Wysłannik Boga... Czy raczej sam diabeł? Senne podbeskidzkie miasteczko. Mała, niechętna obcym społeczność. Wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich. Najczęściej złe rzeczy. Niewielkie wydarzenie urasta do rangi sensacji, a przybycie nowego księdza nigdy nie jest w małym miasteczku drobnym epizodem. Szczególnie TAKIEGO księdza.
Bo ojciec Javier nie jest przeciętnym górskim proboszczem, o czym świadczy już choćby jego imię. Hiszpan o polskich korzeniach, zdecydowanie zbyt przystojny jak na duchownego. I zdecydowanie zbyt luźno traktujący śluby czystości. Wręcz szokująco luźno, nie tylko jak na małomiasteczkowe standardy. Nic dziwnego, że wśród żeńskiej populacji Piwnicznej przybycie nowego księdza wywołuje spore poruszenie. A pięć kobiet połączy z ojcem Javierem szczególna więź. Niebezpieczna i grzeszna, pełna intryg, namiętności, tajemnic... Kto wie, może nawet zbrodni?
Współczuję moim oczom, że musiały przeczytać ten twór, który ktoś postanowił nazwać książką, tylko przez fakt na jego formę.
Bardzo chciałabym żeby ktoś ze środowiska katolickiego przeczytał tę książkę i mi powiedział jak znaczącą rolę odgrywają tutaj obraza kościoła, religii i Boga
Ja się bawiłam zajebiście, nie wiem o co dziewczynom chodzi, ale niech już będzie, zapłacę im za tą terapie. Jestem pod dużym wrażeniem tej książki, jako wprawionej wojowniczce ciężko mnie czymś zaskoczyć i zniszczyć, a tu się to udało. Mam nadzieje, że autorka zacznie się leczyć albo chociaż przydzielą jej opiekunkę lub ubezwłasnowolnią ją. Polecam<3
najgorsza książka, jaką przeczytałam ostatnio i chyba w ogóle. CO TO MA BYC? to są jakies kpiny… właśnie takie historie i tak złe i płytko napisane, trafiają pod lupę o okazuje sie, że te romansiary mają coś z głową. nie my, to ta książka jest problemem. wrzucone wszystko do jednego worka, 50 twarzy greya, romans mafijny, trójkąt, czworokąty, pięciokąty itd. to absolutnie nie powinno ujrzeć światła dziennego.
Hej czytaliście kiedyś książkę tak absurdalną, że aż ciekawą? To właśnie taka pozycja. Absurdem kipi od pierwszej strony, aż do ostatniego zdania.
Cóż, nigdy nie sięgnęłabym po taką pozycję sama z siebie (zostałam znuszona😦). Akcja dzieje się w Polsce (dokładniej na Podhalu, często w książce bohaterki podkreślają, że są góralkami), a główne postacie noszą polskie imiona. Z wyjątkiem, tego słynnego księdza, który tu wszystkich bajeruje swoim wyglądem i (oczywiście, co w książce powtórzyli 1000 razy) przyrodzeniem. Gdyby to dobrze napisać to naprawdę mogłoby dostać nawet 3 gwiazdki. Wątki serio były dość ciekawe. Handel żywym towarem, był jednym z nich. Został on wywalony na drugi plan i totalnie zapomniany, bo ksiądz musiał ruchać swoje parafianki (i nie tylko, jak okazuje się później). Przysięgam każdy seks w tej książce był bardziej żenujący niż wszystkie razem wzięte jakie przeczytałam na AO3 (a bez bicia się przyznam, że trochę ich przeczytałam). Kobiety są tu traktowane przedmiotowo (dopiero pod koniec to się zmienia). Javier je nagrywa podczas stosunku z nim, robi im zdjęcia, porywa, sprzedaje. To wszystko jest na tyle okrutne, że autorka wręcz romantyzuje jego zachowanie i zostawia je, aż do końca jako bezkarne. Przysięgam bohaterki są tak głupie, że gdy tylko zobaczą „maczugę herkulesa” (takiego stwierdzenia użyto w książce) to zaraz zapominają jakim jest człowiekiem i przed nim klęczą. Ten ksiądz to mafioza, ruchacz i sadysta w jednym.
