"Księżyc czerwienią zajdzie, a w ludziach żądza mordu zapłonie. Niepojęte zwalczy ogniem ten, kto zrozumie".
Niegdyś krystaliczne Księżycowe Jezioro przybiera barwę szkarłatu. Z wiosek i miast znika coraz więcej dzieci. Uczeni Villperuny nie mają wątpliwości: przepowiednia zaczęła się wypełniać.
Królestwu grozi zagłada, a źródłem tragedii mają stać się ci, którzy parają się nieokiełznaną, dziką magią. Wiedźmy, szeptuchy i szamani muszą zaniechać używania swych mocy albo zginąć.
W chaosie zbliżającej się wojny spragniony zemsty Elgan zapomina o dręczącej go tajemnicy przeszłości, Dorada zmaga się z trudami teraźniejszości, a Mirosław musi stawić czoła niechcianej przyszłości, którą zaplanowała dla niego wróżebna moc.
Czy da się poskromić magię wiedźm i potężną moc ognia, kryjącą w sobie tajemnice światów?
Czy w chaosie rozpętanym przez starą przepowiednię Elgan odnajdzie Itrisa, by dokonać zemsty?
Czy Dorada poskrom i niebezpieczną moc, która w niej żyje?
Wszystko może wydarzyć się w świecie, w którym istnieje magia wyklęta.
Nie spodziewałem się, że seria Demony Welesa aż tak mi się spodoba. Zarówno „Droga do Wyraju”, jak i „Magia wyklęta” pomimo wcześniejszych wątpliwości zabrały mnie w podróż pełną tajemnic, magii i zaskoczeń. ✨
Fabuła pierwszego tomu opiera się na „liście zadań do zrobienia”. Kontynuacja również jest powieścią drogi, natomiast atmosfera się zagęszcza, a niebezpieczeństwo wydaje się coraz bliższe. W serii nie brakuje charyzmatycznych bohaterów, których dzięki podzielonej narracji w drugim tomie mamy okazję lepiej poznać.
Obie książki Kamili Szczubełek okazały się zgrabnie napisaną fantastyką prezentującą wysoki poziom i fajny, słowiański klimat. Już nie mogę doczekać się finałowego tomu, a Was zachęcam, aby wyruszyć w drogę do Wyraju! 🗺
Tom drugi jest lepszy. Jest też grubszy i bardziej zgamtwany. Oto znani nam bohaterowie rozdzielają się i każdy przeżywa własne przygody. Nagle pojawia się wiele wątków, a nawet bogów, bo wśród słowiańskich występują Ci z Olimpu. Ogólnie poszczególne zdarzenia są w takich ilościach, że aż "wysypują" się z opowieści. Zmienił się język i dialogi już tak nie drażnią. Przez chwilę zastanawiałam się, czy wyszły spod pióra tej samej pisarki 😉 Liczę, że kolejny będzie jeszcze lepszy.
Nie spodziewałem się, że seria Demony Welesa aż tak mi się spodoba. Zarówno „Droga do Wyraju”, jak i „Magia wyklęta” pomimo wcześniejszych wątpliwości zabrały mnie w podróż pełną tajemnic, magii i zaskoczeń. ✨
Fabuła pierwszego tomu opiera się na „liście zadań do zrobienia”. Kontynuacja również jest powieścią drogi, natomiast atmosfera się zagęszcza, a niebezpieczeństwo wydaje się coraz bliższe. W serii nie brakuje charyzmatycznych bohaterów, których dzięki podzielonej narracji w drugim tomie mamy okazję lepiej poznać.
Obie książki Kamili Szczubełek okazały się zgrabnie napisaną fantastyką prezentującą wysoki poziom i fajny, słowiański klimat. Już nie mogę się doczekać finałowego tomu, a Was zachęcam, aby wyruszyć w drogę do Wyraju! 🗺
W moim odczuciu Droga do Wyraju była lepsza, ale Magia Wyklęta też dostarczyła mi mnóstwa rozrywki. Nie nudziłam się w trakcie, po prostu nie dostarczyła mi takiej dawki ekscytacji, co pierwszy tom. Mimo to naprawdę dobrze słucha się ich przygód i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów i ogólnie kolejnych książek autorki, bo jestem ogromnie ciekawa, co jeszcze zrodzi się w jej głowie!
