Kiedy chcesz wydostać się z pułapki, możesz stracić czujność i... zmysły. Ucieczka z nieznajomym nie wydaje się rozsądna, ale Hannah nie ma wyboru. Czy właśnie wpakowała się w jeszcze gorsze kłopoty?
Powrót nie wchodzi w grę. Hannah musi uciekać, kryć się przed mężem i oprawcą w jednej osobie. Jeśli trafi on na jej ślad, zrobi wszystko, aby ją zatrzymać i odpowiednio zdyscyplinować. Plan kobiety jednak nagle się sypie i trzeba improwizować. Wtedy Hannah odkrywa, że jeden ze stojących przy drodze samochodów ma otwarte drzwi. Chowa się za siedzeniem pasażera i postanawia zdać się na los.
Szybko się orientuje, że mężczyzna, który nieświadomie wywiózł ją z dala od zagrożenia, nie jest zwyczajnym turystą. Tajemniczy Jonathan może pomóc jej w ucieczce. Podczas wspólnej podróży tych dwoje odkrywa, jak wiele ma ze sobą wspólnego, a ich przypadkowa znajomość stopniowo przeradza się w pożądanie, z którym coraz trudniej im walczyć. Czy dopadnie ich przeszłość? Czy mogą zaufać sobie nawzajem?
Kurczaczki, to kolejna książka Bester, która jest kompletnie inna od pozostałych. To romans z kryminalną nutką, który czyta się błyskawicznie, jednak nie pałam do niego bezwzględną miłością. Rozumiem, że nie może być słodko i uroczo jak np. 'Świątecznym nieporozumieniu', które uwielbiam, a jednak czegoś mi brakowało. Może dlatego, że zbyt przypomina mi wszystkie mafijne historie za którymi nie przepadam? Możliwe🤷🏻♀️
"Ucieczkę z nieznajomym" czyta się ekspresowo. Do tego tak, jakby się oglądało kino akcji. I to dobre (podczas lektury nie mogłam się uwolnić od skojarzeń z Jasonem Bournem i miałam ochotę obejrzeć go po raz kolejny). Do tego w książce jest zastosowany świetny zabieg. Historia jest tak poprowadzona, że w pewnym momencie -po poznaniu kolejnych wydarzeń - chce się ją czytać od początku i spojrzeć na postępowanie głównej bohaterki z tą wiedzą, której nie miało się na początku. W "Ucieczce z nieznajomym" nie ma za dużo humoru, z którego słynie Katarzyna Bester, za to jest genialne napięcie.
Uwielbiam twórczość Kasi Bester. Przede wszystkim za genialny humor, który idealnie wpasował się w moje poczucie humoru już w chwili, kiedy spotkałam się z jej piórem po raz pierwszy. W „Ucieczce z nieznajomym” również ten sam niezastąpiony, często ironiczny humor się pojawia, jednak ta powieść jest inna. Autorka pokusiła się o wątek sensacyjny w najnowszej książce i muszę przyznać, że wplecenie tego wątku w buzującą od emocji fabułę wyszło jej nadzwyczaj dobrze. Otrzymujemy zatem niezwykłą, wybuchową mieszankę, w której znajdziemy genialnie skrojoną intrygę i intrygujący romans ze szczyptą erotyki.
