Chrzciny, wesela, narkotyki, libacje. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie!
Przerażająco prawdziwe opowieści z piekła rodem, opowiedziane z perspektywy pewnego dyrektora, który ze względu na sytuację rodzinną zmuszony jest do zamieszkania na pewien czas w zarządzanym przez siebie hotelu, gdzieś pod Warszawą.
Impreza firmowa dużej korporacji?
Zemsta prostytutek?
Wielki pożar?
Jak wiele może się wydarzyć podczas jednego weekendu i co może pójść nie tak?
Ten fabularyzowany zapis z życia dyrektora hotelu i jego pracowników, to niezbity dowód na to, że powyżej 250 kilometrów od domu to nadal zdrada, że nigdy nie warto denerwować Pań Pokojowych i że łatwo pozbywamy się wstydu, gdy „nikt” nie patrzy…
Mocna lektura, przy której można popłakać się ze śmiechu... albo wstrzymać oddech z przerażenia i obrzydzenia.
Sytuacje opisane w tej książce wydarzyły się naprawdę. I to wcale nie świadczy dobrze o nas. Ludziach.
Kapitalne słuchowisko, a sama historia wciągająca. Pomysłowa konstrukcja nagrania - perspektywa głównego bohatera miksowana z "audytem", czyli wypowiedziami współpracowników. Uwaga! Lekturze mogą towarzyszyć niekontrolowane wybuchy śmiechu!
Uśmiałam się i banan mi z buzi nie schodził praktycznie do końca, tylko ostatni rozdział jest napisany w zupełnie innym tonie niż reszta książki i to było takie trochę słabsze miejsce w tej książce. A tak to kumulacja niefortunnych zdarzeń jakie mają tutaj miejsce jest przezabawna
Książka jest mega zabawna, lekka i idealna na jeden wieczór. Pełna humoru sytuacyjnego i groteski, szczególnie przypadnie do gustu osobom, które znają realia pracy w hotelarstwie, gastronomii lub obsłudze klienta. To historia „z życia wzięta”, tylko lekko – a momentami bardzo – podkręcona.
Na początku miałem mieszane uczucia. Głównej postaci nie lubiłem, a humor uznawałem za zbyt prosty....ale koniec końców wciągnęło i generalnie oceniam na bardzo dobrze :)