Jump to ratings and reviews
Rate this book

Nowy kwiat cesarza

Rate this book
To nie są reportaże. To nie jest powieść. Pewnie coś "pomiędzy", tak jak Etiopia jest "pomiędzy" - ani Afryka, ani Europa, ani Bliski Wschód; być może kraina baśni dla dorosłych, gdzie rządził zły król, znany z Cesarza Ryszarda Kapuścińskiego. Zły król odszedł, ale bajka nie skończyła się happy endem. Nowy kwiat cesarza (i pszczoły) to historia, która zdarzyła się po postawieniu ostatniej kropki. To książka przekorna, błyskotliwa, bogata w podteksty, aluzje, pastisze. To nowoczesna proza podróżnicza. Poza odważną autoanalizą osobowości i postawy życiowej autora-narratora, poza świetnymi partiami reportażowymi, ukazującymi odrębność kultury i obyczajowości abisyńskiej, książka Karpowicza zawiera głębokie, odkrywcze opisy najstarszych zabytków abisyńskiej kultury.


Część dłuższa NOWY KWIAT CESARZA
4

fragment

(...)

Tak więc skręcam w prawo, w ulicę o swojskiej i bezużytecznej nazwie Wavel. Idę chodnikiem, wymijając ogromne kałuże. Zauważam niedaleko bank. Zagapiam się i wpadam w krater przykryty kałużą.
Aura bowiem pozostaje niezmiennie deszczowa. Jak dotąd Addis bardziej kojarzy się ze zmoczonym Londynem niż słonecznym Rzymem. Cóż, sierpień, końcówka pory deszczowej. Przez pięć minut żar z nieba, przez następne pięć – ulewa. Jak w polskim przysłowiu.

Polskie przysłowie (1)
Sierpień-plecień, bo przeplata Trochę zimy, trochę lata.

Polskie przysłowie (2)
W sierpniu jak w garncu.

Udało mi się zachować równowagę. Woda sięgała powyżej kostek. W środku na szczęście sucho – cud buty. Spodnie brudne. Niby nic wielkiego. Wytrąciłem się jednak z marszowego rytmu. Podbiega do mnie brygada nieletnich ratowników wodnych, którzy skorzystali z chwilowego przestoju. Pytają, czy nic mi się nie stało. Zapewniam ich, że nie utonąłem. Chyba mi nie wierzą.
Zresztą moja odpowiedź w ogóle ich nie interesuje. Ruszam dalej. Ratownicy nie odstępują mnie na krok. Słyszę coraz bardziej napastliwe: you, money, hello, mister.
Opuszczają mnie dopiero po przekroczeniu skrzyżowania. Nie mam jednak powodów do radości, bo po drugiej stronie czeka już znakomicie zorganizowana kolejna brygada. Znowu to samo – przedzieram się przez wianuszek dzieci krzyczących you, money, hello, mister. Następne skrzyżowanie, następna brygada, i tak w kółko, przez dwa miesiące. You, money, hello, mister. You, money, hello, mister. You, money, hello, mister. You, money, hello, mister. You, money, hello, mister. Tornado.
Tego nie można sobie wyobrazić, tego trzeba doświadczyć na własnej skórze, na własnych bębenkach. Co gorsza, do tego nie można się przyzwyczaić. Tego nie można polubić.
Wszystko, co napisałem i napiszę, powinno być drukowane na papierze z miliardami powtarzających się do upadłego you, money, hello, mister w tle. Tylko ten pomysł może choć w części oddać (graficznie) horror, z jakim styka się każdy biały w Etiopii. Nie stanowi ona bynajmniej niechlubnego wyjątku; tak dzieje się w większości krajów brzydko zwanych Trzecim Światem. Postaram się odtąd regularnie wtrącać – ni z gruszki, ni z pietruszki, jak filip z konopi, a kukułka z zegara – you, money, hello, mister.
W przewodniku pan Briggs radzi zachować zimną krew, uzbroić się w cierpliwość i napięcie rozładowywać poczuciem humoru. You , money, hello, mister. Zasadniczo starałem się do tych rad stosować z dość dobrym skutkiem. You, money, hello, mister. Bywały jednak takie momenty, że miałem ochotę dorwać pana Briggsa i wydłubać mu oczy łyżeczką. Yow, money, hello, mister. Proceder wyłuskiwania gałek z oczodołów ma znakomitą przeszłość; wystarczy przypomnieć sobie wybitne osiągnięcia Bizantyjczyków. You, money, hello, mister.
W przewodniku alternatywnym, tym napisanym w gabinetowym zaciszu – a pisanie o odległych ludach w zaciszu gabinetu ma chlubną tradycję (patrz dżentelmen, wybitny znawca społeczności prymitywnych, James George Frazer, autor Złotej gałęzi, który ani razu nie pofatygował się na miejsce i niczego nie widział na własne oczy) – znaleźć można przytoczoną już wzmiankę, że kawiarnie w stolicy są niezwykle przytulne. You, money, hello, mister. Już po pięciu minutach spaceru i trzech skrzyżowaniach wiedziałem dlaczego. You, money, hello, mister. A wy? You, money, hello, mister. Już się domyśliliście? You, money, hello, mister.
Wpadam do ciastkarni. Odpływ zabiera ze sobą najnowszy oddział napastników. Rozbijają się, w przenośni, o drzwi ciastkarni jak fala przyboju o falochron. Znalazłem upragniony azyl. Dopiero co wchłonąłem śniadanie. Zamawiam jednak sok ananasowy z cytryną (lomi). Pytam, czy będzie świeży. Pytam, bo właśnie przypomniał mi się jesiotr drugiej świeżości z Mistrza i Małgorzaty.
– Będzie bardzo świeży – pada uspokajająca odpowiedź – bo go jeszcze nie ma (yellem).
– Jak to nie ma (yellem), skoro mi przed chwilą powiedziano, że jest (alle) – nie pojmuję.
Kelner się śmieje. Biały, a głupi. Nic nie rozumie.
– Jest generalnie, ale nie ma konkretnie, bo trzeba go dopier...

