ma świetnie rozwinięte słownictwo i czasami musiałam czytać dwa razy aby się upewnić czy ten bohater na serio to powiedział, bo tak dobre to było.
Już zdążyłam poczytać recenzje innych pozycji tego aurora i się dowiedziałam, że to jest bardzo charakterystyczne w jego powieściach.

Czy miała ona jakieś wady? Raczej nie, chociaż czułam, że jest to wstęp do serii i jakiejś większej historii.
A to zakończenie zapowiada, że w kolejnych częściach będzie się działo, a ja coś czuję, że możemy się spodziewać jakiegoś wątku romantycznego, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo świetnie by pasował do tych bohaterów.

Już teraz zapowiadam, że możecie się spodziewać widywać tutaj w najbliższym czasie więcej książek tego autora, tylko poczynie spore zakupy bo z tego co widziałam mam w czym wybierać.

( recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem)
Profile Image for Creative_M_Life.
257 reviews3 followers
November 1, 2023
Połączenie historii z fantastyką. Rzeczywistość z fantazją. Fakty ze szczyptą magii. Marcin Mortka znowu zrobił to dobrze.

Bruno Calazzo, a może Scozzi. Wiedźmi syn. Upalna Grecja, piraci, demony i ludzie – którzy mogą stanąć obok tych demonów ramię w ramię z ich charakterem.

Przenieśliśmy się w czasie, powiało grozą, nutką fantazji. Nie do końca jest to mój styl i dość długo słuchałam/czytałam tą historię. Akcja nie jest aż tak wartka to trąci autentycznością i mrozi krew w żyłach. Humoru nie znajdziemy jak przy serii o Kociołku, to i tak miejscami pojawia się uśmiech na twarzy. Lubię styl pisarza i to jak zgrabnie potrafi przejść z akcji na akcję, nawet jeżeli nie jest ona bardzo dynamiczna. Perypetie rodzinne, ludzie, którzy stanęli na drodze Bruna idealnie odzwierciedlają tamte czasy, poglądy, sposób bycia. Surowy wydźwięk postaci daje poczucie realności i życia w tamtych czasach. Było delikatnie zbyt mało magii, dzięki której przebrnęłabym przez tą historię płynnie niczym pirat przez morze.

Czy czegoś jej brakuje? Jak mniemam tak. Dla mnie jest to po prostu dobra historia do posłuchania i przeniesienia się w czasie. Tego nie możemy zarzucić autorowi, bo da się oderwać od rzeczywistości, a miejscami uśmiechnąć się dźwięk „kurwi syna”. Aspekty historyczne zostawiam historykiem, Ci co lubią wątki historyczne na pewno znajdą coś dla siebie, a Ci co wolą nieco fantazji to może nie popłyną z wyobraźnią to i tak znajdą chwilę przyjemności i relaksu w tej opowieści. Ma być tego więcej, a Bruno z przyjaciółmi powróci!
Profile Image for Michał.
11 reviews
January 4, 2024
Głównym bohaterem tej historii jest Bruno Calazzo, młody rycerz maltańskiego zakonu joannitów, nazywanego wiedźmim synem. Nie pamięta on swoich rodziców, którzy w spadku zostawili mu jedynie złą sławę. W pewnym momencie dziedzictwo to obraca się przeciw niemu. Na Maltę napadają tureccy piraci i biorą rycerza w niewolę. Najgorsze jest to, że wypytują go o ojca. To wydarzenie staje się początkiem podróży bohatera po śladach rodziców i odkrycia kim tak naprawdę byli i dlaczego niemal wszyscy chcą jego śmierci. ☠️

W „Maleficjum” tajemnica goni tajemnice, a kolejne wydarzenia budzą nowe wątpliwości. Mortka ciekawie snuje intrygę, której rozwiązania nie udało mi się przewidzieć. Historia Bruna nie jest powieścią detektywistyczną, a podróżą, na której bohater napotyka mniej lub bardziej przychylnych mu ludzi. Wszystko to w świetnie napisanym klimacie gorącej Malty za czasów świetności zakonu joannitów. 😍

Historyczne inspiracje są dużym plusem tej książki. Zaowocowało to kreacją wciągającego świata, pełnego zdrajców, konszachtów ze złymi siłami i ciekawych bohaterów. W tych ostatnich Mortka bryluje, nie raz wywołując szeroki uśmiech. 😁

Pełną recenzję przeczytasz tutaj: https://www.instagram.com/p/CzUHY5DIoEa/
Profile Image for Amti.
77 reviews5 followers
November 24, 2024
Zbłądziwszy wpierw w międzykarcia "Dżina" w pewnej chwili zdałam sobie sprawę, że ta książka brzmi jednak jak kontynuacja... W związku z czym po odpowiednim researchu podjęłam jeszcze raz, uprzednio przeze mnie wzgardzone, "Maleficjum".

