Wierzycie, że miłość może pokonać wszystkie przeszkody, że jej siła jest tak wielka, że może odmienić czyjeś życie, albo sprawić, że stanie się jakiś cud?
Do tego pytania skłoniła mnie lektura „Dziewczyny lotnika” napisanej przez Ninę Zawadzką. Jest to niezwykle wzruszająca, przepiękna opowieść o sile miłości, odwadze, poświęceniu, a także o przyjaźni. Troje bohaterów, trzy ramy czasowe i niezwykła historia. Autorka w swoją opowieść wkomponowała także II wojnę światową, jednak niech Was to nie zniechęci- nie gra ona tutaj pierwszych skrzypiec, żyje za to bardzo mocno we wspomnieniach bohaterów- Izabelli, która wraz z córką musi odnaleźć się w powojennej rzeczywistości zrujnowanego Wrocławia, Hanny, której wspomniana wojna zabrała rodzinę, pozostawiając w trudnych czasach, ale z pięknymi wspomnieniami. Kobieta jest Niemką, nie ma łatwego życia na ziemiach odzyskanych. Jan- pilot hurricane’a, lotnik Dywizjonu 315, który wraz z wojną pogrzebał swoją rodzinę, a kraj, za który przelewał krew żyje jedynie w jego wspomnieniach. Jak splotą się losy trójki bohaterów? Czy zaznają spokoju w powojennej zawierusze? Czy odnajdą dla siebie miejsce w świecie, w którym nawet nadzieja odchodzi…
To było wspaniałe spotkanie! Ta książka to prawdziwa perełka, jest niezwykle emocjonująca, poruszająca i momentami bardzo wstrząsająca. Jednocześnie to ogromna lekcja pokory, nadziei, pokazuje, że warto w życiu mieć własne zasady i się nimi kierować, nawet, gdy wydaje się, że moralność, uczciwość, wierność nie są w cenie.
Pani Nina ma niezwykłą lekkość stylu, książka jest napisana pięknym, przyjemnym językiem, co sprawia, że tę historię się niemalże pożera, a fabuła wciąga i nie sposób chociaż na chwilę się od niej oderwać. Dodatkowo zabieg z zastosowaniem trzech ram czasowych pozwalający poznać bohaterów, ich motywacje, plany na przyszłość tak okrutnie pokrzyżowane przez wojnę.
Książka idealnie wkomponowała się w mój gust, dostarczyła ogromnej przyjemności, chociaż były momenty, gdy ocierałam łzy. Opowieść skłaniała do refleksji i pozostawiła z ogromnym niedosytem.
Pani Ninie bardzo gratuluję udanego debiutu, trzymam kciuki za kolejne książki, a Wam życzę dobrej lektury!