Historia Polki, której serce wpadło w pułapkę miłości.
Ta historia wydarzyła się naprawdę. Ten wyjazd zmienił jej życie. Ta książka ma być przesłaniem.
Kiedy Magda, najlepsza przyjaciółka Basi, wyjeżdża na wakacje do Turcji, żadna z nich nie przypuszcza, jak bardzo zmieni to losy ich obu...
Już w drugim tygodniu urlopu Magda wyznaje Basi, że jej serce skradł przystojny Murat. I za nic ma przestrogi o mężczyznach z tamtych stron, którzy bez skrupułów wykorzystują kobiety takie jak ona. Zakochana po uszy, planuje wziąć ślub i zacząć nowe życie w Turcji. Barbara nie podziela jej entuzjazmu, ale po jakimś czasie, gdy jej sytuacja zawodowa w Polsce się komplikuje, sama pakuje walizki i wsiada w samolot lecący do Stambułu.
Ten jeden lot odmieni całe jej życie.
Czy Polka oprze się podrywom atrakcyjnych i bogatych Turków? Którego wybierze? Do czego zdolny jest mężczyzna, by zdobyć swą wybrankę? Czy życie tych kobiet, które uległy czarowi mężczyzn Wschodu, zawsze przypomina bajkę?
Tę historię autorka zaczęła opisywać na jednym z forów internetowych, gdzie doradzała Polkom wracającym z wakacji pod palmami ze złamanym sercem. To one prosiły, by z tych zapisków i porad stworzyła książkę. Tak powstała Turecka rozkosz.
Mira Hafif - ukrywająca się pod pseudonimem Polka, która dzieli życie między Turcję, gdzie mieszka, a Polskę, która jest jej domem. W 2019 roku, w dramatycznych dla siebie okolicznościach, postanowiła opisać swoją turecką historię na jednym z forów internetowych. Gdy tylko może, udziela w internecie porad kobietom, które zastanawiają się nad porzuceniem wszystkiego dla wakacyjnej miłości.
3.75* Zacznę od tego, że nie czytuję, nie czytałam i pewnie nie będę czytać (ale ostatnio dzieją się w mojej biblioteczce cuda, więc kto wie) żadnych arabskich księżniczek (tak, wiem, że Arabia to nie Turcja, zaraz przejdę do tego), nie oglądam tureckich seriali (ale kilka odcinków widziałam, moja babcia uwielbia i ogląda każdy odcinek każdego z nich) i ogólnie mam mieszane uczucia, co do tamtejszego świata, a szczególnie roli kobiety w nich. Związki Polek z tamtejszymi mężczyznami, to dla mnie czarna magia: bardzo stereotypowo, wiem. Nigdy nie robiłam dodatkowych researchów, posiłkuję się tylko stronniczą wiedzą z wiadomości, filmów i wątków pobocznych w książkach.
No, to do rzeczy.
Turecka rozkosz (chwilkę mi zajęło, żeby załapać związek tytułu z nazwą słodyczy Turkish Delight, ależ jestem głupiutka) przede wszystkim sprawiła, że moja świadomość i wiedza o Turcji, jako miejscu i jej zwyczajach, pogłębiła się. To nie jest fikcja literacka, to przeżycia Polki, którą to wszystko spotkało. Tym bardziej jestem w szoku, a niedowierzanie miesza się z zachwytem i niechęcią. O tak, książka wywołuje wiele emocji. Miejmy techniczne informacje za sobą: jest napisana w pierwszej osobie, z perspektywy Basi, glównej bohaterki i, cóż, jest napisana bardzo dobrze. Tym bardziej ciężko mi przyznać, że najsłabszym ogniwem całej historii jest... Basia. Gdybym spotkała Basię, nie byłybyśmy przyjaciółkami. Jest nieuprzejma, niemiła, często mówi, zanim pomyśli, twierdzi, że nie jest materialistką, ale, cóż, śmiem się nie zgodzić. Ogólnie Basia reprezentuje wszystko, czego w kobietach, ba! ludziach, mnie irytuje. Czy