Jump to ratings and reviews
Rate this book

Miasto w płomieniach

Rate this book
Niebo nad miastem ma kolor krwawej czerwieni, kiedy Mathilde rozpoczyna wędrówkę przez piekło.

Wielkanoc 1945 roku. Od prawie dwóch miesięcy pierścień oblężenia zaciska się wokół Festung Breslau. Miasto zmienia się w ocean płomieni, a życie ocalałych ludzi przenosi się do piwnic.

Dwudziestopięcioletnia Mathilde Jansen wbrew zdrowemu rozsądkowi postanawia przedrzeć się do swojego dawnego mieszkania po drugiej stronie Odry, co oznacza niemal pewną śmierć. Dlaczego decyduje się na tak dramatyczny krok? Co ukrywa?

Nikt nie wie, że droga przez miasto oznacza dla niej osobiste rozliczenie. Z każdą godziną stopniowo wychodzą na jaw kolejne tajemnice.

400 pages, Paperback

First published February 23, 2022

1 person is currently reading
20 people want to read

About the author

Malwina Ferenz

12 books3 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
12 (37%)
4 stars
9 (28%)
3 stars
10 (31%)
2 stars
1 (3%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 6 of 6 reviews
Profile Image for Aellirenn Czyta.
1,660 reviews58 followers
March 4, 2022
„Istnieje piekło gorsze niż to, w którym sama jestem. Ludzie je stworzyli dla innych ludzi. To właśnie robi wojna. Zmienia wszystkich w potwory. Nie ma podziału na dobrych i złych. Ci sami ludzie zdolni są zarówno do szlachetnych czynów, jak i do bestialstwa. Ofiary zmieniają się w potwory i odwrotnie. Wszystko zależy od okoliczności.”

Zamykam oczy. Zaciskam powieki najmocniej jak mogę, bo nie chcę widzieć czerwieni przebijającej przez skórę. Kaszlę. W gardle czuję pył. To na pewno pył z cegieł, bo on też jest czerwony. Wiem to. Do nozdrzy wdziera mi się gorący dym. W uszach słyszę tylko pisk. I nagle słyszę klakson. Otwieram oczy i okazuje się, że siedzę w moim fotelu, niebo jest niebieskie, mogę oddychać pełną piersią, a klakson to tylko pogrożenie palcem nieuważnemu przechodniowi gdzieś na ulicy przy której mieszkam.

Tak czułam tę książkę. Nie da się inaczej, bo Malwina Ferenz nie napisała tej powieści. Ona ją namalowała słowem, wyrzeźbiła, ulepiła, a potem puściła w ruch. Autorka po prostu łapie czytelnika za kark, umieszcza w środku akcji i zostawia z całym tym ogromem przeżyć. Codziennie obiecywałam sobie, że nie będę tego czytać, bo w obliczu aktualnych wydarzeń powieści wojenne mnie przerastają. Codziennie jednak łapałam za książkę i czytałam. Nie potrafiłam się pohamować. Musiałam sobie ją jednak dawkować, ale nie mogłam odpuścić.

Trudno mi pisać o „Mieście w płomieniach”. To jest po prostu piękna i niezwykle smutna historia, a przy tym potrzebna, żeby pamiętano o niej.

Autorka znów przeszła samą siebie i coś czuję, że po raz kolejny (tak jest z „Brulionem”) słowa zawarte w jej powieści zostaną ze mną na długo, jeśli nie na zawsze.