Słuchało się dosyć przyjemnie, mimo iż generalnie to raczej niekoniecznie moje klimaty. Akcja wartka, styl płynny, a bohaterowie... cóż. Bruno - typowy Kmicic, czy inny Skrzetuski, a Hugo... o matko, jeśli chodzi o Hugo to naprawdę NAPRAWDĘ cały czas miałam przed oczami Zagłobę pełną gębą i mam wrażenie, że został prawie żywcem zerżnięty. Albo w dużej mierze.

Z kolei, gdybym miała sobie zrobić drinking game na zasadzie "napij się za każdym razem, gdy Bruno zostanie niespodziewanie ogłuszony ciosem w głowę/straci przytomność"... cóż. Alko-chińczyk się chowa ;)

Podsumowując - nic bez czego nie dałoby się obejść/żyć, ale również nie coś, co nam odbiera szare komórki. Na szybką, niezobowiązującą przeczytkę, albo do posłuchania przy sprzątaniu/kopaniu ogródka - jak znalazł ;)
Profile Image for Isa.
52 reviews2 followers
January 17, 2026
Marcin Mortka w Marcinie Mortce.

Jeśli się lubi fantasy przygodowe drużynówki i styl Marcina Mortki, to ta książka się spodoba. Miła do przeczytania, ale czy zostanie ze mną na dłużej? Nie. Czy sięgnę po kolejne tomy, też wątpię, ponieważ
148 reviews
July 20, 2023
Dużo faktów i autentycznych lokacji. To zawsze plus. Na minus nadmiar akcji. Wszystko łączy się w całość i jest OK. Jednak w połowie książki zaczynamy przewidywać, że jeśli jakaś postać chce usiąść na krześle to mu to krzesło pod tyłkiem wybuchnie a ze ściany wylezą zombie. Trochę za dużo tego. Podobne wrażenie miałem w ostatnich tomach Komornika.
Profile Image for Gancu.
411 reviews20 followers
December 17, 2023
Przeczytałem Maleficjum Marcina Mortki prawdopodobnie to przedostatnia/przedprzedostatnia książka tego roku. Nie wiem dlaczego czytam Mortke. Autentycznie w tym roku przeczytałem 5 książek tego autora i żadna mnie jakoś nie porwała. Jednak coś mnie ciągnie do jego twórczości, może kwestia tego, że tworzy dużo i dużo różnych rzeczy.
915 reviews
September 8, 2024
Naprawdę lubię Mortkę ale ta to nie moje klimaty. Może to kwestia audiobooka bo po pewnym czasie przestałam łapać kto jest kim bo mieli tak wymyślne nazwiska. Nie będę kontynuować bo niespecjalnie zżyłam się z bohaterami no i historia Malty mało mnie interesuje.
Profile Image for Paulina.
314 reviews2 followers
August 26, 2023
Przyjemna przygoda.

Fantasy połączone z historią. Czary, magia, inkwizycja, rycerze.

Będę czekać na kolejne tomy. :)
Profile Image for TakaAnia.
188 reviews
October 12, 2023
Ciekawa, choć nie wciągnęłam się tak jak na to liczyłam.
Profile Image for Mieszkin .
11 reviews
November 29, 2023
3,5⭐️
Epicka, zaskakująca i niedająca ani na chwilę wytchnienia dobra przygodówka👍
Profile Image for Kasia | Zapisana w Książkach.
707 reviews14 followers
July 14, 2024
Przez długi czas nie mogłam wsie wbić w tę książkę, zainteresowała mnie dopiero za połową. Chociaż nie było to jakoś wielkie zainteresowanie, raczej takie, dzięki któremu ją skończyłam.
Displaying 1 - 30 of 39 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.