Jump to ratings and reviews
Rate this book

Gela. Skarb z Archiwum Ringelbluma

Rate this book
Opowieść o Geli Seksztajn – tworzącej w przedwojennej Warszawie utalentowanej malarce, która zginęła podczas powstania w getcie wraz ze swoją córeczką i mężem, Izraelem Lichtensztejnem.

Prace Geli przetrwały wojnę ukryte w metalowej skrzynce i zakopane w piwnicy szkoły na terenie getta. Trafiły tam wraz z tysiącami innych dokumentów, zgromadzonymi przez członków konspiracyjnej organizacji Oneg Szabat. Jej obrazy nie mogłyby być dziś podziwiane, gdyby Emanuel Ringelblum nie wpadł na pomysł stworzenia archiwum, gdyby Izrael Lichtensztejn go nie ukrył, a Hersz Wasser (z pomocą Racheli Auerbach) nie zrobił wszystkiego, by po wojnie je odnaleźć i pokazać światu.

„Zapisane dwie kartki papieru – to wszystko, co Gela o sobie powiedziała. Ćwiczenia z uważności – jak wiele można wyczytać z dwóch listów. W mojej głowie tkwią jej słowa napisane w przeczuciu nadchodzącej śmierci. Nie proszę o pochwały, lecz tylko o zachowanie pamięci o mnie i o mojej córeczce. […] Chciałabym, aby przetrwała pamięć o moich obrazach. Podobne pragnienia wyraża jej mąż w testamencie, sporządzonym dzień wcześniej i też włożonym do skrzynki, oznaczonej po wojnie numerem cztery. Co zrobić z takimi prośbami?”.

400 pages, Paperback

First published April 14, 2021

34 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
12 (40%)
4 stars
16 (53%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
2 (6%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 5 of 5 reviews
Profile Image for pi.kavka.
624 reviews34 followers
Read
April 19, 2023
Dawno już nie miałam tak, żebym usłyszała gdzieś o jakiejś książce i zapragnęła przeczytać ją już, teraz, natychmiast. „Gela. Skarb z Archiwum Ringelbluma” przewinęła mi się w jednym z magazynów o historii, który w całości poświęcony był rocznicy wybuchu powstania w warszawskim getcie. Znalazłam tam i z dużym zainteresowaniem przeczytałam wywiad z autorką tej pozycji, Moniką Libicką. Akurat tak się złożyło, że tego konkretnego dnia szłam do fryzjera i po drodze mijałam jedną bibliotekę. Okazało się, że mają tę książkę. Pożyczyłam ją i jeszcze tego samego dnia zaczęłam czytać.

To nie jest najlepiej napisana biografia. To nie jest nawet biografia wyczerpująca jakkolwiek temat życia osoby, o której opowiada. Ale postać Geli i tragedia jej życia, choć tak mało poznane, sprawiły, że chyba nie zapomnę tak szybko o tym, co przeczytałam, a sama artystka (jakże niespełniona!) zostanie w mojej pamięci na bardzo długi czas, a może nawet i na zawsze.

Monika Libicka już na wstępie przyznaje czytelnikom, że opowieść o Geli nie będzie historią tylko o niej. Wszystko za sprawą bardzo skąpych informacji jej dotyczących, które autorka starała się uzupełnić opowieściami o ludziach z jej otoczenia, którzy mieli okazję ja poznać oraz ogólnymi informacjami z okresu sprzed wojny i już wojennego, które udało jej się wyszukać w relacjach świadków oraz opracowaniach naukowych.
Sporo uwagi poświęca ona zwłaszcza postaci Emanuela Ringelbluma, który zorganizował utworzenie w getcie swoistego archiwum, które miało zbierać wszelkie świadectwa dotyczące tego, co działo się z ludźmi w tamtym czasie. Uderza w tej historii przede wszystkim to, że początkowo wszystkie te notatki, dzienniki i sprawozdania zbierane są po to, być posłużyły one jako świadectwo przeciwko wojennym zbrodniarzom. Im bliżej jednak końca – końca getta, końca życia ludzi w nim zamkniętych, tym bardziej zmienia się nastawienie samego autora archiwum i wszystkich zaangażowanych w jego tworzenie. Na koniec chodzi już bowiem przede wszystkim o jedno – żeby pamięć o ludziach nie zginęła. Żeby ich imiona, ich nadzieje i miłości nie uleciały wraz z brutalnym końcem ich życia. Ta świadomość śmierci, ta chęć walki o życie przy jednoczesnym zdawaniu sobie sprawy, że ratunek znikąd nie nadejdzie, że zginie się wraz ze swoimi ukochanymi… Czytając o tym można wręcz odczuć prawdziwie fizyczny ból chwytający człowieka za serce. Mnie bolało.

