W pięknie ilustrowanym leksykonie znany i lubiany językoznawca, prof. Jerzy Bralczyk, omówił sto osiemdziesiąt jeden „smacznych słów”. Są to w większości nazwy apetycznie brzmiących potraw, pozostałe służą jedzeniu lub się z nim kojarzą. Nie jest to jednak przewodnik kulinarny sensu stricto, ponieważ autor przede wszystkim delektuje się nie samym smakiem jedzenia, lecz słowami, ich brzmieniem, urodą i funkcją. Każde hasło zawiera krótki, aczkolwiek treściwy passus etymologiczny, co stanowi dopiero punkt wyjścia do zabawnych rozważań o pełnym często zaskakujących skojarzeń, przysłów ludowych, śmiesznych zwrotów i barwnych powiedzonek języku polskim. Od „ananasa” do „żurku” wiedzie szlak mądrej opowieści profesora prowadzonej w stylu gawędy poprzez pyszne słowa nie tylko z działu kulinariów, lecz również wielu innych dziedzin życia codziennego. To książka dla wszystkich, nie tylko dla smakoszy, jednak można porządnie zgłodnieć przy jej lekturze.
to była niesamowita podróż przez smakowity alfabet 🫶🏻 kocham takie ciekawostki językowe i doceniam żarty słowne autora (i love it). bardzo ciekawa, a Bralczyka świetnie się słucha!
PL No i nareszcie skończyłem książkę Bralczyka. Niestety się rozczarowałem, napisana w sposób bardzo pobieżny, a hasła skupiają się na zastosowaniu danego hasła (a ja liczyłem bardzo na dokładną etymologię). Ładne zdjęcia lecz w większości to grafiki z serwisy stockowych i nie mają jednolitej kompozycji czy spójnej szaty graficznej. Czyta się przyjemnie i szybko ale zabrakło mi trochę kontentu. EN And finally I finished the Bralczyk’s book. Unfortunately, I was disappointed, written in a very cursory manner, and the slogans focus on the use of a given word (and I was counting on a precise etymology). Nice photos, but most of them are graphics from stock websites and do not have a uniform composition or a consistent graphic design. It reads pleasantly and quickly but I did not have enough content.
Dodając tę książkę na półkę na Legimi, liczyłam na dosyć lekką, ale przyjemną lekturę, z której dowiem się czegoś na temat pochodzenia wyrazów związanych z, jak sugeruje tytuł, jedzeniem. Tymczasem „Jeść!!!” to pobieżny przegląd wybranych przez autora haseł. Faktycznie, przy części z nich ciekawie opowiada o etymologii danego słowa, jego odpowiednika w innych językach, jak to słowo ewoluowało w j. polskim etc., ale ta analiza zajmuje raptem chwilę, później Jerzy Bralczyk wymienia związki frazeologiczne czy to, jak konotuje dane hasło i przechodzi do omawiania kolejnego wyrazu. Przez to miałam poczucie niewyczerpania tematu, wkradającego się chaosu i tego, że właściwie nie wiem, do kogo kierowana jest ta książka.
Fantastyczny audiobook czytany przez autora! Zarówno edukacyjny jak i zabawny. Pomimo tytuły wcale nie chodzi o zachwycanie się poszczególnymi potrawami czy sposobami ich przyrządzania, a raczej o zabawy językowe i ciekawostki etymologiczne odnośnie słów z jedzeniem się kojarzących. Polecam gorąco! Zabieram się za pozostałe audiobooki autora.
Dobra, informacyjna lektura napisana przez świetnego profesora Bralczyka. Mogłaby być bardziej uporządkowana z podziałem na mięsa, pieczywo, warzywa, napitki zamiast chaotycznie skakać po każdym :)
Bardzo mnie ta książka rozczarowała. Spodziewałam się więcej informacji na temat etymologii nazw i pochodzenia opisywanych dań. Zdecydowanie zbyt dużo ilustracji (chyba więcej niż 50% książki). Większość treści to wyliczanie idiomów związanych z danym hasłem, ale najczęściej bez wyjaśnienia ich znaczenia (takie wyjaśnienie mogłoby przynajmniej posłużyć osobom uczącym się języka). Nie jestem przekonana, czy nawet widzę sens pozostawienia książki na półce, prawdopodobnie skończy się tym, że komuś ją oddam.