wspominałam już, że jest serio niemiła? Nawet do swojej, jak twierdzi, najlepszej przyjaciółki, potrafi mieć chamskie odzywki. Okay.... nie chodzę w to, bo zacznę się rozwijać, jak bardzo przypomina mi stereotypową polską dziewuchę, przejdziemy potem do tego, jak źle wspominam takie panienki z życia w Polsce, zrobi się z tego anty-patriotyczny wpis, a byłby nieprawdziwy i niepotrzebny. Wróćmy więc do historii. Basia ma 30 lat i szefa-buca. Całkiem słusznie rzuca pracę i postanawia zadzwonić do najlepszej przyjaciółki: całkiem normalne. Tyle, że przyjaciółka mieszka w Turcji, więc, cóż, spotkanie jest wyzwaniem. A raczej byłoby, gdyby nie świetnie zarabiający mąż przyjaciółki tamtejszego pochodzenia. Chwilę później Basia jest w samolocie (pierwsza klasa Turkish Airlines baby!) do najlepszej przyjaciółki. Tam poznaje przystojnego, bogatego businessmana, również z Turcji, który ją podrywa. Ona, dość ordynarnie, ale jak się wkrótce przekonamy, Basia do każdego odzywa się dość ordynarnie, zbywa faceta. Na chwilę o nim zapomnijmy, bo Basia ląduje (z przesiadką), poznaje innego, równie przystojnego i rozpoczyna się romans. W międzyczasie dowiadujemy się mnóstwo o Turcji, zwyczajach, miejscach, problemach, historii... to jest super. Magda (przyjaciółka, pamiętacie?) boryka się z problemem akceptacji wśród rodziny w Polsce. Ogólnie: dzieje się dużo, jest moc. Potem sytuacja się komplikuje i... no nie mogę dalej, ale wiedzcie, że jest dużo miłosnych zwrotów akcji, wiele problemów, milion frustrujących momentów i.. nie da się tej książki odłożyć. Jest po prostu dobrze napisana i ma świetną historię. Fakt, że prawdziwą, dodaje pikanterii. Ach, apropos, jest kilka scen łóżkowych! Ale są napisane z wyczuciem i klasą, naprawdę jest dobrze. I jeśli będzie kontynuacja, na pewno po nią sięgnę. Kurczę, wiem, że się rozpisałam, a tak naprawdę nic nie wiecie. To z emocji, właśnie skończyłam i muszę się pozbierać. Nie spodziewałam się.... chociaż może? Ciężko stwierdzić, niby się przypuszcza, co się wydarzy, ale do końca nie wiadomo. Anyway. Dowiedziałam się mnóstwo o Turcji, położyłam uszy po sobie, za wsadzanie wszystkich do jednego worka, pozłościłam się, podenerwowałam, pełen pakiet. Jeśli coś z tego zrozumieliście i brzmi to dobrze, to zachęcam, serio!
Bardzo, bardzo dużo przyjemności sprawiła mi ta książka. Równie wiele, co pytań i wątpliwości. Trochę bajkowa, ukazująca życie zupełnie nam nieznane, trochę straszna... z tego samego powodu. Turcja to kraj kulturowo zupełnie odmienny od naszego. Z jednej strony piękny, kolorowy i bogaty z drugiej poniżający kobiety i nieszanujący ich praw. Czytając tę powieść zastanawiałam się, ile w niej jest prawdy, a ile przekłamań. Nie wierzę w to, że cała żeńska Turcja ubiera się u Prady, a czytając „Turecką rozkosz” można odnieść takie wrażenie. Wszystko tu jest kolorowe bogate i wspaniałe. Jakby nie istniała ta biedna część Turcji, a przecież wszyscy wiemy, jak jest. Dlatego właśnie, oprócz przyjemności z poznania losów głównej bohaterki, pozostał w sercu spory niedosyt i rozczarowanie, że jednak większość tej powieści to bajka. A ja - czytając biogram autorki - liczyłam na prawdziwą historię i trochę faktów o tym pięknym kraju. Niestety nic z tego. Co