Do tej pory się zastanawiam skąd przyszło mi do głowy by wyciągnąć z odmętów zapomnienia powieść Karczewskiego? Zdaje się, że szukałam mało znanych dzieł science fiction napisanych po polsku, a potrzebowałam też odskoczni od "Heptameronu" Marguerity de Navarre.
Podstawowe pytanie brzmi: Czy słusznie "Rok przestępny" Karczewskiego odszedł w niepamięć? Na pewno zawiera elementy satyry, to się wyczuwa. Jednak nie ukrywam, jeżeli pojawiały się nawiązania do polityki tamtych czasów, to w 80% mi one umykały.
Najciekawszy był początek, gdzie w wyniku przewrotu zostaje obalony rząd, a na jego miejsce po gorących negocjacjach powołuje się robota. To jest jedyny element fantastyki naukowej obecny w książce. Potem czytelnik śledzi losy dziennikarza Amadeusza i Pawła Mściwoja, opisane w bardzo suchy, faktologiczny sposób.
Jedna uwaga. Karczewski nie jest Żuławskim, który, wykorzystując formułę zaczerpniętą z Verne'a, potrafił napisać ciekawe studium psychologiczne i społeczne w stylistyce fantastyczno-naukowej. Jego "Trylogia księżycowa" zachowuje świeżość nawet dzisiaj, pomimo zdezaktualizowania się rozwiązań technologicznych zastosowanych w tejże serii. Wyznaję to z ciężkim sercem, bo bardziej cenię polszczyznę starej daty niż autorów piszących po latach 90/00, że książka Karczewskiego w porównaniu do swoich współczesnych wypada po prostu słabo.