Ocena może być trochę stronnicza, gdyż uwielbiam wszystko, co się łączy z moim ukochanym miastem. Bardzo dobry kryminał retro za świetnie odwzorowanym tłem historycznym Łodzi roku 1905, tuż po powstaniu czerwcowym. Intryga rodem z klasycznego kryminału, coś a la Agata Christie, z mnóstwem mylnych tropów, choć już od połowy domyślałem się, kto może być sprawcą. Jeden z nich prowadzi nawet w kierunku neapolitańskiej camorry. Może troszkę to wszystko było naciągane i zbyt karkołomne do wykonania, ale przymykam na to oko, gdyż świetnie się bawiłem podczas lektury. Do tego mnóstwo smaczków związanych z historią miasta, czy lokacji, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Chętnie jeszcze poczytałbym o kolejnych śledztwach detektywa Paczkiewicza i jego asystenta Moryca. Polecam nie tylko łodzianom.