Podobała mi się każda historia, a koncepcja żeby przemycić do nich coś związanego z seryjnymi mordercami to strzał w dziesiątkę. Szczególnie, że autor miał naprawdę dobre pomysły i potrafił je poprowadzić z klimatem od początku do końca. Moje serce zdobyło opowiadanie o sesji kiedy to mistrz gry kreował świat, w którym - o ile dopisze ci szczęście i dobrze rzucisz kostką - możesz kogoś zamordować. Może jestem walnięta, ale chętnie bym w coś takiego zagrała :P