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że historia potoczy się w tym kierunku. Druga część "Demonów Welesa" oparta jest w znacznej mierze na przepowiedni, która sprawia, że zostaje zakazana magia nieokiełznana. Zaczyna się polowanie na wszystkich pałających się magią inna niż czarodziejska. Niestety dotyka to również Doradę. W przeciwieństwie do Elgana, który nadal stara się rozszyfrować swoją przeszłość, Mirosław próbuje stawić czoło swojej przyszłości, której kierunek został mu narzucony i niekoniecznie podoba się chłopakowi. Czy bohaterowie odnajdą się w zaistniałej sytuacji? ~ Pierwszy tom serii ("Droga do Wyraju") naprawdę mi się podobał, a w tej części dostałam dużo więcej. W książce dzieje się naprawdę sporo, choć przyznam, że momentami dla mnie było tego aż za dużo. Historia wciąga już od samego początku i sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Po "Magii Wyklętej" na pewno nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń i bardzo mnie to zaskoczyło. Największym minusem był dla mnie brak Elgana przez sporą część historii. Jest to moja ulubiona postać i strasznie mi jej brakowało. Na szczęście wąpierz w końcu się pojawia i skrada całą uwagę. Chętnie zobaczyłabym też trochę więcej Dorady. Jest to dla mnie ogromnie interesującą bohaterka. W tej części widzimy również jak dziewczyna się odmiania i rozwija. Choć byłam fanką poprzedniej Dorady, to tę polubiłam jeszcze bardziej. Trochę mniej lubię Mirosława, któremu została przeznaczona sporą część książki. Nadal interesują mnie jego losy, a w szczególności te, które nastąpią po zakończeniu "Magii Wyklętej", ale jednak chętniej zamieniłabym część poświęconego mu czasu na czas dla Elgana lub Dorady. Poza naszą podstawową trójką, dostajemy tu również kilka naprawdę ciekawych postaci, które z chęcią poznawałam. Największym plusem książki jest wszechobecna mitologia słowiańska, którą osobiście niezwykle kocham. Ta książka jest nią wręcz przesiąknięta, dzięki czemu czytelnik może całkowicie zanurzyć się w tym cudownym klimacie. Sama akcja, choć momentami mnie przytłaczała, to bardzo mi się podobała. Moje serce całkowicie skradło ostatnie 100 stron, ale pozostała część jest również bardzo ciekawa. Jestem fanką początku książki, który jest nieco tajemniczy i zachęca do czytania. Nigdy nie wiedziałam też czego tak właściwie mam się spodziewać, ponieważ autorka ciągle mnie zaskakiwała, co jest jak najbardziej na plus. Do tego zaserwowała nam genialne i pełne napięcia zakończenie, które zachęca do dalszego poznawania losów bohaterów. Ponadto podobało mi się, że dostajemy połączone ze sobą historie. Choć obserwujemy różne grupy bohaterów, to ich losy są ze sobą w pewien sposób powiązane. Bardzo ciekawie i realistycznie pokazane zostały również skutki przepowiedni. Widzimy tu strach przed magią oraz działania, które przez to są podejmowane. "Magia Wyklęta" jest dużo bardziej mroczna i rozbudowana niż "Droga do Wyraju". Widać spory postęp autorki w kwestii kreacji świata, samego rozwijania wątków i postaci oraz stylu, który tu podobał mi się zdecydowanie bardziej. Książka jest naprawdę dobrą kontynuacją i uważam, że zdecydowanie warto ją przeczytać. Jest to (według mnie) jedna z najlepszych historii w polskiej fantastyce.