Gorąco polecam, to jest majstersztyk.
Profile Image for Maciej.
205 reviews6 followers
August 8, 2024
3.5 gwiazdki. Fajnie opisane morderstwo na mieście Breslau które jest tu na równi bohaterem tej książki co Matylda. Bardzo obrazowe przedstawienie miasta i tego jak jego mieszkańcy go mordowali. Wątek obyczajowy dość płaski…. Miłość w którą nie wierzysz, niby główna bohaterka widzi że coś jest nie tak ale odgania te myśli jak natrętna muchę i Niemcy działają bezrefleksyjnie.
Autorka stosuje wielokrotne powtórzenia co trochę nie ma sensu bo książka jest bardzo krótka i ciężko zapomnieć o czym czytało się dosłownie parę kartek wcześniej.
Zakończenie mocne aczkolwiek nie wywołało we mnie większych emocji. Nie wiem czy to moja wina czy słabo rozwinięta więź czytelnika z bohaterami.
Kolega z dzieciństwa i owa relacja mam wrażenie bardzo niewykorzystana i jakieś to bardzo zimne i chłodne i nie wiem czy to nie wpłynęło na moje kibicowanie (a raczej jego brak) głównym bohaterkom. Dobra książka ale bez fajerwerk.
Profile Image for Mrufka80Czyta.
582 reviews11 followers
March 6, 2022
Książka ta miała swoją premierę w przeddzień ataku na Ukrainę. Z jednej strony bardzo nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a z drugiej, jak bardzo aktualna i realna. To nie jest lekka obyczajówka. To jest książka oparta na faktach – mozolnie zbieranych danych, wielu książkach i pamiętnikach mieszkańców ówczesnego Breslau. Ogromny szacunek dla Malwiny za reaserch. To się czuje czytając. To jest jedna z tych historii której jesteś świadkiem, a stajesz się jej bohaterem. Przynajmniej ja się tak czułam. Miałam wrażenie że to ja sama przedzieram się przez zgliszcza miasta. Tak sugestywne opisy że niemal czułam drżenie ścian przy nalotach bombowców, a raz złapałam się na tym że zasłaniam usta szalikiem, jakbym naprawdę miała się udusić dymem. Czułam strach i ból. Historia Mathilde – Niemki która kocha jednocześnie Niemca i Żyda. W obliczu wojny przechodzi przemianę z pokornej i cichej na odważną i waleczną. Niesamowita determinacja i odwaga. Jej córka - Grethen jest w wieku mojego syna. Nie było łatwo czytać jak skończyło się jej dzieciństwo.
Kolejny ważny motyw tej historii – propaganda. Jak niewiele się zmieniło. Według wielu źródeł ( wszystkie podane na końcu książki) Niemcy byli karmieni nic nie znaczącymi i nie mającymi nic wspólnego z rzeczywistością hasłami i kłamstwami. Doprowadziło to do tragedii, śmierci setek tysięcy ludzi. Zaledwie dwa pokolenia później a okazuje się że historia nic nas nie nauczyła. Malwina w jednej z rozmów ujęła to idealnie : „ Jesteśmy bardziej stechnicyzowani ale wciąż uciekamy od działań wojennych”. Ktoś może powiedzieć że to nie jest idealny czas na czytanie takiej książki, a ja myślę że wręcz przeciwnie. Opowieść Mathilde pokazuje co wojna potrafi zrobić z człowiekiem który na nic nie ma wpływu. Paniczna ucieczka w obliczu zagrożenia, cierpienie kobiet i dzieci.
Ta książka wywołuje tak ogromne emocje że nie dałam rady czytać jej ciągiem. Codziennie po trochu. Chciałam dowiedzieć się co dalej a jednocześnie nie chciałam jej żeby ta historia szybko się skończyła. I musiałam ochłonąć kilka dni zanim napisałam dla was te kilka zdań. Uczucia te potęguje świadomość że to się dzieje teraz, tuż obok. Ale właśnie dlatego namawiam was do lektury. Ta książka daje do myślenia i pozwala spojrzeć na życie inaczej. To jest po prostu cholernie dobra historia. Malwina, bardzo Ci dziękuję za tę książkę (oraz za wspaniałą dedykację). Czekam na kolejną część z niecierpliwością.
Poniżej kilka cytatów które mnie poruszyły

„Po lewej stronie płoną budynki. Płomienie huczą i wyzywająco strzelają w górę, a wraz z nimi unoszą się potężne kłęby dymu i łączą się z tymi, które już wiszą nad miastem i zasnuwają niebo. Swad spalenizny mnie przytłacza, a ten gryzący dym sprawia, że łzawią mi oczy. Obraz się rozmazuje, niemal nie widzę co jest przede mną (…).Teraz mam twarz całą w pyle i ten pył wdycham, nie mogę więc opanować kaszlu i na chwilę zwijam się w kłębek, żeby lepiej wyrzucić z siebie to, co przeszkadza mi w nabraniu powietrza”.