Każda kolejna książka autorki jest coraz lepsza. Bardzo fajną sprawą jest śledzić jej rozwijający się warsztat, który już na tym etapie jest bardzo dojrzały. Podoba mi się również fakt, że Kasia bawi się gatunkami. Nie trzyma się sztywno romansu, ale dodaje do niego inne elementy. To dość ryzykowna sprawa i taki eksperyment nie zawsze ma prawo się udać. Tym razem jednak wyszło bardzo dobrze i uważam, że autorka powinna brnąć w to nadal. Od początku można odczuć napięcie, które pod koniec dosłownie sięga zenitu. A epilog powieści to cudo. Lepiej nie mogła się ta historia zakończyć. Dodatkowy plus za Pana Puszka i świetną znajomość kocich zwyczajów. Barwni, zwariowani bohaterowie to kolejny mocny punkt powieści. Ich losy są ciekawe i przejmujące, a oni sami zarażają pozytywną energią. Nawet wtedy, kiedy wcale nie jest im samym do śmiechu. Nie będzie niespodzianką, jeśli napiszę, że najbardziej podobał mi się w powieści Jonathan. To nie tylko przystojny mężczyzna, na którym chętnie zawiesza się oko. To też człowiek, który ujmuje swoim światopoglądem i zasadami, którymi się w życiu kieruje. Niezwykle kolorowa i jednocześnie bardzo złożona postać. Jonathan ma swoje tajemnice, którymi niechętnie dzieli się ze światem. Hannah jest początkowo dla niego sporym ciężarem, bo musi mierzyć się ze swoimi problemami, przed którymi próbuje uciec. Kiedy dochodzą do tego kłopoty zupełnie obcej mu kobiety, wydaje się, że to dla niego już za dużo. Ale ten mężczyzna jest twardy, potrafi dźwignąć na swoich barkach wszystko, co życie na niego zrzuci. Poza tym, co to za kochany człowiek. Ze świecą można szukać teraz takich mężczyzn. To dżentelmen, do tego bardzo rodzinny, opiekuńczy i odpowiedzialny. No powiedzcie, ilu znacie mężczyzn, którzy lubią zakupy, szczególnie te ciuchowe? Jonathan ma więcej zalet, ale nie wspomnę o nich, żeby nie psuć Wam zabawy. Ja się zakochałam. Taki mężczyzna to skarb. Hannah jest odważna. Ma w sobie siłę, której brakuje wielu dzisiejszym kobietom. Nie chce tkwić w toksycznym związku, stara się z niego uwolnić. Podziwiam ją za to, że po pierwsze bierze sprawy w swoje ręce, pomimo grożącego jej niebezpieczeństwa, po drugie nie boi się wsiąść do samochodu obcej osoby, a przecież w ten sposób może trafić z deszczu pod rynnę. Relacja Jonathana i Hannah od początku jest burzliwa, jednak ewidentnie coś ich do siebie ciągnie. Są jak ogień i woda, przyciągają się i odpychają jednocześnie. Mimo tej elektryczności między nimi, która raz ich zbliża, a zaraz później oddala, wydają się być całkiem udanym duetem. Z zaciekawieniem śledzi się ich wspólne losy, obfitujące w mrożące krew w żyłach sytuacje. Czy coś może z tego być i jak rozwiąże się sprawa z mężem kobiety, musicie sprawdzić już sami.
W książce od początku dużo się dzieje, akcja jest dynamiczna, a niewielka liczba stron powieści sprawia, że połyka się tę książkę na raz. A szkoda, bo w tym świecie i z tak rewelacyjnie wykreowanymi bohaterami chciałoby się pobyć trochę dłużej. Zakończenie serwuje spore zaskoczenie, którego, chociaż się starałam, nie udało mi się wcześniej przewidzieć. W trakcie lektury też zresztą nie brakuje zaskoczeń. Dlatego książkę czyta się nie tylko szybko, ale i bardzo przyjemnie. Muszę przyznać, że świetnie przy niej odpoczęłam. Zawsze zresztą bardzo dobrze relaksuję się przy książkach Kasi. Tym razem wybrałam odpowiedni moment na lekturę, bo po jej przeczytaniu zdecydowanie poprawił mi się nastrój, a nie był w tym czasie najlepszy. Autorka stworzyła interesującą i angażującą fabułę, a jej bohaterowie coś sobą reprezentują. Niosą na swoich barkach ogromny bagaż trudnych doświadczeń i emocji, z którymi próbują poradzić sobie sami. Na szczęście trafiają na kogoś, kto jest w stanie im w tym trudzie trochę ulżyć. Fajnie się czyta tę książkę, co nie oznacza, że jest lekka. Są momenty, w których łzy same cisną się do oczu, a ciarki przebiegają po całym ciele.
Gorąco zachęcam Was, abyście zapoznali się z twórczością Kasi Bester, jeśli tylko będziecie mieć ku temu sposobność. „Ucieczka z nieznajomym” świetnie nada się na początek. Bo to prawdziwa bomba emocjonalna, brawurowa, obezwładniająca i totalnie nieprzewidywalna. Wciąga, zaskakuje, dostarcza mnóstwa niezapomnianych wrażeń. Polecam!