Idealna kontynuacja świetnego debiutu. Dalsze losy postaci spisane w taki sposób jak tego oczekiwałem, a przekazanie większej roli postaciom drugoplanowym zrobiło robotę. I pomimo, że samej akcji i wrażenia progresu samej historii jest zauważalnie mniej to czyta się ją świetnie. Jeżeli ktoś zakochał się w pierwszej części, to po drugą musi sięgnąć obowiązkowo. Największą wadą książki natomiast jest to.. że kończy się za szybko :)
2.7* Może po pierwszym świetnym tomie moje oczekiwania były zbyt wygórowane 🤷♀️ W tej części panuje jakiś totalny chaos i bynajmniej nie nawiązuję tutaj do fabuły. Tomie trzeci, liczę na Ciebie🙏
Czytacie książki kilka razy? Szczerze mówiąc… ja nie. Jest bardzo mało książek, które rzeczywiście czytałem więcej niż raz. Na rynku wydawniczym (i to w samej fantastyce) pojawia się tyle interesujących książek, że ciężko znaleźć czas, by wrócić do wybranych tytułów. Jednak Magia Wyklęta jest właśnie taką książką, którą czytałem dwa razy. Miałem okazję być betaczytelnikiem tego tytułu i podczas redakcji podzieliłem się z autorką swoimi odczuciami. I naprawdę muszę przyznać, że finalna wersja jest naprawdę BARDZO dopracowana, a Kamila całkowicie wygładziła wszystkie niedociągnięcia, które widziałem podczas pierwszej lektury.
Tytuł Magii Wyklętej bardzo dobrze oddaje to, co dzieje się w książce. Za sprawą królewskiego edyktu, w Villperunie rozpoczyna się polowanie na osoby, które nie pobrały formalnego magicznego wykształcenia. Czarodzieje i czarownicy nie mają powodów do obaw, ale władze zaczynają obławę na inne osoby z magicznymi zdolnościami, m.in. szeptuchy, wiedźmy i wróżów, zrzucając na nie winę za coraz liczniejsze porwania dzieci.
Przede wszystkim muszę wspomnieć o moim zdaniem pozytywnej zmianie w klimacie całej książki. O ile pierwszy tom Demonów Welesa w dużej mierze utrzymany był w dość komediowym klimacie, tak druga odsłona serii kontynuuje to, co zaczęło się dziać już pod koniec pierwszej książki. Całość przybiera znacznie mroczniejsze barwy, a fabuła jest znacznie bardziej skomplikowana.
Bohaterowie właściwie przez całą książkę podróżują, a między rozdziałami zmienia się perspektywa postaci dzięki którym śledzimy kolejne wydarzenia. Pozwala to na rozwinięcie wątków Wandy, Mirosława i Zorzanny, którzy świetnie dopełniają te z perspektywy Dorady i Elgana. Dzięki wprowadzeniu nowych postaci, jako czytelnicy dostajemy znacznie lepszy pogląd na wszystkie wydarzenia i mamy okazję odwiedzić więcej miejsc w całym królestwie, co jest bardzo przekonujące w kontekście budowy świata.
W historii wciąż pojawia się wiele nawiązań do słowiańskich obyczajów co ponownie bardzo dobrze się sprawdza. Pojawiają się mamuny, rusałki, rozanice, no i sam Elgan, wąpierz.
Naprawdę świetnie bawiłem się z tą historią, szczególnie widząc jak wiele elementów zostało w niej dopracowanych. Trochę szkoda, że pierwszy tom od początku nie był utrzymany w podobnych klimatach, bo uważam, że całej serii wyszłoby to zdecydowanie na dobre. Liczę jednak, że finalny tom tej trylogii będzie jeszcze lepszy niż ten. Jestem bardzo ciekawy jak zostaną rozwiązane wątki głównych bohaterów. Z pewnością sięgnę po książkę, gdy tylko się ukaże.
„Tak właśnie rodzi się zło- pomyślał bóg, upiwszy łyk ciemnego napoju. W chaosie, strachu i słowach, które każdy może zrozumieć na swój sposób”.
„Magia wyklęta” autorstwa Kamili Szczubełek to kontynuacja książki „Droga do wyraju”.
Jest to świetna fantastyka młodzieżowa w klimacie słowiańskich legend. Magiczne istoty, zaklęcia, demony i bogowie. Wszystko to w poprzednim tomie mocno mnie zafascynowało i tym razem nie było inaczej. Można by pomyśleć dlaczego? Przecież nie są to jakieś odkrywcze motywy fabularne, a jednak ja poczułam się całkowicie pochłonięta.
