Lektura będzie nie lada zaskoczeniem dla czytelników przyzwyczajonych do pióra autorów. Tym razem połączyli siły, talenty, pasję i poczucie humoru, aby stworzyć wartką prozę wyłącznie dla dorosłych! Anegdoty, wspomnienia i portrety – wszystko opowiedziane językiem lekkim, czasem ironicznym, czasem refleksyjnym, a miejscami nawet zaskakująco sprośnym. Mówią o smakowaniu życia całym sobą i o pierwszych razach doświadczanych wszystkimi zmysłami. Przywołane historie wieńczą przepisy na dania, które kojarzą się Autorom z najważniejszymi momentami w ich życiu.
Podczas lektury Królika po islandzku poczujemy smak agrestu na Islandii i pierwszych brzoskwiń w puszce kradzionych podczas pracy w OHP. Wrócimy do barów mlecznych, przejedziemy się autostopem, zachłyśniemy towarami eksportowymi z zachodu, które były jak kolorowe papugi wśród szarych wróbli - zagraniczne papierosy, kolorowy alkohol i pierwsze komercyjne filmy na taśmach VHS. Te opowieści tworzą literacką przystawkę dla dania głównego. A jest w czym wybierać Pierś indyka - director’s cut, Carbonnade a la Flamande, Dziwkarski makaron oraz autorski Hummus z dworca Wien Sudbanhoff. To dla zaostrzenia apetytu czytelników, więcej w Króliku po islandzku.
Urodzony w 1972 r. w Białymstoku. Autor książek dla dzieci i młodzieży. Twórca słuchowisk radiowych. W latach 1995-2000 redaktor naczelny magazynu dla dzieci "Świerszczyk". Autor scenariuszy programów oraz seriali telewizyjnych (Ciuchcia, Budzik, Podwieczorek u Mini i Maxa).
Laureat Nagrody imienia Kornela Makuszyńskiego (za książkę "Kacperiada..."), zdobywca - dwukrotnie - Nagrody Edukacyjnej XXI (za książki "Co to znaczy..." oraz "Bon czy ton"), autor bestsellerów wielokrotnie honorowanych laurami (wyróżnienie Polskiej Sekcji ibBY za książkę "Horror, czyli skąd się biorą dzieci", wyróżnienie w konkursie na najlepszą książkę roku za książkę "Rózga", "Małe pióro" za cykl książek o Kubie i Bubie).
Współpracuje z wydawnictwami: Nasza Księgarnia, Literatura, Dwie Siostry, G+J.
Grzegorz Kasdepke i Hubert Klimko-Dobrzaniecki połączyli siły, talenty, pasję i poczucie humoru, aby stworzyć wartką prozę. Przywołane historie wieńczą przepisy na dania, które kojarzą się Autorom z najważniejszymi momentami w ich życiu.
Książka okazała się bardzo satysfakcjonującą lekturą. Teksty obfitują w wiele informacji. Mnie najbardziej zaciekawiły te dotyczące jazdy autostopem, pracy w OHP. Autorzy snują liczne dygresje, wracają wspomnieniami do dzieciństwa i młodości, przytaczają zabawne anegdoty. Teksty układają się w fascynującą całość, raz zabawną, raz wzruszającą, czasem intrygującą. Jest w tych tekstach miejsce na bardzo osobiste, niemal intymne wspomnienia. Autorzy opowiadają o nich szczerze. Snują swoje opowieści barwnym językiem, czarując czytelnika. Połknęłam "Królika po islandzku" jednym tchem, żałując, że zmierzam do końca, bo chciałoby się tak czytać i czytać bez końca. Polecam!
Bardzo przyjemna sentymentalna podróż przez głowy autorów, podana na przepięknie przystrojonym przez Aleksandrę Cieślak, ale zdecydowanie bardziej mi podpasowały części Grzegorza niż Huberta, gdzie czasami pojawiały się cóż kontrowersyjne teksty, które wprawiały mnie w dyskomfort lekki. A z przepisów niektórych z chęcią skorzystam
Niewątpliwa jest erudycja i poczucie humoru obu autorów. Jednak gdybym chciała słuchać historii o kimś „z domu wariatow” albo, że „żóltki wyjadały mi agrest panie dzieju” to wystarczy zamówić kurs z taksówkarzem typu „wujo”, albo zadzwonić do własnego wuja. Wiem, że ktoś się może przyczepić, że to poprawność polityczna, ale jednak czasy się zmieniły i wspominać warto, ale czasem warto też zastanowić się nad doborem słów i narracji. Oczekuje wyższego poziomu, nie o taką Polskę walczę podczas każdej wizyty u własnego wuja ;)
Niektóre opowieści były w porządku, inne nudne, ale żadna nie była wystarczająco ciekawa, aby polecić komuś tę książkę. Nie znam twórczości żadnego z autorów, ale ten zbiór opowiadań nie zachęcił mnie do sięgnięcia po inne ich dzieła. Najbardziej podobały mi się grafiki.
Znam autorów więc inaczej nigdy bym nie ocenił. Lekka i przyjemna lektura. W sam raz na podróż. Ja akurat przeczytałem ja z radością w drodze do Paryża.
Jest to definicja relaksującej, idealnej do pociągu, lekkiej ale niegłupiej lektury. Polecam wszystkim spragnionym czasem właśnie takiej rozrywki. Coś na prezent dla wesołego wuja.