Odludne miejsca na Kaszubach, tchnące jeszcze pogańską magią. Jak co roku grupa studentów organizuje tam spływ kajakowy. Tym razem do wyprawy przyłączają się rodziny z dziećmi, kilka par i dwie piękne dziewczyny skrywające mroczny sekret. Nikt nie podejrzewa, że ich śladem podąża niebezpieczny młody mężczyzna naruszający spokój leśnej głuszy i jej mieszkańców.
W okolicy, pośród drzew i gęstych krzewów, czai się potężna i bezwzględna siła, która igra z losem kajakarzy. Za chwile zapomnienia, samowolę i łamanie zasad ktoś będzie musiał drogo zapłacić. Nie dla wszystkich te wakacje zakończą się szczęśliwie.
"Najkrótszą noc" podzieliłam sobie na dwie części.
W pierwszej z nich autorka opisuje sam spływ. Autorka zaserwowała czytelnikowi sporo opisów trasy, biwaków, warunków, w jakich przebywali turyści. Bohaterów w tej powieści było sporo. Nie mamy tu bowiem żadnego lidera, głównego bohatera. To, że przez wiele stron czytelnik ma szansę poznawać postaci, nie doprowadziło do tego, że może czuć się zagubiony.
Już w tej części czytelnik może odczuwać niepokój. Bohaterowie, choć nie mówią o tym sobie nawzajem, mają wrażenie, że ktoś za nimi podąża. Nie wszyscy także znaleźli się na spływie z własnego wyboru. Mają swoje tajemnice i obawy przed konsekwencjami swoich czynów.
W drugiej części Najkrótszej nocy akcja się zagęszcza. Na jaw wychodzą kolejne sekrety. Autorka w rewelacyjny sposób pokazała prawdę o człowieku, który jest odcięty od cywilizacji, a zostaje sam na sam z naturą, swoimi bliskimi i wyrzutami sumienia. Tragiczne wydarzenia, do których dochodzi, ukazują ich prawdziwą naturę.
Ale to nie wszystko, co autorka proponuje czytelnikowi w powieści Najkrótsza noc. Książka ta jest pełna mitologii i pogańskich wierzeń. Jeden z bohaterów to gawędziarz, który chętnie dzieli się wiedzą, więc jest to naturalnie wplecione w fabułę. I, chociaż bohaterowie byli tym nieraz znudzeni, to dla czytelnika może być niezwykle ciekawe.
I, co ważne dla akcji, nie zawsze można być pewnym, na ile wydarzenia są związane z realnym światem, a na ile z duchowym.
Podsumowując, to nie jest thriller pełen zwrotów akcji, gdzie trup ściele się gęsto. Chociaż początkowo tego właśnie oczekiwałam, autorka zaproponowała coś, czego się nie spodziewałam. Pogańskie wierzenia, mitologia, atmosfera niepokoju, tajemnicy, brak jednoznacznych rozwiązań – to są zalety tej powieści, dzięki którym wyróżnia się na tle innych.
Książkę czytało mi się wyśmienicie, ale zakończenie wprawiło mnie w konsternację. Nie spodziewałam się kierunku, w jakim autorka poprowadzi akcję i muszę przyznać, że - o ile wydaje mi się, że właściwie odczytuję jej intencje – nie do końca mi ów kierunek odpowiada. Nie chcę jednak spoilerować - jeśli jesteście już po lekturze i chcielibyście podyskutować na ten temat, to chętnie przedyskutuję to z Wami w komentarzach :)
Niemniej, całość wypada naprawdę nieźle; jestem pozytywnie zaskoczona. Najkrótsza noc to bardzo dobra powieść obyczajowa z dużą dawką elementów słowiańsko-magicznych i szczyptą thrillera.