‼️DUŻE SPOJLERY SIĘ ZACZYNAJĄ‼️
Pierwszy i najdłuższy rozdział należy do Sandry. Powiem wam, że to chyba był mój ulubiony rozdział. Działo się dużo, czy było to przemyślane? Nie. Czy bawiłam się dobrze? Tak sądzę. Nie było wybitnie, ale było śmiesznie przede wszystkim. Sandra jest striptizerką w klubie go-go, ma nieślubne dziecko, które zostawia pod opieką swojej „idealnej” siostry Łucji. Na pewnym pokazie ktoś nagle jej daje dużo pięniędzy, no szok!!!!!!! Później oczywiście się dzieją dymy. Dosłownie uprawiają seks w samochodzie, gdzie kierowca siedzi przed nimi. Wtedy myślałam, że gorzej nie będzie, ale było. Później ten ksiądz oczywiście ją porywa, i bierze się za jej siostrę. Jej siostra (Łucja) jest strasznie pobożna i uważa, że masturbacja jest zła (chwilę później sama to robi myśląc o Javieru). Ona także ulega jego pokusą i UWAGA uprawiają seks na ołtarzu. Ten ksiądz to w ogóle jakiś jest nie do końca normalny. Uważa się za boga jakiegoś. Każde dziewczynom przed nim klękać i się do niego modlić. Oczywiście, one wszystkie to robią bo jego „wielki, pulsujący kutas, który może je rozerwać” jest zbyt kuszący. TRZECI ROZDZIAŁ MA NAJCIEKAWSZE SCENKI +18. Znajduje się tu scena z użyciem pistoletu (💀💀💀), trójkąt i lesbijska gra wstępna. Byłam niezwykle zniesmaczona czytając to. Zresztą jak całą tę książkę. Proboszcz Javier nagrał kobiety podczas stosunku, aby sprzedać nagranie w internecie. Maria i Łucja (tak pomiędzy nimi było to wszystko🙏 pls moje życie jest złe, ale bez tego było lepsze) dowiadują się o tym i znajdują zdjęcia w telefonie mężczyzn i kobiet, używanych do potrzeb seksualnych księdza. I tu wreszcie zaczęła się inna fabuła niż ciągły seks, z przerwami na codzienna rutyna kobiet. Kolejna z dziewcząt to Weronika, która mimo, że dowiedziała się o wszystkim to i tak ksiądz zbajerował ją swoim przyrodzeniem (oczywiste, kto by się spodziewał). Sceny seksualne w tej książce to żenujące zdania, gdzie dosłownie w każdym znajduję się „moja cipka była mokra” albo „jego wielki kutas”. Ostatnia jest Izabela. W tym rozdziale dziewczyny wreszcie zaczynają działać i mimo, że dla planu Izabela dała się księdzu to i tak widać była z tego zadowolona. W końcu udało się zastopować działania Javiera i pomóc osobą, a dziewczyny stają się przyjaciółkami.
To było tak żałosne, że aż mi przykro. Przysięgam, zabawa była przednia, ale nigdy więcej nie przeczytam takiego gówna. NIE DAM SIĘ WIECĘJ WPAKOWAĆ!!!!!!!!
This entire review has been hidden because of spoilers.
Sięgnęłam po Prowincję grzechu z nadzieją na mroczny, wciągający dark romance z cięższym klimatem i moralną szarością, którą lubię w tym gatunku. I choć potencjał był , bo pojawił się motyw małego miasteczka, tajemnic, zakazanych relacji to ostatecznie to jedna z tych historii, po których zostaje bardziej konsternacja niż emocje.
Największym plusem był dla mnie styl pisania autorki, bo książkę czytało mi się bardzo szybko, praktycznie przelatywałam przez strony. Problem w tym, że tempo nie idzie w parze z wiarygodnością. Relacje między bohaterami wydają się chaotyczne, a ich decyzje często przeczą temu, co chwilę wcześniej mówią czy czują. Chemia, która powinna napędzać historię, pojawia się nagle i równie szybko traci sens.
Sceny spicy są odważne i same w sobie mogłyby działać, gdyby stało za nimi napięcie i emocje. Tutaj jednak miałam wrażenie, że bardziej wytrącają z historii, niż ją pogłębiają. Zamiast budować mrok i niepokój, często wybijały mnie z rytmu i potęgowały poczucie przesady.
Motywy fabularne naprawdę mnie zaciekawiły, bo zapowiadały coś cięższego i bardziej psychologicznego. Niestety, wykonanie nie pozwoliło mi się w to w pełni zaangażować. Zabrakło mi głębi, konsekwencji i takiego emocjonalnego „haczyka”, który sprawia, że nawet trudna czy kontrowersyjna historia wciąga bez reszty.