Gela zginęła. Jak i kiedy, tego nie wie nikt. Nie wiadomo też, w jakich okolicznościach życie stracili jej mąż i malutka córeczka, znana tylko z jednej fotografii, zrobionej już w getcie. Gdyby nie kilka notatek w Archiwum Ringelbluma – który współtworzył mąż Geli – oraz kilkadziesiąt jej prac w tymże archiwum schowanych, dziś nie wiedzielibyśmy o tym, że kilka dekad temu żyła w Warszawie kobieta, która pragnęła kochać, żyć i malować. Która kształciła się artystycznie przez całe życie, choć przede wszystkim robiła to na własną rękę jako samouk. Która na chwilę przed wybuchem wojny planowała swoją pierwszą, większą wystawę. Która uwielbiała swoją córkę i pragnęła dla niej życia lepszego, niż sama miała.
Ach, muszę już skończyć, bo siedzę z mokrymi oczami i czuję już, jak łzy zaraz polecą mi po policzkach.

Nie daję tej książce oceny. Nie jest perfekcyjna. Obiektywnie pewnie trzeba byłoby ocenić ją nisko, bo mało tam faktów o głównej jej „bohaterce”, sporo odosobistych wstawek autorki i duży chaos informacyjny. Ale ukazała mi postać Geli. A to dużo. Bardzo dużo.
Profile Image for Kat.
327 reviews27 followers
December 10, 2021
To nie jest biografia, a raczej próba przejścia od ogółu do szczegółu. Bardzo ciekawa książka.
Profile Image for mademoiselle thackeasse.
166 reviews9 followers
June 22, 2023
„Teraz, gdy stoję na granic życia i śmierci, pewna że muszę umrzeć, żegnam się z moimi przyjaciółmi i pracami(...) Żegnajcie moi przyjaciele. Żegnaj żydowski narodzie..."

Te słowa napisane są w testamencie Geli. Geli-kobiety, Geli-malarki, Geli-matki. Geli-Żydówki. Na śmierć skazana przez ostatni rzeczownik. Chociaż nie wiem czy „skazana" jest odpowiednim wyrażeniem. Przecież nigdy nie była winna.

Autorka książki tworzy na stronach książki historię podobnie jak Gela malowała obrazy - akwarelami. Delikatnie, choć wprawnymi pociągnięciami pędzla, a w tym przypadku - słów. Pamiętają jednak, że gdyby nie archiwum to taka książkowa akwarela nigdy by nie powstawała przybliża nam również historię Emanuela Ringelbluma.

Książkę czyta się spokojnie, rozdziały mają po kilka stron i powoli wprowadzają nas w życie żydowskie. Najpierw przed wojną, później już w jej trakcie, a na końcu żegnamy się z archiwum poprzez jego odkopanie po wojnie. Pani Monika Libicka ma niesamowity talent jeśli chodzi o rozwijanie historii. Nie przedstawia nam faktów „na talerzu", do dalszych domysłów. My wszystkie „a co gdyby", „a jeśli" przeżywamy razem z autorką. Tak umiejętne posługiwanie się słowem zapewnia nam przejście szlakiem Geli prawie namacalnie. Doświadczenie tego wszystkiego w ostatnich rozdziałach jest tak przytłaczające. Przy niektórych momentach (zdjęcie kobiety z dwójką dzieci) ból i przygniatający ciężar historii jest niemalże fizyczny.

