Sześć opowieści. O małości i słabościach. I o tym, co daje siłę. O tym, jak to jest mieć ciało. O miłości. I o jej braku. O rozpaczy i samotności. O kobietach i o mężczyznach.
Szczepan Twardoch, ur. 1979, pisarz i publicysta. Z wykształcenia socjolog, studiował socjologię i filozofię na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiach Humanistycznych na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Mieszka w Pilchowicach na Górnym Śląsku.
W listopadzie 2012 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się powieść p.t. Morfina, nominowana do Paszportu Polityki 2012.
Nie będę silił się na oryginalną recenzję, bo nie lubię powtarzać tego, co napisali inni. Mogę jedynie potwierdzić, że Szczepan Twardoch zawarł w tych sześciu opowiadaniach taki ładunek emocjonalny, że momentami pochłonięcie lekturą przypominało totalne medytacyjne skupienie na jednym punkcie. Lektura jest mroczna i ciężka, przytłaczająca wieloma historiami, które śledzimy siedząc bezpośrednio w głowach mocno zaburzonych osób. Znajdziemy tu mnóstwo ludzkiego cierpienia pokazanego na przeróżne sposoby. Cierpienia powstałego głównie na podłożu własnej cielesności i seksualności. Ale autor pokazał również, że inne kompleksy mogą być nie mniej destrukcyjne dla osobowości.
Podobnie jak w "Wiecznym Grunwaldzie" dominuje pełen kunsztu język, pokręcona poetyka, nawiązania do języka śląskiego i prowadzenie narracji w tempie zapierającym dech w piersi. O wiele mniej jest natomiast fantastyki, a więcej zanurzenia w brudnej i nieprzyjemnej rzeczywistości. Sporo jest też fantasmagorycznych fragmentów, które moim zdaniem dobrze wpisują się w całość.
Styl Szczepana Twardocha jest charakterystyczny i da się go wyczuć. W tym przypadku bolesna dekadenckość bije dosłownie z każdego akapitu. Czerń i biel, ostre krawędzie i brak taryfy ulgowej dla czytelnika. Tego właśnie można się spodziewać po lekturze "Tak jest dobrze".
I znów emocjonalne uderzenie prosto między oczy. Pięć świetnych opowieści i jedna dobra. Wyrazisty, dosadny język, umiejętnie rozpisane postacie i wielka dawka uczuć.
Bardzo dobre opowiadania. Czytane przed snem, zmienią sny w niezłe historie. Szkoda tylko, że prócz jednego opowiadania, jest to ten sam zestaw co w „Balladzie o pewnej panience” :(
Kilka dobrze napisanych opowiadan. Bardzo dobrze sie czyta, niektore sceny i historie byly jednak bardziej krwawe i brutalne niz sie spodziewalam. Warto przeczytac!