więcej - miałam wrażenie, że to, co autorka próbowała przemycić w książce jako fakty i ciekawostki nierzadko wprowadzało czytelnika w błąd. „Turecka rozkosz” tematyką nie odbiega od książek zaliczanych przeze mnie do powieści orientalnych. Ot polska kobietka, (w naszym przypadku Basia) traci wszystko. Najczęściej śliczna, o typowo słowiańskiej urodzie, biedna i rozżalona szuka odpoczynku od smutków dnia codziennego. I teraz różnie bywa. Zdarza się, że spotyka przystojnego mężczyznę w Polsce (potocznie zwanego Arabem), zdarza się, że na wakacjach, na wycieczce, w samolocie... do wyboru do koloru. Nasza bohaterka spotkała swą arabską miłość w samolocie, ale żeby nie było tak prosto, uczucie nie wybucha od razu. Lećmy dalej. Omotana obietnicami pięknego, bogatego życia, kolorowych tkanin i ślicznych domostw, postanawia zaryzykować. Wychodzi za mąż, jedzie do kraju męża, a tam czeka na nią zupełnie inne życie niż to, którego się spodziewała. Możemy spotkać złą teściową, zawistne siostry, okrutnych przyjaciół męża i jego samego, rozpustnego i brutalnego. To tak z grubsza losy większości dziewcząt, będących bohaterkami powieści orientalnych. Losy Basi są troszkę odmienne. Kiedy już wydaje nam się, że rzeczywiście głupia z niej gąska i wierzy w opowieści o pięknych krajach i wielkiej miłości, Basia nas zaskakuje. Niestety oświecenie nie trwa zbyt długo... Dużym plusem jest pióro autorki. Piękne, plastyczne i urzekające czytelnika. Akcja płynie wartko, dzięki czemu powieść czyta się naprawdę wyjątkowo przyjemnie. Autorka tak pięknie opisuje tureckie miejscowości, że aż weszłam na Google popatrzeć, czy rzeczywiście uliczki Antalyi są takie urokliwe. Rzeczywiście są piękne. Kiedy czytałam o małych knajpkach, przestronnych plażach i słonecznych zieleńcach marzyłam, aby kiedyś było mi dane zobaczyć te miejsca na własne oczy. Drugim plusem jest przyjaciółka Basi, Magda. Świetna dziewczyna, która wyszła za mąż za Turka po upewnieniu się, że rzeczywiście uczucia, które do niej żywi są prawdziwe i szczere. Mąż uwielbia ją ponad życie, a ona podchodzi do ojczyzny męża, jego rodziny i religii ze sporym dystansem, który bardzo mi się spodobał. Po przejściu na Islam stosuje się do zasad tej religii, ale tylko w takim stopniu, jaki jej odpowiada. Wprawdzie zakrywa włosy (głównie ze względu na rodzinę męża), ale już inne zasady często naciąga tak, aby nie były dla niej zbyt dokuczliwe. Madzia patrzy trzeźwo na świat i prostuje Basi fantazje i ułudy. A przynajmniej próbuje. Podsumowując, „Turecka rozkosz” nie odbiega od powieści, które swojego czasu były bardzo modne. Poczynając od Betty Mahmoody i jej opowieści o ratowaniu siebie i swoich dzieci, a na książkach o arabskich modelkach, księżniczkach czy też córkach kończąc. Nie ulega jednak wątpliwości, że jej czytanie sprawia sporą przyjemność. Jeżeli potraktujecie ją jako bajkę dla dużych dziewczynek będziecie zachwyceni. I ta okładka... Coś pięknego.
Wakacje pod palmami, słońce, plaża, świat blichtru, pobyt u od dawna niewidzianej przyjaciółki i miłość. Wszystko niczym w tureckiej telenoweli tyle, że prawdziwe życie to nie serial i każda decyzja niesie z sobą określoną cenę. Oto historia, która wydarzyła się naprawdę - Turecka rozkosz Miry Hafif.
