Sięgnęłam po nią bez większych oczekiwań - kupiłam jakiś czas temu, bo zaciekawił mnie tytuł, leżała na półce trochę zapomniana, a akurat wylosowałam ją na tegoroczny TBR so here we are. Nie odkryła przede mną niczego nowego, bardziej utwierdziła w tym, co już udało mi się przepracować. Żałuję, że nie mogłam jej przeczytać zanim zaczęłam się angażować w poważniejsze relacje jakieś naście lat temu, oszczędziłoby mi to wiele zawodu i nieprzyjemności. Ale czytam ją teraz "po przejściach" i przynajmniej wiem, że jestem wreszcie w dobrym miejscu i na dobrej drodze :) Życzę Wam tego samego! Natomiast jeśli napotykacie jakieś problemy w relacjach czy związkach to myślę, że warto się z nią zapoznać.
Miałam jedynie spory zgrzyt przy końcówce, gdzie padły nieumiejętnie zgapione słowa RuPaula: "jeśli nie kochasz siebie samego, nikt cie nie pokocha" - co za kupa gówna! Absolutnie się z tym nie zgadzam. Wręcz przeciwnie, jak najbardziej ktoś cię pokocha i pokaże ci, jak możesz pokochać siebie samego!