Czytając opis, uznałam, że to coś dla mnie. Pomyśl na historię zacny, opinie bardzo dobre.
I już na pierwszych stronach taka klapa...
Otóż chloroform nie działa tak, jak próbują nam wmówić wszystkie seriale i filmy sensacyjne. Nikt nie zasypia, gdy tylko powącha chusteczkę nasączoną tą substancją
Wody płodowe są białawe? Oo rodziłam dwa razy i jakoś umknęło to mojej uwadze oO
W jakimś tajnym schowku. - już abstrahujac, że jakimś mówi nam tylko tyle, że autorka nie ma bladego pojęcia, a co dopiero my. Do tego nie wie też, jak działa kontrola na granicy.
Ona jechała trzy dni. A Nigel nie doleciał samolotem? Więc co tam. Jeszcze się prześpi. Toż to absurd. Pierwsze miejsce, o którym powinien pomyśleć - zwłaszcza glina - to właśnie rodzice.
Kolejny absurd wyciągnięty prosto z durnych sensacyjnych filmów - tłumik nie wycisza wystrzału całkowicie, jedynie trochę, ale nadal to donośny dźwięk! A autorka dwa razy twierdzi inaczej.
Anglicy w nieformalnej rozmowie nie używają zwrotów 'Pan/Pani'.
Jonathan: Nikt nie wie, czym się zajmuję. Hannah jest pierwsza. A co tam. Powiem też tej parze sympatycznych staruszków.
W Anglii mamy nie zaprowadzają dziewczyn do ginekologów. Wszelkie badania robią pielęgniarki, a tabletki przepisują lekarze pierwszego kontaktu. Ginekolog jest tylko w trudnych przypadkach, takich jak choroby nowotworowe czy historia trudnych porodów.
Hannah: Ściga mnie mąż. Gdzieś tam ktoś zrobił mi zdjęcia. Jak ostatnia kretynka pokazałam swój paszport na granicy (choć miałam też fałszywy),więc co robimy? Chodzmy do restauracji, na zakupy, do kina, a i jeszcze na spacer po Londynie. Bo czemu nie?
Rozmowa Jonathan kontra Nigel. No po prostu przedszkole. A już to, że glina, który wie, że jego wróg puka jego żonę i przychodzi, nie sprawdziwszy wcześniej magazynku... Szkoda słów. Przez 85% książki laska ucieka przed mężem, który na końcu okazuje się idiotą, a scena jego śmierci to chwila moment. Jakby mega spłaszczone. Słabiutko. W UK nie przeszłaby wymówka 'w obronie własnej', a ciała nie wydaliby po kilku dniach. W UK nawet policja nie ma broni, a co dopiero obywatel. Jonathan też nie mógłby opuścić kraju w tak krótkim czasie, nawet jeśli działał w obronie własnej. A to, że policja wierzy w hasło, że pojechała z Brighton do Londynu (2h!) kupić walizkę. Walizkę! Bo przecież Brighton to wiocha bez sklepów! Tak naprawdę to piękne miasto, z ogromem sklepów, więc tę wymówkę policja powinna wziąć pod lupę. Zwłaszcza, jeśli uciekała przed mężem katem, to gdzie czas na jazdę do stolicy (przypomnę 2h w jedną stronę),by kupić nową walizkę. No nie. To absurdalne. We wspomnieniu Hannah zabiera broń z sejfu (nie ma nic o rękawiczkach, by nie zostawiać śladów),po czym wychodzi niby do fryzjera. To czemu Ucieczka była taka trudna, skoro Nigel miał gdzieś, co ona robi w ciągu dnia? Nagle miała kapelusz i okulary, a w drodze to Jonathan ją uświadamiał, że powinna używać kamuflażu. W domu Victora zakłada rękawiczki dopiero w łazience. A co z odciskami zostawionymi po drodze? Choćby właśnie na drzwiach łazienkowych? Mam wrażenie, że autorka próbuję nam wmówić, że wszędzie, w całej Europie, policjanci to kretyni, nie potrafiący sprawować swojej funkcji poprawnie.