„Pomarańczowokrwistoczerwone niebo przypomina barwą rozpalone żelazo. Ku niebu unoszą się słupy dymu”
„Istnieje piekło gorsze niż to, w którym sama jestem. Ludzie je stworzyli dla innych ludzi. To właśnie robi wojna. Zmienia wszystkich w potwory. Nie ma podziału na dobrych i złych. Ci sami ludzie zdolni są zarówno do szlachetnych czynów, jak i do bestialstwa. Ofiary zmieniają się w potwory i odwrotnie. Wszystko zależy od okoliczności”.

„Zawsze trzymała się blisko mnie, bo codziennie to właśnie powtarzałam jej przed wyjściem. Jeśli będzie przy mnie, ja w razie niebezpieczeństwa mogę ją szybko chwycić, nie tracąc czasu na szukanie jej czy wołanie, a tym samym zwiększają się nasze szanse na przetrwanie. Słuchała tego z powagą właściwą dorosłej osobie, a do mnie dotarło, że skończyło się jej dzieciństwo (…). Powiedz mi, co to za świat, w którym musimy tłumaczyć dzieciom, jak mają się zachować, by przeżyć?”

„Nie płakałam. Nie uroniłam ani jednej łzy, miły. Kiedy się przekracza pewną granicę bólu, nie można go w żaden sposób wyrazić. Łzy wydają się wtedy czymś daleko niewystarczającym, jakby były łódkami ślizgającymi się po powierzchni rozpaczy. Za tą granicą, miły, ból jest jak zwęglone tkanki. Możesz ich bezkarnie dotykać, nawet nakłuwać czy szarpać, ale w odpowiedzi nie otrzymasz żadnej reakcji. Są martwe. Nigdy nie wyzdrowieją. Nigdy nie staną się na powrót zdrowymi tkankami, nie ma takiego lekarstwa, które mogłoby je naprawić. Żyjesz dalej, rozmawiasz, możesz się nawet śmiać, nie odróżniasz się zupełnie od innych ludzi ale tak naprawdę jesteś już martwy. Funkcjonujesz jak mechanizm automatycznie poruszany za sprawą bijącego serca, krwi krążącej w żyłach, pracujących organów wewnętrznych. Wszystko odbywa się bez twojego udziału i woli. Trwa, bo taka jest biologiczna konieczność, a ty poddajesz się jej , bo wiesz, że jej czas też jest z góry ograniczony. Świadomość tego przynosi nawet pewien rodzaj ulgi. To wszystko.”
120 reviews2 followers
April 5, 2022
"Niebo nad miastem ma kolor krwawej czerwieni,kiedy Mathilde rozpoczyna wędrówkę przez piekło".