Basia od lat znosiła mobbing, bojąc się utraty pracy. Jej związki z mężczyznami były totalną porażką i w przeciwieństwie do matki, miłośniczki seriali znad Bosforu, dawno przestała wierzyć w księcia na białym koniu. Teraz po kolejnym bolesnym doświadczeniu, postanawia wziąść od życia coś miłego. Kontaktuje się z przyjaciółką z dzieciństwa Magdą, która od pięciu lat mieszka w Turcji i jest żoną zamożnego Turka, że chciałaby nareszcie ją odwiedzić. Pakuje walizki, odbiera przysłany przez przyjaciółkę bilet i leci do kraju sułtanów. Tu wszystko wydaje się inne, nieznane i każdego dnia dowiaduje się kolejnych rzeczy o tutejszych zwyczajach. Nie zdaje sobie sprawy tylko z tego, jak ta jedna podróż na zawsze odmieni jej życie. Przede wszystkim będzie musiała zmierzyć się z trudną przeszłością i własnymi obawami.
Mira Hafif to literacki pseudonim Polki, która od dawna mieszka w Turcji. W 2019 r. na jednym z internetowych forum postanowiła opowiedzieć swoją historię i obecnie doradza kobietom zamierzającym rzucić wszystko dla wakacyjnej miłości. W Tureckiej rozkoszy nie demonizuje związków rodaczek z cudzoziemcami. Sama ustami bohaterów stwierdza, że Turcja jest krajem o wysokim poziomie tolerancji. Pełna kontrastów, przeszłość Osmańskiego Imperium przeplata się z nowoczesną architekturą. Tradycja i ludowe zwyczaje z nowoczesnością, niemoralne bogactwo zapierające dech w piersiach z ubóstwem. Stanowi kolebkę chrześcijaństwa z masą ruin sięgających czasów Apostołów. Z drugiej strony Stambuł z bizantyjskimi zabytkami, sułtańskim pałacem Topkapi i meczetami. A w dodatku malownicze krajobrazy i sposób zachowania Turków sprawiają, że wcale nie ma się ochoty wracać do przytłaczającej rzeczywistości w domu. Od początku jesteśmy oczarowani uderzającą w nas ferią barw i smaków. Obala panujące powszechnie mity na temat tureckich żon, pokazując, że wszędzie może zdarzyć się niewiernych mąż stosujący przemoc domową. W prawdzie mężczyźni znad Bosforu różnią się między sobą, ale za to wszyscy są szarmanccy, romantyczni i uwodzicielscy, to mimo wszystko zanim podejmie się decyzję o ślubie, należy mieć oczy szeroko otwarte i zdawać sobie sprawę, że reprentują zupełnie inną kulturę i pewne zachowania mają w swoim DNA. Naiwne kobiety, które nie słuchają ostrzeżeń i nic nie wiedzą na temat obyczajów tego kraju, mogą zapłacić wysoką cenę.
Mira Hafif stosuje narrację pierwszej osoby, przez co mamy uczucie bycia słuchaczem historii. Zachwyca stylem i językiem, umiejętnie przeplata fabułę z ciekawostkami historycznymi i kulturowymi Turcji. Nie jest to robione nachalnie czy sztucznie lecz tak, że stanowią wręcz integralną część opowieści, dzięki którym lepiej rozumiemy decyzje Basi. Turecka rozkosz to opowieść o sztuce wyborów zawsze niosących konsekwencje, od niektórych niestety nie ma odwrotu. O miłości i szukaniu swojego szczęścia na ziemii. Będąc mimo wszystko ostrzeżeniem, na które nie należy zamykać oczu i uszu.
“Turecka rozkosz” zaintrygowała mnie swoim opisem oraz piękną, klimatyczną okładką. Ponadto, od dawna uwielbiam książki od wydawnictwa Prószyński i S-ka, choć tutaj na Instagramie nie do końca to widać. I owszem, nie czytam z reguły romansideł, ale od czasu do czasu - dlaczego nie?🙂
Tak więc sięgnęłam po “Turecką rozkosz” Miry Hafif, opowieść o kobiecie, która po stracie pracy postanowiła w końcu odwiedzić swoją najlepszą przyjaciółkę w Turcji, w kraju, gdzie wpadła w nieokiełznane sidła miłości. Basia, bo tak nazywa się główna bohaterka, nie może nadziwić się szczęściu, jakie przytrafiło się Magdzie. Wśród opowieści o Turkach zamykających żony w domach, o wszechobecnych zdradach, ona akurat trafiła na złotego mężczyznę, który świata poza nią nie widzi.
