Zagłada i czekoladki. Tylko te dwa hasła interesują dzisiejsze media.
Jest albo strasznie, albo słodko.
Wszystko, co pomiędzy, nie ma znaczenia. A przecież mamy więcej fajnych słów: „komary”, „naftalina”, „reptilianie” czy „pindol”. Wszystkie znajdziecie w tej książce.
A do tego odpowiedzi na pytania: Co bym zrobił, gdybym został szefem ONR-u? Jak powinien wyglądać strajk nauczycieli? I dlaczego wyłączyłem komentarze?
Stand-uper, scenarzysta, autor tekstów komediowych. Lider Kabaretu Limo (1999 - 2014),z którym zdobył liczne nagrody i popularność. Twórca programów stand-upowych Proteus Vulgaris, Ludzie, trzymajcie kapelusze i Numer 3 oraz serialu Kryzys. Szczęśliwy mąż, ojciec dwóch córek i właściciel jednego tatuażu.
Ocena tej książki mocno zależy od tego, jak działa na nas twórczość Abelarda Gizy. Ja w większości uwielbiam Jego występy, trafia do mnie ten rodzaj poczucia humoru, nie przeszkadzają wulgaryzmy i zawsze czekam na przesłanie, ciekawą puentę, która na koniec się pojawia. Podobnie jest z książką. Nie jest to obszerne tomisko, raczej zbiór kilkunastu... hmmm... wystąpień, opowieści (mniejsza o nazwę). Czasem jest śmiesznie, czasem poważnie, czasem zbyt dosadnie! Ale właśnie po to kupiłem książkę tego właśnie autora! Był lockdown, nie było występów - książka jest na to lekiem - zarówno dla autora, jak i czytelników! :)
Przez cały czas czytania, w głowie miałam głos pana Abelarda :) czyli to co zawarte w książce, idealnie pasowało mi do jego stylu! Przednia zabawa, ale i dużo momentów refleksji:) o poważnych rzeczach, nie trzeba tylko pompatycznie pisać, jak widać:)
Treść zestarzała się ekstremalnie szybko. Głównie z uwagi na liczne polityczne odniesienia, a minęło ledwie 3,5-4 lata od jej wydania. Za kolejne 5 lat, duża część treści może być dla czytelnika niezrozumiała, a przez to - frustrująca. A szkoda, bo książka Abelarda, choć bardzo króciutka, jest pełna ciekawych przemyśleń. Zarówno takich, które podzielałem, ale również takich, które do głowy mi nie przyszły. Albo przyszły, ale nie spojrzałem na nie z tej perspektywy. Dlatego warto przeczytać. Ale lepiej prędko, zanim się zbyt mocno zestarzeje i zacznie za mocno irytować.
Bo mam takie same przemyślenia tylko bez rozwalających dowcipów. Bo nie trzeba być wybitnym pisarzem, żeby napisać, co nas boli (zwłaszcza biodro) i co nas bawi. Świetne spojrzenie na to, co się dzieje wokół. 🌸