Autorce bowiem udało się z powodzeniem wpleść swój styl i swoją idę do tego wszystkie co już i tak jest lubiane, a w konsekwencji czego stworzyła świat o niepodrabianym klimacie.
Ta książka jest inna i to czuć. Wyróżnia się kreacją świata, jak i bohaterów. Elgan, Dorada, Mirosław i jeszcze inni. Każda z tych postaci jest na swój sposób wyjątkowa i tajemnicza. Jednak oczywiście to Elgan jak na głównego bohatera przystało, został moim ulubieńcem i to rozdziały z jego perspektywy czytało mi się najlepiej.
Jeśli chodzi, zaś o przebieg fabuły to warto wspomnieć, iż do starych wątków zostały wplecione nowe, które również były owiane mgiełką tajemnicy. Akcja więc nie przestawała intrygować, nawet jeśli nie gnała, w zawrotnym tępię.
Oczywiście wciąż najbardziej wyczekiwanym przeze mnie wątkiem był temat utraconych wspomnień Elgana. Czekałam z zapartym tchem, czy w końcu dowiem się, o co tak naprawdę chodzi i kim był bohaterem, zanim stał się Vampirzem. Co prawda dużo istotnych szczegółów wyszło, na jaw jednak ostatecznie nie wiemy jeszcze nic, a ja jedynie stałam się ciekawsza.
Nie mogę uwierzyć, że znów będę musiała poczekać na kontynuację. Trochę mnie to boli i sprawia, że mam ochotę krzyczeć. Ale to dobrze. To znak, że książka mnie w pełni zadowoliła i wzmogła moje pragnienie na więcej.
Muszę więc uzbroić się w cierpliwość i poczekać, a póki, co mogę wam jedynie polecić tę serię.
Czy ktoś się spodziewał, że właśnie w takim kierunku podąży ta opowieść? Kochani, zapnijcie pasy, już nie jesteśmy w Kansas. Skończyły się żarty, zaczęło być poważnie, niebezpiecznie i mrocznie. Uważajcie na siebie, bo tutaj ludzie mogą łatwo zginąć!
Pojawiają się nowi bohaterowie, nowe wątki, wszystko śledziłam z niesłabnącym zainteresowaniem. Jestem pod wrażeniem rozbudowania świata przedstawionego, czuć powiew świeżości, czuć magię. W takim świecie chciałoby się żyć, nawet pomimo panującego w nim zagrożenia. Jeśli momentami jest spokojnie i możemy odnieść mylne wrażenie znużenia, to lepiej bądźcie czujni, bo to tylko cisza przed burzą. Dorada już nie jest tą samą naiwną dziewczyną, którą poznaliśmy w pierwszej części, a Elgan... gdzie jest Elgan?!
Na pochwałę zasługuje piękne wydanie. Okładka prezentuje się cudownie, tekst wewnątrz również jest estetycznie upiększony słowiańskimi motywami. Ile bym dała, żeby wszystkie książki zostały tak dobrze potraktowane przez wydające je wydawnictwa...
Lektura była przyjemna, dostarczyła rozrywki. Nie było żadnych głupotek ani łapania się za głowę. Na niczym się nie zawiodłam, a wymagania po pierwszym tomie miałam wysokie. Nie ma co się zastanawiać, lepiej samemu zabrać się do czytania!
Zdecydowanie warto dać szansę tej serii. Jeżeli ktoś podczas lektury "Drogi do Wyraju" miał jeszcze świadomość z tyłu głowy, że to debiut pisarski, to przy drugim tomie zyskujemy pewność, że autorka została stworzona do pisania (z naciskiem na słowiańską fantastykę!). Polecam gorąco, a sama czekam na ciąg dalszy!
Przedpremierowo chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z lektury mojego najnowszego patronatu: "Magii wyklętej" Kamili Szczubełek, czyli drugiego tomu Demonów Welesa.
