W swojej najnowszej powieści dla nastolatków Anna Onichimowska dotyka niezwykle trudnego problemu dotyczącego coming outu młodego chłopaka. W mądry, wyważony sposób pokazuje dramat Alka, który jest gejem, subtelnie kreśli jego powikłaną drogę prowadzącą do ujawnienia seksualnej orientacji. Niezwykłym atutem książki jest osadzenie jej tu i teraz, w przeciętnej, tradycyjnej, polskiej rodzinie oraz świetna, oszczędna forma literacka.
nie jestem pewna czy autorka kiedykolwiek rozmawiała z jakimkolwiek mlm.... [spoilers ahead] also fakt ze glowny bohater musial zmienic szkole w klasie maturalnej w warszawie przez jego coming out na facebooku?? i fakt ze ten bohater wyjebal innego chlopaka z szafy przed swoim homofobicznym bratem a potem okazalo sie ze hoho jednak ten chlopak mu sie podoba? rany. ksiazka wydana w roku panskim 2012 takze przymykalam oczy na wiekszosc rzeczy, no ale nadal.
Well, to nie jest dobra książka i faktycznie się momentami słabo zestarzała, ale też nie była Herą moją miłością i już za sam ten fakt należy się jedna gwiazdka więcej.
Bohaterowie raczej jednowymiarowi, bo ta autorka pisze zwykle z Edukacyjną Misją™ bez dbania o niuanse (chociaż pod koniec były jakieś próby). Kiepsko wyważone są poszczególne elementy fabuły, english lord arc tandetny i mało wiarygodny, za to relacja z reżyserem dziwacznie intrygująca (who was that drag queen???). Szczególnie zapadła mi w pamięć ta klamra z płaczem w czasie performensu, it was surprisingly good. Polska literatura mogłaby za to zejść już z tego tropu gej-którego-pobiłem-jest-moim-gay-awakening. Nie mówię, że tak się czasem nie zdarza, ale w polskich młodzieżówach zdarza się ZAWSZE.
Można to trochę podsumować tak: Onichimowska, more gays less drugs? Bo wcale tak źle jej te emelemy nie wyszły.
[dnf 10.02.2023] już starcilam chęci do przeczytania tego i wiem, że nie przeczytam tego dalej. wiem, kiedy to było pisane i zauważalne jest, że autorka nie miała zbyt wielkiego pojęcia o relacjach mlm. co przewija się w nie jednej opinii. wiem, że ja parę lat temu, nie mając zbyt bogatego porównania romansów mlm, przeczytałabym to i może jeszcze bym uznała to za dobre. to jedna z tych książek, że wtedy mogła by być uznana za dobrą, bo nie było dużego wyboru i bardziej profesjonalnego podejścia. dialogi nie są wybitne, trudno zauważyć i poczuć więź z głównym bohaterem.
Po prostu- to było tak nudne, bez żadnego wątku, napięcia, ciekawości. W takim razie co to w ogóle było? Skończyłam ją żeby mieć odhaczone ze przeczytałam.
Homoseksualizm w literaturze młodzieżowej to wciąż temat tabu. Kiedyś, będąc na spotkaniu z autorem książek dla młodzieży, usłyszałam, że pisarzom bardzo trudno jest zabrać się za ten temat, bo jest bardzo delikatny i wielu po prostu nie wie, jak to ugryźć. Anna Onichimowska udowodniła, że dla młodzieży można pisać o wszystkim, nawet o homoseksualizmie i to w bardzo wiarygodny sposób.
O akceptacji w bardzo delikatnym wydaniu. Akceptacji i poznawaniu przede wszystkim samego siebie, czyli tak naturalnych momentach dojrzewania. Całość subtelna, wyważona, dla czytelników w wieku głównego bohatera i tych o wiele starszych.