Czytając takie książki mam wrażenie, że ta historia tak naprawdę się nie skończyła, bo jesteśmy my. Żyjemy nadal historią, gdzieś z tyłu siedzi nam zawsze w głowach. Takich pokoleń skrzywdzonych tą ogromną hekatombą, jaką była II wojna światowa będzie jeszcze więcej poza nami. Nie możemy się od niej odciąć, bo kim wtedy będziemy? Składamy się ze wspomnień, spotkań i historii, której bagaż nadal musimy dźwigać, pomimo że czasami ciągnie nas w dół i zostawia poczucie winy. Nie wiem nawet za co czuję się winna. Może za to, że mało pamiętam, może za to, że urodziłam się ponad pół wieku i ja mogę żyć, a może za to, że ja się śmieję i kocham, a oni nie mogli.

Czasami patrząc na małe dzieci mijające się, śmiejące z czegoś na ulicy widzę Margolit. I myślę, czy w dzisiejszym świecie śmiałaby się na ulicy.
Profile Image for Vlicjaa.
99 reviews20 followers
May 14, 2021
,,Gela. Skarb z Archiwum Ringelbluma” to książka niełatwa, przejmująca, momentami naprawdę chwytająca za serce. Literatura okołowojenna nie jest mi obca, ale mnogość źródeł historycznych i ich jednoznaczny, jakże smutny przekaz sprawił, że pozycja ta zrobiła na mnie niebagatelne znaczenie i – przyznaję szczerze – musiałam ją trochę odchorować…

Autorka, Monika Libicka, stara się w swojej książce przybliżyć nam postać Geli Seksztajn, żydowskiej malarki, której życie skończyło się przedwcześnie, gdzieś pośród ruin warszawskiego getta. Gela - artystka, nauczycielka, działaczka społeczna, żona i matka - pozostawiła po sobie naprawdę niewiele: krótki życiorys, testament i kilkanaście obrazów namalowanych na lichym papierze. Wszystko to trafiło do metalowej skrzyni, a ta została zakopana na terenie getta – oto całe archiwum Ringelbluma. Przyznajcie, że robi to wrażenie, raczej ponure i przytłaczające, ale w pewien sposób dające jakąś nadzieję…?

Postać Geli w tej powieści pojawia się i znika – źródeł jest mało i jak dla mnie książka ta to raczej nieco chaotyczna próba wpasowania jej osoby w tło skreślone przy pomocy wspomnień i zapisków ludzi jej współczesnych. Nie tego się spodziewałam, ale doceniam to, co przeczytałam. Co prawda nie rozumiem, po co autorka tyle miejsca poświęciła na opisywanie życia potomków rodzeństwa męża Geli i jakie znaczenie ma to dla jej osoby, ale… Mimo wszystko, myślę, że warto tę książkę przeczytać, a obrazy Geli zobaczyć – chociażby na internetowej stronie Centralnej Biblioteki Judaistycznej.
5 reviews
January 9, 2022
W zapiskach zostawionych przez Gelę czytamy o jej największym strachu. O byciu zapomnianą. Ta książka daje nadzieję, że ten scenariusz się nie ziści.

Materiałów źródłowych o Geli pozostała dosłownie garstka. Monika Libicka podążając wytrwale jej śladem odkrywa przed nami kolejne elementy układanki, dzięki którym możemy stworzyć w głowie wyobrażenie o marzeniach, planach, problemach i wyzwaniach z jakimi mierzyła się artystka w życiu przed okupacją i w trakcie życia w getcie.

Nie jest to jednak klasyczna biografia, książka mówi nie tylko o Geli, ale m.in. o niej. Dla mnie to nie jest minus, mimo że lekturę rozpoczęłam z myślą że przede mną leży klasyczna historia życia jednej artystki.
Displaying 1 - 5 of 5 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.