Pierwszy tom bardzo mi się spodobał, jednak muszę przyznać, że to dopiero drugi skradł moje serce. Dlaczego? Poza dobrze znanymi postaciami, z którymi już ostatnio mocno się zżyłam, mamy tutaj fabularny zakręt w zupełnie nowym kierunku. Po pełnej humoru "Drodze do Wyraju", "Magia wyklęta" jawi nam się jako powieść pełna mroku. Nie dzieje się dobrze w życiu naszych ulubionych bohaterów... Przez starą przepowiednię król Villperuny zakazuje wszelkiej magii, poza tą czarodziejską. Nagle więc wiedźmy, wróżki, szamani i szeptuchy stają się osobami niepożądanymi... O czym warto tu wspomnieć, jak widać mamy tutaj dużą różnorodność władających magią postaci i co mi się spodobało, na początku rozdziałów mogliśmy przeczytać wycinki z ksiąg magii dotyczących, w których wyjaśniane były m.in. różnice między czarownicą a czarodziejką, bądź też takim magiem. Przypomniało mi to zaraz formę budowy Wiedźmina, gdzie też mamy ten sam zabieg. A że uważam to za świetny pomysł, zaraz książka jeszcze bardziej u mnie zaplusowała! Z wielkim przejęciem czytałam o dalszych losach Elgana, Dorady, a nawet Mirosława, który jest tutaj takim jasnym promyczkiem humoru. Mamy okazję poznać też lepiej czarodziejkę Wandę, a jest to zdecydowanie postać najbardziej wielowymiarowa - miałam problem z określeniem, czy jest ona dobra, czy przez swą służbę i zobowiązania powinno się ją jednak stawiać po stronie zła. I razem z nimi odkrywamy coraz więcej tajemnic, a to, co dostaniemy na końcu sprawi, że będziemy musieli zbierać szczękę z podłogi i błagać Autorkę, by dała nam już tom trzeci. Bo nawet nie potrafię zgadnąć, jak teraz potoczy się dalszy ciąg tej historii i to mnie zżera od środka! A patrząc, że z tomu na tom robi się coraz lepiej, jestem pewna, że nie będę zawiedziona ;)
"Strach i zawiść. Tyle wystarczy, by wybić tych, którzy się od nich różnią. Tyle wystarczy, by zapomnieć o tej ludzkiej cząstce, która nas łączy. Strach i zawiść wystarczą, żeby w innym widzieć już tylko demona"
„Magia Wyklęta” to drugi tom serii „Demony Welesa”. Tym razem historia jest coraz bardziej skomplikowana i mroczna. Dorada usiłuje poznać i zaakceptować nową siebie a Mirosław dowiaduje się szokujących faktów na swój temat. W Villperunie dzieje się źle, pewna przepowiednia właściwie skazuje ludzi parających się magią na śmierć.
Ten tom jest zdecydowanie bardziej rozbudowany od pierwszego. Pomysł na rozwinięcie fabuły jest bardzo interesujący i wciągający. Moim ulubionym wątkiem jest zdecydowanie podróż Mirosława i Zorzanny. Chłopak powoli dojrzewa i odkrywa nowe informacje, które mogą zmienić jego postrzeganie samego siebie. Zorzanna ma duży wpływ na jego rozwój i bardzo lubię relację tej dwójki, kontrast między ich charakterami wybrzmiewa naprawdę dobrze. Niezmiennie lubię Doradę, choć mam wrażenie, że w tym tomie odrobinę jej zabrakło. Kiedy jednak już się pojawiała, dostawaliśmy niezwykle interesujące sceny, w których odkrywała nową część siebie. Wątek Wandy był dla mnie najmniej ciekawy, choć wiąże się on z główną fabułą.
Niezmiennie ogromnym plusem serii jest mitologia słowiańska, której w tym tomie również nie brakuje. Klimat bijący od „Magii Wyklętej” jest wyraźnie odczuwalny i odrobinę inny niż w tomie pierwszym. Robi się o wiele mroczniej i poważniej, wykreowany przez autorkę świat musi zmierzyć się w wielkim niebezpieczeństwem. Skutki przepowiedni są nieuniknione.