To jedna z tych książek, które mają interesujący pomysł i klimat na papierze, ale w praktyce po prostu nie trafiają, przynajmniej do mnie. Czy była to zła książka? Nie. Po prostu, nie dla mnie. Nie odnalazłam w niej nic co mogłabym dobrze wspominać po.
bro xddddddd przysięgam, że nadal nie wiem czemu to sobie zrobiłam. chyba jestem masochistką
nigdy wcześniej nie przeczytałam tylu różnych określeń związanych z męskim członkiem co w tej książce xdddd
parafianki??? ksiądz Hiszpan, który stał się proboszczem w małej wsi w Polsce??? KSIĄDZ, KTÓRY MIAŁ BROŃ I SPRZEDAWAŁ LUDZI???? mam dość, mam po prostu dość. beka, że w ogóle te bohaterki jak już wiedziały, że on jest zły to nadal dochodziło do scen erotycznych xd ta książka mogłaby być jeszcze krótsza gdyby nie ciągłe powtarzanie tego samego albo opisywanie jaki ten ksiądz nie jest wielki i inne bzdety. i nie kupuję argumentu, że to fikcja, bo niektóre teksty związane z wiarą to była serio gruba przesada🤡
This entire review has been hidden because of spoilers.
Od samego początku towarzyszyła mi cała gama sprzecznych i intensywnych emocji. Począwszy od irytacji i frustracji, aż po ciekawość.
Jest kontrowersyjna i czasem miałam niesmak czytając, mimo to zafascynowała mnie.
Z jednej strony ta książka demaskuje spragnione bliskości kobiety, a z drugiej pokazuje ich samotność oraz do czego są skłonne dla chwili poczucia bliskości i zrozumienia.
Wszystko byłoby super gdyby nie przytłoczyło mnie to, że te kobiety były tak naiwne i mimo iż zdawały sobie sprawę z zagrożenia powielały schemat (w tej sytuacji mam na myśli ostatnią dziewczynę) ale oprócz tego naiwność wszystkich wykańczała mnie nerwowo.
Autorka od samego początku dość brutalnie wprowadza Nas w świat gdzie kobieca solidarność nie istnieje. pokazuje małe miasteczko, gdzie łatwiej jest oceniać się nawzajem, plotkować i tworzyć fałszywe scenariusze, niż poznać drugą kobietę. Tu jest to zobrazowane jeszcze dobitniej, bo taka jest Piwniczna - mała i każdy zna każdego, trzeba się pokazać z jak najlepszej strony, aby sąsiadki nie skrytykowały Twoich słabości. Zostało to fajnie zobrazowane.
Z drugiej strony podobało mi się również jak została zwieńczona ta historia. Zostało to zrobione w fajnym, trochę komediowym stylu.
Autorka serwuje Nam również sporą dawkę niemoralnych i mocno pikantnych scen, nie przeszkadzała mi ich ilość, a jakość. Czasem zostawiały mnie ze sporym zamieszaniem w głowie. Czasem też wpędziły w niesmak, gdyż niektóre teksty i opisy były wręcz odrażające i żenujące.
Nie polubiłam głównego bohatera. Miał coś w sobie fascynującego, ale wyłącznie jako bohater, który jest nieodgadnioną zagadką, ale nie jako postać którą można byłoby polubić. I w tej sytuacji wydaje mi się, że właśnie o to chodziło autorce - aby nas zaciekawić, ale nie omamić.
On już wystarczająco kobiet omamił i czasem miałam ochotę wyrzucić książkę przez to jakie one były naiwne. Za to zakończenie było piękne i lepszego dla niego bym nie wymyśliła.
Głównie bohaterki jak wspominałam były naiwne, ale podobało mi się że książka została podzielona na punkt widzenia każdej z nich.
Jest jeszcze jedna kwestia, która nie daje mi spokoju. W jaki sposób dziewczyny znalazły Sandrę? Nie zostało to rozwinięte i mi tego zabrakło. Zrobiono przeskok i dziewczyna nagle znalazła się w domu. Mimo że wcześniej była porwana, przetrzymywana to jakoś szczególnie nie ucierpiała i irracjonalnie uratowały ją cztery kobiety z rąk mafiozów? W ostatnich rozdziałach wolałabym opis sceny jak odbijają ją, niż kolejną scenę seksu.
