Czesiek i Tadek przyjaźnią się od dziecka. Wychowani w etosie Szarych Szeregów po wojnie muszą żyć ze stygmatem przedstawicieli "spietranego pokolenia", bo 1 sierpnia 1944 roku żadne powstanie ostatecznie nigdy nie wybuchło.
Tadeusz żyje na kocią łapę z Irką, ale rozmawiają rzadko. Czesiek po przejściach kocha się w Janeczce z przeszłością. Życie tej czwórki toczy się w cieniu pochodów pierwszomajowych, przyjacielskich spotkań, wypraw na Kercelak albo nielicznych prywatek, chociaż te bywają niebezpieczne - wódka w głowie budzi to, o czym chce się zapomnieć. Bo nie wszystkim się udało. Niektórzy umierają przez wojnę dwadzieścia lat po niej. Albo w ogóle nie żyją.
Jednak przyjaciele z Żoliborza każdego dnia od nowa próbują rozpaczliwie wyjść ku życiu. Przy dźwiękach Radia Luksemburg, w oparach prozy Hłaski, przy lekturze porad z "Przyjaciółki" i poza echem przemówień przedstawicieli partii. Robią wszystko, żeby ból przyjąć i przenieść go przez życie. Bo jakby na świecie zasiać pokój, a nie wojnę, to ludzie byliby naprawdę szczęśliwi.
No nie podobało mi się to. Fabuła wojenna, głównie powojenna, w której wystepuja bohaterowie, którzy irytują na każdym kroku. Grupka czterech kumpli i 3 partnerek, z czego zdradzają się wzajemnie, potem jeden wspomina drugiego, ktoś chce nazwać dziecko imieniem osoby, z którym zdradziła męża- po prostu tragedia. Nie wspomnę o kilku na prawdę obrzydliwych momentach. Idealnym podsumowaniem mojej negatywnej konstruktywnej krytyki jest zdanie z książki „ niedoszli powstańcy, trzej żonaci, jeden kawaler i tylko jedna dobra miłość- antka i bronki”.
This entire review has been hidden because of spoilers.