Basia nie wierzy, że to samo może się przytrafić jej samej, ale odkąd tylko trafia na warszawskie lotnisko, gdzie ma wsiąść do samolotu do Turcji, wszystko się komplikuje.
“Turecka rozkosz” to powieść niedługa, niby niepozorna, ot taka opowiastka miłosna, ale ileż ona emocji we mnie wywołała. Czytając, niejednokrotnie byłam zła na główną bohaterką. Miała w głowie mnóstwo przemyśleń, ale wiele się wzajemnie wykluczało. Było to trochę w myśl przysłowia “jak chorągiewka na wietrze”. Mimo to, z uwagą i ciekawością śledziłam jej losy, bardzo wkręciłam się w jej historię. Kibicowałam, kiedy było widać, że rodzi się uczucie i chciałam dać jej w twarz, kiedy podejmowała głupie decyzje. Jak to w historii miłosnej, nie brakowało łez, małych dramatów, które dodawały powieści pikantności i oryginalności. Nie powiem, nie czytałam wcześniej takiej książki, więc dla mnie to była dobra historia. Przykro było patrzeć, kiedy Barbara podejmowała infantylne, nieprzemyślane, skazane na porażkę decyzje, jednak na samym końcu powieści pojawił się zwrot, na który tak bardzo czekałam. Dzięki niemu czuję się w pełni usatysfakcjonowana po lekturze. Książkę czytało się szybko i dobrze, rewelacyjna na jeden wieczór. I cóż mogę jeszcze dodać - jeśli macie ochotę na historię miłosną, na wiele ciekawostek odnośnie Turcji, na ciekawe przemyślenia odnośnie spełniania marzeń wbrew innym, to ta książka jest dla Was🙂
Tym razem przychodzę do was z recenzją książki, która oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Życie Barbary wali się jak domek z kart. Narzeczony ją zdradza. Traci pracę. Postanawia wyjechać do swojej przyjaciółki do Turcji. Magda wyszła szczęśliwie za mąż za Murata. Dla niego przeszła na islam. Rodzice się jej wyrzekli. Basia postanawia naładować baterie. Jej mama zachwycona jest tureckimi serialami. Marzy jej się zięć z Turcji. Ona nie podziela zdania swojej mamy, ponieważ wie co muzułmanie wyprawiają z kobietami. Jednak małżeństwo jej przyjaciółki daje jej do myślenia. Ten lot do Turcji odmieni jej życie. Tylko czy na lepsze? To już musicie przeczytać sami. Historia nie jest długa. Zakończenie pozwala myśleć, że powstanie kolejna część. Daje do myślenia co w zaistniałej sytuacji zrobi Basia. Tutaj doskonale pasuje powiedzenie: "Nie wszystko złoto, co się świeci". Czy Basia kiedykolwiek będzie szczęśliwa? Podbije kilka męskich serc. Którego wybierze? Magda i Basia oprowadzają nas po Turcji. Dzięki nim poznajemy historię tego kraju. Zwiedzamy zabytki i oglądamy piękne krajobrazy. Możemy także poznać zachowania ludzi tam mieszkających. Czy wszyscy muzułmanie są tacy sami? Książkę polecam osobą, które lubią orientalne klimaty, oraz odmienną kulturę. „Turecka rozkosz” jest na faktach, dlatego czytało mi się ją bardzo dobrze. Bardzo mi się podobało wirtualne zwiedzanie Turcji. Moim zdaniem udany debiut Miry Hafif. Wielkie brawa dla autorki. Z przyjemnością przeczytam kolejną część.
Romans, który od początku wiadomo jak się skończy, jednak... książka urzekła mnie ciekawostkami o kulturze. Turcja to jednak kraj różniący się od Europy Środkowej, co dobrze pokazuje autorka romansu. Sięgnę po resztę części z nastawieniem, że jeszcze bardziej rozwinę swoją wiedzę na temat tego Europejsko-Azjatyckiego kraju.