Nikogo nie będę zachęć ani zniechęcać do czytania „Prowincja grzechu”. Ta książka jest na tyle kontrowersyjna, że sama musisz zdecydować czy chcesz ją poznać i wyrobić swoją opinię.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Czy zdarza Wam się czasami czytać książkę, której opis nie do końca oddaje faktyczną historię? Ja miałam tak właśnie z książką "Prowincja grzechu" Moniki Magoskiej - Suchar. Moim zdaniem opis nie oddał ten historii a przez to jak tylko zaczęłam ją czytać nie mogłam jej odłożyć i w ten oto sposób przeczytałam ją w jeden dzień. Książka zaczyna się w momencie gdy poznajemy Sandrę, miejscową pariaskę, samotną matkę, która wróciła z wielkiej Warszawy z powrotem na Bieszczady. Tyle, że nikt nie zdaje sobie sprawy, że uciekała ona dla dobra córeczki od przemocy domowej. Pracując w pobliskim Nowym Sączu jako striptizerka pewnego dnia poznaje bogatego obcokrajowca, dzięki któremu Sandrze wydaje się, że to może być początek nowego lepszego życia dla nie i córeczki. Bardziej mylić się nie mogła, ponieważ "wybawiciel" zdecydowanie ma diabła za skórą o czym dziewczyna niebawem będzie się musiała przekonać. Bowiem pewnego dnia Sandra znika bez wieści nie zostawiając żadnej wiadomości a jej siostra Łucja, u której dziewczyna zostawiła córeczkę, pewnego dnia w jej domu znajduje ślady krwi. Łucja postanawia dowiedzieć się co stało się z jej siostrą. To też będzie początkiem zawiązania się niezwykłej przyjaźni pomiędzy czterema kobietami, mieszkankami tej wsi, które do tej pory pałały do siebie niechęcią a każda z nich ma swoje własne sekrety, które w miarę zawiązywania się ich znajomości wychodzą na światło dzienne. I co wspólnego z zaginięciem Sandry ma dopiero co przybyły proboszcz Javier? Czy to na pewno sługa Boga a może to jednak wilk w owczej skórze? I to tyle co mogę powiedzieć o fabule tej książki. Jak widać nie do końca jest zgodna z tym, co napisane jest z tyłu okładki. Jest tutaj wszystko, co lubię tajemnice, sensacja i naprawdę gorące sceny, które mogą niektórych zniechęcić, ale dla mnie były idealnym dopełnieniem historii i uwiarygodnieniem postaci. A już jedna ze scen, która dzieje w kościele, przypomniała mi jeden z moich ulubionych seriali młodości "Californication", co wzbudziło tym bardziej mój uśmiech. Mówi się, że zemsta jest słodka. Tutaj zemsta jest jak moja ulubiona czekolada z chilli: słodko gorzka z idealną dozą pikanterii. Ja ze swojej strony polecam gorąco.
Do Piwnicznej, małej miejscowości w Beskidach, przyjeżdża nowy proboszcz Javier. Okazuje się on bardzo seksownym hiszpanem o polskich korzeniach. Szybko wszystkie kobiety w parafii stają się zauroczone nowym duszpasterzem, a on sam bardzo luźno podchodzi do ślubów celibatu. Szczególną więź połączy go z pięcioma mieszkaniami Piwnicznej.
Kiedy sięgałam po “Prowincję grzechu” to wiedziałam, że temat ten wraz z dobrym pomysłem można zrobić całkiem ciekawie lub szybko go spieprzyć. I nie ukrywam, miałam zagwostkę, co z tego będzie. A wyszło … tak sobie. Spowodowane było to przede wszystkim przez postacie kobiece, które wykreowane zostały na dość płytkie osoby. A jedynymi zajęciami przez nich robionymi było narzekanie i obgadywanie innych. Dodatkowo strasznie rzucało się mi w oczy, że w na całe miasto nie było szczęśliwego i udanego związku, przez co sfrustrowane kobiety musiały przychodzić na mszę i patrzeć na księdza. A chyba w 10 tysięcznej miejscowości musiała się trafić, chociażby jedna szczęśliwa para.
Po skończeniu czytania tego erotyku musiałam wrażenie, że gdyby autorka poprowadziła trochę inaczej większą część wątków, to wyszłoby z tego coś całkiem dobrego. I nie mówię tu tylko o romansie (choć pomysł na niego z trochę mniejszą ilością osób też wyszedł całkiem dobrze), bo ciemne sprawki wszystkich osób w dobrym połączeniu dałyby całkiem ciekawy kryminał lub thriller. Natomiast prawie cała książka skupia się na napalonych babach z małej mieściny i praktycznie to koniec. Sam styl autorki jest całkiem w porządku, przez co czyta się wszystko dość szybko. Poza tym nie ma jakiegoś wyszukanego lub wręcz prostackiego słownictwa.
