Opowiadanie ma strukturę szkatułkową. Autor, stosując najpierw styl zbliżony do reportażu, relacjonuje pobyt w Dolinie Aosty, przechodząc następnie do XIX-wiecznego stylu powieściowego w opisie życia i przemyśleń samotnego mieszkańca wieży.
Gustaw Herling-Grudziński (May 20, 1919 - July 4, 2000) was a Polish writer, journalist, essayist and soldier. He is best known for writing a personal account of life in the Soviet gulag - A World Apart.
He was born in Kielce. His studies of Polish literature at Warsaw University were interrupted by the outbreak of the Second World War (German invasion of Poland). During the Fall of 1939 he co-founded an underground resistance organization "Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa, PLAN". As the organization's courier he traveled to then Soviet occupied Lwów (Lviv), but was arrested in March 1940 by the NKVD and sentenced on fabricated espionage charges. Imprisoned in Vitsebsk and a gulag in Arkhangelsk region for 2 years, he was released in 1942 under the Sikorski-Mayski Agreement. He joined Gen. Władysław Anders' Army (Polish II Corps) and later fought in North Africa and in Italy, taking part in the battle of Monte Cassino. For his valor in combat he was decorated with the Virtuti Militari, Poland's highest military decoration.
In 1947 he co-founded and initially co-edited the political and cultural magazine Kultura, then published in Rome. When the magazine moved to Paris, he settled first in London and finally in Naples, Italy, where he married Lidia, a daughter of the philosopher Benedetto Croce. He also wrote for the Italian "Tempo presente" run by Nicola Chiaromonte and for various dailies and periodicals.
-----------------------------------------
Works
His most famous book, A World Apart, was translated into English by Andrzej Ciolkosz and published with an introduction by Bertrand Russell in 1951 (the 2005 edition would feature an introduction by Anne Applebaum). By describing life in the gulag in a harrowing personal account, it provides an in-depth, original analysis of the nature of the Soviet communist system. Written 10 years before Aleksandr Solzhenitsyn's One Day in the Life of Ivan Denisovich, it brought him international acclaim but also criticism from Soviet sympathizers.
A selection from the Journal Written at Night, a journal that he wrote for 30 years, was translated by Ronald Strom and published as Volcano and Miracle (1997). A collection of his short stories, The Noonday Cemetery and Other Stories (2003), has been translated by Bill Johnston.
Awards
He was the winner of many literary prizes: Kultura (1958), Jurzykowski (1964), Kościelskis (1966), The News (1981), the Italian Premio Viareggio prize, the international Prix Gutenberg, and French Pen-Club. In 1998 he was awarded the Order of the White Eagle.
„To prawda, że ból i niepokój zdają się wydłużać dnie i noce, ale lata płyną zawsze z tą samą szybkością. Istnieje poza tym w najniższym kręgu nieszczęścia przyjemność, której większość ludzi nie potrafi zrozumieć: przyjemność życia i oddychania”
Krótkie opowiadanie o wykluczeniu, samotności i rozpaczy, a także postawach wobec śmierci.
Plany czasowe splatają się. Narrator przebywa w domku we Włoszech i odkrywa spisaną niegdyś historię o człowieku dotkniętym trądem. Na koniec dowiaduje się także o losach poprzedniego mieszkańca chaty, nauczyciela z Turynu. Każdy z nich w inny sposób przyjmuje i znosi swoje cierpienie.
„Nie zawsze – powiedział – znajduje się samotność w sercu lasów lub wśród skał. Nieszczęśliwy jest samotny wszędzie”
Lebrosso, jak go nazywano – (wł. ‘trędowaty’) – to niesamowita postać. Po kolei traci wszystko, co mu bliskie – siostrę (również chorą na trąd), później psa, ostatnią istotę, która niosła mu otuchę. Pozostaje zupełnie sam ze swoim cierpieniem i codziennymi zmaganiami, odgrodzony od wszystkiego, żyjący niejako poza resztą świata, w tytułowej wieży.
List siostry pomaga mu odnaleźć pocieszenie w Bogu. Lebrosso znosi swój los pokornie, stara się być jak biblijny Hiob i pokłada ufność w wierze. Pier Bernardo Guasco, bo tak naprawdę miał na imię, to „wspaniały przykład dany naszej płaczliwej epoce i bliski każdemu, kto za najgodniejszy wyraz nieszczęścia uważa nie skargi i żale, lecz milczenie. Milczenie, co czerpiąc soki żywotne z siły ducha, otwiera ramiona samotności i jedynie od Boga oczekuje zapłaty”. W jego postawie faktycznie jest coś, co daje nadzieję, nawet najmniejszą. To takie ludzkie, że w chwilach tak wielkiej beznadziei mimo wszystko szukamy czegoś, co nas zatrzyma. „Wieża” pokazuje, że są takie rzeczy, które mogą nas ocalić – i może wcale nie trzeba ich szukać, bo w końcu to one znajdą nas.
Ja się wzruszyłam. Lebrosso imponuje. Uczy pokory. Radości z prostego faktu bycia żywym. I wdzięczności – ogromnej…
„Podniósł dziękczynny wzrok ku niebu: firmament był czysty i pogodny, na wprost okna migotała samotna gwiazda. Czyż nie tkwiła w tym pewna otucha choćby w tym, że jeden z jej promieni przeznaczony był dla celi Trędowatego?”
Przeczytałam ją przed chwilą ponownie. By móc sobie na spokojnie poukładać wszystkie wydarzenia. I dopiero teraz zobaczyłam, jak okrutnie dobra jest ta książka. Jak świetnie pokazana została samotność, okrutność wobec człowieka, zwierząt, samych siebie. Poruszony temat miłości, samobójstwa. Naprawdę dobrym pomysłem jest przeczytać to raz, ochłonąć i wrócić do tej lektury.
„Czym się zajmował w tak głębokiej samotności?- Wyznaję że wieczba samotność przeraża mnie; nie potrafię jej sobie wyobrazić. — Ten kto kocha swoją celę — odparł Trędowaty — znajdzie w niej spokój. Uczy tego naśladowanie Chrystusa. Zaczynam rozumieć prawdę tych słów niosących pociechę.
Herling-Grudziński to jeden z lepszych autorów, z jakimi miałem się okazję zapoznać w tym roku. Bardzo dobre, klimatyczne i przygnębiające opowiadanie.
Piękne opowiadanie, napisane ze znakomitym kunsztem literackim w bardzo ciekawej formie. Bardzo przyjemnie się to czyta, gdyż historię, mimo że różne, splatają się ze sobą, finalnie łącząc się w tańcu. Bez której kolwiek z nich, opowiadanie nie miało by sensu, lecz w komplecie, tworzą piękną opowieść o samotności, wierzę i spokoju ducha. 5/5
Ogólnie jako książka to słabo i nie przypadła mi do gustu. Jednak jako lektura szkolna jest spoko, krótka książka i bardzo przydatna w klasie maturalnej bo ma sporo przydatnych motywów maturalnych. Plus też za fajne cytaty
Koncept okej, ale realizacja zawiodła - to na pewno ten sam Grudziński, który napisał „Inny świat”? Jako trzydziestolatek pisał lepiej, niż zbliżając się do pięćdziesiątki - czasami „bardziej zawile” nie znaczy „lepiej”, zazwyczaj nawet, a kolega przekroczył moje granice.
P.S. ironicznie, że stoicko-chrześcijańsko-buddyjski typ finalnie prawdopodobnie się zagłodził, czy to wyśmianie sensu duchowości?