Píše se rok 1913 a mladá Paula von Dahlen žije v Berlíně. Nenadále získá z matčiny pozůstalosti zažloutlou fotografii z Německé východní Afriky. Zachycuje snímek jejího otce, kterého nikdy nepoznala? Paula se odvážně vypraví do přístavního města Tanga a vydává se po stopách dávného obrázku. Cesta ji zavede až ke Kilimandžáru a později na ostrov Zanzibar. V pátrání jí pomáhá novinář a vzájemné sympatie přerůstají v milostný cit. Jenže v Evropě vypuká válka a Tom se zapojí do ozbrojených bojů. Paule tedy nezbývá než si poradit na vlastní pěst…
Es dauert ja meist ein wenig bis ein historischer Roman Fahrt aufnimmt und man so richtig in der Geschichte ankommt. Hier war es leider nie wirklich der Fall, denn die Handlung fand ich insgesamt ganz schön dünn. Das meiste wurde bereits im Klappentext erzählt. Hier ist es allerdings nicht so, dass der Klappentext zu viel verrät, sondern dass die Geschichte einfach nicht mehr hergibt. Große Überraschungen gab es leider auch nur wenige. Die Handlung zog sich über die Gesamtheit des Buches dahin und erst auf den letzten 150 Seiten wurde das wichtigste und die eigentliche Geschichte erzählt. Das war mir dann alles zu schnell und zu überhastet.
Die Charaktere sind mir leider auch ziemlich fremd geblieben und ich konnte nur wenig mit ihnen mitfiebern. Die Liebesgeschichte war für mich ziemlich emotionslos. Das ständige hin und her zwischen Paula und Tom hat mich stellenweise sehr genervt.
Das setting war absolut klasse. Ich liebe es an exotische Orte zu reisen. Leider konnten die schönen Beschreibungen die Handlung aber nicht unterstützen. Es war dann manchmal einfach langweilig.
Dzień dobry 😊Zapraszam Was dzisiaj na recenzję książki Anne Jacobs pt. ,,Łagodny księżyc nad Usambara". Książkę tą miałam przyjemność przeczytać dzięki #współpracabarterowa z wydawnictwem @skarpawarszawska.
Po wielu wydarzeniach w Kilimandżaro Charlotte wspólnie z córką przyjeżdża do Leer oby odwiedzić swoich najbliższych. Natomiast mąż kobiety - George ma dołączyć do nich w najbliższym czasie. Niestety po początkowej euforii kobieta nie czuje się dobrze wśród krewnych a Leer nie wydaje jej się miejscem gdzie chciała by zamieszkać na stałe. To właśnie wtedy George dostaje propozycję wyprawy badawczej. I tak właśnie po raz kolejny planują podróż do Afryki. Po przybyciu na miejsce George wyrusza na swoją wyprawę a Charlotte wraz z córką zostają z Klarą. Kobieta postanawia zakupić plantację w Usambara, aby jej kuzynce żyło się lepiej i aby miała swoje miejsce. Jednak poniekąd robi to też dla siebie aby nie myśleć cały czas o nieobecności męża i mieć czym zająć myśli do jego powrotu. Lecz cały czas towarzyszy jej niepokój, którego źródła nie może jednoznacznie określić.
Czy tym razem uda im odnaleźć spokój? Jak przebiegnie wyprawa George’a? Czy ich miłość wytrzyma próbę czasu oraz odległości?
Z przyjemnością sięgnęłam po dalsze losy Charlotte. Jest to niezwykle silna oraz odważna kobieta, która nie cofnie się przed niczym w drodze do swojego szczęścia oraz własnej rodziny. To że była w stanie zamieszkać w Afryce, z dala od ludzi pokazuje jak bardzo zdeterminowana jest aby odnaleźć szczęście. Towarzyszymy bohaterom zarówno w tych dobrych jak i mniej przyjemnych momentach. Przed Charlotte jeszcze długa droga do zamierzonego celu, jednak przy boku męża oraz córki jest w stanie dużo znieść. Mimo iż Afryka uchodzi za miejsce dzikie oraz niebezpieczne, to po przeczytaniu tej książki z przyjemnością bym się tam udała. Opisy krajobrazów zdecydowanie zachęcają do podróży 😉 Z niecierpliwością sięgnę po kolejną część aby zobaczyć jak potoczyły się losy bohaterów. Wydawnictwu @skarpawarszawska bardzo dziękuję za egzemplarz książki do recenzji 😘😘
„Łagodny księżyc nad Usambara” autorstwa Anne Jacobs po raz trzeci przenosi nas w malowniczą scenerię Afryki. To tutaj dają o sobie znać przewrotny los, problemy, niepewność, trudne relacje, a także nowe początki. Autorka kolejny raz udowodniła, że nie boi się poruszać trudnych tematów i radzi sobie z nimi świetnie.
Fabularnie książka jest dość ciekawa, jednak w moim odczuciu odstaje na tle poprzednich części. Dzieje się tutaj znacznie mniej, akcja rozkręca się dość powoli, a autorka trzyma się na dystans z ładunkiem emocjonalnym, który w poprzednich tomach można było mocniej odczuć. Chociaż trzeba przyznać, że tam, gdzie naprawdę trzeba, emocje się pojawiają i miażdżą czytelnika, a zaskakujące zwroty akcji pobudzają ciekawość z lektury i sprawiają, że wcale nie chce się jej odkładać na bok. Tym bardziej że całość napisana jest dość lekkim i przyjemnym dla oka stylem, dzięki czemu przez całość dosłownie się płynie.
Bohaterowie po raz kolejny zostali starannie wykreowani. Każda z postaci jest inna, a relacje pomiędzy nimi intrygują. Jednak z przykrością muszę przyznać, że tym razem nikogo nie polubiłam, a wręcz czułam niechęć do głównej bohaterki, co wcześniej nie miało miejsca. Nie wiem, czy to jej kreacja, czy może czytałam książkę w nieodpowiednim momencie i przez to odebrałam jej postać w taki, a nie inny sposób.
Samo zakończenie pozostawia lekki niedosyt, ale muszę przyznać, że z drugiej strony nie wyobrażam sobie innego.
„Łagodny księżyc nad Usambara” to powieść, która zmusza do refleksji i udowadnia, że z każdej sytuacji jest wyjście. Pomimo że może ta powieść wypada najsłabiej na tle poprzednich z serii, to i tak serdecznie Ci ją POLECAM!
Po dwóch częściach, które wydawały się interesujące, tym razem się wynudziłam. Główna bohaterka nieustannie rozważa i analizuje słowa, zachowania męża, członków rodziny, co na dłuższą metę jest męczące i nieco toksyczne. Denerwująca, przemądrzała i obcesowa córka dopełnia miary. Spodziewałam się bardziej angażującej akcji. Tymczasem mamy kolejne przenosiny, wynajem domu w Niemczech, potem zakup plantacji w Afryce i problemy z tym związane. Zawiodłam się. Miałam nadzieję na ciekawą, afrykańską sagę.