Majorka jest jak piękna kobieta – łatwo się w niej zakochać, ale to trudna i często nieodwzajemniona miłość.
Majorka – hiszpańska wyspa z archipelagu Balearów, piękna uwodzicielka, która roztacza czar turkusowych zatok i zachodzącego słońca oraz rozkwita białymi jak śnieg migdałowcami. To miejsce, gdzie góry schodzą do morza, a u ich podnóża przycupnęły miasteczka, które zaskakują swoją historią i tradycjami – jak Fornalutx, Deià, Sóller czy Valldemossa. Na Majorce, trójjęzycznej wyspie, usłyszymy hiszpański, kataloński i majorkański. To tutaj można posmakować ryżu po arabsku, lokalnych drożdżówek (enseimad), pączków (bunyoli), likieru migdałowego i dobrego wina oraz poczuć zapach pomarańczy i cytryn. Oczami autorki oglądamy kolorowe tkaniny ikaty i tańczące diabły, razem z nią spacerujemy starymi uliczkami Palmy, wybieramy się na targ rybny oraz wyruszamy śladami Fryderyka Chopina, George Sand i Agathy Christie, a także... Michaela Douglasa oraz Borisa Beckera.
Autorka, związana z wyspą od wielu lat, z humorem opisuje to, co zna od podszewki. Poszukuje Majorki ukrytej przed okiem masowego turysty. Tropi ślady jej historii i kultury, sięga do legend. Cofa się w czasie, odkrywając, co pozostawili po sobie starożytni Rzymianie, Arabowie i chrześcijanie. Przedstawia barwne postacie, które zaludniały karty majorkańskiej historii. Zdradza fascynacje wyspą artystów i celebrytów z różnych krajów i epok. Odkrywa, jacy są Majorkańczycy naprawdę – jak świętują, co jedzą i jak żyją na co dzień.
Początek zapowiadał się znośnie, ale z czasem było coraz gorzej. To nie jest autorski (anty)przewodnik, ale zbiór dość przypadkowo połączonych powierzchownych informacji o Majorce z powklejanymi dla zwiększenia objętości przepisami na lokalne potrawy i autopromocją twórczości autorki. Po lekturze wiem o tej wyspie niewiele więcej niż z lektury Wikipedii. Trudno uwierzyć, że autorka jeździła tam od lat, a od jakiegoś czasu mieszka na Majorce na stałe.
Myślę że autorka mogła darować sobie wiele uwag które się tu pojawiły. Nie interesuje mnie jej opinia na temat patriotów (cyt. " 11 listopada (...) "prawdziwi" Polacy odpalają race i petardy (...)" jej przekonań religijnych ani opinii o artystach np. Miguelu Barcelò ("Moja opinia o nim pozostaje niezmienna, a kontemplacja jego malarstwa wywołuje u mnie mało eleganckie asocjacje"). Plus za zdjecia i przepisy, kilka ciekawostek. Niestety lektura byla dla mnie zbyt często irytująca i nie ma tu miłości do wyspy ani duszy podróżniczej. Spodziewałam się wiecej po osoboie która mieszka na wyspie i pisze o niej książki (których na pewno nie przeczytam bo lekturze tego "przewodnika")
I think the author could have skipped many of the comments that have appeared here. I'm not interested in her opinion on patriots (quote "On November 11th (...) "true" Poles light flares and firecrackers (...)"), her religious beliefs, or opinions on artists such as Miguel Barcelò ("My opinion of him remains unchanged, and contemplating his paintings evokes in me rather ungentlemanly associations"). A plus for the photos and recipes, and a few interesting tidbits. Unfortunately, the reading was too often irritating for me, and there's no love for the island or a traveler's spirit here. I expected more from someone who lives on the island and writes books about it (which I definitely won't read after reading this "guide").
„Majorka. Nie tylko pod palmą” to póki co najbardziej przewodnikowa książka z serii Podróże Nieoczywiste od Wydawnictwa Wielka Litera. Autorka kilku znanych i lubianych kobiecych książek obyczajowych skupia się przede wszystkim na pokazaniu przydatnych informacji podczas naszej ewentualnej podróży na wyspę. Z tej pozycji dowiemy się m.in. co zwiedzić, gdzie się zatrzymać i co zjeść oraz jakie wydarzenia kulturalne warto zobaczyć na własne oczy.
To była całkiem dobra książka, ale mnie zabrakło w niej takiego podróżniczego ducha, tego czegoś, co sprawiłoby, że chciałabym od razu pakować torbę i lecieć na Majorkę. Czy wynika to z faktu, że Anna Klara Majewska praktycznie tam mieszka i pod wpływem różnych wydarzeń zmieniło się jej spojrzenie na wyspę? Czy może autorce brakuje takiej lekkości pióra? Sama nie wiem. Nie potrafię tego wyjaśnić.
Cieszę się jednak, że moja wiedza na temat Majorki znacznie się zwiększyła po lekturze tej książki. Dowiedziałam się wiele nowych, ciekawych rzeczy oraz dopisałam sporo punktów na mojej liście miejsc do zobaczenia. Chętnie sięgnęłabym po inną pozycję o tej europejskiej wyspie, aby jeszcze mocniej wejść w jej klimat i kompletnie się w niej zatracić.
Kupiłam książkę tuż przed wyjazdem na Majorkę. Zależało mi na czymś, co opowie mi nie tylko o wyspie, ale i o samych Majorkańczykach. I właśnie taką rzecz dostałam.
Autorka, która mieszka od dwudziestu lat na Majorce, zabrała mnie w nieśpieszną podróż po wyspie, pozwalając delektować się jej urokiem. Książka zawiera wiele ciekawostek i informacji o jej mieszkańcach, zwyczajach czy kuchni. Wędrując czułam atmosferę wyspy. Poznawałam oczywiste, najpopularniejsze zakątki, ale i odkrywałam te mało znane. Miałam szansę zanurzyć się w jej duszę. Całość dopełniały wspaniałe zdjęcia.
Jedna rzecz bardzo mnie denerwowała. Autorka wielokrotnie formułuje ironiczne uwagi. Dotyczą one nie tylko turystów, „dziewoj” (jak pisze autorka), które szukają bogatych mężów, ale i samych Majorkańczyków, którzy dość, że nie przypominają Antoniego Banderasa, to jeszcze nie umieją się porządnie ubrać. Wydaje mi się, że to nie miejsce na takie uwagi.
Dzięki książce poczułam klimat wyspy, ale dopiero sam wyjazd uzmysłowił mi, jaka jest piękna.
Rzetelna książka, chociaż denerwowały mnie wstawki o „szarańczy all inclusive”, „grajdole masowej turystyki” i „tanich wakacjach”. Też wolę podróże na własną rękę i rozumiem że zapewne wielkie hotele psują czar wyspy, ale po co ten pogardliwy ton? (: Oprócz tego - całkiem przyjemna książka, może być przydatna podczas planowania wyjazdu.