256 pages, Paperback

First published June 1, 2007

1 person is currently reading
24 people want to read

About the author

Ignacy Karpowicz

20 books89 followers
Born 1976, prose-writer, traveler, translator; he made his debut with the novel Uncool (2006), and then published another novel, The Miracle (2007), and a collection of impressions from his journeys around Ethiopia, The Emperor’s New Flower (and Bees) (2007); which was nominated for the POLITYKA Passport; he lives (mainly) in Warsaw.

The first part of Ignacy Karpowicz’s debut novel, Uncool, might seem to suggest that we have here another young prose-writer seeking to describe the various miseries of the provincial life, as the author brings us young and frustrated residents of Białystok who have difficulty making ends meet. But the second part of the novel clearly leans toward unhinged, no-holds-barred grotesque, in which the writer opens the floodgates of fantasy (the main protagonist speaks with animated monuments, the city becomes a battleground for various fractions, wallowing in total chaos). In his next novel, The Miracle, Karpowicz has clearly set his money down on the grotesque. The book’s protagonist dies in a car accident, but his body does not decay after death, on the contrary – it maintains a high temperature. The appearance of this unusual corpse throws the lives of the people who encounter it into confusion, and forces them to reevaluate their views on the world.

Karpowicz is a refined stylist, who skillfully uses the grotesque, irony and humor (unconventional, disarming, often black) to tackle stereotypical ways of thinking about reality. He makes light of patriotic and religious cliches in an intelligent and refined manner. But Karpowicz is no ordinary provocateur – this mockery is what allows him to gain some distance from the world.
In The Emperor’s New Flower Karpowicz tackles reportage. He describes his travels through Ethiopia, giving us some insight into the history, culture and daily life of this exotic country. The author also tries to deconstruct the traditional model of reportage in his book, consciously bending genres, being neither reportage nor novel, but rather a unique sort of travel prose, thus stressing what he sees as the irreducible subjectivity of his descriptions of the country he encounters.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
2 (8%)
4 stars
3 (12%)
3 stars
11 (45%)
2 stars
7 (29%)
1 star
1 (4%)
Displaying 1 of 1 review
Profile Image for Monika.
801 reviews86 followers
August 19, 2013
trochę abstrakcyjna, trochę historyczno - krajoznawcza (o Etiopii) książka. Dobrze się czyta pana Karpowicza.
Displaying 1 of 1 review