Opowiem wam o życiu na maleńkiej wyspie na środku oceanu i o tym, w co wierzą jej mieszkańcy. Przytoczę absurdalne i zabawne historie, a na koniec przygotuję was do wyjazdu, jeśli po przeczytaniu książki uznacie, że koniecznie chcecie odwiedzić to intrygujące miejsce.
Magdalena Typel – od 2013 r. mieszkanka Malediwów. Obserwatorka, fotografka, miłośniczka natury, podróży i włoskiej kuchni. Zapalona amatorka nurkowania, posiadaczka licencji PADI, pasjonatka podwodnej fotografii. Właścicielka guest house'u na jednej z wysp archipelagu. Swoje przygody i doświadczenia opisuje na blogu Dzienniki Typelka – na Malediwach.
W malutkim kraju wyspiarskim, którego 99% stanowi woda, od ośmiu lat przebywa Magdalena Typel, próbująca odnaleźć się w innej rzeczywistości. Malediwy – archipelag na Oceanie Indyjskim, kojarzony z palmą, białą plażą i drewnianym domkiem na wodzie, jest domem dla prawie 400 tysięcy mieszkańców.
Jak żyje się w hermetycznym, muzułmańskim kraju? Czego boją się mieszkańcy? Czy wiedzą, że mieszkają w raju? Kto może wchodzić na cmentarz? Gdzie naprawdę jest Nemo? Jak szybko się tutaj rozwieść? Co jada się na wyspach i jak to sobie przyrządzić w polskim domu? Czym jest betel? Kiedy na Malediwach zaczyna się weekend? I kiedy/czy archipelag zniknie z powierzchni Ziemi?
Dawno nie czytałam tak chaotycznie napisanej książki, wydaje się jakby nie przeszła żadnej korekty. Dokończyłam ją tylko dlatego, że nie lubię przerywać czytania. Chciałam dowiedzieć się jak najwiecej o Malediwach, a niestety o wiele więcej dowiedziałam się o prywatnym życiu autorki. Układ samej książki tez bardzo niewygodny w odbiorze, wielka czcionka i odstępy, dużo zdjęć, mało treści. Szkoda, zmarnowany potencjał.
Bardzo osobiste spojrzenie na Malediwy. Ciekawa perspektywa Polki mieszkającej tam od dłuższego czasu, która w przystępne sposób przybliża tamtejsze realia. Jednak nie spodobał mi się momentami styl pisania, nie nadajemy na tych samych falach przez co chwilami była to lektura lekko irytująca. Niestety ebook, który czytałam miał wady i niektóre strony przeskakiwały, nie można było ich przeczytać, wrócić do nich ani poznać co tam się wydarzyło.
Autorka nie pisze o Malediwach w samych superlatywach, pomimo, ze na zdjeciach wygladaja jak Raj na ziemii. Podoba mi sie ze wymienia tez wady mieszkania w takim miejscu, w pelni je akceptuje, Bo to jej miejsce na ziemii I jest tam szczesliwa. Ksiazka zawiera mnostwo pieknych zdjec, anegdot o ludziach, jest tez podrozdzial o niemilych polskich turystach. Najlepsza ksiazka blogerska ostatnich lat. Ode mnie 5/5⭐
Treść ciekawa ze względu na fakt, że chcę pojechać na Malediwy. Jednak irytująca maniera autorki, brak jakiejkolwiek korekty, chaos treściowy i, niestety, żenujące wstawki z historii miłosnej autorki są nie do przyjęcia i powodują tak zwane „ciary żenady”.