Bardzo nie lubię autorek (bo to głównie kobiety mają ten problem),które nie znają czegoś, a o tym piszą. Pisanie o Anglii, nigdy tam nie będąc - lub będąc, ale nie poznając - wymaga researchu! A tutaj on leży i kwiczy. Ogólnie pomysł na historię był ciekawy. Ale wykonanie jest tragiczne. Absurd goni absurd, same zbiegi okoliczności, brak logiki i researchu. Nie rozumiem, jak można pisać coś po to, by pisać? Bez sprawdzenia czegokolwiek?
I z tego co widzę, to kolejna pozycja autorki, w której leży research. Znów próbuje pokazać ludziom historię z Anglii, nie znając Anglii. Po co??!! Na cztery przeczytane pozycje od autorki, to trzecia, która dostaje taką ocenę, więc zapamiętam nazwisko i już więcej - mam nadzieję - nie trafić na jej książki. Jeśli dla kogoś ważny jest realizm - nie polecam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Historia, która sprawiła, iż na chwilę zapomniałam o rzeczywistości. Od pierwszej strony urzekła mnie fabuła. Mimo, iż z początku główna bohaterka trochę irytowała, to z każdą następna strona polubiłam ją coraz bardziej. Historia miłosna też nie przesłodzona, a rzekłabym ciekawa. Dla miłośników romansów idealna (Czyli dla mnie też 😁).
Wiadomo zakończenie przewidywalne, ale to nie o to chodzi w tej książce. Tu ma być miło, lekko I przyjemnie. Ma być radość, nie zaszkodzi odrobinę dreszczyku (a tutaj takie momenty znajdziesz) oraz wciągające. Wszystko znalazłam.
Najbardziej mi się podobało, iż autorka wzięła na warsztat tak modny ostatnio zawód. Jaki nie zdradzę.😉 i najważniejsze, że to co w sieci nie zawsze jest do końca prawdą.
Fajny pomysł, fajna historia. Nie.do konca przewidywalny splot wydarzeń. Ona ucieka przed mężem, który ją bije i wsiada do auta. Właściciel auta okazuje się płatnym mordercą. Ale nie tylko on ma kogoś na sumieniu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
„Ucieczka z nieznajomym” to kolejna książka pani Bester, która miałam okazję przeczytać. Rzadko zdarza mi się sięgać po polskich autorów, ale jej książki naprawdę trafiły w mój czytelniczy gust.
Ta książka to prawdziwa bomba emocjonalna. Od samego początku trzyma w napięciu, wciąga i zaskakuje, ponieważ miejscami jest całkowicie nieprzewidywalna.
Hannah jest lekarzem ginekologiem. Podczas podróży do Wiednia, kobieta ucieka od męża oprawcy, przypadkowo ukrywając się w samochodzie nieznajomego mężczyzny.
Jonathan, to były policjant, którego Hannah bierze za zwykłego turystę, który może pomóc jej w ucieczce. Jednak czy naprawdę nim jest?
Zarówno ona jak i on skrywają przed sobą kilka tajemnic, które odkryją przed sobą podczas wspólnej podróży do Anglii.
Nie jest to typowy romans, jak inne książki tej autorki, więc jeżeli tego spodziewaliście się po tej książce to będę Was musiała rozczarować. Niemniej jednak każdy fan kryminałów znajdzie w tej książce coś dla siebie.
"Nie powinnam się do niego przywiązywać, a jednak czuję się przy nim bezpieczna. To śmieszne, Hannah. A może nawet żałosne. Jak można czuć się bezpiecznie przy kimś, o kim tak niewiele się wie?" Moja dobra passa czytelnicza z książkami Katarzyny Bester, wciąż trwa. To kolejna polska autorka, której książki czytam w ciemno, a jej lekki, niewymuszony styl pisania jest naprawdę godny pozazdroszczenia. W "Ucieczce z nieznajomym" na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się dosyć jasne i przewidywalne, ale z czasem okazuje się, że ani bohaterowie nie są tymi za których się podają, ani fabuła nie jest tak prosta jak zakładaliśmy na początku. Ta historia to niezwykle wciągająca mieszanka przygody, sensacji, dramatu i romansu, która jest po prostu nieodkładalna przed końcem. Rozrywka w najlepszym wydaniu.