“Prowincja grzechu” okazała się dla mnie trochę ciężkostrawna. I nie było to spowodowane uprzedzeniami, tylko kreacjami bohaterek. Bo tą historię według mnie dało się pokazać lepiej i ciekawiej. Dlatego też książka ta otrzymuje ode mnie 3/10. Czy ją polecam? Jeśli zależy wam tylko na scenach erotycznych to jak najbardziej, ale gdy szukacie czegoś głębszego to po prostu sięgnijcie po inną pozycję.
W małym miasteczku ginie ksiądz. Krążą plotki o jego chorobie i samobójstwie. Na jego miejsce pojawia się nowy proboszcz, który bardziej przypomina grzech niż świętego, ale wraz ze sobą przywiózł masę tajemnic, którym będą musiały sprostać mieszkanki miasteczka.
Przy każdej książce Moni podkreślam, że uwielbiam jej twórczość, bo tak jest. Nie będę tego ukrywać.
Uwielbiam również kontrowersje oraz to jak autorzy poddają się fikcji literackiej i tworzą coraz to bardziej zwariowane historie.
Tutaj dla odmiany od innych książek nie dostajemy podziału na rozdziały, a perspektywy, co jest ciekawym zabiegiem.
Pierwsza była bardzo ciekawa i stworzyła niesamowity klimat. Wciągnęła mnie.
Druga perspektywa była równie ciekawa, co poprzednia, ciężko było przewidzieć, co będzie dalej.
Trzecia wiała już trochę nudą. Schemat powoli się powtarzał, choć później zrobiło się gorąco tak, jak zasugerowało nam to oznaczenie na książce.
Czwarta wprowadziła nowy, ciekawy wątek do fabuły, ale im dalej w las… cóż ponownie schemat się powtórzył i podobnie było w piątej perspektywie.
Czytałam z ciekawością co będzie dalej, ale niestety kręciło się to wokół jednego. Książka była zapowiadana jako gorący erotyk, ale seks stał się głównym elementem historii, a nie dodatkiem do fabuły, co mnie znudziło.
Liczyłam na ogrom emocji i wrażeń, ale poza różnorakimi formami współżyć nie otrzymałam tu nic większego i jest mi ogromnie smutno pisząc to, ale stawiam na szczerość. A właśnie takie są moje odczucia.
Wielkie nadzieje kładłam w epilogu i tak jak nie spodziewałam się tego co tam się stało, tak ostatnie zdanie jednej z bohaterek mocno mnie zdenerwowało. Potrafię zrozumieć wiele, ale ich lekkie podejście do nowego zagrożenia było ciężkie do przyjęcia. Osoby z taką traumą powinny zareagować raczej odrobinę inaczej.
Gratuluję Moni kolejnej premiery i na pewno będę wyczekiwać kolejnej bo mimo, że ta książka mnie zawiodła nie zrażam się i dalej będę z chęcią czytać książki wychodzące spod jej rąk.
Oto mała miejscowość górska, gdzie ksiądz stanowi trochę ostoję każdego mieszkańca. Trochę jak “Ojciec Mateusz”, nawet gra w szachy się znalazła. Jak na małą wiochę przystało, każdy każdego zna, znajdą się okoliczne plotkary i monitoring osiedlowy też działa sprawnie. Tak oto poznajemy 5 kobiet, z których każda kreuje swoją osobowość pod otoczenie, tworząc złudne wyobrażenie swojej osoby w oczach koleżanek. Kobiety te mają niesamowicie mocne charaktery, swoją czasem mroczną przeszłość i tajemnice, które chronią przed światłem dziennym. Mężowie, którzy nie spełniają oczekiwań swoich partnerek, są słabymi kochankami a swoje stosunki uważają za spełnianie małżeńskiej powinności służącej wyłącznie prokreacji. Co oznacza zakaz antykoncepcji i samozadowolenie jako grzech! I zagraniczny ksiądz Javier Arevalo, który pojawia się na ich terenie i będzie nowym proboszczem. Na dodatek nieziemsko przystojny, boski, o ciele herosa, świetnie zbudowany, klękajcie narody. Sceny zbliżeń które podchodzą pod brutalne, zdominowane przez księdza, uległe kochanki. Zdecydowanie +21 a nie +18 (chociażby przez historię Marii).
Jeżeli ktoś szuka książki typu porno to zdecydowanie pozycja dla niego. Jednak uważam że książka mogła być lepiej poprowadzona wątek handlu żywym towarem jest naprawdę ciekawy jednak potraktowany po macoszemu.
This entire review has been hidden because of spoilers.