„Magia Wyklęta” to bardzo udana kontynuacja, która rozbudziła mój apetyt na tom trzeci. Widać tu duży postęp autorki, historia nabiera tempa i kolorów, bardzo podoba mi się kierunek, w którym zmierza ta opowieść. Polecam ten cykl każdemu fanowi mitologii słowiańskiej, jest to lektura obowiązkowa!
Czekałam na tą część bardzo niecierpliwie i z wielkimi nadziejami na kolejne świetne przygody bohaterów.
Nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie. Nie mogłam się oderwać. Cieszy mnie niesamowicie że pomimo że jest to druga część, nadal wszystkie karty nie zostały odkryte. Znamy tylko część wielkiej historii i tego dlaczego losy bohaterów zostały ze sobą związane.
Fakt, brakowało mi w tej części Elgana (uwielbiam jego charakterek i sarkastyczne poczucie humoru), ale ujrzenie historii oczami Dorady, Mirosława, Wandy i Zorzanny też było cudowne.
Nie mogę się doczekać kolejnej części! Chcę już wiedzieć jaki los czeka Doradę, kim był Elgan oraz kim jest Mirosław
4.5 Pierwsza część jest moim ulubieńcem i byłam bardzo podekscytowana siadając do kolejnych przygód Dorady i Elgana. Mimo, że nie przebiła mi Drogi do Wyraju, to bawiłam się znakomicie! Genialna historia, pełna magii, Słowiańskich wierzeń, intryg, knuć i świetnie wykreowanych bohaterów. Myślę, że nie jest to 5 gwiazdek, bo brakowało mi Elgana, który jednak jest takim mocnym filarem tej opowieści i osobiście tęsknię za Smętem, który jest jednym z moich ukochanych stworzeń magicznych (demonów) jakie kiedykolwiek pojawiły się w książkach. Polecam baardzo mocno!
Pierwszy tom trochę bardziej mi się podobał - może dlatego, że pomysł na historię był świeży i wejście w ten świat było po prostu ekscytujące. Chyba też więcej się działo - mam wrażenie, że w drugim tomie więcej jest podróży niż akcji. Ale i tak wciąga jak utopiec pod wodę.
Po wyrzuceniu z głowy wszelkich błędów na temat Słowian, historia bardzo mi się podoba. Czekam na kolejną część (Z dostatecznie dużą dawką Elgana, brakowało go przez większość historii)
W Villperunie nastały bardzo niespokojne czasy. Król w obawie przed upadkiem Królestwa zakazuje używania niezrozumiałej magii. Jedynie czarodzieje mogą jej używać, a wiedźmy, szamani i szeptuchy od tej pory znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie.
Dorada obdarzona demoniczną mocą musi samodzielnie nad nią zapanować, a do tego uciekać z miasta. Za to Mirosław przez przypadek poznaje własne przeznaczenie, do tego musi zawrzeć niespodziewany sojusz. Za to Elgan zapadł się pod ziemię...
Po bardzo udanej „Drodze do Wyraju” z chęcią sięgnęłam pod drugą część serii „Demony Welesa”. Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego... Ale! Wcale się nie zawiodłam. Wręcz przeciwnie. Bawiłam się równie dobrze, jak ostatnio. Choć muszę przyznać, że troszkę brakowało mi Elgana. Autorka bardzo ciekawie poprowadziła losy pozostałych bohaterów. W „Magii wyklętej” atmosfera jest dużo bardziej napięta i mroczna, przez całą powieść czytelnikowi towarzyszy uczucie zbliżającego się niebezpieczeństwa. Oczywiście nie brakuje też dobrego humoru i świetnych dialogów, przy których naprawdę można się uśmiechnąć. Dodatkowo postać Zorzanny jest bardzo dobrze skonstruowana - mam też cichą nadzieję, że w kolejnej części i dla niej znajdzie się miejsce, bo chętnie poznam jej dalsze losy. A zwrot akcji na końcu spowodował u mnie reakcję z serii – jak tak można droga autorko!?
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić tę książkę i wyczekiwać kolejnego tomu.