„Miłość w blasku kominka” to drugi tom serii o rodzinie Orłowskich. Cztery wspierające się siostry – Aurelia, Emilia, Kordelia i Bibianna – każda o innym charakterze, oraz ich ojciec Albert mieszkają w kamienicy w moim ukochanym mieście – Gdańsku. Myślałam, że zostanę tym od razu kupiona, ale nie tym razem. Książka jest okropnie infantylna i przeciągnięta, miałam wrażenie, że co jakiś czas czytam te same sceny, zdecydowanie mogłaby być cieńsza. Niestety, dużo błędów językowych, a także literówek. Z tego, co czytałam, pierwsza część jest taka sama. Niektórzy bohaterowie, a zwłaszcza Albert, strasznie mnie irytowali, jego obsesja na punkcie wydania za mąż swoich córek, bo jak to tak bez męża i dzieci jest wręcz obrzydliwa. Autorko, mamy XXI wiek, nie powielajmy dalej tych wzorców. Zasadniczo nie rzuciłam nią o ścianę tylko dlatego, że szanuję książki, nawet tak nudne. Zdecydowanie nie polecam i nie zapoznam się z inną twórczością autorki.