Wielkanoc rok 1945.Od kiedy Rosjanie atakują Breslauz, nad zniszczonym doszczętnie miastem unosi się dym wraz oceanem żarzących się płomieni.
Bombardowania, naloty, pożary, zabici ludzie na ulicach oraz miasto w ciągłych płomieniach nie są przeszkodą dla 25-letniej Mathilde Jasnsen, Niemki, która pomimo podpowiedzi "zdrowego rozsądku" postanawia przedrzeć się do swojego mieszkania po drugiej stronie Odry, wciąż ocierając się o śmierć.
Dlaczego decyduje się na tak niebezpieczną przeprawę?Jakie tajemnice ukrywa Mathilde?Czy uda jej się osiągnąć zamierzony cel?
~"MIASTO W PŁOMIENIACH" to niezwykle emocjonującą, przerażająca, zatrważająca, a zarazem obezwładniająca, historia, która za sprawą niemieckiej, młodej bohaterki, przemierzającej Breslau, ukazuje nam prawdziwe realia dzisiejszej rzeczywistości - wojny, która wciąż toczy się na naszych oczach, wojny w której każdego dnia giną ludzie...
Cała opowieść, którą przekazuje nam autorka to historia młodej matki Mathilde i jej 6-letniego dziecka, która w obliczu trwającej wojny próbuje wydostać się z Wrocławia (Breslau)
~Pomimo tego, że to moje pierwsze spotkanie z autorką i robiłam dwa podejścia do całej opowieści z powodu aktualnych wydarzeń, jestem wręcz zahipnotyzowana lekkim językiem, stylem oraz forma przekazu, którym posługuje się autorka.
~"Miasto w płomieniach" to powieść, która wraz z doskonałymi, plastycznymi i namacalnie, realnymi opisami zdarzeń, rozdziera duszę czytelnik na miliony kawałków, wywołując w nim ogromny wachlarz emocji przepełniony, bólem, strachem oraz obawa o lepsze jutro.
Jest to tak naprawdę piękna, smutna i niezwykle elektryzująca historia kobiety, która w obliczu wojny traci najbliższą rodzinę ale mimo to nie poddaje się i za wszelką cenę pragnie żyć dalej dla siebie i córki!
Pomimo trudnego tematu książkę polecam wam całym sercem, gdyż cała historia pozostanie już z wami na zawsze.
Polecam J.K.
148 reviews3 followers
March 14, 2022
„Miasto w płomieniach” to najnowsza książka Malwiny Ferenz. Sięgając po nią, nie spodziewałam się, że będzie tak brutalnie aktualna w kontekście wydarzeń u naszych wschodnich sąsiadów. To książka przepełniona emocjami, one wprost biją z każdej kolejnej strony. To genialna lektura, narracja poprowadzona w pierwszej osobie sprawia, że miałam wrażenie, jakbym sama brała udział w opisywanych wydarzeniach, albo, że opowiadała mi o nich przyjaciółka. Straszne, okropne wydarzenia, widok ciał leżących na ulicach, śmierć najbliższych, dewastacja miasta- to wszystko sprawia, że łzy cisną się do oczu i nie sposób ich powstrzymać. Jak wspomniałam, ta książka to wulkan emocji- strach miesza się z lękiem, odwaga z nadzieją, miłość z nienawiścią. To historia kobiety, która pewnego dnia utraciła wszystko, bliskich, których kochała, miasto, które znała oraz spokój, do którego była przyzwyczajona. Jednakże jest to też historia matki, która za wszelką cenę chce dotrzymać słowa danego dziecku, historia o nadziei, która nie pozwala się poddać i motywuje, by małymi krokami iść do przodu.
To oparta na faktach opowieść nie tylko o oblężeniu Wrocławia, śmieci niewinnych, ale także o wielkiej sile miłości i nadziei. To opowieść o codziennej walce o przeżycie, o codzienności przepełnionej lękiem, czy nadejdzie jutro. Opisy są tak bardzo realistyczne, że czytając o kolejnych trudach, jakie pokonywała Mathilda, czułam gryzący dym, słyszałam huk nadlatujących samolotów i czułam strach bohaterki. Czułam także jej wielką determinację i siłę, by się nie poddać i iść dalej.
Jeśli sięgniecie po tę książkę, muszę Was ostrzec. Ona zostanie z Wami na długo. Porusza najczulszą strunę w sercu i naprawdę ciężko po jej lekturze przejść do normalności. Na myśl o niej słowa więzną w gardle i każde wydaje się być niewłaściwe. To przepiękną opowieść. Trudna, ale boleśnie prawdziwa. Ja z całego serca polecam!
Profile Image for Magdalena Wajda.
499 reviews21 followers
January 2, 2025
Książka Malwiny Ferenz to fikcja, bardzo mocno oparta na istniejących opisach ostatnich dni Breslau - opowiadana z punktu widzenia młodej Niemki, Mathilde, rodowitej breslauerki. Dwa tory narracji - wydarzenia dziejące się podczas ostatniej Wielkanocy w Breslau, wiosną 1945 roku, kiedy armia radziecka stoi już u bram, a mieszkańcy próbują ratować siebie i miasto. A Mathilde przemierza płonące Breslau, od Sępólna do centrum blisko dworca, aby odzyskać coś bardzo ważnego po tym, jak utraciła już wszystko inne. To jest pisane czasem teraźniejszym, co podkreśla dramatyzm i naprawdę miejscami robi wstrząsające wrażenie. Druga część narracji to wspomnienia, sięgające czasów przedwojennych, opowiadające historię Mathilde i jej rodziny, sięgające do wydarzeń poprzedzających wojnę. Naprawdę bardzo dobra książka, wyrazy uznania dla autorki. Polecam bez zastrzeżeń.
Displaying 1 - 6 of 6 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.